Witamy na stronie - Ciemna Stron Mocy, niech moc będzie z Tobą!
Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Użytkownik
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 970
» Najnowszy użytkownik: CichoCiemny
» Wątków na forum: 1 986
» Postów na forum: 11 649

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 100 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 97 Gość(i)
Applebot, Bing, Google

Ostatnie wątki
Doping środkami hormonaln...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
11.05.2021, 09:12
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 132
Pomoc przy odbloku (nieud...
Forum: DOPING
Ostatni post: SCREAM
15.04.2021, 14:02
» Odpowiedzi: 9
» Wyświetleń: 352
nowa grupa i prawodopodob...
Forum: DOPING
Ostatni post: SCREAM
13.04.2021, 18:40
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 181
Testosteron kontra tłuszc...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
12.04.2021, 17:50
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 166
Co sprawia że szybciej ro...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
05.04.2021, 10:13
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 887
Rola węglowodanów w dieci...
Forum: Dieta
Ostatni post: Genabol
04.04.2021, 10:24
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 175
Sterydy – czyli jak zrujn...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
01.04.2021, 10:05
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 2 047

 
  Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej
Napisane przez: SCREAM - 13.04.2020, 13:06 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej


W ostatnich latach głośno zrobiło się o hormonalnej terapii zastępczej (HTZ), której poddawani są starzejący się mężczyźni. Przyzwyczailiśmy się do wnikliwego przyglądania się zażywaniu sterydów anabolicznych, których w sporcie można z łatwością nadużyć lub użyć w niewłaściwy sposób. Nie należy jednak zapominać o istnieniu niezaprzeczalnych dowodów udowadniających korzyści płynące z utrzymania młodzieńczego poziomu męskiego hormonu w momencie, kiedy zaczynamy się starzeć. Korzyści te uwzględniają zarówno wzrost żywotności, jak i dobre samopoczucie, odporność na zmniejszanie się masy mięśni i kości oraz poprawę czynników wpływających na ryzyko chorób krążenia. W dzisiejszych czasach coraz więcej mężczyzn korzysta z zastrzyków, plastrów czy żelu z testosteronu, a rynek zbytu na takie substancje szybko wzrasta zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie. Wraz z nim wzrasta też zainteresowanie badaniami na temat korzyści i ryzyka takiej terapii.



Badanie, o którym będziemy mówić, zostało przeprowadzone w Centrum Medycyny Kognitywnej i na Uniwersytecie Illinois. Badanie zakładało spożycie enantanu testosteronu w ilości 200 mg raz na dwa tygodnie (jest to częsta dawka zastępcza) przez grupę mężczyzn w wieku od 66 do 86 lat. Interwencja przebiegała przez 9 miesięcy i miała charakter badania wstępnego, co oznaczało, że wszyscy mężczyźni przez pewien czas zażywali testosteron, a przez inny czas placebo. W celu oceny werbalnej aktywności pamięci i mózgu w przyśrodkowych częściach skroniowych i czołowych przeprowadzone zostały testy znormalizowane. Testy objęły dwie części badania. Wyniki testów wykazały znaczący spadek krótkoterminowej pamięci werbalnej (short-delay verbal memory) w momencie, kiedy poziom testosteronu był podwyższony (241 procent z terapią). Przyjęcie testosteronu spowodowało również spadek względnej aktywności w przyśrodkowej korze przedczołowej i mało znaczący wpływ na spadek zbiorowej miary pamięci werbalnej. Badacze ostrzegli, że przed podaniem testosteronu starszym mężczyznom ocenione musi być ryzyko negatywnego wpływu substancji na rozwój umysłowy człowieka.
Niektórzy z was na pewno słyszeli o Nikki Haskell. Nikki znana jest jako osoba udzielająca gwiazdom porad dotyczących diety. Promowała ona swoje usługi w wielu programach telewizyjnych, a ostatnio zaczęła sprzedawać suplement diety znany pod nazwą StarCaps. Produkt ten zawiera mieszankę wyciągu z papai, czosnku, waleriany, gatunku kukurydzy, papainy (enzymu trawiącego białka), węglanu magnezu i tlenku magnezu. Reklamy obiecują, że StarCaps jest prostym sposobem na zrzucenie od 5 do 65 kilogramów. Zarówno gwiazdy, jak i dietetycy promują suplement i obiecują, że StarCaps jest skutecznym, zdrowym i wolnym od symulantów sposobem na szczupłą sylwetkę. Niektórzy mogą oczywiście kwestionować jego wiarygodność marketingową, ale nawet najbardziej sceptyczni przyznają, że sugerowany produkt jest co najmniej niegroźny. Nie pisalibyśmy jednak o czymś, co nie budzi kontrowersji.
Centrum toksykologii na Uniwersytecie Utah zdecydowało się zbadać, czy w popularnych produktach StarCaps znajdują się jakiekolwiek niewymienione leki. Naukowcy kierowali się chęcią zbadania problemów związanych ze szpikowaniem lekami i zanieczyszczeniem na rynku suplementów diety, szczególnie w przypadku sterydów anabolicznych i innych nielegalnych substancji poprawiających wydajność. Według badania opisywanego w Journal of Analytical Toxicology  w sercu każdego z produktów StarCap znajduje się o wiele więcej niż tylko prosta mieszanka nieszkodliwych witamin i ziołowych składników. Dzięki wysokiej jakości chromatografii żelowej i spektrometrii masowej wykryto, że oprócz wspomnianych składników suplement zawierał również bardzo silny środek moczopędny, zwany bumetanidem.
Bumetanid jest środkiem moczopędnym z rodziny diuretyków pętlowych. Bumetanid należy do tego samego rodzaju substancji co Lasix (furosemid), jeden z najsilniejszych i najbardziej niebezpiecznych środków moczopędnych wykorzystywanych w konkursowym budowaniu rzeźby ciała. Diuretyki pętlowe powodują dramatyczne zwiększenie wydzielania wody, usuwają z organizmu potas oraz powodują ubytek elektrolitów, a zażywanie ich musi być uważnie obserwowane. Często takie substancje spożywa się razem z potasem lub innym łagodnym diuretykiem. Działanie takie odsuwa ryzyko opisanych powyżej zagrożeń. Innym sposobem jest zapoczątkowanie (i późniejsze dokładne badanie) uzupełnienia potasu. Tak jak furosemid, bumetanid jest powszechnie używany do leczenia obrzęków i niewydolności serca. Bumetanid jest również wykorzystany jako zastępstwo dla furosemidu, w przypadku kiedy pacjenci stają się odporni na lek. W szerokiej rodzinie diuretyków bumetanid jest zdecydowanie bardzo ważnym ogniwem.
Oczywiście możemy zadawać sobie pytanie, czy bumetanid znalazł się w produktach StarCaps świadomie. Racjonalną odpowiedzią na to pytanie jest stwierdzenie, że obecność diuretyków w środkach odchudzających znacząco wpływa na naszą dietę. Diuretyki powodują szybką utratę wody, co może być mylnie kojarzone ze spadkiem wagi ciała. Jeżeli na przykład osoba na diecie pod wpływem nowego suplementu traci od 3 do 5 kilogramów wagi przez tydzień, jest ona przekonana o tym, że produkt działa – a nawet działa bardzo dobrze. Po odstawieniu produktu i przybraniu na wadze nadal mamy złudzenie, że suplement działał. Mamy więc wyraźne, logiczne uzasadnienie tego, że firma chciała umieścić w suplemencie diuretyk. Myślimy tak, zakładając oczywiście, że celem firmy był czysty zysk, a nie przestrzeganie prawa czy zdrowie kupujących suplement ludzi.
Kolejnym motywem wskazującym na to, że producenci StarCaps wiedzieli, co robią, było wykrycie, że ilość substancji odnalezionej w suplemencie zbliżała się do ilości wykorzystywanej do celów terapeutycznych. Uboczne skażenie, lub przypadkowe włączenie substancji z poprzedniej produkcji wykonywanej na tym samym sprzęcie, powinno zaowocować wykryciem małej ilości substancji. Oczekiwalibyśmy wówczas wykrycia śladowych ilości substancji, nie ilość wystarczającą do celów terapeutycznych. Nie wspominając już o tym, że każda firma mająca licencję na pracę z diuretykami pętlowymi powinna mieć wdrożone standardy kontroli jakości i walidacji, potrzebne do uniknięcia wszelkiego rodzaju skażeń. Na pytanie, co tak naprawdę stało się w StarCaps, odpowiedzieć mogą tylko osoby, które pracują z produktami. Oczywiście nie jest to w żadnym stopniu oskarżenie. Mam jednak wrażenie, że jest to kwestia na tyle istotna, że powinni być o niej powiadamiani konsumenci. Znalezienie diuretyka pętlowego pośród substancji wydawanych bez recepty może mieć dużo różnych, w tym niebezpiecznych, skutków. Pamiętajmy również o potencjalnym skutku nieodpowiedniego spożycia silnego diuretyka pętlowego przez osobę, która korzysta z podobnych leków, ponieważ cierpi na choroby serca, lub przez pacjenta z silnym przeciwwskazaniem na diuretyki. W takim przypadku mogłoby to mieć poważne konsekwencje, do których zaliczane jest również zagrożenie życia. Osoby chore, które z zainteresowaniem przyglądają się wyborowi dostępnych na rynku suplementów diety, czują się całkowicie bezpiecznie, ponieważ nie sądzą, żeby środki zagrażały im zdrowiu. Cóż, składniki widoczne na opakowaniu produktów StarCaps nie wydają się na pierwszy rzut oka groźne. Sprawa StarCapsa powinna uświadomić nam, konsumentom, jak ważne jest ostrożne wybieranie suplementów. Często to, co dostajemy, jest dla nas całkowitą zagadką.


  Brasinosteroidy: hormony roślinne – sterydami anabolicznymi
Napisane przez: SCREAM - 05.04.2020, 10:27 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Brasinosteroidy: hormony roślinne – sterydami anabolicznymi



Środki anaboliczne to niezwykle atrakcyjna grupa ‘medykamentów’ dla lecznictwa, hodowli i sportu. W medycynie chodzi głównie o leczenie różnych postaci wyniszczenia (charłactwa), przebiegających z drastyczną utratą masy mięśniowej, będących powikłaniem głodzenia, procesów starzenia się organizmu (sarkopenia), chorób układu pokarmowego, cukrzycy, nadczynności tarczycy, dysfunkcji przysadki lub podwzgórza, chorób psychicznych (anoreksji, depresji, schizofrenii, nerwicy), gruźlicy, zakażeń pasożytniczych, dializoterapii, długotrwałej terapii przeciw-cholesterolowej czy nowotworów (kacheksja). W hodowli – o szybszy przyrost wagi rzeźnej zwierząt, a co za tym idzie – większe zyski. W sporcie – wiadomo (!) – o szybszy rozwój większej masy mięśniowej, determinującej poziom wytrenowania, szczególnie w dyscyplinach siłowych i sylwetkowych.




