Witamy na stronie - Ciemna Stron Mocy, niech moc będzie z Tobą!
Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Użytkownik
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 968
» Najnowszy użytkownik: sin60bm
» Wątków na forum: 1 985
» Postów na forum: 11 648

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 68 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 64 Gość(i)
Applebot, Bing, Google, Googlebot-Image

Ostatnie wątki
Pomoc przy odbloku (nieud...
Forum: DOPING
Ostatni post: SCREAM
15.04.2021, 14:02
» Odpowiedzi: 9
» Wyświetleń: 121
nowa grupa i prawodopodob...
Forum: DOPING
Ostatni post: SCREAM
13.04.2021, 18:40
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 75
Testosteron kontra tłuszc...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
12.04.2021, 17:50
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 90
Co sprawia że szybciej ro...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
05.04.2021, 10:13
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 825
Rola węglowodanów w dieci...
Forum: Dieta
Ostatni post: Genabol
04.04.2021, 10:24
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 102
Sterydy – czyli jak zrujn...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
01.04.2021, 10:05
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 1 982
Kilka wskazówek na masę o...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
30.03.2021, 11:54
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 449

 
  LEUCYNA ANABOLIKIEM ?
Napisane przez: SCREAM - 08.06.2020, 09:30 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

LEUCYNA ANABOLIKIEM?



Zarówno leucyna, jak też pozostałe aminokwasy rozgałęzione (BCAA), od lat cieszą się wielkim powodzeniem pośród sportowców. W wielu badaniach udowodniono, że ich stosowanie sprzyja rozwojowi beztłuszczowej masy ciała. A że beztłuszczowa masa ciała to nic innego, jak czyste mięśnie zbudowane z białek, wydaje się więc oczywistym, że leucyna stymuluje produkcję (anabolizm) białek, czyli że jest anabolikiem. I chociaż wykorzystujemy przez ostatnie ćwierćwiecze leucynę – jako legalny środek anaboliczny w sporcie – to nadal naukowcy nie są zgodni co do mechanizmów jej anabolicznej aktywności. I nic w tym dziwnego – skoro wciąż odkrywają tutaj jakieś nowe szlaki, o których wcześniej nie mieli ‘zielonego pojęcia’.

Sam niejednokrotnie opisywałem mechanizmy anabolicznej aktywności leucyny i pozostałych BCAA (ostatnio bodaj w mojej książce – „Legalne anaboliki”), zawsze uzupełniając kolejne publikacje o nowe ustalenia nauki. Dzisiaj jednak znowu przyszedł czas na aktualizacje, których dokonuję niniejszym artykułem…



Kariera leucyny w sporcie rozpoczęła bardzo dawno temu, kiedy ustalono, że białka mięśni sportowców składają się w 35-ciu procentach z aminokwasów rozgałęzionych, zaś największy udział w tej puli ma właśnie leucyna. Przypomnijmy, że pulę BCAA tworzą trzy aminokwasy – leucyna, walina i izoleucyna. Przyjmuje się, że ich stosunek w składzie tkanki mięśniowej kształtuje się mniej więcej, w wymienionej wyżej kolejności, jak: 3,0:2,5:1,0.

Widać więc, że dowóz dodatkowych porcji BCAA (czy choćby samej leucyny) dostarczy najcenniejszych i deficytowych składników do budowy białek i wyzwoli impuls anaboliczny.

Wtedy znano też już szczegóły tzw. cyklu glukozowo-alaninowego. W cyklu tym, przybierającym na intensywności podczas wysiłku – w miarę wyczerpywania się zapasów glikogenu (magazynu energetycznej glukozy) – dochodzi do uwalniania aminokwasów rozgałęzionych (szczególnie – leucyny) z białek mięśniowych. Te zostają następnie rozłożone na grupy aminowe i szkielety węglowe. Szkielety węglowe ulegają spaleniu, co dostarcza energii pracującym muskułom, zaś grupy aminowe wiążą się z kwasem pirogronowym (pośredni produkt spalania glukozy) i wytwarzają alaninę. Alanina przenika do krwiobiegu, zaś z obiegiem krwi – do wątroby. Tu zamieniana jest na glukozę, która powraca do tkanki mięśniowej, jako paliwo do dalszej pracy.

Uważano, że dodatkowe porcje BCAA (szczególnie – leucyny), podane przed treningiem i po jego zakończeniu, zostaną wprzęgnięte w cykl glukozowo-alaninowy i zahamują rozpad (katabolizm) białek, związany z tym cyklem. Tym bardziej, że wolne aminokwasy posiadają zdolność hamowania enzymów proteolitycznych, zawiadujących katabolizmem białek. A wiadomo: mniejsze straty białek – to większa masa mięśniowa. BCAA miały więc działać tutaj anabolicznie – jako antykataboliki hamujące katabolizm.

Dosyć dobrze poznano już też w tamtym czasie – relacje pomiędzy aminokwasami rozgałęzionymi a niektórymi hormonami. Wiadomym było, że spożywanie wysokich porcji BCAA (szczególnie – leucyny) pobudza uwalnianie insuliny, somatotropiny i hormonów tarczycy. Ponieważ wszystkie te związki to hormony anaboliczne, dlatego wskazywano, że anaboliczna aktywność BCAA i samej leucyny może wynikać głównie – właśnie z tych ich właściwości.


Przełomowym odkryciem ostatniej dekady, pomocnym w zrozumieniu mechanizmów anabolicznej aktywności leucyny, było ustalenie relacji pomiędzy tym aminokwasem a pewnym enzymem – tzw. kinazą mTOR… Enzym ten przenosi rodniki fosforanowe, pobierane z adenozynotrifosforanu (ATP), na tzw. kompleksy inicjacyjne, co uruchamia etap anabolizmu białek nazywany translacją a polegający na wiązaniu kolejnych aminokwasów w długie łańcuchy molekuł białkowych.

Kiedy więc okazało się, że leucyna zwiększa aktywność kinazy mTOR – stało się jasne, że musi to być podstawowy mechanizm, odpowiedzialny za jej właściwości anaboliczne.

Bazą do najaktualniejszych ustaleń w sprawie mechanizmów anabolicznej aktywności leucyny były dosyć ‘leciwe’ obserwacje, uzupełnione o nowe odkrycia…

Szkielet węglowy leucyny jest dobrym półproduktem do produkcji hormonów steroidowych, takich jak np. anaboliczny testosteron. Niektóre tkanki wykorzystują więc ją w tym celu. Jądra (‘fabryki testosteronu’) raczej rzadko, gdyż tutaj testosteron powstaje głównie z cholesterolu. Testosteron produkowany jest jednak również przez same komórki mięśniowe, gdzie od razu – na miejscu – działa hormonalnie (w tym przypadku – anabolicznie), co nazywamy aktywnością autokrynną. Wiele wskazuje na to, że ten testosteron powstaje właśnie – w dużej mierze – ze szkieletów węglowych leucyny.

Proces prowadzący do powstania testosteronu z przemian szkieletu węglowego leucyny jest jednym z wariantów tzw. steroidogenezy, zmierzającej najpierw do wytworzenia prekursora wszystkich hormonów steroidowych – cholesterolu. Dopiero potem – cholesterol przetwarzany jest dalej – do różnych innych steroidów, takich jak właśnie testosteron. Ale i sam cholesterol również wykazuje aktywność anaboliczną w tkance mięśniowej. Z tym tylko, że musi to być cholesterol wytworzony na miejscu – we wnętrzu komórek mięśniowych. Ten bowiem, który dociera do mięśni z obiegiem krwi – z pokarmu albo z wątroby – nie wykazuje takich właściwości. Jego cząsteczki są bowiem zazwyczaj utlenione i tworzą tzw. oksydosterole, pozbawione aktywności anabolicznej. W tym miejscu należy jedynie przypomnieć, że głównymi substratami do syntezy cholesterolu w tkance mięśniowej są szkielety węglowe leucyny i kolejne produkty ich przemian.

Proces steroidogenzy, zanim zaowocuje wytworzeniem cząsteczki cholesterolu, biegnie wcześniej przez związki nazywane izoprenoidami. Dwa najważniejsze z nich, z punktu widzenia czynności naszego organizmu, to fernezyly i geranyl. Szkielety węglowe leucyny są ważnymi półproduktami, wykorzystywanymi do syntezy obydwu tych związków. Izoprenoidy przeprowadzają reakcję prenylacji, w której wiążą się z wewnątrzkomórkowymi białkami sygnałowymi – Ras i Rho – i aktywują je. Aktywacja Ras i Rho wpływa na uruchomienie syntezy białek kurczliwych włókienek mięśniowych i organizację tych białek w funkcjonalne elementy komórkowe, jak również – na stymulację anabolicznych hormonów tkankowych (szczególnie – IL-6) oraz anabolicznych czynników transkrypcyjnych (szczególnie – NF-kB).



