Ciemna Strona Mocy - Forum
Sterydy – czyli jak zrujnować posturę i mózg. - Wersja do druku

+- Ciemna Strona Mocy - Forum (https://ciemnastronamocy.pl)
+-- Dział: Artykuły na temat dopingu z Ciemna Strona Mocy SAA. (https://ciemnastronamocy.pl/forum-15.html)
+--- Dział: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY (https://ciemnastronamocy.pl/forum-12.html)
+--- Wątek: Sterydy – czyli jak zrujnować posturę i mózg. (/thread-3003.html)



Sterydy – czyli jak zrujnować posturę i mózg. - SCREAM - 01.04.2021

Sterydy – czyli jak zrujnować posturę i mózg.






Mam w pracy faceta, którego od początku oglądałam jak jakiś okaz w ZOO. Wysoki, postawny, wytatuowany, przystojny. Lat prawie 30 na karku.



Tak sobie oglądałam i oglądałam, aż w końcu mogłam przyjrzeć się bliżej, bo przysłali go do nas na szkolenie. A że pracuję z jego najlepszym kolegą, nawiązanie kontaktu to była kwestia dosłownie paru chwil. I tak od słowa do słowa okazuje się, że chodzi na siłownię. To nie zbrodnia, prawda? Chociaż w sumie nie wiem po co – ma hopla na punkcie swojej tkanki tłuszczowej, ja z kolei uważam, że facet powinien mieć trochę mięsa. Nie za mało, nie za dużo – tak w sam raz. Przyznam szczerze, że bawi mnie z tym liczeniem kalorii i tłuszczu, pozwolił sobie ostatnio na batonika i jak widziałam go studiującego opakowanie to parsknęłam śmiechem.



Do siłowni dochodzą odżywki – czyli kilka razy dziennie miesza proszek z wodą, robi z tego shake’a i pije. Uciekam wtedy gdzie pieprz rośnie, bo nie znoszę tego słodkiego zapachu, momentalnie mnie mdli. Dobra, odżywki też jeszcze są w porządku, nie on pierwszy i nie ostatni.



Któregoś dnia przyniósł pismo dla kulturystów czy tam innych takich, co to mają obsesję na punkcie mięśni. Czytam sobie, czytam, oglądam zdjęcia itd. W pewnym momencie zaczęłam kręcić głową z dezaprobatą. Zapytał, o co chodzi, więc powiedziałam zgodnie z prawdą i swoimi odczuciami, że jest to chore, nienormalne i wymiotować mi się chce, jak patrzę na takich mężczyzn. Dokładnie tak myślę – oni wyglądają jakby nie mieli ciała ani skóry, a jedynie mięśnie na wierzchu. I te żyły jak z horroru.



- Ten – pokazał mi faceta na zdjęciu – jechał na sterydach. Źle, bo potem, z czasem, mięśnie obwisają.

- Już Ty mi kitów nie wciskaj – znana jestem ze swojej bezpośredniości, więc i tym razem nie owijałam w bawełnę. – Sam pewnie jesz to gówno. Przecież to od razu widać, jesteś nerwowy, byle co Cię z równowagi wyprowadza. Obrażasz się, a za minutę wszystko wraca do normy. To nie jest naturalne.Kto miał kiedyś kontakt z typowymi sterydowcami, wie o czym mówię. Większość z nich, dzięki długotrwałemu działaniu tego badziewia, ma sieczkę zamiast mózgu. Z nim jeszcze nie jest tak źle, ale brakuje mu do normalności, oj brakuje.





Przyznał, że owszem, ma swoje doświadczenia ze sterydami, zaskoczony, że to wyłapałam. Jakby nie było, nie widać po nim, że brał sterydy, mimo rozbudowanego ciała – tak więc nie mogłam tego stwierdzić na podstawie wyglądu zewnętrznego. Wygląda jak normalny (tylko postawniejszy) facet, trochę brzuszka, dużo mięśni, ale bez przesady. Do „bezkarkowców” na pewno się nie zalicza.





- Ale teraz jestem czysty – dodał.

Temat się zamknął, wróciliśmy do pracy.

W sobotę poszłam z naszymi wspólnymi kolegami na piwo, jego z nami nie było. Między mnóstwem pogawędek o wszystkim i niczym, przewinęła się sprawa owego kolegi. I sterydów.





- Mówił, że już nie bierze – rzuciłam.

- Tak, na razie! – odparował jeden z kumpli. – Od poniedziałku znowu zaczyna.

Na samą myśl zrobiło mi się gorąco. Jego kapryśny charakter i obrażalstwo już mnie dobija, a co dopiero będzie się działo, gdy powróci do sterydów? Strach myśleć.



- W ogóle stwierdził, że gdy ostatnio brał sterydy penis mu się skurczył, o tyle – tu kolega obrazowo pokazał, odmierzając palcami.



Zakrztusiłam się piwem z wrażenia, bo niekoniecznie chcę znać aż takie szczegóły. Widać chłopcy zapomnieli, że kobieta wśród nich siedzi. Ale skoro ktoś to już powiedział…



- Można mieć albo dużego penisa i mózg, albo mięśnie – wypaliłam bez ceregieli.



Dziś, z ciekawości, poszukałam sobie o skutkach ubocznych sterydów. Czytałam i oczom nie wierzyłam, że ktoś może być tak durny, żeby brać to gówno tylko po to, żeby (w swoim przekonaniu) dobrze wyglądać, jednocześnie narażając się na aż takie problemy. Niby nie chce wyglądać jak faceci na fotografiach w piśmie kulturystycznym, pokazał mi zdjęcie w miarę normalnego, wysportowanego faceta z kaloryferkiem na brzuchu i stwierdził, że właśnie do tego dąży. Tylko… no, nie czarujmy się, na sterydach nie będzie tak wyglądał, bo to, co mi pokazał, to naturalnie wypracowane ciało, bez sztucznego dopingu. Dwa razy mniejsze, niż ciało typowego koksiarza.



Najlepsze w tym wszystkim jest to, że lubię faceta. Jest zabawny, rozśmiesza mnie do łez, do rany przyłóż, dobrze wychowany. Dlatego tym bardziej mi go żal, że wpadł w taką obsesję na punkcie wyglądu – za włosy nie można go potarmosić, bo „jak on teraz wygląda” (cytat), na temat ciała broń Boże coś mu przygadać, bo trzeba będzie wiać, na siłowni mu koledzy dogryzali, że nie ćwiczy brzuszka, to o mało zębów nie potracili.

Na własne życzenie niszczyć mózg i ładne, normalne ciało – tego chyba nigdy nie pojmę, widocznie mam za wąskie horyzonty myślowe.