Niemal wszystkie leki anaboliczne, poza małymi wyjątkami, są pochodnymi męskiego hormonu płciowego – testosteronu. W związku z tym – działają nie tylko anabolicznie, czyli wzrostowo na mięśnie i kości, ale też androgennie – rozwijają męskie cechy i gruczoły płciowe, i dlatego też nazywane są w nomenklaturze naukowej – steroidami anaboliczno-androgennymi. Te cechy znacząco ograniczają ich wykorzystanie, co zrozumiale, w leczeniu kobiet i dzieci, ale nawet i mężczyzn – bo tutaj prowadzą do przerostu prostaty. Widać jasno, że hodowcy też mają ‘skrępowane ręce’ w wykorzystaniu tego typu środków, gdyż te – kumulując się w tkankach zwierząt – mogą szkodzić spożywającym je konsumentom. Trudno również rekomendować sterydy anaboliczne sportowcom, nawet tym – trenującym dla siebie i nie podlegającym jurysdykcji Komisji Antydopingowej (leki te są w sporcie zakazane), gdyż koszt zdrowotny ich stosowania może przewyższyć pożytek dla formy. W tej sytuacji – farmakologia poszukuje od ponad pół wieku, pośród syntetycznych molekuł, bezpiecznych anabolików, pozbawionych aktywności androgennej, jednak – jak dotąd – wciąż raczej z perspektywami, za to bez spektakularnych rezultatów. Nie więc też dziwnego, że bardziej niecierpliwi czy też naturalistycznie nastawieni naukowcy wzięli się za testowanie w podobny sposób steroidów roślinnych.



W grupie zapalonych naukowców, poszukujących w przyrodzie naturalnych steroidów anabolicznych, znajdziemy pracowników Rutgers University w Nowym Brunszwiku. To właśnie oni opublikowali wspomniane na wstępie badanie, dotyczące brasinosteroidów. Praca nad tymi steroidami nie była jednak przypadkiem, tylko pokłosiem ich wcześniejszych doświadczeń. Brasinosteroidy przypominały im bowiem strukturalnie ekdysteroidy, które badali wcześniej – w 2008 i 2009 roku.



Ekdysteroidy to hormony owadzie, ważne generalnie dla wszystkich stawonogów, znalezione po raz pierwszy w 1954 roku, w larwach jedwabników, przez Butenandta i Karlsona. Już kilka lat później – w 1961 i 1963 – Burdette, Richards i Coda zauważyli, że ekdysteroidy stymulują syntezę białek w organizmach ssaków. Natomiast Karlson stworzył w 1968 roku pierwszą listę hormonów, które pobudzają syntezę białek w swoich tkankach docelowych; między innymi, obok testosteronu, znalazł się na niej ekdyson – związek z grupy ekdysteroidów. W 1966 roku wykryto te związki również w roślinach; dzisiaj już wiemy, że ekdysteroidy (fitoekdysteroidy) występują w niektórych ziołach i warzywach – np. w leuzei i szpinaku, i że pełnią funkcje hormonów roślinnych. W tej sytuacji zachodziło więc podejrzenie, że znane z praktyki medycyny ludowej, wzmacniające efekty działania leuzei i szpinaku wynikają z anabolicznej aktywności tych sterydów w organizmie człowieka. Aby potwierdzić to przypuszczenie, a także ustalić przydatność ekdysteroidów dla hodowli, przeprowadzono najpierw wiele obserwacji na zwierzętach. Wtedy właśnie potwierdzono ich aktywność anaboliczną w badaniach na szczurach, myszach, owcach i świniach – a nawet – przepiórkach. Wymieńmy tutaj prace chociażby kilku autorów: Hikino (1969), Syrov i Kurmakov (1976), Chermnykh (1988), Purser i Baker (1994), Koudela (1995), Kratky (1997), Todorov (2000). Bodaj pierwsze, poważniejsze badanie nad wpływem ekdysteronu (najaktywniejszego ekdysteroidu) na skład ludzkiego ciała przeprowadził zespół Simakina, w 1988 roku. Naukowcy podzielili 78 sportowców na 3 grupy: otrzymującą placebo, otrzymującą białko i otrzymującą jednocześnie białko i ekdysteron. Po 10 dniach trwania eksperymentu odnotowano 7-procentowy wzrost beztłuszczowej masy mięśniowej przy jednoczesnej, 10-procentowej redukcji tkanki tłuszczowej, w grupie: ‘białko plus ekdysteron’.




Naukowcy z Rutgers University przebadali niezwykle sumiennie i wszechstronnie ekdysteroidy – zarówno na izolowanych, mysich i ludzkich komórkach mięśniowych, jak też na żywych zwierzętach. W testach poza organizmem (in vitro), poziom syntezy białek wzrastał w izolowanych komórkach mięśniowych, traktowanych różnymi stężeniami ekdysteroidów, nawet do 20 procent. W badaniach na żywych zwierzętach porównywano efekty podawania ekdysteroidów do efektów podawania steroidu anaboliczno-androgennego – metandienonu, znanego lepiej wszystkim kulturystom – jako Metanabol. Tak jak te pierwsze związki zwiększały siłę uścisku przednich łap szczura o 18-24% w porównaniu z grupą kontrolną, tak ten drugi – o 21 procent. Jednak, przy porównywalnym oddziaływaniu na siłę mięśni, ekdysteroidy w znacznie mniejszym stopniu od metandienonu wpływały na wzrost masy prostaty, co – jak pewnie sami przyznacie – wyglądało dosyć obiecująco.
Anaboliczna musztarda




Grave wyizolował z pyłku rzepaku, w 1979 roku, bardzo aktywne związki fitohormonalne, które – już w bardzo niskich stężeniach – silnie stymulowały wzrost roślin. Kiedy ustalono ich budowę steroidową, ‘ochrzczono’ – brasinosteroidami, od łacińskiej nazwy rzepaku: Brassica napus. I wprawdzie związki te występują generalnie w roślinach, w bardzo niskiej koncentracji, to jednak najwięcej zawierają ich zawsze warzywa kapustne, spokrewnione z rzepakiem, tak jak np. baza popularnej musztardy – gorczyca. Brasinosteroidy regulują metabolizm roślin w bardzo podobny sposób, jak hormony steroidowe metabolizm ludzi i zwierząt – pobudzają w komórkach syntezę rozmaitych białek. Tak jak efekty ich działania na przedstawicieli flory zostały dość dobrze poznane, tak do niedawna wiedzieliśmy jeszcze bardzo niewiele o wpływie brasinosteroidów na ludzki i zwierzęcy organizm. Ponieważ znaleziono je w ciałach owadów, dlatego podejrzewa się, że mogą pełnić tu funkcje hormonalne, podobne do ekdysteroidów. Donoszono, że związki te hamują rozwój niektórych wirusów i komórek niektórych typów ludzkich nowotworów.



Podobieństwo strukturalne i funkcjonalne brasinosteroidów do ekdysteroidów (obie grupy związków są faktycznymi lub potencjalnymi hormonami roślinnymi i owadzimi) z jednej strony, a jednocześnie mała znajomość ich wpływu na ludzki organizm z drugiej, skłoniły naukowców z Rutgers University, zachęconych sukcesami prac nad ekdysteroidami, do tak samo gruntownego przebadania brasinosteroidów, pod kątem ich aktywności anabolicznej i ergogenicznej (pracotwórczej). Tutaj również wykorzystano zarówno izolowane komórki mięśniowe, jak też i żywe zwierzęta. W efekcie traktowania komórek mięśniowych różnymi stężeniami 28-homobrasinolidu (HB), uznawanego za najaktywniejszy brasinosteroid, uzyskano 37-procentowy wzrost poziomu anabolizmu białek i prawie 10-procentowy spadek poziomu katabolizmu tych molekuł biologicznych. W porównaniu z grupą kontrolną – dorosłe szczury, karmione różnymi dawkami HB, spożywały więcej pokarmu i zwiększyły swoją wagę o prawie 27 procent. Przy czym wzrost beztłuszczowej masy ciała wyniósł tutaj niemal 15, zaś spadek poziomu całkowitej masy tłuszczu – prawie 5 procent. Wzrosła też o 19% masa mięśnia brzuchatego łydki, wybieranego zazwyczaj do oceny anabolicznych efektów działania różnych czynników bioaktywnych.



Autorzy ‘przepuścili’ też HB przez procedurę badawczą, podobną do tej, z wykorzystaniem której wyznaczany jest tzw. indeks (wskaźnik) anaboliczno-androgenny leków sterydowych. Podzielono więc na dwie grupy stadko młodych szczurów, tuż przed ich wejściem w okres okołopokwitaniowy. Grupę testową wykastrowano, zaś wykastrowane, młode szczurki znowu podzielono na grupy, gdzie – albo nie podejmowano żadnej interwencji, albo podawano różne dawki HB, albo – testosteron. (Ponieważ wykastrowane szczury nie produkują własnego testosteronu, dlatego na ich organizmach łatwo porównać anaboliczne i androgenne efekty działania badanego związku z takimi samymi efektami działania testosteronu, i w ten sposób ustalić – czy dany związek cechuje się korzystniejszym stosunkiem aktywności anabolicznej do androgennej, niż podstawowy męski hormon płciowy.) U wykastrowanych szczurów doszło do znacznego deficytu masy mięśniowej, gdyż mięśnie brzuchate łydki tych zwierząt rozwijały się jedynie na poziomie 85% mięśni szczurów nie poddanych temu przykremu zabiegowi. Jednak podawanie HB przywracało niemal całkowicie zdolność rozwoju mięśni; masa mięśni brzuchatych łydki była prawie o 14% większa w grupie HB, niż w grupie kastrowanych szczurów bez interwencji farmakologicznej, a nawet większa niż w grupie otrzymującej testosteron, który dodał tym mięśniom niewiele ponad 10% masy. Przy czym była to w 60 procentach masa włókien szybkokurczliwych, odpowiedzialnych za siłę mięśni, tak więc i siła uścisku przednich łap też była większa w grupie ‘leczonej’ HB. Jednocześnie prostaty kastrowanych zwierząt, otrzymujących HB, były średnio ponad czterokrotnie lżejsze, aniżeli gruczoły szczurów otrzymujących testosteron, co ostatecznie – wszystko razem zebrane do kupy – świadczyło o niezwykle korzystnym indeksie anaboliczno-androgennym HB: jego bardzo wysokiej aktywności anabolicznej, przy bardzo niskiej wartości androgennej.
Nieznane receptory



Co ciekawe – ekdysteroidy podawane zdrowym, niekastrowanym szczurom wyraźnie obniżają, zaś brasinosteroidy nieznacznie podwyższają poziom testosteronu. Zupełnie jednak co innego zaskoczyło tutaj amerykańskich badaczy: kiedy przeprowadzili odpowiednie badanie, okazało się, że zarówno ekdysteroidy, jak też brasinosteroidy, jedynie w minimalnym stopniu wiążą się z jądrowymi receptorami androgenowymi (AR). Jest to dlatego zaskakujące, że – jak do tej pory uważano – wiązanie danego sterydu z jądrowym receptorem androgenowym we wnętrzu komórki mięśniowej stanowi nieodzowny warunek zaistnienia odpowiedzi anabolicznej tkanki mięśniowej na taki związek.