Wspomniane wyżej czynniki transkrypcyjne to elementy komórkowe, kontrolujące pierwszy etap anabolizmu białek – transkrypcję genów. (Opisana wcześniej translacja jest kolejnym etapem). Najczęściej aktywują je hormony. Aktywacja ta może zachodzić za pośrednictwem specjalnych przekaźników, ale często bywa też bezpośrednia – kiedy to hormon wiąże się ze swoim receptorem wewnątrzkomórkowym i przekształca go w aktywny czynnik transktypcyjny. W ten właśnie sposób, działają takie hormony anaboliczne – jak np. testosteron czy DHEA. Testosteron wiąże i przekształca w czynnik transkrypcyjny receptor androgenowy (AR). Natomiast DHEA – aż dwa typy receptorów – androgenowe i tzw. receptory proliferatorów peroksysomów alfa (PPAR alfa). Pobudzenie obu tych typów receptorów prowadzi do utworzenia czynników transkrypcyjnych, aktywujących geny produkujące białka kurczliwe włókienek mięśniowych, co sprzyja rozwojowi masy mięśniowej. Dlatego właśnie testosteron i DHEA (lub różne pokrewne im związki, nazywane steroidami anaboliczno-androgennymi) tak często i chętnie wykorzystywane są w dopingu sportowym.

Jak się niedawno okazało – receptory PPAR alfa aktywowane są nie tylko przez DHEA, ale również przez zwyczajne składniki pokarmowe – a konkretnie i przede wszystkim – przez nasycone kwasy tłuszczowe. I tutaj znowu wkracza leucyna… Otóż, zarówno bowiem szkielet węglowy tego aminokwasu, jak też niektóre produkty jego metabolizmu, należą do grupy krótkołańcuchowych nasyconych kwasów tłuszczowych (SCFA). Natomiast, rozmaite pochodne SCFA testowane są aktualnie przez medycynę, jako aktywatory PPAR alfa. Mało tego – szkielet węglowy leucyny, tak jak w przypadku steroidów, jest znakomitym półproduktem do syntezy nasyconych kwasów tłuszczowych o różnej długości łańcucha. Koniec konców – metabolity leucyny wydają się stanowić grupę dobrych aktywatorów receptorów PPAR alfa, które biorą znamienny udział w procesach anabolicznych, przebiegających w tkance mięśniowej. (Biorą też udział w spalaniu tłuszczu, ale to już zupełnie inne zagadnienie.)

Związanie samego hormonu przez receptor nie prowadzi jeszcze do utworzenia czynnika transkrypcyjnego i rozpoczęcia syntezy białek. Oprócz hormonu, receptor musi związać jeszcze komplet tzw. koregulatorów transkrypcji, dzielonych na dwie grupy – koatywatory i korepresory. Koatywatory są enzymami (acetylotrasferazami), przyłączającymi cząsteczki kwasu octowego do histonów – białek ochraniających geny. Takie przyłączenie skutkuje poluzowaniem struktury histonów i udostępnieniem genów – anabolicznej aktywności czynników transkrypcyjnych. Korepresory, nazywane deacetylazami histonów, działają odwrotnie – odrywają cząsteczki kwasu octowego od białek ochronnych, zamykając czynnikom transkrypcyjnym dostęp do genów i kończąc ich aktywność anaboliczną. Nietrudno zgadnąć, że ograniczenie aktywności korepresorów poskutkuje nasileniem przebiegu procesów anabolicznych. A że tak też jest w rzeczywistości, medycyna doświadczalna próbuje ostatnio wykorzystywać inhibitory deacetylaz (blokery korepresorów) do różnych celów leczniczych – między innymi – do uzyskania regeneracji tkanki mięśniowej, w chorobach przebiegających z jej degradacją.

I tutaj znowu wypada jedynie dodać, że obiecującymi inhibitorami deacetylaz histonów okazały się krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, których wydajnym źródłem pokarmowym są BCAA – a szczególnie – leucyna.

Który ważniejszy…?

Widzimy, że poznaliśmy przynajmniej kilka mechanizmów anabolicznej aktywności leucyny.

Teraz samo ciśnie się na usta pytanie:

„Który z tych mechanizmów należy uznać za najważniejszy…?”

Myślę, że kiedyś naukowcy rozwiążą nam i tę zagadkę, bo – póki co – to nie bardzo wiadomo…

Zresztą, czy ma to jakiekolwiek, praktyczne znaczenie…?

Ważne, że leucyna i kompleksy BCAA działają anabolicznie i że jest to działanie na tyle silne, by tworzyć realną alternatywę dla zakazanych w sporcie – hormonów anabolicznych.


  Nagła utrata wagi obniża poziom testosteronu
Napisane przez: SCREAM - 06.06.2020, 07:13 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Nagła utrata wagi obniża poziom testosteronu



Praktyka zrzucania wagi przed ważeniem, a potem szybkiego odzyskiwania kilku kilogramów nie jest niczym nowym, jednak może okazać się zgubna w skutkach. Wielu zawodników przed zawodami wlewa w siebie litry wody i pochłania tony jedzenia, co prowadzi do wystąpienia nudności, opuchlizny lub wymiotów w trakcie samych zawodów. W 1980 roku Roberto Duran, uważany za jednego z dziesięciu najlepszych bokserów wszechczasów, wycofał się w trakcie walki o tytuł z legendarnym Sugar Rayem Leonardem. Walka znana jest pod nazwą „No mas” – czyli „wystarczy”.
 

W 1997 roku na pierwszych stronach gazet zagościły nazwiska trzech młodych zapaśników – wszyscy oni zmarli w okresie 6 tygodni. Początkowo za śmierć obwiniano stosowany przez trójkę suplement – monohydrat kreatyny. Jednak później na jaw wyszły informacje, że sportowcy (uczęszczający do trzech różnych szkół) starali się bardzo szybko stracić na wadze. By uzyskać zamierzony efekt, ćwiczyli w saunie ubrani w gumowe kombinezony, zwiększające potliwość ciała.
 

Wszystko to skłoniło naukowców do bliższego przyjrzenia się wpływowi szybkiej utraty wagi na poziom testosteronu w organizmie młodego mężczyzny. W eksperymencie udział wzięło 18 najwyższej klasy zapaśników, uczestniczących w zawodach Finnish Championship Games. Średnia wieku badanych wynosiła 22 lata (od 17 do 31 lat). Zawodnicy pozostawali pod obserwacją przez okres trzech tygodni przed zawodami, podczas którego stosowali indywidualne diety, spełniające jednak określone kryteria. Zalecono im ograniczenie kalorii pochodzących z tłuszczu i węglowodanów, a ich dzienne spożycie kształtowało się na poziomie od 800 do 2000 – w zależności od zapotrzebowania energetycznego (ile kalorii spalał dany zawodnik). Zapaśnicy spożywali około 2 g białka na każdy kilogram wagi ciała. W ciągu dwóch ostatnich dni przed zawodami sportowcy stosowali trening silnie odwadniający (z użyciem sauny i ćwiczeń powodujących podwyższoną potliwość) oraz ograniczali ilość przyjmowanych płynów, przy jednoczesnej suplementacji elektrolitami. Na początku i na końcu eksperymentu zapaśnicy zostali zmierzeni (waga i skład ciała, gęstość mineralna kości), pobrano im także próbkę krwi do analizy hormonalnej (testosteron, LH, SHBG, IGF-1).
 

Zgodnie z oczekiwaniami zawodnicy znacznie schudli – średnio 6 kg. Pamiętajmy, że badani byli sportowcami startującymi w kategoriach 50–85 kg, nie prowadzili więc osiadłego trybu życia i nie mieli problemów z otyłością. W ciągu zaledwie trzech tygodni jeden z zapaśników zrzucił 8 kg, a inny ponad 12% początkowej wagi ciała!





Reklamy sprawiły, że wielu ludzi oczekuje, iż dieta i ćwiczenia spowodują u nich jednoczesne przyrosty mięśni i spadek wagi ciała. Jest to możliwe u ludzi prowadzących przedtem osiadły tryb życia, ale u wysportowanych zawodników raczej nie za bardzo. Widzieliśmy to na przykładzie zapaśników, u których większość straconych kilogramów pochodziła ze spalenia suchej tkanki mięśniowej, a nie tłuszczu. Średnio zawodnicy stracili blisko 5 kg mięśni i zaledwie 1 kg tłuszczu. Z punktu widzenia metabolizmu była to bardzo kosztowna utrata tłuszczu. Do powyższych wyników można mieć jednak pewne zastrzeżenia. Po pierwsze, obliczenie (mięśnie kontra tłuszcz) dokonane zostało na bardzo odwodnionym organizmie. „Sucha” masa mięśniowa zawiera znaczne ilości wody; tłuszcz ma jej niewiele. Gdy dokonano kolejnych pomiarów po tym, jak sportowcy na nowo nawodnili organizm, średnia utrata mięśni zmniejszyła się do zaledwie 0,6 kg. A to zmienia stosunek utraty tłuszczu do masy mięśniowej na 3:2. W końcowym rozrachunku, gdy nawodnienie ciała sportowców powróciło do stanu naturalnego, cały ten ciężki trening i dieta doprowadziły do utraty niewiele ponad 1,5 kg. Nie odbiega to więc od skromnego 0,5 kg tygodniowo, osiąganego przy zastosowaniu diety niskokalorycznej, nie pokonuje też doskonałych wyników uzyskiwanych przy diecie ketogenicznej, trwającej mniej więcej tyle samo czasu co nasz eksperyment. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że podczas treningów sportowcy cierpieli również na kwasicę ketonową, jednak nie było to przedmiotem badań.
 

Najbardziej interesującym rezultatem testów laboratoryjnych było odkrycie, że intensywny program treningowy wywołał u sportowców stan katabolizmu. W zdrowym organizmie czynniki kataboliczne i anaboliczne pozostają w równowadze, za którą odpowiedzialnych jest wiele hormonów. Jeśli chodzi o stan panujący w tkance mięśniowej najczęściej określa się go badając stosunek ilości testosteronu do kortyzolu. Niestety badanie to nie mierzy poziomu koncentracji kortykoidów, która wzrasta w odpowiedzi na trening, stres i odwodnienie. Odkryto natomiast wyraźny wpływ diety, treningu i odwodnienia na poziom testosteronu.
 

Nie zapominajmy, że testosteron produkowany jest w jądrach w odpowiedzi na sygnały wysyłane z mózgu. Następnie dostaje się do krwioobiegu dzięki działaniu hormonu luteinizującego (LH). Aktywna forma testosteronu, zwana wolnym testosteronem lub testosteronem biologicznie czynnym, według powszechnego mniemania odpowiedzialna jest za większość procesów budowania masy mięśniowej. Jest to ta pula hormonu, która nie łączy się z krążącym we krwi nośnikiem białkowym (SHBG), chroniącym go przed działaniem enzymów deaktywujących. Minusem ochraniania testosteronu przed deaktywacją i wydaleniem z krwiobiegu jest uniemożliwienie mu dostania się do wnętrza komórek mięśniowych i wejścia w reakcję z ich receptorami androgennymi.



Na początku eksperymentu u zapaśników odnotowano normalny poziom testosteronu, LH i białka SHBG. Po trzech tygodniach wyczerpujących treningów i ścisłej diety poziom zarówno testosteronu, jak i LH spadł poniżej normy. To bardzo ważne odkrycie. W normalnych warunkach spadek poziomu testosteronu spowodowałby wysłanie przez mózg sygnału do jąder, by te produkowały go więcej. Stymulowane jądra zaczęłyby wytwarzać więcej testosteronu. Okazało się jednak, że wraz ze spadkiem testosteronu obniżyła się również koncentracja LH, co sugeruje, że mechanizm kontrolujący ilość testosteronu w organizmie zawiódł. Wyniki te pokrywają się z danymi uzyskanymi w trakcie wcześniejszych badań, w których wykryto nieprawidłowe działanie na osi podwzgórzowo-przysadkowo-gonadalnej u zapaśników i sportowców wytrzymałościowych. Co więcej, u zawodników odnotowano również zwiększony poziom SHBG, co jeszcze bardziej obniżyło ilość dostępnego we krwi testosteronu biologicznie czynnego. Naukowcy przeprowadzający eksperyment zwrócili również uwagę na zatrważający fakt, iż poziom testosteronu odnotowany w organizmie odwodnionym, w naturalnych warunkach okazałby się jeszcze niższy. W takim razie jak bardzo obniżył się poziom tego hormonu podczas trzech tygodni badania? Średni poziom testosteronu na początku eksperymentu wynosił 25,8 nmol/l i w ciągu trzech tygodni jego koncentracja obniżyła się średnio o 63%, do poziomu zaledwie 9,7 nmol/l! Nie zapominajmy, że ostateczna koncentracja testosteronu mogła być jeszcze mniejsza, ponieważ w trakcie pobierania krwi zawodnicy byli odwodnieni – odwodnienie podnosi koncentrację wielu składników krwi.
 

Prawdopodobnie głównym powodem spadku testosteronu było niedożywienie (ścisła dieta). Autorzy eksperymentu donoszą, że częścią treningu były ćwiczenia anaerobowe (większość zapaśników nie zgodziłaby się z twierdzeniem, że w zapasach brak elementów oddziałujących na układ sercowo-naczyniowy), a te powinny były utrzymać poziom testosteronu w normie. Twierdzenie to oparto na wcześniejszych badaniach, które wykazały, że trening z obciążeniem zwiększa poziom tego hormonu w surowicy.
 

Co ciekawe, poziom IGF-1 w serum nie uległ praktycznie zmianie, choć wiadomo, że w okresie niedożywienia powinien się obniżyć. Badacze zwrócili uwagę, że poziom IGF-1 może powrócić do normy wraz ze zmniejszeniem objętości treningów, co miało miejsce w trakcie eksperymentu. Za normalny poziom IGF-1 odpowiedzialny więc był albo rodzaj programu treningowego, albo dieta, która okazała się nie wystarczająco ścisła lub zbyt krótka, by go obniżyć u badanych zapaśników. Istnieje również możliwość, że dieta niskokaloryczna ma większy wpływ na koncentrację testosteronu lub, że jego poziom nie wraca tak szybko do normy, gdy obniżona zostaje objętość treningu.
 

Jakie wnioski należy wyciągnąć z tego eksperymentu? Każdy startujący w zawodach kulturysta wie, że dieta i trening przed zawodami to okres, w którym bardzo łatwo o spadki siły i masy mięśniowej. W eksperymencie, którego warunki bardzo przypominały okres przygotowawczy do zawodów kulturystycznych, odnotowano spadek testosteronu w surowicy, co na pewno w znacznym stopniu odpowiada za taką reakcję organizmu. Przyznać jednak należy, że wyniki badania nie odnoszą się raczej do sportowców stosujących SAA.
 

Był to bardzo interesujący eksperyment, ponieważ badał określoną część populacji poddaną określonym czynnikom. Niestety, naukowcy nie zajmowali się mierzeniem poziomu kortyzolu w surowicy. Nie wykonali również pomiarów przed fazą odwadniającą treningu. Z wyników najnowszych eksperymentów możemy się jednak dowiedzieć, że w odwodnionym organizmie, który zostaje poddany treningowi z obciążeniem, wzrasta poziom kortyzolu, a obniża się podatność na działanie testosteronu. Pokrywa się to z wcześniejszymi wynikami badań na temat wpływu odwodnienia na sportowców wytrzymałościowych. Biorąc pod uwagę dietę zastosowaną podczas eksperymentu, można by zainteresować się również jej wpływem na wyniki pomiarów związanych z poziomem insuliny – byłyby na pewno interesujące.


  Insulina jako stymulator budowy ciała – przyjaciel czy wróg?
Napisane przez: SCREAM - 17.05.2020, 09:24 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Insulina jako stymulator budowy ciała – przyjaciel czy wróg?




Czas zmienia perspektywę. Weźmy na przykład postać Arnolda Schwarzeneggera i Jessiego Ventury. Wystarczy wspomnieć ich nazwiska, aby ludzie założyli, iż rozmowa dotyczy polityki, jako że obaj panowie zostali prominentnymi gubernatorami.

Możliwe jest, że niektórzy pomyślą, iż tematem konwersacji są filmy akcji, w końcu obydwaj odnieśli sukces jako aktorzy. Występowali nawet razem w filmach takich jak: „Predator” (1987), „Uciekinier” (1987) i „Batman i Robin” (1997). Jednakże wielu zaskoczyłoby stwierdzenie, iż są to byli sportowcy. Jest to zaskakujące, jako że Schwarzenegger zdobył swój pierwszy tytuł Mr Olimpia w 1970 roku, a zapaśnicza kariera Ventury zakończyła się w połowie lat osiemdziesiątych. Nie powinno być to jednak tak dużą niespodzianką, biorąc pod uwagę, iż zgodnie z ustaleniami większość ludzi kojarzy George’a Foremana nie jako największego mistrza wagi ciężkiej swego czasu, a może i nawet wszech czasów, lecz jako przedstawiciela firmy produkującej „Grill George’a Foremana”.