Amerykanie ustalili, że ekdysteroidy i brasinosteroidy wykorzystują szlaki sygnałowe dwóch kinaz – PKB (nazywanej też Akt) i PKC. To z kolei świadczy o tym, że związki te wiążą się z jakimś receptorami błonowymi, gdyż kinazy pośredniczą w przekazywaniu sygnałów hormonalnych od tego typu receptorów do wnętrza komórki (wewnątrzkomórkowe receptory jądrowe nie potrzebują pośrednictwa tych enzymów). Od niedawna wiadomo, że różne receptory steroidowe – np. androgenowe-AR (dla męskich hormonów płciowych), estrogenowe-ER i progesteronowe-PR (dla żeńskich hormonów płciowych) czy glikokortykosteroidowe-GR (dla kortyzolu) – mają swoją reprezentację nie tylko we wnętrzu komórki, ale również w jej błonie komórkowej. W literaturze odróżnia się je poprzez dodanie małej literki ‘m’ – np. mAR. Tak więc i poszczególne hormony steroidowe mogą wiązać zarówno swoje receptory jądrowe, jak też błonowe, np. testosteron – AR i mAR. Wiązanie testosteronu z mAR aktywuje między innymi szlak PKC, zaś wiązanie estradiolu z mER – między innymi – Akt/PKB. Badacze uważają więc, chociaż nie udało się im ustalić szczegółów, że hormony roślinne i owadzie wiążą się najprawdopodobniej z jakimiś steroidowymi receptorami błonowymi. Ba, niektórzy postulują nawet, że może istnieć jakiś niezidentyfikowany dotąd typ receptora błonowego, wyspecjalizowany w wiązaniu steroidów roślinnych.



Wszystko to pokazuje, że wiązanie hormonów steroidowych z receptorami błonowymi może mieć nawet większe znaczenie dla przebiegu procesów anabolicznych, aniżeli wiązanie ich z receptorami jądrowymi… A to niemal ‘wywraca do góry nogami’ dotychczasową wiedzę o sterydach anabolicznych! Znakomicie koresponduje jednak z wynikami badania wykonanego przez zespół chińskich naukowców pod kierownictwem Rui Fu, opublikowanego w lutym 2011 roku, w którym dowiedziono, że stymulacja przez testosteron rozmnażania młodych komórek mięśniowych odbywa się za pośrednictwem błonowych receptorów androgenowych oraz szlaku PKC, zaś ich dojrzewanie – za pośrednictwem szlaku innej kinaz – PKA. Te dane warto byłoby zestawić z wynikami badania Nifli, z 2005 roku, w którym wykazano, że cechy agonistów błonowych receptorów androgenowych wykazują niektóre oligomeryczne flawonoidy, pochodne katechiny, co nasuwa podejrzenie, że związki te powinny wykazywać też aktywność anaboliczną…


  Testosteron i estrogen zwiększają ilość komórek satelitarnych
Napisane przez: SCREAM - 30.03.2020, 11:15 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron i estrogen zwiększają ilość komórek satelitarnych



Nadmiar estrogenu jest związany z wieloma negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi u mężczyzn. Równocześnie z obniżaniem się poziomu testosteronu wraz wiekiem, wielu mężczyzn doświadcza wzrostu poziomu estrogenów. Rezultatem jest zaburzenie równowagi stosunku testosteronu do estrogenu, co bezpośrednio wywołuje wiele wyniszczających problemów zdrowotnych związanych ze starzeniem. Podwyższony poziom estrogenu został określony, jako przyczyna łagodnego przerostu prostaty - BPH ( z ang. benign prostatic hypertrophy), obniżonego poziomu testosteronu i rozwoju ginekomastii.



Estrogen wysyła sygnały do podwzgórza (części mózgu), żeby zastopowana została produkcja hormonu, znanego jako GnHR. GnHR jest to hormon stymulujący wydzielanie hormonu luteinizującego (LH), który z kolei jest sygnałem mówiącym jądrom żeby produkowały testosteron. Dlatego też, u mężczyzn z podwyższonym poziomem estrogenu nastąpi zahamowanie wydzielania testosteronu. Wysoki poziom estrogenu może wywołać zatrzymanie nadmiaru wody i sodu w organizmie, co doprowadzi do napuchniętego, obrzmiałego i miękkiego wyglądu. Dwa najczęstsze problemy związane z zażywaniem testosteronu to ginekomastia i trudności w odzyskaniu naturalnej produkcji testosteronu.



Suplementy takie jak 6-OXO , cynk , resveratrol  i wyciąg z grejpfruta (naringenin), to wszystko środki anty-estrogenowe, mogące być stosowane, aby uniknąć nadmiernej produkcji estrogenu. Leki anty-estrogenowe takie jak anastrozol (Arimidex), letrozol , skutecznie zapobiegają ginekomastii i są bezpieczne do stosowania dla większości ludzi. Jednakże zażywanie wysokich dawek związków anty-estrogenowych przez długi okres czasu może zahamować przyrost tkanki mięśniowej.




Komórki satelitarne: rosnąć czy nie rosnąć? Oto jest pytanie!

Komórki satelitarne istnieją po to, aby ułatwiać wzrost, utrzymanie i naprawę uszkodzonych komórek mięśni szkieletowych. Te komórki zostały nazwane satelitarnymi, gdyż umiejscowione są na zewnętrznej powierzchni włókna mięśniowego, a następnie łączą się istniejącym włóknem pomagając mu w regeneracji i wzroście. Przy podaniu testosteronu obserwuje się zależny od dawki wzrost w ilości oraz wielkości komórek satelitarnych





Ile przeciętnie wynosi liczba komórek satelitarnych w ciele człowieka?

W jednym ze źródeł znaleźć można taki wzór, choć poniżej podajemy przykład nieco bardziej klarowny.
 

  • Liczba komórek w ciele: 2 × 10 (7) do 3 × 10 (7) jąder / g, 20–25  kg mięśni u przeciętnego człowieka;
  • 2 × 10 (5) do 10 × 10 (5) komórek satelitarnych / g, tj. × 1 × 10 (10) do 2 × 10 (10) komórek satelitarnych na osobę.
Liczby w nawiasach to potęgi.
 

Liczba jąder pochodzących z komórek satelitarnych większą jest u osób młodych, niż dojrzałych. Przykładowo u mężczyzn między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia mięsień dwugłowy ramienia ma ok 4% jąder z komórek satelitarnych, ten sam mięsień
w grupie wiekowej powyżej 58 roku życia to już tylko 1,5% jąder komórkowych z tego źródła. Badanie wspomniane niżej pokazuje, że ilość komórek satelitarnych w kontekście budowania masy mięśniowej ma duże znaczenie.





Co istotne, siła oddziaływania komórek na budowanie mięśni nie jest stała i zależy od wielu czynników – również genetycznych.


Mówiąc bardzo ogólnie, nawet przy mocno wykańczających treningach i odpowiedniej diecie hipertrofia nie wystąpi (lub wystąpi w bardzo ograniczonym zakresie), jeśli komórki satelitarne nie “oddadzą” swoich jąder mięśniom, by te mogły wyprodukować więcej materiału genetycznego, sygnalizującego wzrost komórek. To właśnie aktywacja komórek satelitarnych świadczy o tym, że przy takim samych parametrach treningu, odżywiania i regeneracji, jedni osiągają doskonałe rezultaty, podczas gdy inni co najwyżej średnie.


W jednym z badań  porównano ilość komórek satelitarnych i jej wzrost oraz wzrost powierzchni włókien mięśniowych podczas 16 tygodni wykonywania treningu oporowego.
  • Osoby, które doskonale reagowały na ów trening miały początkowo średnio 21 komórek satelitarnych na 100 włókien. Ilość ta wzrosła do 30 komórek na 100 włókien, co przełożyło się na zwiększenie ich średniej powierzchni o… 54%!
  • Osoby, które reagowały na trening słabo lub wcale miały początkowo średnio 10 komórek satelitarnych na 100 włókien … i ilość ta nie zmieniła się, co siłą rzeczy nie przełożyło się na ich hipertrofię.

Wśród 66 badanych  najlepszych 17 respondentów uzyskało średnio 58% wzrost powierzchni poprzecznego przekroju włókien, 32 respondentów uzyskało 28% wzrostu, zaś 17 osób, jak wspomniano, nie miało owego wzrostu wcale. Co ciekawe, o ile w tej pierwszej grupie ilość komórek satelitarnych wzrosła znacznie (z 6 na 10%), o tyle w grupie drugiej wzrost ilości komórek satelitarnych był mały
(z 5 na 6%), co świadczy o tym, że nie tylko ilość owych komórek ale również ich jakość ma ogromne znaczenie. Wykazano, że w budowaniu masy mięśniowej żywienie i optymalne programowanie treningowe odgrywa pewną rolę, ale równie ważny jest genotyp i co za tym idzie, istotne są też liczba: molekuł sygnalizacyjnych, wrażliwość komórki na sygnały, dostępność komórek satelitarnych, rozszerzenie puli komórek satelitarnych oraz , regulacja miRNA. U osób, które doskonale reagują na trening oporowy, mają wysoką ekspresję genów kluczowych dla hipertrofii i wyraźną przewagę adaptacyjną nad innymi osobami. To między innymi tutaj możemy upatrywać odpowiedzi na to, dlaczego niektórzy naturalni bodybuilderzy wyglądają znacznie lepiej niż osoby, które bezskutecznie ładują w siebie tony “towaru”
 
Ostatnie badania dowodzą, że choć komórki satelitarne traktowane były jako populacja jednorodna, mogą być tak naprawdę bardzo zróżnicowane, Subpopulacja komórek satelitarnych może pochodzić ze znacznie prymitywniejszej komórki macierzystej. Oznacza to, że znaczenie ma nie tylko sama liczba komórek satelitarnych, ale również ich jakość i wspomniana genetyka.