Insulina jest hormonem, któremu przypisywano tyle ról, co Arnoldowi Schwarzeneggerowi zwanemu „Austriackim Dębem”. Odkryta w 1921 roku insulina natychmiast stała się cudownym lekiem, gdyż była w stanie zwalczyć często występujące choroby (jak np. cukrzyca pierwszego typu), których ujawienie się oznaczało wcześniej wyrok śmierci . Początkowo insulinę uzyskiwano poprzez ekstrakcję białek z trzustki bydła lub świń. Niestety pozyskiwany w ten sposób hormon często okazywał się być zanieczyszczony innymi białkami. Te nieczystości, jak również i fakt, że zwierzęca insulina różni się odrobinę od ludzkiej, powodowały u niektórych pacjentów usunięcie leku z organizmu, a czasem nawet wywoływały reakcję alergiczną. Na szczęście dzięki wynalezionej technice rekombinacji, firmy biotechnologiczne mogą wytwarzać czystą insulinę identyczną z tą produkowaną przez organizm ludzki .


Przeskoczmy teraz szybko do roku 1999. Innowacyjne pomysły wprowadzone do dietetyki stają na czele tej dziedziny za sprawą Barry’ego Searsa (dieta Zone) i dr. Roberta Atkinsa (dieta Atkinsa).
Gdy częstość występowania cukrzycy typu drugiego zaczęła przewyższać liczbę przypadków cukrzycy typu pierwszego (insulinozależnej), niegdyś groźna choroba zaczęła być traktowana jako zwyczajne schorzenie, częściej postrzegane jako konsekwencja leniwego stylu życia i obżarstwa.

Amerykańskie społeczeństwo stanęło przed obliczem epidemii otyłości, która zawsze była i wciąż pozostaje prawdziwym zagrożeniem dla służby zdrowia. Nagle czołowy atak został wystosowany przeciw złu wyrządzanemu przez insulinę i zwiększającym glikemię węglowodanom. Otyłość, cukrzyca typu drugiego, nadciśnienie, syndrom metaboliczny, choroby sercowo-naczyniowe itd. – wszystkie te schorzenia nagle stały się konsekwencjami grzechu hiperinsulinemii .


Mimo to z grona atletów zaczęły dochodzić odgłosy wzburzenia, mówiące o tym, że insulina jest stosowana przez elitę sportowców. Podczas lat 80. ukrywanym sekretem był fakt stosowania tego hormonu przez biegaczy. Informacje na temat używania insuliny przez kulturystów pojawiały się w czasopismach medycznych od początku do połowy lat 90. (4-8). Pod koniec lat 90. i na początku nowej dekady stawało się to coraz bardziej oczywiste, że insulina jest zażywana przez wielu atletów i kulturystów, aby polepszyć jakość treningów i zwiększyć przyrost masy mięśniowej. Jednakże miało to miejsce w trakcie dni świetności diet niskowęglowodanowych, zgodnie z którymi jasno twierdzono, iż wysoki poziom insuliny prowadzi do zwiększenia ilości tkanki tłuszczowej i do pogorszenia zdrowia. Kariera insuliny jako polepszacza kondycji fizycznej i budowy ciała została zatracona, gdyż ludzie winą za wszystkie swe problemy związane z niedoskonałym wyglądem lub zdrowiem zrzucili na ten właśnie hormon. Co ciekawe, istniały również bardziej kolorowe „kariery” insuliny: jako broni powodującej morderstwa lub samobójstwa czy jako czynnika potęgującego wrażenia seksualne. Takie nadużycia tego leku doprowadziły do licznych przypadków uszkodzenia mózgu, niewydolności organów, a nawet śmierci.





Jak to możliwe, że insulina jest w stanie stymulować rozwój muskulatury i korzystnie wpływać na naszą kondycję? Większość zamieszania wynika z oceniania aktywności insuliny przez pryzmat fizjologii w sytuacjach, gdy stosowana jest ona jako czynnik farmakologiczny. Gdy nie jest podawana insulina egzogenna (w formie zastrzyków lub innej postaci insuliny farmaceutycznej) oraz w przypadku ludzi zdrowych, hormon ten reguluje poziom cukru (glukozy) we krwi i zapobiega zużywaniu niecukrowych cząsteczek w procesie generowania energii komórkowej. Wszystkie komórki organizmu funkcjonują dzięki ciągłej produkcji ATP, cząsteczki energetycznej. ATP przypomina prąd zasilający komputer, gdy odetnie się go, komputer się wyłączy. Najprostszym sposobem wytworzenia przez komórkę ATP jest „spalenie” glukozy. Cukier ten można znaleźć w krążącej wokół komórek krwi. Jest on również zmagazynowany pod postacią glikogenu wewnątrz komórek. W normalnych okolicznościach u większości ludzi zdrowych ATP produkowane jest z cukrów. Jednakże w przypadku gdy poziom cukru we krwi spada lub zapasy węglowodanów są uszczuplone (w wyniku nadmiernego wysiłku lub głodzenia) oraz gdy poziom ATP potrzebny do spełnienia wymagań metabolicznych organizmu ulega nagłemu podwyższeniu (np. przy bardzo intensywnym wysiłku), inne źródła wykorzystywane są do produkcji ATP. Te źródła to konkretne aminokwasy i kwasy tłuszczowe. Należy zwrócić uwagę, iż wykorzystanie tych związków zajdzie, gdy poziom insuliny obniży się.
W przeciwnej sytuacji, gdy stężenie cukru we krwi jest wysokie, insulina pomaga transportować cukry do wnętrza komórek. Ale co ważniejsze, będzie ona zahamowywać użycie aminokwasów i kwasów tłuszczowych do syntezy ATP. Jeśli zdrowa osoba równoważy liczbę pobieranych kalorii z zapotrzebowaniem swojego metabolizmu, organizm pozostaje w stanie dobrego zdrowia. Niestety społeczeństwo osiągnęło globalny stan braku równowagi kalorycznej. Kontynuowany nadmiar konsumpcji w połączeniu z prawie kompletnym brakiem wysiłku fizycznego czy pracy doprowadził do epidemii stanów przedcukrzycowych, syndromów metabolicznych i podobnych schorzeń . Jednakże zażywanie insuliny stwarza możliwości mogące być atrakcyjne dla wielu atletów. Zanim jednak dowiemy się czegoś więcej, istotne jest, aby osoby, które używają insuliny w celach medycznych lub stymulujących, zrozumiały, że hormon ten jest bardzo silnym lekiem. W przypadku przedawkowania śpiączka może wystąpić tak szybko, że na wezwanie pomocy może być już za późno. Co gorsza, w takim przypadku bardzo prawdopodobnym scenariuszem jest również śmierć. Przedawkowanie insuliny może nastąpić bardzo łatwo, jako że kilka czynników wpływa na sposób odpowiedzi organizmu na ten lek; niektóre formy insuliny działają bardzo szybko, inne uwalniane są powoli. Początkowy poziom cukru czy dostępność pożywienia są również czynnikami zmiennymi. Stosowanie insuliny poza zaleceniami lekarza, pod nieobecność natychmiastowej pomocy i bez monitorowania sygnałów lub symptomów hipoglikemii, jest bardzo niebezpieczne i niezalecane. Zostało to jasno udokumentowane na podstawie licznych przypadków pacjentów. Co ważniejsze dla czytelników tej publikacji, przypadki szoku hipoglikemicznego u kulturystów były notowane w literaturze medycznej . Jeden z przypadków opisany w British Journal of Sports Medicine wyszczególnia przypadek i leczenie 31-letniego kulturysty, który zapadł w śpiączkę po użyciu szybko działającej insuliny zamiast stosowanej przez niego insuliny rutynowej. Ten uprzednio zdrowy mężczyzna miał szczęście być znalezionym w domu w porę. Został skutecznie wyleczony i zwolniony ze szpitala bez żadnych długofalowych efektów ubocznych. Jednakże gdyby nie został znaleziony na czas, z całą pewnością mogłoby skończyć się to długotrwałą niepełnosprawnością, a nawet śmiercią mężczyzny. Autorzy artykułu szacują, iż jeden procent sportowców stosuje insulinę.



Mimo to, wiele osób nadużywa insuliny w nadziei, iż dzięki temu osiągnie swój cel. U zawodowych sportowców regeneracja i odzyskanie sił jest kluczowym czynnikiem determinującym intensywność ćwiczeń na przestrzeni czasu. Jednym z czynników, który może ograniczyć późniejszą aktywność fizyczną, szczególnie w stanach wymagających dziennie dużej intensywności lub długotrwałego wysiłku, jest uzupełnianie glikogenu. Poziom glikogenu odpowiada ilości zmagazynowanych węglowodanów w mięśniach i wątrobie. Razem z krążącą glukozą jest to jedno z najważniejszych źródeł natychmiastowej siły, używanej w trakcie zdarzeń wymagających wybuchu energii takich jak sprint. Biegacze często trenują przymusowo i po to, by znaleźć się w czołówce, doprowadzają do przetrenowania. Pod koniec treningu zapasy glikogenu w mięśniach są całkiem uszczuplone i występuje krótki poćwiczeniowy okres, w trakcie którego przemęczone mięśnie mogą szybko pobrać cukier i niezbędne aminokwasy.


Duża część zwiększonej absorpcji nie zależy od insuliny, jako że inne czynniki związane z wysiłkiem również stymulują pobieranie glukozy do mięśni, np. interleukina . Jednakże wchłanianie natychmiast po wysiłku wysoce glikemicznych węglowodanów, jednocześnie z szybko przyswajalnym źródłem aminokwasów o rozgałęzionych łańcuchach oraz innych spokrewnionych składników odżywczych (np. kreatyny), może zaowocować większym przyrostem beztłuszczowej masy ciała i szybszym uzupełnieniem poziomu glikogenu . Jeszcze lepsze efekty mogą zostać uzyskane poprzez spożywanie aminokwasów czy białek tuż przed ćwiczeniami .
Fizjolodzy zajmujący się wysiłkiem dokładnie przetestowali potreningowy okres absorpcji i odkryli, że ponadtrzygodzinne opóźnienie może poskutkować utratą większości korzyści uzyskanych dzięki wcześniejszym ćwiczeniom. Jednakże zostało udowodnione, że nagłe podwyższenie poziomu insuliny, spowodowane dużym stężeniem cukru we krwi lub podaniem insuliny jako leku, zwiększa poćwiczeniowy napływ w jeszcze większym stopniu. Jednakże przy tym konieczne jest posiadanie wystarczającej ilości aminokwasów we krwi . Jest to mechanizm manipulacji wykorzystywany przez atletów i ich trenerów, aby polepszyć procesy regeneracyjne organizmu i aby zapobiec przeciążeniom. Ponieważ nadużycie insuliny jest aktualnie nie do wykrycia i wielu atletów stosuje ten hormon, mimo że znajduje się on na liście substancji zakazanych wielu organizacji. Mimo to najnowsze doniesienia sugerują, że test wykrywający nielegalne użycie insuliny może zostać stworzony w najbliższej przyszłości.





Kulturyści i insulina

Atleci również wykorzystują zwiększające absorpcję składników odżywczych właściwości insuliny. Kulturyści nie są sportowcami, u których poszukuje się obecności insuliny przed zawodami, w związku z czym długotrwałe anaboliczne działanie tego hormonu jest bardziej pożądane niż krótkotrwała aktywność tylko w okresie poćwiczeniowym.


Insulina może również zwiększać wzrost syntezy białek w mięśniach (przyrost beztłuszczowej masy ciała) podczas odpoczynku. Ponadto wielu kulturystów stosujących insulinę postrzega ją jako jeden z licznych leków używanych w celu zmaksymalizowania hipertrofii komórek mięśniowych i zahamowania przy tym przyrostu tkanki tłuszczowej; przykładem innego leku może być hormon wzrostu.
Aby zwiększyć korzyści płynące ze stosowania insuliny, lek ten używany jest codziennie lub w trakcie trwania treningów tylko od kilku tygodni do kilku miesięcy.
Jednakże jednym z aspektów wzmożonej aktywności insuliny jest przyrost magazynowanej tkanki tłuszczowej. Insulina zahamowuje rozpad i uwalnianie magazynowanych tłuszczy i stymuluje enzymy pakujące lipidy do komórek tłuszczowych do tworzenia większej ilości tłuszczu. Aby zwalczyć tę aktywność, często stosuje się hormon wzrostu, hormon tarczycy i beta-agonistów (np. clenbuterol). Idąc dalej, insulina stosowana jest w najbardziej agresywnych okresach cyklu przybierania masy i z tego względu konkurencyjne używanie steroidów anabolicznych jest zjawiskiem niemalże uniwersalnym.


Oczywiste jest, że insulina nie byłaby stosowana przez atletów i kulturystów, gdyby nie była skuteczna. Pomimo ciągłego chowania głowy w piasek przez sportowe organizacje, które walczą ze stosowaniem insuliny, przekonując, iż nie ma żadnych dowodów na jej stymulujące i polepszające kondycję działanie, w mentalności elity zawodników insulina stała się koniecznym lekiem, który trzeba zażywać. Pewni kulturyści osiągnęli status „insulinowych guru” i lek ten jest jednym z powodów, dla których masa i budowa ciała czołówki kulturystów zmieniła się tak dramatycznie od czasu złotej ery Arnolda. Jasne jest, iż w rękach tych jednostek stosowanie insuliny zdaje się promować przyrost masy mięśniowej bez zwiększania się ilości podskórnej warstwy tłuszczu.


Niestety okazjonalni kulturyści, słysząc, że insulina jest szeroko stosowana wśród elit, będą zachęceni do używania tego leku, ale jest wysoce nieprawdopodobne, że dzięki niemu uzyskają tyle samo korzyści, co elitarni atleci. Nieliczni rekreacyjni kulturyści mają dostęp do tego samego poziomu instrukcji i wskazówek oraz nadzoru gwarantowanego ich elitarnym odpowiednikom; używanie leków pomocniczych jest bardziej ograniczone, diety są mniej surowe, brak jest motywacji i poparcia, mniejsza jest intensywność treningów. Są to główne powody, dla których zwyczajny użytkownik nie zauważy przyrostu masy podobnego do uzyskanego przez profesjonalistów. W zamian za to poprzez utrzymywanie stężenia insuliny na poziomie przekraczającym stan fizjologiczny rekreacyjni kulturyści ryzykują faktyczny przyrost tkanki tłuszczowej.
Prediabetycy i ludzie chorujący na cukrzycę typu drugiego mają wyższe stężenie insuliny we krwi w porównaniu z ludźmi, u których poziom cukru regulowany jest prawidłowo. Jest to związane z większą ilością beztłuszczowej masy ciała i również, co może zaskoczyć wiele osób, ze zwiększoną masą tkanki tłuszczowej. W przypadku braku ekstremalnego zapotrzebowania metabolizmu na energię, obojętnie czy w wyniku rygorystycznego i rozszerzonego treningu czy w wyniku stymulacji spalania tłuszczu wywołanej lekami, egzogenna insulina będzie powodować tylko i wyłącznie wzrost stopnia anabolizmu, raczej niż bardziej specyficzny zysk beztłuszczowej masy ciała. Anabolizm całego organizmu oznacza, że poziom zmagazynowanego tłuszczu będzie powiększał się tak samo lub nawet bardziej niż beztłuszczowa masa ciała, czego rezultatem będzie mniej pożądana sylwetka ciała, nie mówiąc już o ryzyku dla zdrowia.



Czy insulina ma swoje miejsce w polepszaniu kondycji fizycznej i zwiększaniu muskulatury? Przy najwyższym poziomie treningu hormon ten powoduje wzrost masy lub przyspiesza regenerację. Jednakże cena może być wysoka, nie pod względem finansowym, jako że lek ten jest relatywnie tani, ale w przypadku zdrowia. Liczba pacjentów przyjętych do szpitala w wyniku nadużycia insuliny nie jest dokładnie odzwierciedlona w literaturze, ponieważ FDA (Food and Drug Administration – Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków – przypis tłumacza) nie postrzega insuliny jako leku mogącego być nadużywanym. Jednakże wielu lekarzy z izby przyjęć w miastach, w których znajdują się społeczności kulturystów, doświadczyło przyjęć i zgłoszeń przypadków szoku hipoglikemicznego i śpiączki wywołanej nadużyciem insuliny. Ostatecznym przesłaniem na temat insuliny jest fakt, iż aby wyciągnąć potencjalne korzyści ze stosowania tego leku, należy być dobrze poinstruowanym, zdyscyplinowanym i świadomym ryzyka.
Niestety wiele osób podejmuje to ryzyko, przeceniając swój poziom rozumienia złożoności zagadnienia, co kończy się poważnymi konsekwencjami. Ryzyko związane z zażywaniem insuliny jest nieusprawiedliwiane; uszkodzenie mózgu czy śmierć to możliwości uwidaczniające się z każdym kolejnym zastrzykiem.