Czynniki wpływające na “jakość” komórek satelitarnych
 

Genetyka

Jak już parokrotnie podkreślono, zarówno na ilość jak i na potencjał komórek satelitarnych ogromny wpływ ma genetyka. To właśnie różnorodność genetyczna ma bardzo duży wpływ na to, że jedni są urodzonymi sprinterami, inni doskonale odnajdują się w sportach ekstremalnych, jeszcze inni zaś potrafią zrobić przysiad ze sztangą, na której mają ponad 30 kilogramów. Oczywiście, ogromne znaczenie ma tu również styl życia, trening, zaangażowanie czy preferencje, jednak potencjał genetyczny ma tu również ogromne znaczenie. Lecz nie tylko on – czasem zdarza się tak, że choć pula genów jest dość podobna, to znacznie różni się pod względem transkrypcyjnym, a więc w innym stopniu przepisywane są informacje z DNA do RNA. Jak wspomniano kilka akapitów wcześniej, owa transkrypcja jest niezbędna do właściwej syntezy białek. To właśnie ona może też mieć znaczenie dla specyficznej odpowiedzi komórek satelitarnych, nawet, jeśli ich ilość u różnych osób jest zbliżona. U osób, u których większa jest aktywność genów kodujących białka związane ze stanami zapalnymi organizmu, hipertrofia mięśni może być mocno ograniczona, a nawet nie występować.
 


Stan zdrowia

Jest to kolejny czynnik kluczowy dla odpowiedniego działania komórek satelitarnych. Ich działanie ma na celu zwłaszcza regenerację mięśni po wysiłku fizycznym. Jeśli stan zdrowia jest zły, również zdolności regeneracyjne są zaniżone. Szczególne znaczenie mają tu choroby, które mocno upośledzają regenerację komórek (jak choćby cukrzyca typu II).
 


Inne komórki sąsiadujące

Tak zwane mikrośrodowisko, w jakim znajdują się komórki satelitarne. Z jednej strony są bowiem komórki włókien mięśniowych,
z drugiej – białka macierzy zewnątrzkomórkowej, także wpływające na aktywację komórek satelitarnych (komórki macierzy pozakomórkowej syntetyzują swoiste organiczne związki chemiczne i
wydzielają je do przestrzeni poza komórką;  przykładem białek tego typu jest chociażby kolagen). W ciele człowieka są również komórki niemiogeniczne, czyli takie komórki macierzyste, które nie są komórkami satelitarnymi i mogą one oddziaływać na komórki satelitarne, pobudzając je do działania. Zatem obecność i ilość wspomnianych komórek również wpływa na ilość i dynamikę działania komórek satelitarnych.
 


Starzenie się komórek satelitarnych

Pod tym względem komórki satelitarne nie różnią się od innych komórek. U osób starszych spora część szlaków molekularnych, właściwych dla komórek satelitarnych, może być uszkodzona. Niemniej, u osób aktywnych fizycznie starzenie się owych komórek jest w bardzo dużym stopniu spowolnione. Ich regularne pobudzanie i aktywacja sprawia, że pomimo wieku potencjał regeneracyjny wciąż będzie relatywnie wysoki.
 


Czynniki endokrynne

Dla podziału i regulacji działania komórek satelitarnych bardzo ważne są docierając do nich z krwią składniki – regulatory wzrostu oraz substraty energetyczne. Owe składniki mogą do nich dotrzeć także będąc wydzielanymi przez komórki satelitarne.







Aktywacja komórek satelitarnych

Komórki satelitarne nazywane są prekursorami komórek mięśniowych. Ich aktywacja stanowi ogromną część procesu wzrostu mięśni. Na co dzień, kiedy nie podejmuje się żadnego rodzaju wysiłku fizycznego, komórki satelitarne pozostają „uśpione”.  Kiedy mięsień poddawany jest skurczom w trakcie ćwiczeń, daje to bodziec do aktywacji szlaków molekularnych, pobudzających komórki satelitarne do działania (podziału). Komórki satelitarne zaczynają wówczas wydzielać substancje, które wiążą się z receptorami danej komórki i pobudzają ją do dalszego podziału.  Do substancji takich należą HGF (białko, które jako pierwsze aktywuje komórki satelitarne – jest przez nie wydzielane a następnie wiązane przez białka macierzy międzykomórkowej) i aktywujące je enzymy. Jest to też tlenek azotu, wydzielany na skutek rozciągania komórek satelitarnych i to on aktywuje wspomniane enzymy (które aktywuje HGF, wiążący się z receptorami komórek satelitarnych i pobudzających je do dalszych podziałów). Na dynamikę działania i dzielenia się komórek satelitarnych wpływa też m.in. IGF-1.  Warto tu też wspomnieć o tym, że komórki satelitarne mają zdolność do samoodnawiania się – dzięki temu pula komórek gotowych do reakcji na wysiłek fizycznych jest wciąż utrzymywana na poziomie, zapewniającym organizmowi potencjał regeneracyjny.



Załączone pliki Miniatury
   

  Szczerość pochodną poziomu testosteronu
Napisane przez: SCREAM - 21.03.2020, 11:23 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Szczerość pochodną poziomu testosteronu



Testosteron jest odpowiedzialny za wiele czynności w organizmie człowieka, od budowania mięśni, przez libido, po wzrost włosów. Chociaż występuje u kobiet i mężczyzn, to tradycyjnie jest kojarzony z cechami męskimi. Teraz wydaje się jednak, że za testosteronem kryje się coś więcej, gdyż może sprzyjać prospołecznym zachowaniom. Odkrycia, opisanego w czasopiśmie PLOS One, dokonali europejscy naukowcy, którzy otrzymali dofinansowanie z Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (grant dla początkujących naukowców).



Testosteron miał burzliwą przeszłość i był obiektem pewnych niewłaściwych określeń. "Od zawsze twierdzono, że testosteron pobudza do agresji, podejmowania ryzyka i pozerstwa" - donosi profesor dr Bernd Weber, neuronaukowiec z Centrum Ekonomii i Neuronauki CENS (ang. Centre for Economics and Neuroscience) przy Uniwersytecie w Bonn, Niemcy.
Wyniki ostatnich badań sugerują jednak, że testosteron może również nasilać zachowania prospołeczne lub osłabiać zachowania egoistyczne w niektórych sytuacjach. Skłoniło to naukowców do analizy powiązania między testosteronem a szczerością.



"Wadą wielu prac badawczych jest korelowanie wyłącznie poziomu testosteronu badanych z ich zachowaniem" - wyjaśnia autor naczelny, dr Matthias Wibral, dodając, że takie podejście odzwierciedla jedynie powiązania statystyczne i nie przynosi informacji o przyczynach zachowania. "Bowiem nie tylko testosteron wpływa na zachowanie, gdyż zachowanie również wpływa na poziom hormonów". To skłoniło naukowców z CENS do poszukiwania metody eksperymentalnej, która umożliwiłaby wykrycie przyczyny i skutku.
Na potrzeby eksperymentu behawioralnego naukowcy zrekrutowali 91 zdrowych mężczyzn. Z tej grupy 46 badanym podawano przezskórnie testosteron w formie żelu. Dopiero następnego dnia endokrynolodzy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Bonn sprawdzili, czy faktycznie stężenie testosteronu we krwi było wyższe u tych badanych niż w grupie placebo. Pozostałych 45 badanych otrzymało tylko żel placebo.


"Nikt z badanych ani żaden z naukowców przeprowadzających badania nie wiedział, kto otrzymał testosteron, a kto nie" - informuje dr Wibral. To miało uchronić przed potencjalnym wpływem tej wiedzy na zachowania.



Mężczyźni zostali poproszeni o zagranie w kości w osobnych kabinach. Im wyższy uzyskiwali wynik, tym wyższą otrzymywali nagrodę pieniężną. "Doświadczenia zostały zaplanowane w taki sposób, aby badani mogli kłamać" - mówi profesor Weber. "Znajdowali się w osobnych kabinach i nikt nie wiedział, czy wpisywali do komputera faktyczne wyniki, czy wyższe, aby otrzymać więcej pieniędzy". Aczkolwiek naukowcy byli w stanie ustalić później, czy badani oszukiwali, czy nie. "Statystycznie prawdopodobieństwo wyrzucenia każdej liczby oczek jest identyczne" - wyjaśnia neuronaukowiec. "Jeżeli zatem w wyższych liczbach znajdą się wartości oddalone, jest to jasna wskazówka, że badani oszukiwali".



Naukowcy porównali wyniki grupy testosteronowej z grupą kontrolną. "Wyniki wyraźnie pokazały, że badani z grupy o wyższym poziomie testosteronu kłamali rzadziej niż badani z grupy, której nie podano testosteronu" - wskazuje ekonomista profesor dr Armin Falk, wicedyrektor CENS wraz z profesorem Weberem. "Uzyskany wynik stoi w oczywistej sprzeczności z jednowymiarowym podejściem, wedle którego testosteron prowadzi do zachowań aspołecznych". Dodaje, iż prawdopodobnym jest, że hormon zwiększa poczucie dumy i potrzebę budowania pozytywnego obrazu samego siebie. "Na tym tle kilka euro bezsprzecznie nie jest wystarczającą zachętą, aby narazić na szwank poczucie własnej wartości" - twierdzi profesor Falk.
"Ze zjawiskiem kłamstwa łączy się głęboko osadzone tabu. Na przykład 8. przykazanie dekalogu, które brzmi - Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu" - mówi profesor Falk. "Kłamstwo jednak pełni istotną rolę zarówno w świecie biznesu, jak i w życiu osobistym". Dodaje, że ludzie często kłamią nie ze względu na własne korzyści, tylko, by chronić inne osoby lub ze względu na ich dobro.