  Testosteron: Hormon głupoty?
Napisane przez: SCREAM - 14.05.2020, 09:39 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron: Hormon głupoty?



W filmach i książkach często pojawiają się stereotypowe postaci napompowanych mężczyzn, którzy przeważnie są porywczy, szybko podejmują decyzje i nie poświęcają zbyt dużo czasu na myślenie. Takich osobników można z powodzeniem szukać także w realnym świecie. Naukowcy twierdzą, że za wszystkim, zarówno budową ciała jak i robieniem zamiast myślenia, stoi testosteron.


Naukowcy z Kalifornijskiego Instytutu Technologii Caltech i Amerykańskiej Szkoły Biznesu Wharton przeprowadzili szereg badań, które miały na celu ustalenie korelacji pomiędzy poziomem testosteronu u mężczyzn, a ich procesami decyzyjnymi.


Wyniki testów wykazały, że hormon jest odpowiedzialny za poczucie pewności siebie i tym samym za podejmowane na szybko wybory.
Im wyższy poziom testosteronu, tym większe u mężczyzn było przekonanie, że mają rację i ich decyzje są właściwe bez konieczności myślenia o nich czy zdobywania informacji.
Każdemu uczestnikowi podawano dawkę tak samo wyglądającej substancji: część dostawała prawdziwy testosteron, część placebo. Po naszprycowaniu mieli rozwiązywać zadania logiczne i matematyczne oraz testy na refleks. Mieli nieograniczoną ilość czasu na zastanowienie się, a za poprawne odpowiedzi dostawali pieniądze.
Przykładowe pytanie: "Piłka i kij do baseballa kosztują razem dolara i 10 centów. Jeśli kij jest droższy o dolara od piłki, to ile kosztuje piłka, a ile kij?".


Pewni siebie uczestnicy z podwyższonym poziomem testosteronu odpowiadali szybko i... przeważnie błędnie, mówiąc, że piłka kosztuje 10 centów, a kij dolara.
Ci, którzy dostawali zastrzyk z placebo, myśleli dłużej i spokojniej nad odpowiedziami. W tej grupie przeważały prawidłowe odpowiedzi: piłka kosztuje 5 centów, a kij dolca i 5 centów.
Ostatecznie wyszło na to, że "grupa testosteronowa" miała o 20 proc. gorsze wyniki od "grupy placebo".
Za wszystkim stały podejmowane szybko i bez głębszego przemyślenia decyzja oparte na zbytniej pewności swojej racji. Po badaniu cześć mężczyzn przyznała, że pytania wydawały im się z pozoru proste i nie zastanawiali się za długo nad odpowiedzią, przez co czasem się mylili.

- Wyniki wskazują jasno, że testosteron odpowiada za szybkie i nie zawsze prawidłowe decyzje - komentują w raporcie badacze.


  Co sportowcy i społeczeństwo sądzą o dopingu ? Wyniki badania
Napisane przez: SCREAM - 09.05.2020, 10:29 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Co sportowcy i społeczeństwo sądzą o dopingu ? Wyniki badania


Przedstawiamy wyniki badania przeprowadzonego pod auspicjami Ministerstwa Sportu i Turystyki w kontekście zagadnień antydopingowych. M.in. wskazują one na fakt, iż większość Polaków podchodzi z dezaprobatą do stosowania dopingu.

Celem projektu badawczego przeprowadzonego przez Kantar Public na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki było dokonanie diagnozy uwarunkowań społecznych związanych ze stosowaniem dopingu zarówno w sporcie wyczynowym, jak i uprawianym rekreacyjnie oraz postaw i opinii Polaków na ten temat.



Przedstawiamy wyniki badania przeprowadzonego pod auspicjami Ministerstwa Sportu i Turystyki w kontekście zagadnień antydopingowych. M.in. wskazują one na fakt, iż większość Polaków podchodzi z dezaprobatą do stosowania dopingu.
Celem projektu badawczego przeprowadzonego przez Kantar Public na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki było dokonanie diagnozy uwarunkowań społecznych związanych ze stosowaniem dopingu zarówno w sporcie wyczynowym, jak i uprawianym rekreacyjnie oraz postaw i opinii Polaków na ten temat.



Pliki do pobrania

Raport





Podsumowanie

Kto częściej sięga po suplementy?

Różne dane pokazują, że Polacy bardzo chętnie korzystają z leków sprzedawanych bez recepty, w tym także z suplementów diety. Jeśli jednak chodzi o suplementy, które mają na celu zwiększenie możliwości fizycznych w sporcie, to okazuje się, że zasadniczo niewielu Polaków decyduje się na ich regularne zażywanie. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku sportowców amatorów oraz sportowców wyczynowych. Wśród tych grup stosowanie suplementacji jest zdecydowanie bardziej popularne.



Powszechność dopingu – czy doping stosują wszyscy, a może nieliczni?

Opinia o tym, w jakim stopniu sięganie po doping jest powszechne wśród osób uprawiających sport, zależy od perspektywy wyrażającego tę opinię – od środowiska, z jakiego się wywodzi, sportu, jaki trenuje lub z którego zawodnikami styka się najczęściej, poziomu rywalizacji z jakim miał do czynienia oraz tego, w jaki sposób związany jest ze sportem w ogólności. Stąd biorą się różnice w ocenach, od najbardziej radykalnego przekonania, że „doping stosują wszyscy” profesjonalni sportowcy przy systemowym wsparciu (współpracy trenerów i organizacji sportowych), po takie, że używający go stanowią niewielki ułamek grupy aktywnych fizycznie. Kluczowe są tu przede wszystkim – dyscyplina sportu – w ocenie badanych są one w różnym stopniu dotknięte dopingiem – i poziom zawodników, różnicujący dalej w ramach konkurencji.



Które sporty są najczęściej kojarzone z dopingiem?

Wśród ogółu Polaków panuje przekonanie, że dyscyplinami najbardziej narażonymi na stosowanie niedozwolonych substancji jest podnoszenie ciężarów, kolarstwo, lekka atletyka i łyżwiarstwo szybkie. Podobnego zdania są Australijczycy1, którzy również najczęściej kojarzą niedozwolone substancje dopingujące z lekką atletyką (20%), podnoszeniem ciężarów (19%) i kolarstwem (18%).



Jaka część sportowców stosuje doping? A jaka część trenerów zachęca do dopingu?

Oszacowanie tego, na ile powszechne jest to wśród sportowców jest trudne zarówno dla ogółu Polaków, jak i osób, które amatorsko, ale regularnie uprawiają sport oraz dla samych sportowców wyczynowych. Ponad połowa odmawia udzielenia konkretnej odpowiedzi.W opinii badanych średnio co trzeci lub czwarty sportowiec wyczynowy bądź amator przyjmuje środki dopingujące. Jeśli chodzi o zachęcanie do stosowania dopingu przez trenerów sportów wyczynowych lub amatorskich, to w opinii badanych robi to średnio co piąty bądź czwarty.  




My? Nie, ale oni tak

Sportowcy wyczynowi częściej są skłonni sądzić, że doping jest stosowany przez część sportowców wyczynowych w ogólności niż wśród sportowców trenujących tę samą dyscyplinę, co oni sami. Badanie przeprowadzone w Norwegii2 w 2009 roku wśród sportowców wyczynowych pokazuje podobną tendencję. Zdecydowana większość norweskich sportowców wyczynowych (71%) jest przekonana o tym, że doping jest istotnym problemem w sportach wyczynowych w ogólności, ale tylko niespełna jedna piąta (18%) sądzi, że doping jest problemem w trenowanym przez nich sporcie (wśród Polaków odsetek ten wynosi 14%).



Doping? A może jednak?

Przeważająca większość Polaków, jak i sportowców trenujących amatorsko bądź zawodowo, nie zdecydowałaby się na stosowanie zabronionej substancji dopingującej nawet gdyby dostawaliby ją za darmo, a jej wykrycie byłoby niemożliwe. Co więcej, zdecydowana większość Polaków jest przekonana o tym, że gdyby postanowili stosować zabronione substancje dopingujące, to mogliby się spodziewać dezaprobaty zarówno swojego najbliższego otoczenia (rodziny, bliskich znajomych), jak i lekarza. Podobne odczucia mają osoby, które regularnie uprawiają sport amatorsko, a także ci, co trenują wyczynowo.



Droga do dopingu

Chociaż każda „przygoda” z dopingiem to indywidualna historia, to, na podstawie wypowiedzi rozmówców (sportowców – amatorów i ekspertów: lekarzy, trenerów, sprzedawców odżywek i suplementów) w badaniu jakościowym, można wyróżnić typowe drogi do sięgnięcia po niedozwolone substancje. U amatorów taki krok pojawia się na początku treningów lub gdy są już bardzo w nich zaawansowani. Dla profesjonalistów krytyczny jest moment zbliżenia się do zawodowstwa, rywalizacji na wysokim poziomie.
Cel uświęca środki
Z przeprowadzonego badania jakościowego wynika, że sportowcy w Polsce najczęściej sięgają po zabronione środki dopingujące, ponieważ zależy im na lepszym wyglądzie, możliwości dłuższego i bardziej intensywnego ćwiczenia, chcą poprawić swoje wyniki. Wypracowanie odpowiedniej sylwetki i poprawa wyników sportowych to często instrumenty do osiągnięcia innych celów – udziału w zawodach, zdobycia tytułu, nagrody i współpracy sponsora.



„Na skróty”

Z badania jakościowego wynika również, że stosowanie dopingu to droga „na skróty” dla sportowców amatorów. Najczęściej po zabronione w sporcie substancje sięgają młodzi amatorzy, którym brakuje motywacji do ćwiczeń bez „wspomagaczy”, a którzy dopiero zaczęli treningi. Mają ambitne cele, ale brakuje im wytrwałości. W tej grupie znajdują się też osoby, które zbyt późno zabrały się za ćwiczenia, a chciałyby przygotować swoje ciało na sezon wakacyjny. Podobne wyniki uzyskano w Australii w badaniu przeprowadzonym z użytkownikami siłowni. 16% zadeklarowało, że użyje sterydów anabolicznych w przyszłości, a większość z nich jako powód podała chęć zwiększenia masy mięśniowej (80%), poprawy wyglądu (74%) oraz zwiększenia siły (57%).



Druga strona medalu

Stosowanie niedozwolonych substancji w sporcie niesie za sobą nie tylko oczekiwane efekty, ale też zagrożenia. Jak jednak pokazują wyniki, wśród ogółu Polaków nie jest to wiedza powszechna. Blisko dwie piąte Polaków (ok. 40%) nie wie, jak duży negatywny wpływ na ich zdrowie miałoby regularne stosowanie takich substancji. Wśród sportowców amatorów widać zdecydowanie większe przekonanie o tym, że poszczególne substancje dopingujące mogą mieć duży negatywny wpływ na zdrowie człowieka, jeśli są regularnie stosowane. Tylko nieliczni sportowcy wyczynowi sądzą, że regularne zażywanie dopingu nie miałoby żadnego szkodliwego wpływu na ich zdrowie.
Zdobycie dopingu – nie dla amatorów
Dla dużej części Polaków – około jednej trzeciej – perspektywa zdobycia substancji dopingujących, jak np. sterydy anaboliczne, beta-blokery czy erytropoetyna, jest na tyle abstrakcyjna, że nie potrafią ocenić, czy byłoby to dla nich łatwe czy trudne zadanie. Dla kolejnej prawie jednej trzeciej badanych zadanie jawi się jako całkiem niemożliwe do zrealizowania, natomiast dla około jednej czwartej – bardzo bądź raczej trudne. Sportowcy wyczynowi mają w tym temacie zbliżone opinie do tych prezentowanych przez ogół Polaków. Sportowcy amatorzy przejawiają w tym względzie nieco większy optymizm – częściej niż sportowcy wyczynowi sądzą, że pozyskanie poszczególnych środków dopingujących byłoby bardzo lub raczej łatwe.



Kolega, trener czy Internet? Źródła wiedzy o dopingu

Według respondentów nie ma obecnie jednego, powszechnie uznawanego źródła sprawdzonej wiedzy na temat niedozwolonych substancji. Większość informacji przekazywana jest między stosującymi takie substancje, w szczególności przy wykorzystaniu Internetu. Potwierdzają to również wnioski z badania jakościowego przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii w 2013 r.4 Nie należy jednak nie doceniać znaczenia innych źródeł informacji na temat dopingu. Z brazylijskiego badania z 2011 r.5 wynika, że 35% użytkowników sterydów anabolicznych dowiedziała się o nich od innych sportowców z klubów fitness, natomiast 12% od trenerów lub instruktorów fitness. Wpływ trenera został też potwierdzony w innym badania przeprowadzonym na kulturystach w Iraku6, z którego wynika, że 26% mężczyzn kulturystów przyznało, że ich trener wpłynął na ich decyzję o sięgnięciu po sterydy, a 64% użytkowników sygnalizuje, że personel siłowni, w których trenowali wiedział o zażywaniu przez nich niedozwolonych środków dopingujących.




„Nie” dla dopingu

Zdecydowana większość Polaków, sportowców amatorów oraz sportowców wyczynowych uważa, że świadome stosowanie substancji i metod dopingujących jest niemoralne w każdym przypadku. Podczas gdy wśród ogółu społeczeństwa i sportowców amatorów siedmiu z dziesięciu ocenia stosowanie dopingu jako moralnie naganne bez względu na okoliczności, tak wśród sportowców wyczynowych taki pogląd podziela dziewięciu na dziesięciu zapytanych. Podobne podejście do dopingu prezentują również mieszkańcy Szwajcarii7. Z wieloletnich badań przeprowadzanych tam na temat podejścia do dopingu wynika, że od lat 90-tych ubiegłego stulecia, aż do czasów nam bardziej współczesnych (2008), wśród Szwajcarów utrzymuje się negatywna postawa wobec stosowania dopingu. 90% społeczeństwa uważa doping jako szkodliwy dla wizerunku sportu, sądzi, że generuje on złe wzorce i jest sprzeczny z zasadą fair play. Co więcej, odsetek Szwajcarów, którzy twierdzą, że doping zmniejsza ich szacunek dla sportu, wzrósł z 50% w 1998 r. do 80% w 2001 r., pozostając na mniej więcej podobnym poziomie aż do 2014 r.8 Zbliżony poziom dezaprobaty dla stosowania dopingu deklarują również Australijczycy (93% nie zgadza się z zalegalizowaniem dopingu w jakimkolwiek stopniu)9 oraz Norwegowie (zdecydowana większość z nich nie akceptuje zarówno stosowania substancji zwiększających wytrzymałość jak np. EPO, zwiększających siłę jak np. sterydy anaboliczne i hormon wzrostu, jak i tych zwiększających tolerancję na ciężki trening i ból podczas zawodów – np. amfetamina).



„Tak” dla działań antydopingowych

Dezaprobata dopingu w sporcie zawodowym, podzielana przez większość Polaków sprawia, że jego karanie ma ich duże poparcie. Co więcej, w opinii większości sportowców wyczynowych kary przewidziane w poszczególnych dyscyplinach sportu, w przypadku wykrycia substancji dopingujących podczas kontroli antydopingowej, są surowe. Podobnie sytuacja kształtuje się wśród społeczeństwa szwajcarskiego. Zdecydowana większość ludności szwajcarskiej oraz tamtejszych sportowcy wyczynowych wspiera strategię antydopingową, która łączy ścisły zakaz stosowania dopingu oraz kary z działaniami informacyjnymi i edukacyjnymi.11 Wyniki badań australijskich pokazują, podobnie jak te przeprowadzone w Polsce, że sportowcy wyczynowi popierają kontrole antydopingowe jako skuteczny sposób na zapobieganie stosowania dopingu (76%) i uważają, że aktualne kary za przyłapanie na stosowaniu zakazanej substancji są odpowiednio surowe (63%).



Instytucjonalne przeciwdziałanie dopingowi

W opinii około połowy Polaków poważnie do tematu zwalczania handlu zabronionymi substancjami dopingującymi podchodzą Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie (aktualnie POLADA), Ministerstwo Sportu i Turystyki, policja i prokuratorzy. Są to zatem instytucje, które już teraz cieszą się poparciem w temacie zwalczania dopingu, warto je więc częściej przedstawiać w tej roli. Niepokojący wydaje się fakt, iż istotna część polskich sportowców wyczynowych (około dwie piąte) nie ma pewności, jak ocenić, na ile sprawiedliwie przeprowadzane są poszczególne kroki w postępowaniu dyscyplinarnym wszczętym w wyniku kontroli antydopingowej w Polsce.