Tego typu zachowania i ich skutki ekonomiczne często były przedmiotem badań. "Niewiele przeprowadzono jednak prac badawczych nad biologicznymi przyczynami kłamstwa" - wyjaśnia ekonomista z Bonn. "W tym względzie badania pozwoliły nam uczynić wielki krok naprzód".


  Anaboliki niszczą organizm od środka
Napisane przez: SCREAM - 19.03.2020, 11:11 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Anaboliki niszczą organizm od środka




Mężczyźni z silnymi mięśniami i bardzo słabym zdrowiem - tak można powiedzieć o tych, którzy wzrost mięśni wspomagają anabolikami.


Czeka nas epidemia zawałów u młodych, wysportowanych mężczyzn - ostrzegają brytyjscy lekarze. Przyszli pacjenci poradni kardiologicznych mają dziś średnio po dwadzieścia kilka lat. Przyczyną zagrożenia nie jest wysiłek związany z podnoszeniem ciężarów. Niestety, dbałość o ładną sylwetkę nie zawsze kończy się na samej aktywności fizycznej. Coraz więcej młodych ludzi sięga po preparaty przyspieszające wzrost mięśni.



I to właśnie budzi troskę lekarzy. - Młodzi entuzjaści kulturystyki faszerują się substancjami, które rujnują ich organizmy - mówi Vivienne Nathanson z Brytyjskiego Towarzystwa Medycznego, główna autorka badań, których celem było oszacowanie rozmiarów zjawiska. - Sytuacja coraz gorsza, a sprzyja temu rozwój internetu. Rozmaite produkty przygotowane głównie na bazie sterydów anabolicznych są coraz powszechniej sprzedawane w sieci. Walka z tym procederem to syzyfowa praca - dodaje.



Sterydy anaboliczne i ich pochodne były dawniej powszechnie przyjmowane przez sportowców uprawiających m.in. lekką atletykę, kolarstwo, sporty siłowe. Kiedy zdano sobie sprawę z ich szkodliwości, postanowiono się z nimi rozprawić. Zamiar ten powiódł się w dużym stopniu dzięki zaostrzeniu kontroli antydopingowych i uważnej pracy komisji medycznych. Wtedy jednak anaboliki rozpoczęły drugie życie - ze sportu przeniknęły do amatorskiej kulturystyki. Tu przyjmowanie szkodliwych preparatów odbywa się poza jakimkolwiek nadzorem, głównie w oparciu o "dobre" rady kolegów z siłowni.



- W rezultacie niektórzy młodzi mężczyźni pragnący pobudzić szybki wzrost tkanki mięśniowej przyjmują dawki sterydów 20-30 razy większe od bezpiecznej normy. Długotrwałe konsekwencje zdrowotne takiego postępowania są następujące: uszkodzenie mięśnia sercowego, uszkodzenie wątroby, uszkodzenie systemu nerwowego, objawiające się wzrostem agresji - wylicza Nathanson. Ocenia ona, że w Wielkiej Brytanii regularnie sięga po "koks" około 150 tys. osób. - W niektórych środowiskach i grupach rówieśniczych wykształcił się styl bycia polegający na stałym przyjmowaniu koktajli zwiększających masę mięśniową.



Ta swoista "kultura koksu" budzi niepokój, bo za kilkanaście lat może nas czekać epidemia zawałów i nowotworów wątroby u ludzi wyglądających jak okaz zdrowia. Ale to tylko pozór. Pod górą mięśni znajduje się przeciążony organizm - mówi brytyjska uczona.



Zdaniem Nathanson już teraz notuje się podwyższoną zachorowalność na niektóre dolegliwości serca wśród mężczyzn regularnie uprawiających kulturystykę. Ponieważ żaden z nich nie jest skłonny do ujawniania swych przygód ze sterydami, można się tylko domyślać, że to one zmusiły go do wizyty u kardiologa w tak młodym wieku. Często pierwszym niepokojącym objawem, są niekorzystne zmiany w psychice. Osobowość człowieka zmienia się z łagodnej w agresywną. Z upływem lat natężenie tych negatywnych uczuć może się pogłębić, osiągając stan, który lekarze nazywają "furią sterydową". - To sygnał, że w organizmie dzieje się coś niedobrego. Pod wpływem anabolików system nerwowy zaczyna się psuć, co oczywiście obciąża dodatkowo serce, które jest niezwykle wrażliwe na stres - mówi brytyjska uczona.



Załączone pliki Miniatury
   

  Dean Wharmby
Napisane przez: SCREAM - 16.03.2020, 12:31 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Dean Wharmby był zawodowym kulturystą. Sylwetki zazdrościło mu wielu mężczyzn.Niestety mężczyzna prowadził bardzo niezdrowy tryb życia.Dean każdego dnia spożywał co najmniej 10 000 kalorii, aby pozyskać energię na trening i budowanie masy mięśniowej. Tak dużą ilość kalorii o wiele łatwiej dostarczyć z niezdrowych produktów. Wiedział o tym Dean i dlatego codziennie jadło mnóstwo fast foodów i pił kilka napojów energetycznych.
Pewnego dnia jego ciało odmówiło posłuszeństwa: u Deana zdiagnozowano raka wątroby. Kulturysta był pewien, że jest to wynik ogromnych ilości jedzenia, które codziennie pochłaniał.Lekarze odkryli jednak jeden szczegół, który miał decydujący wpływ na rozwój u niego choroby.



Jak donosi The Daily Mail, kulturysta Dean Wharmby z Manchesteru był zapalonym sportowcem.Trenował praktycznie codziennie, ponieważ jego marzeniem było zbudowanie jak największej ilości mięśni. Oprócz treningów, Dean pracował także na siłowni jako trener osobisty.Właśnie z tego względu pochłaniał codziennie 10 000 kalorii i wypijał 7-8 napojów energetycznych.Dean nie różnił się bardzo od innych kulturystów – jego dieta była bogata w jaja, kurczaka i szejki z odżywek białkowych. Jego największym problemem było jednak zamiłowanie do niezdrowego jedzenia i napojów energetycznych.



Codziennie odwiedzał McDonalds na wieczorna przekąskę. W drodze z pracy do domu jadł dodatkowo pizzę, a następnie jego dziewczyna przygotowywała obfitą kolację. Pewnego dnia jego ciało powiedziało dość.Dean zaczął cierpieć na wiele różnych dolegliwości. Jednak kiedy lekarze odkryli w jego wątrobie guzy, wiedzieli, że jest to coś poważnego.Gdy Dean usłyszał diagnozę: rak – natychmiast zmienił swój styl życia. Pierwszym krokiem, który podjął, było odstawienie napojów energetycznych, od których był uzależniony.Przestał także jeść fast foody. Zrezygnował z czerwonego mięsa i cukru. Zamiast chemioterapii i radioterapii postanowił korzystać tylko z naturalnych produktów i witamin.Proponowano mu chemioterapię i przeszczep wątroby, ale odmówił.Kulturysta powoli tracił masę, ale nie zamierzał się poddawać.



Dean był przeświadczony o tym, co wywołało u niego raka.„Nie mogę powiedzieć, że to była dieta na sto procent, ale napoje energetyczne na pewno miały w tym swój udział. Podobnie z czerwonym mięsem, w którym w dzisiejszych czasach jest tak wiele chemii” – mówił Dean dziennikarzom The Daily Mail. Czy napoje energetyczne naprawdę mogą powodować raka? Doktor Dmitri Alden, onkolog z Nowego Jorku, który specjalizuje się w nowotworach wątroby, nie jest do takiej tezy przekonany.„Trudno stwierdzić, czy napoje energetyczne jako grupa produktów, wpływają na powstanie raka wątroby. Zanim wyciągniemy jakiekolwiek wnioski należy spojrzeć na skład napojów, które pił dany pacjent, a także na inne czynniki indywidualne, które są inne dla każdego człowieka” – przekazał doktor Alden FoxNews.



Po okrutnej diagnozie raka, partnerka kulturysty, Charlotte Rigby, zaczęła podejrzewać, że mogą być także inne czynniki, które spowodowały chorobę. Podejrzewała, że jej partner brał sterydy.Dean przyznał sam, że na początku swojej kariery kulturysty stosował sterydy anaboliczne.


Zanim u Deana zdiagnozowano w 2010 roku raka, zajmował się on kulturystyką przez ponad 20 lat.Po zmianie diety i złych nawyków oraz dzięki przyjmowaniu dużej ilości witamin, stan Deana zaczął się poprawiać. W 2011 roku jego guz praktycznie zniknął.„To mnie zgubiło. Poczułem się zbyt pewny siebie. Ponownie dał o sobie znać stary tryb życia” – wyjaśniał Dean.W 2013 roku Dean nagle stracił przytomność po wyjściu z siłowni, w której pracował.Zabrano go do szpitala, a jego stan był ciężki. Na szczęście udało mu się wyjść z kryzysu. Jednak zaledwie po dwóch latach, w roku 2015, jego życie znowu zaczęło gasnąć.



Dean zerwał z dziewczyną. Przez chwilę był nawet bezdomny. W końcu wróciła także choroba. Lekarze dawali mu mniej więcej trzy tygodnie życia.Guz urósł do takich rozmiarów, że nie było dla niego żadnych szans.Dean zmarł w lipcu 2015 roku.Według lekarza przeprowadzającego sekcję zwłok, Lisy Hashami, śmierć kulturysty była spowodowana stosowaniem sterydów.„Najbardziej prawdopodobną przyczyną raka wątroby było w tym przypadku stosowanie sterydów” – powiedziała doktor Hashami.



Pod koniec życia Dean opowiedział swoją historię walki z rakiem na stronie na Facebooku o nazwie: Dean’s Journey. Jego dziewczyna pomagała mu ją prowadzić.„Jestem pewna, że gdziekolwiek teraz się znajduje, jest wolny, szczęśliwy i ma się dobrze” – powiedziała Charlotte, jego dziewczyna. Niezależnie od tego, co wywołało u Deana raka, nikt nie powinien tak cierpieć.



Załączone pliki Miniatury
           

  Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Napisane przez: SCREAM - 11.03.2020, 11:33 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Jutro będę duży , dzisiaj jestem mały

art. z nowoscii.com.pl



Bogdan Okuszko  jest znany ze swojego krytycznego stosunku do „koksu”">- Czuję się czasem jak jakiś szaman albo sprzedawca magicznych eliksirów - kręci ogoloną na łyso głową właściciel sklepu z suplementami dla kulturystów. - Niektórym wydaje się, że wystarczy zainwestować kilka stów w odżywki białkowe, napchać się kreatyną i wygodnie zasiąść przed telewizorem, czekając na efekty. A potem pretensje, wyzwiska: coś ty mi za g... sprzedał, naciągaczu... W sklepie ustawia się w tym czasie kolejka. Szaman (sprzedawca nie chce ujawniać swojego nazwiska) nie może teraz rozmawiać, prosi, żeby poczekać chwilę na zapleczu. Chwila rozciąga się w kwadrans. „Bzyczek” nad sklepowymi drzwiami wciąż anonsuje nowych klientów.




Przed majowym weekendem


Niewysoka dziewczyna, wyraźnie „pofałdowana” na boczkach, a jednak wbita w ciasne spodnie i obcisłą bluzkę, wybiera jeden z wielu dostępnych w sklepie spalaczy tłuszczu. Krótko ostrzyżony „misiek” bierze dwa opakowania kreatyny w tabletkach. Na kreatynę decyduje się również stojący za „miśkiem” chudy chłopak - na oko 15, może 16 lat i „pięćdziesiąt kilo w mokrej wiatrówce”, jak podsumuje później Szaman.



Kreatyna (od greckiego kreo - mięso) to jeden z najlepiej sprzedających się suplementów. Wyraźny efekt „paker” czuje już po kilku dniach jej stosowania. Wzrasta wydolność organizmu, mięśnie stają się większe, jakby napompowane.


- Kreatyna na początku przygody z siłownią to nie najlepszy pomysł - ostrzega Szaman, oceniając dyskretnie stopień kulturystycznego zaawansowania chudzielca. - Zbyt gwałtowne podnoszenie progu wydolnościowego może wyjść ci potem bokiem. Lepiej zacząć łagodnie, „na sucho.”




- To dla kuzyna - bąka nastolatek i płaci pośpiesznie.


Suplementy to nie jest tania zabawa. Prawie każdy klient zostawia w sklepie około 100-200 zł. - A bywa, że i dwa tysiące - twierdzi Szaman. - Miałem takiego klienta w zeszłym tygodniu. Mówił, że do Londynu na dłużej wyjeżdża i musi zapas zrobić, bo tam podobno te środki osiągają horrendalne ceny.Szaman zapewnia, że ruch w sklepie nie zawsze jest tak duży: - Zwykle jest tu spokojniej. Nieco więcej roboty mam np., kiedy zbliżają się okresowe testy sprawnościowe dla policjantów.


Prawdziwe „żniwa” nadchodzą jednak wraz z końcem zimy, w zasadzie - z pierwszymi ciepłymi dniami. Społeczeństwo zaczyna wówczas nerwowo myśleć o wyglądzie. Trzeba zgubić nagromadzone kilogramy, a jeszcze lepiej - przerobić tłuszczyk na sprężyste i okazałe muskuły. I to szybko, najlepiej przed majowym weekendem, a już na pewno przed wakacjami. Wiadomo, w naturalnym trybie („na sucho”) takie tempo nie wchodzi w grę. Pozostaje zatem inwestycja we „wspomagacze”. - Młodzi ludzie są niecierpliwi - mówi Szaman. - Chcą efektów natychmiast. Jak w tej piosence: „Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały”.



Do sklepu wtacza się właśnie olbrzym w granatowym dresie. Pyta o cenę 3-kilogramowej paki preparatu białkowego na przyrost masy. - Stówa? Drogo, k...a - bluzga i oznajmia, że wcześniej brał zakazaną kateinę. Na „czarnym rynku” też płacił stówę, ale za 25 kg. Szaman nie komentuje, krzywi się tylko z dezaprobatą. Kateinę dodają do żółtego sera producenci, którym nie chce się czekać miesiącami na zakończenie naturalnego procesu dojrzewania. Kilogram specyfiku zagęszcza 100 kg sera. Olbrzym zużył pakę w pół roku. - Efekt był, ale nie polecam - cmoka w zadumie „paker”, wciąż ważąc w ogromnych dłoniach srebrne opakowanie legalnego preparatu. - Do dziś, jak strzelę kupę, niedobrze mi się od własnego smrodu robi. Matka mnie z domu wyrzuciła. Ale nie mam do niej żalu, sam się siebie brzydzę.









„Czarny rynek” suplementów kulturystycznych rozwija się znakomicie. Wystarczy spojrzeć na liczbę internetowych ofert sprzedaży legalnych i nielegalnych produktów. Ceny w internecie są zwykle korzystniejsze niż w sklepach dla sportowców, ale...


- Nie zawsze w puszce z odżywką zakupioną drogą internetową znajduje się to, co na tej puszce jest napisane - twierdzi Tomasz Sawicki, lekarz sportowy z Torunia. - Nie jest to, niestety, jedyny problem. Suplementy, jak sama nazwa mówi, powinny być dla sportowca tylko uzupełnieniem starannie ułożonej diety. Wiem z doświadczenia, że tak nie jest. Zwłaszcza młodzi ludzie nadużywają tych środków, co mija się z celem i w najlepszym wypadku kończy brakiem spodziewanych efektów.

- A w najgorszym?

- Rozwolnieniem - twierdzi Robert Szczepański, właściciel sklepu z suplementami „Maximus” w Bydgoszczy. - Suplementy to zwykle produkty ziołowe. Poza rozstrojem żołądka nie powinno spotkać nas po ich przedawkowaniu nic groźnego.





Jest to wersja powszechnie obowiązująca. Czy prawdziwa?


Białe przestępstwo


- Wpływ niektórych suplementów na organizm nie jest oczywisty - mówi dr Sawicki. - Zwłaszcza że producenci prześcigają się w tworzeniu jeszcze skuteczniejszych „wynalazków”. Na rynku jest zatrzęsienie tego typu produktów. Co istotne, nie są one klasyfikowane jako leki. Nie ma zatem obowiązku poddawania ich rygorystycznym testom i badaniom laboratoryjnym. Chociażby z tego powodu dr Sawicki zaleca ostrożność i konsultacje z lekarzem. Przypomina zarazem, że jest poważniejszy problem niż nie do końca potwierdzone ryzyko związane z nadużywaniem suplementów. Chodzi o sterydy.


- Z przerażeniem zauważam, że skala tego zjawiska gwałtownie się rozszerza - twierdzi Bogdan Okuszko, instruktor sportowy, kierownik toruńskiej siłowni „Centrum”. - „Koksuje” coraz więcej młodych ludzi. Co gorsza, problem jest wyraźnie bagatelizowany. Mam czasem wrażenie, że „koksowanie” to takie „białe przestępstwo”, na które istnieje ciche, społeczne przyzwolenie.




Koksiarskie forum


Polskie prawo nie zabrania posiadania i używania sterydów. Nie wolno nimi jedynie handlować bez zezwolenia (sterydy to lekarstwa, można kupić je na receptę w aptece). Kwestia szkodliwości sterydów, które wywołują często narkotyczne uzależnienia, nie budzi żadnych wątpliwości u zażywających te srodki.



- Sterydy mogą powodować efekty uboczne: zaburzać gospodarkę hormonalną organizmu i pracę nerek, być źródłem problemów psychicznych, m.in., niekontrolowanych wybuchów agresji - wylicza B. Okuszko. - Z dostępem do tych środków nie ma natomiast większych problemów.








Aby wyglądać jak Leszek Zajko, zeszłoroczny zdobywca Pucharu Polski w kulturystyce, trzeba wielu lat mozolnych ćwiczeń. Większość „pakerów” wybiera jednak drogę na skróty - kilka miesięcy na sterydach." Wystarczy wstukać w internetową przeglądarkę słowo „sterydy”, a otworzy się przed nami gigantyczny świat „dopalaczy”. Tylko na polskich stronach internetowych istnieje kilkadziesiąt serwisów poświęconych temu tematowi. Można znaleźć tu zestawienia poszczególnych rodzajów sterydów, opisy ich działania, porady dotyczące ustawienia odpowiednich cykli sterydowych i treningów dla „koksiarzy”. Można również zrobić zakupy. Ceny sterydów wahają się najczęściej od kilkudziesięciu do 500 zł. Na jednej ze stron trafiliśmy na ciekawą ankietę - „aktualnie zamierzam: zacząć brać sterydy, odstawić sterydy, dokupić sterydy.” Ponad 60 proc. internautów (1100 osób) biorących udział w ankiecie wybrało pierwszą odpowiedź.





- Mam 21 lat, 180 cm wzrostu, 95 kg wagi. Ćwiczę jakieś 6 lat, a teraz chciałbym spróbować czegoś mocniejszego - pisze na „koksiarskim” forum internetowym Nowicjusz. - Prosiłbym o rozpisanie jakiegoś cyklu. Chcę się bardziej wyżylić i wyrzeźbić. To będzie mój pierwszy cykl.


- Jeżeli to twój pierwszy cyklon to zapodaj prop plus winko. Na deke przyjdzie czas później - radzi w „koksiarskim” slangu Adi.


- Ja proponuję prim plus prolo plus meta - nie zgadza się z Adim niejaki Aparat. - Zobaczysz, mięsko będzie gites na lato. Dużo, szybko, wszystko.



Załączone pliki Miniatury
   

  DECA plusy i minusy
Napisane przez: SCREAM - 07.03.2020, 12:32 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

DECA plusy i minusy



Kulturyści używający sterydów dopracowywują swą wiedzę na ich temat od wielu lat, twierdząc, iż dla określonych potrzeb nie ma lepszych środków. W ich środowisku jest powszechnie wiadomo, iż sterydy o działaniu bardziej androgennym nadają się bardziej do celów zwiększania ogólnej masy ciała w tzw. cyklach masowych. Natomiast komponenty o mniejszym oddziaływaniu androgennym, a zwiększonym wpływie anabolicznym, chętniej używane są w cyklach redukcyjnych oraz przed zawodami.





Wśród najbardziej znanych sterydów androgenno-anabolicznych (SAA), niewątpliwie znajduje się dekanian nandrolonu, znany pod powszechną nazwą jako DECA-DURABOLIN znany jako "DECA". Jest to ester 19-nortestosteronu o przedłużonym działaniu. Ester dekanianowy nadaje preparatowi przedłużone działanie do około trzech tygodni po wstrzyknięciu. Nandrolon jest zbliżony chemicznie do testosteronu jednak jest jego modyfikacją chemiczną, tworząc odrębną molekułę o nieco innym działaniu na organizm. W porównaniu z testosteronem jego działanie anaboliczne jest większe a działanie androgenne słabsze. Również obserwacje kliniczne potwierdzają słabszą aktywność androgenną nandrolonu.



U ludzi wykazano, iż Deca-Durabolin wpływa dodatnio na przemianę i gospodarkę wapnia. Zwiększa masę kości w takich schorzeniach jak osteoporoza i osteopenia. Według doniesień, u kobiet z rozsianym rakiem piersi, Deca-Durabolin powoduje obiektywnie wykazane cofanie się objawów choroby. Jednak na taki efekt czeka się wiele miesięcy




Deca-Durabolin działa też bardzo pozytywnie na gospodarkę azotową ustroju, co stwierdzono w badaniach przemiany białek. Zjawisko to zostało wykorzystane dla celów terapeutycznych w stanach niedoboru białka, np. w przewlekłych, wyniszczających chorobach, po operacjach i ciężkich urazach. Następstwa działania androgennego (np. wirylizacja) są względnie rzadkie po zalecanych dawkach. Nandrolon nie posiada grupy alfa-alkilowej przy C17, która to grupa powoduje zaburzenia czynności wątroby i zastój żółci, jak dzieje się to w przypadku większości pochodnych testosteronu.

Istnieją względnie dwie wersje dostępne na rynku w Polsce, które są zarazem najbardziej popularne - szybko działający NPP, który zawiera substancję o nazwie: Nandrolon Phenylpropionat oraz druga wersja, wolniej działający DECA-DURABOLIN, zawierający: dekanian nandrolonu, którego okres półtrwania w krwiobiegu jest dłuższy, jednak stężenie jest niższe.


5-alfa reduktaza jest enzymem odpowiedzialnym za konwersję testosteronu do bardziej androgennego metabolitu - dehydrotestosteronu (DHT). Nadwyżka DHT w organizmie związana jest z powstawaniem efektów ubocznych (side-effects) po stosowaniu wielu sterydów. Główne objawy to: wypadanie włosów, powiększenie prostaty oraz agresja. 19-nortestosteron oddziałuje z enzymem 5-alfa reduktazą, jednak w bardzo niewielkim stopniu z uwagi na małą ilość komponentu androgennego. Dlatego też Deca- Durabolin posiada bardzo niewielkie, androgenne efekty uboczne pod warunkiem odpowiedniego dawkowania.

"Deca" jest sterydem przemyślanym jako mniej ryzykowna alternatywa dla estrów testosteronu oraz oralnych sterydów androgenno-anabolicznych (SAA). Jest używana w wielu terapeutycznych przypadkach np. zapobiegając nadmiernej utracie wagi u pacjentów chorych na AIDS, raka i ciężkim zapaleniu płuc oraz przeciwdziałając nadmiernej utracie masy kostnej w okresie menopauzalnym u kobiet.






SKŁAD CIAŁA


 Badania mocno potwierdziły tezę, iż odpowiednie dawki połączone z treningiem oporowym powodują wzrost beztłuszczowej masy ciała. Jednakże oprócz oczywistych wyników, naukowcy doszli do wniosku, iż całkowity poziom tłuszczu oraz procentowa jego zawartość w organizmie, nie uległa zmianie, natomiast zawartość tłuszczu w okolicach nóg oraz grzbietu zmniejszyła się. Istotną wiadomością, jest fakt, iż do pomiaru tkanki tłuszczowej nie został użyty cyrkiel kabłąkowy (pomiar fałdu skórno-tłuszczowego), tylko technika o nazwie DEXA, która z dużą dokładnością odzwierciedla zawartość tkanki tłuszczowej. DEXA, to specjalistyczna technika, wkożystująca promienie - X, które z dużą dokładnością oddają wyniki pomiaru masy tkanki tłuszczowej, masy kośćca oraz beztłuszczowej (suchej) masy ciała w interesujących nas regionach ciała.





To opracowanie pozwoliło wysnuć jednoznaczny wniosek, iż zróżnicowane dawkowanie "Deki", może zdecydowanie zwiększyć masę mięśni, nie powodując przyrostów tkanki tłuszczowej w zależności od indywidualnych predyspozycji genetycznych organizmu.



Nasuwa się więc pytanie, czy rezultaty niniejszych badań mogą być przyjęte za ostateczne i rozstrzygające dla potencjalnego czytelnika?

Niestety nie, pojedyncze badanie nie może być ostatecznym dowodem potwierdzającym wyniki oraz argumentację. Jednakże zainteresowanie "Decą" zaczęło się już o wiele wcześniej. Starsze opracowania, opisywały efekty związane ze zmianą składu budowy ciała na przykładzie sportowców, którzy wspomagali swój trening, mimo istniejących w tamtejszych czasach sprzecznych i niejednoznacznych poglądów, dotyczących dawkowania nandrolonu. Po recenzjach, w których nie odnotowano znaczących rezultatów, zaprzestano na pewien okres badań. Jednak z uwagi na duże zainteresowanie tym środkiem przez wielu sportowców, postanowiono przyjrzeć się wpływowi tej substancji na ich organizmy w nieco odmienny sposób. Otóż zaczęto zwiększać dawki, co okazało się kluczem do odkrycia jednoznacznych korzyści, płynących ze stosowania nandrolonu. Zaczęto podawać dawki 200mg/tydzień przez okres 6-ciu tygodni. Wyniki zaskoczyły wszystkich. Tym samym stwierdzono, iż dawki 100mg/tydzień i poniżej, przyjmowane przez okres do 3 tygodni, nie dają żadnych rezultatów związanych z poprawą wyników, osiąganych w różnych dyscyplinach sportowych. Właśnie na tym polegał wcześniejszy błąd badaczy.


Zatem potwierdzono, iż dawki Deki w różnych proporcjach wpływają na zmianę składu ciała u większości ludzi. Pozostało tylko jeszcze jedno pytanie, z jakim ryzykiem się to wiąże?







WIĘCEJ MASY, MNIEJ SKUTKÓW UBOCZNYCH



Anaboliczna molekuła "Deki" jest odpowiedzialna za widoczny wzrost masy mięśniowej, co wpływa na przyspieszenie metabolizmu w tkance mięśniowej. Dlatego też dodatkowe kalorie, spożywane w ciągu dnia, są lepiej przez nią spalane. Zwiększenie masy mięśniowej jest też dowodem na polepszenie tolerancji wysiłkowej, co związane jest z wzrostem poziomu aktywności oraz codziennego wigoru w sportach zarówno wytrzymałościowych jak i siłowych.

Wyniki badań potwierdziły także zmniejszenie zniszczenia tkanki mięśniowej (zatrzymanie katabolizmu), co jest bardzo istotnym i nieodzownym elementem ciężkiego treningu. Deca posiada bardzo silne działanie anaboliczne, związane z zatrzymaniem ucieczki azotu z organizmu, oraz anty-kataboliczne, ograniczając rozpad mięśniówki i wpływając na przyspieszenie restytucji potreningowej (szybsza regeneracja). Opinie osób trenujących w 100% potwierdzają powyższe wyniki.







"Deca" pozwala mi trenować ciężej i dłużej, przyspiesza regenerację i cudownie smaruje moje stawy. To niesamowity efekt, nie boję się przetrenowania w dodatku ryzyko skutków ubocznych przy odpowiednim poziomie wiedzy jest niewielkie.


Istnieją też inne pozytywne skutki stosowania nandrolonu. Przeprowadzono kolejne badania na mężczyznach, tym razem nietrenujących. Podawano im dawkę 300mg/tydzień, która zwiększyła w ich organizmach tolerancję glukozy. Wynik ten jest znaczący z biochemicznego punktu widzenia i wskazuje na zwiększoną utylizację cukrów przez organizm, która wpływa na szybką produkcją energii, zapobiegając magazynowaniu cukrów w postaci tkanki tłuszczowej. Warto dodać, iż ten efekt, nie został zaobserwowany wśród mężczyzn otrzymujących testosteron prolongatum (Testosteron Enanthate), sugerując, iż takie działanie jest specyficzne tylko dla Deki. Zatem znikome działanie związane z aromatyzacją oraz efekt utylizacji cukrów w organizmie, predysponuje dekę do miana sterydu w głównej mierze anabolicznego i w "miarę bezpiecznego" dla organizmu. W chwili obecnej prowadzone są badania nad wykorzystaniem właściwości nandrolonu dla osób cierpiących na cukrzycę typu II (tzw. wtórną).





Efekt oddziaływania związany z sferą fizyczną wydaje się być oczywisty. A co z kwestią psychiki?


Otóż stosując przemyślane dawki, ryzyko konwersji do dehydrotestosteronu (DHT), odpowiedzialnego za zachowania agresywne, jest znikome. Poza tym "Deca" wpływa na zmniejszenie destrukcyjnych objawów potrzeby jedzenia dużej ilości, może wspomóc w odpowiednim programie dietetycznym, normalizując odczucia sytości i głodu. Z uwagi na zwiększenie tolerancji glukozy, dieta może zawierać więcej kalorii, które z powodzeniem zostaną zamienione na energię, wykorzystaną na treningu.






NIESTETY NIE BEZ KONSEKWENCJI



Stosowanie Deki pomaga w zwiększaniu masy mięśniowej, zapobiega odkładaniu się tłuszczu i ogólnie zmienia konstytucję ciała na bardziej męską i twardą. Jednak tak dużo plusów nie może istnieć się bez przynajmniej kilku minusów. "Deca" jest kontrolowaną substancją, posiadanie (bez odpowiedniej recepty i zaleceń lekarskich) oraz sprzedaż są zabronione i grożą karą pozbawienia wolności!!!

Ponadto "Deca" podczas dłuższego stosowania wpływa na bezpłodność u mężczyzn, jak prawie wszystkie sterydy, wstrzymuje wydzielanie gonadotropin. Prowadzone są badania nad środkiem antykoncepcyjnym dla mężczyzn z wykorzystaniem nandrolonu. Nadużycie lub niewłaściwe jej stosowanie prowadzi do zaniku zdolności reprodukcyjnych. Tylko medyczna interwencja może przywrócić utracone funkcje seksualne. To bardzo istotna informacja dla sportowców planujących założenie rodziny. Wszystkie sterydy w większym, bądź mniejszym stopniu wpływają na zmianą gospodarki lipidowej oraz skład krwi (czas protrombinowy - krzepnięcie, gęstość). Po mimo, iż "Deca", nie posiada grupy alfa-alkilowej przy C-17, należy mieć świadomość, iż nieodpowiednie jej dawki przyczynią się do uszkodzenia wątroby - przecież tam jest metabolizowana. Używanie Deck, nie pozostaje bez wpływu na nasz organizm, mimo tak szerokiego i pozytywnego spektrum działania.


Konkludując Deca-Durabolin, jest jedną z bardziej popularnych substancji sterydowych, preferowanych przez kulturystów. Z uwagi na niewielkie ryzyko wystąpienia skutków ubocznych (uzależnione od predyspozycji organizmu oraz dawek .Ponadto posiada działanie, które często wykorzystywane jest do celów leczniczych, szczególnie wśród pacjentów chorych na AIDS.



Załączone pliki Miniatury
   

  Mohammed Benaziza pochodzący z Algierii pogromca gigantów
Napisane przez: SCREAM - 04.03.2020, 15:59 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Mohammed Benaziza pochodzący z Algierii pogromca gigantów



Miał jedynie 158 cm wzrostu i ważył około 88 kg. Znany z pokonaniem Doriana Yatesa na zawodach night of champions w 1990 roku . Preprezentował świetne proporcje doskonały definicję .Jego firmowym elementem sylwetki były plecy. Ponoć właśnie po porażce z Benaziza Dorian Yates postanowił poprawić plecy , które później stały się jednymi z najlepszych w historii. Algierczyk był dwukrotnie piąty na Mr.olympia w 1989 i 1992 który był właśnie rokiem jego śmierci .Wystąpił wtedy na Olimpii , po czym odbywał europejskiej Touran pozując na grand prix Niemiec Anglii i rozgrywanych 4 października grand prix Holandii .



Już w czasie oceny wstępnej Benaziza kilkukrotnie musiał opuszczać scenę. Na backstage obficie wymiotował także zawartość jego żołądka tryskała na metr odległości . Na bankiet po konkursie nie dotarło o własnych siłach. Wymagało to  pomocy.O 11:00 zawodnicy musieli wracać do hotelu. Po drodze Benaziza wypełni wymiotami 3 plastikowe torby ... dotarł na miejsce podtrzymywany przez swoją dziewczynę , kolegi i Portera Cotela. Wszedł do pokoju hotelowego i został położony na łóżku ...było pół godziny po północy ....wezwano lekarza , ale wszyscy do tej pory myśleli że to kwestia zatrucia pokarmowego.



Cotel opisuje ze o 4:30 nad ranem obudziło go walenie do drzwi i wezwanie do pokoju Mohamed.  Benaziza leżał na ziemi w pełnym zatrzymaniu akcji serca ...obok niego stało parę osób. Cotel i obecny tam lekarz rozpoczęli reanimacje ...chwilę po tym Mohamed znowu zaczął wymiotować , także trzeba było co pewien czas oczyszczać jego usta z wymiocin. Po 20 minutach z jego nozdrzy zaczął wypływać przezroczysty płyn , co oznaczało że jego płuca są wypełnione cieczą. W tym momencie wszyscy zorientowali się, że sytuacja jest beznadziejna Benaziza szybko tracił ciepło.



Zapis pracy serca był kompletnie płaski .Cotel który dobrze znał Benaziza powiedział - mentalność Momo była taka , że ze wszystkim szedł ekstremum , potem znaleźliśmy tyle rzeczy ,które brał w czasie Toure,  ze się przestraszyliśmy. Jedną z substancji była  nalbufina. Nalbufina jest opioidowym lekiem przeciwbólowym. Odchodząc w 1992 miał jedynie 33 lata jako powód śmierci podaje się zawał serca wywołany skrajnym odwodnieniem



Załączone pliki Miniatury
   

  Trądzik w wyniku brania sterydów
Napisane przez: SCREAM - 19.02.2020, 11:30 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Trądzik w wyniku brania sterydów





Wstajesz rano, patrzysz w lustro i znów ogarnia Cię złość! Rozszerzone pory, błyszcząca cera, szpecące zaskórniki i ropne krostki… Odkąd zacząłeś się szprycować Twoją twarz i plecy pokryły małe, ogniste wulkany. Próbujesz usprawiedliwiać swój los, obwiniać geny, proces dojrzewania, burze hormonów, ale jednocześnie domyślasz się, że prawda może być zupełnie inna. I rzeczywiście, nie mylisz się. Kuracje sterydowe wywołały u Ciebie specyficzną odmianę trądziku, określaną jako body building acne.


Trądzik kulturystyczny

To bez wątpienia niekwestionowany lider na liście najpopularniejszych schorzeń posterydowych. W przypadku nadwrażliwości skóry na androgeny, co zdarza się praktycznie u każdego nastolatka, oraz wielu osób po 20 roku życia, leki sterydowe mogą wywołać w obrębie gruczołów łojowych prawdziwy wstrząs i doprowadzić do rozwoju niezwykle ciężkiego w objawach i leczeniu tzw. trądziku toksycznego. Przy nadmiernym wzroście testosteronu we krwi, w organizmie nasila się proces produkcji DHT, który w sposób niezwykle agresywny pobudza skórne gruczoły do produkcji łoju. Jeżeli przewody odprowadzające nadmiar wydzieliny są odpowiednio szerokie, to całość oleistej substancji wydostaje się na zewnątrz, przyczyniając się jedynie do powstania łojotoku – stanu, gdzie skóra staje tłusta i lśniąca. Jednak w przypadku „podrażnienia sterydowego” nie ma mowy, by wąziutkie kanaliki były w stanie odtransportować astronomiczną ilość łoju na powierzchnię. W efekcie wzrastającej niewydolności systemu kanalikowego, pod powierzchnią skóry tworzy się chaos i przesilenie, co zapoczątkowuje całą lawinę dodatkowych nieszczęść i kłopotów.



Problemy z transportem

Silnie pobudzone gruczoły łojowe wytwarzają tak ogromną ilość tłustej emulsji, że przewody odprowadzające nie nadążają z jej transportem na powierzchnię skóry. W efekcie łój zaczyna wypychać gruczoły oraz zalegać w cienkich kanalikach wyprowadzających. Silnie zagęszczona substancja oleista sprzyja rozwojowi bakterii beztlenowych (Propionibacterium acnes), które produkują specjalne enzymy rozkładające łój skórny do wolnych kwasów tłuszczowych, powodujących silny stan zapalny. Na podrażnionej i objętej zapaleniem skórze łojotokowej rozwijają się bakterie tlenowe, grzyby drożdżopodobne oraz roztocza.



Na ścianach wąziutkich kanalików wyprowadzających zaczynają się tworzyć drobne skaleczenia i ranki, które organizm próbuje naprawiać, czopując je specjalnymi płytkami rogowymi. Z biegiem czasu pojawia się coraz więcej takich „opatrunków”, które – z jednej strony leczą, ale z drugiej – systematycznie zawężają światło przepływu łoju, prowadząc w efekcie do całkowitego zatkania przewodów odprowadzających. Rogowe zapory są zbudowane z keratyny, która w zetknięciu z powietrzem utlenia się, przyjmując czarny kolor. Na skórze powstają wówczas widoczne gołym okiem charakterystyczne ciemne punkciki, które potocznie nazywamy wągrami.



Zaczopowane ujścia przewodów gruczołów łojowych są znakomitym miejscem dla rozwoju rozmaitych drobnoustrojów, które mieszając się z martwymi komórkami naskórka wywołują silny odczyn zapalny. Wraz z narastającym niedotlenieniem, nadmiernie rozmnożone i stłoczone bakterie próbują brutalnie przebić się przez skórę. Najpierw powstaje czerwone, dość bolesne uwypuklenie, które następnie zamieniane jest w czynny „ wulkan”, tryskający żółtawą wydzieliną ropy.



Najczęstszym miejscem występowania ognisk trądzikowych jest twarz, chociaż uciążliwe objawy mogą pojawiać się również na karku, klatce piersiowej, górnej części pleców i ramion. Przyjmowanie leków sterydowych, szczególnie u osób podatnych na zmiany skórne, może zakończyć się bardzo ciężką i uciążliwą postacią trądziku, którego leczenie może trwać nawet kilkanaście lat.




Czy ćwiczenia siłowe nasilają trądzik?

Przyglądając się młodym osobom uprawiającym kulturystykę, nie sposób nie zauważyć, iż większość z nich zmaga się z dość poważnymi problemami trądzikowymi. Wielu entuzjastów ćwiczeń siłowych swój los zawdzięcza nierozwadze i niewiedzy. Sięganie po omnadren, testosteron czy metanabol w obliczu zwiększonej wrażliwości organizmu na androgeny, musi dla ogólnej kondycji skóry zakończyć się fatalnie. Ale zmiany chorobowe nie odstraszają większości koksiarzy. Za cenę „wielkiej posterydowej masy” wielu z nich jest w stanie pokryć skórę swojej twarzy czy pleców bolesnymi owrzodzeniami, byle tylko wskazówka łazienkowej wagi drgnęła kilka kresek w prawo.

Ale sterydy to nie jedyna rzecz, jaka nasila rozwój zmian trądzikowych u osób uprawiających kulturystykę. Bardzo często wielu młodych ludzi nigdy nie próbowało dopingowej drogi na skróty, a mimo to na ich skórze wyraźnie nasiliły się zmiany chorobowe w okresie uprawiania ćwiczeń. Czyżby istniała jaka zależność między aktywnością fizyczną a powstawaniem trądziku? Niestety tak, i problem ten szczególnie dotyczy ćwiczeń siłowych. W okresie intensywnego wysiłku fizycznego w naszym organizmie wzmagana się aktywność układu hormonalnego, co pociąga za sobą wzrost wydzielania testosteronu. Jak już wiemy, wysoki poziom tego hormonu we krwi sprzyja inicjacji i nasilaniu zmian trądzikowych. Jednocześnie dochodzi do zwiększonego wydzielania potu i łoju, co jeszcze bardziej potęguje zmiany chorobowe. Czy w takim razie osoby ze skłonnością do trądziku powinny zrezygnować z uprawiania ćwiczeń siłowych? W większości przypadków nie ma takiej konieczności, pod warunkiem jednak, że zarówno po zakończeniu wysiłku, jak i w czasie całego dnia, skórę poddaje się odpowiednim zabiegom pielęgnacyjnym.



Załączone pliki Miniatury