Kontrole bez zastrzeżeń

Wśród ogółu sportowców wyczynowych niemal połowa choć raz przechodziła kontrolę antydopingową, a spośród nich większość miała okazję ją przejść w ciągu ostatniego roku. Dla większości sportowców, którzy mają za sobą takie doświadczenie, nie było ono przeżyciem stresującym czy przykrym. Większość sportowców wyczynowych, którzy chociaż raz w swojej karierze przeszli kontrolę antydopingową oceniają, że osoby, które ją przeprowadzały były uprzejme, pomocne, przyjaźnie nastawione oraz delikatne. Sportowcy wyczynowi za nieco bardziej możliwe w realizacji uznają uniknięcie pozytywnego wyniku badania antydopingowego poza okresem zawodów niż w ich trakcie. Niemniej jednak prawie połowa uważa taką sytuację za mało, raczej lub w ogóle nieprawdopodobną.



Wpływ dopingu na wyniki i zdrowie

Wśród sportowców wyczynowych nie ma jednoznacznego przekonania o tym, że stosowanie środków dopingujących pozytywnie wpłynęłoby na ich wyniki sportowe. Nie ma też wśród nich powszechnego przeświadczenia o szkodliwości stosowania dopingu. Ocena zagrożeń związanych ze skutkami krótkotrwałego stosowania środków dopingujących okazała się być trudna dla respondentów. Prawie połowa sportowców wyczynowych nie potrafi wypowiedzieć się jednoznacznie na ten temat i udziela odpowiedzi „nie wiem”. Dopiero w drugiej kolejności pojawiają się głosy świadczące o tym, że część sportowców (około jedna czwarta) uważa, że przyjmowanie substancji dopingujących nawet przez krótki czas może wywrzeć duży negatywny wpływ na ich zdrowie. Nieco inaczej jest w przypadku regularnego stosowania. Niespełna połowa sportowców wyczynowych sądzi, że regularne stosowanie substancji dopingujących miałoby dla nich duże negatywne konsekwencje zdrowotne. Niewiele mniej osób – około dwie piąte respondentów – uchyla się natomiast od podania jednoznacznej odpowiedzi i mówi „nie wiem”.



Substancje dopingujące – nieosiągalne i nieznane

Siedmiu na dziesięciu sportowców wyczynowych nie potrafi ocenić, na ile zakup poszczególnych substancji dopingujących byłby dla nich drogi i udziela odpowiedzi „nie wiem”. Pozostałe osoby najczęściej szacują, że koszt tego typu zakupów byłby dla nich raczej lub bardzo drogi. Te trudności mogą być bezpośrednio związane z tym, że blisko 98% sportowców wyczynowych nigdy nie brało żadnej substancji dopingującej, a niemal dziewięciu na dziesięciu deklaruje, że nigdy nie rozważało stosowania zabronionych substancji dopingujących i nie rozważa tego również w tym sezonie.



Presja otoczenia

W percepcji zdecydowanej większości sportowców wyczynowych polski rząd lub Polski Komitet Olimpijski wywiera na nich presję – bezpośrednio lub pośrednio – aby zdobywali złote medale olimpijskie. Zdecydowana większość sportowców wyczynowych podziela również opinię, że komercjalizacja Igrzysk Olimpijskich i sportu w ogóle zwiększa wśród sportowców wyczynowych dążenie do „wygrywania za wszelką cenę”, a także pokusę, by sięgnąć po zabronione substancje dopingujące. Podczas gdy nie należy ignorować presji instytucji zewnętrznych, warto przyjrzeć się również oddziaływaniu grup odniesienia.




Mamo, tato, trenerze…

Tylko nieliczni sportowcy wyczynowi spodziewaliby się aprobaty ze strony różnych osób ze swojego otoczenia, gdyby zdecydowali się stosować którąś z zabronionych substancji dopingujących. W przeważającej mierze oczekiwaną reakcją na wyjawienie zamiaru stosowania dopingu czy to rodzinie, czy też bliskim znajomym, trenerowi lub lekarzowi sportowemu byłaby dezaprobata. Wśród sportowców wyczynowych nie ma też przekonania, że mogliby liczyć na pomoc kogoś ze swojego bliskiego otoczenia w zdobyciu zabronionych środków dopingujących.



Asertywność

Zdecydowana większość sportowców wyczynowych wierzy w swoją asertywność oraz w to, że byliby w stanie oprzeć się naporom i presji, jaka jest obecnie wywierana na zawodników, by osiągali jak najlepsze wyniki, a także presji innych zawodników, którzy namawialiby do stosowania zabronionych substancji dopingujących.



Załączone pliki
.pdf   Raport-badawczo-analityczny_FINAL_23112017.pdf (Rozmiar: 7,65 MB / Pobrań: 0)

  Pod wpływem sterydów - rozmowa z psychiatrą dr. Jarosławem Uziałłą
Napisane przez: SCREAM - 25.04.2020, 09:48 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Pod wpływem sterydów - rozmowa z psychiatrą dr. Jarosławem Uziałłą






- Zła sława sterydów jest skutkiem myślenia o nich wyłącznie w kategoriach dopingu, tymczasem nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że są to przede wszystkim środki lecznicze.

Zamiennie używa się pojęć „steroidy” i „sterydy”, „sterydy” są bardziej potoczne. Steroidy są związkami lipidowymi, które mogą być pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego. W medycynie są używane jako leki przeciwzapalne, przeciwobrzękowe (kortykosterydy), stosowane w chorobach reumatycznych, nowotworowych, alergicznych, obrzęku mózgu itd., związane z regulacją cyklu płciowego – jako leki antykoncepcyjne, a także wspomagające zajście w ciążę lub jako hormonalna terapia zastępcza. W celach pozamedycznych stosuje się je do przyspieszania wzrostu masy ciała u osób ćwiczących na siłowni jako środki dopingowe (sterydy anaboliczne).





Czy prawdą jest, że przyjmowanie sterydów wpływa na stan psychiki?

Sterydy mogą być przekształcane do postaci związków, które oddziałują na centralny układ nerwowy. Stąd – przykładowo – przy pobieraniu sterydów anabolicznych dochodzi do wzmożenia zachowań agresywnych, a nawet do stanów maniakalnych. W skrajnych przypadkach mogą wywoływać psychozy. Również sterydy podawane jako leki przeciwzapalne mogą wpływać na samopoczucie, powodując silne wahania nastroju. Często spotykamy wzmożenie nastroju u osób zaczynających pobierać kortykosterydy, a w fazie przewlekłej ich podawania – pogorszenia samopoczucia.
Naukowcy zastanawiają się nad stosowaniem sterydów anabolicznych u osób nieuleczalnie chorych.
Sterydy anaboliczne dodają sił witalnych, wigoru, polepszają samopoczucie. Oczywiście, mam tu na myśli dawki zbliżone do tych wydzielanych przez organizm. Dobrze tolerowane są steroidy roślinne, które mogą zastąpić niedobory na przykład u kobiet w okresie menopauzy. Polepszają one samopoczucie, nastrój, zmniejszają efekty zanikania hormonów płciowych.





Czy od sterydów można się uzależnić?

Osoba chora biorąca sterydy zauważa, że gdy zażywa lek ma lepszy nastrój, gdy przestaje go brać – nastrój się pogarsza. Pojawia się więc potrzeba wzięcia preparatu. Po drugie, osoby trenujące zauważają wzrost efektów po sterydach: zaczynają je przyjmować bez jakichkolwiek ograniczeń. Kiedy przestają, spada wydolność i pogarsza się nastrój – pojawia się potrzeba ich przyjęcia. Dlatego sterydy należy odstawiać powoli, najlepiej pod kontrolą lekarza. Część osób ze względu na pojawienie się agresywnego wzorca zachowania i trudnością w ich odstawieniu wymaga terapii.





Dlaczego przyjmowanie sterydów może powodować agresję?

Może to być związane z ich biologiczną funkcją, związaną z koniecznością przystosowania organizmu do ochrony potomstwa i zdobycia pokarmu. Człowiekowi pierwotnemu, żeby przetrwać w środowisku, zarówno osobniczo jak i gatunkowo, potrzebne były: dobrze rozwinięte mięśnie i wyższy poziom agresji.





Działania niepożądane sterydów mogą okazać się silniejsze niż ich działanie lecznicze?

Podanie jakiegokolwiek preparatu jest ingerencją w naturalne funkcjonowanie organizmu. Dlatego przyjmowanie sterydów powinno być ograniczone jedynie do wskazań medycznych. W trakcie leczenia powinno się oceniać stan psychiczny pacjenta, a w razie nieprawidłowości – ograniczyć lub odstawić te leki. Na pewno nie jest wskazaniem do podawania sterydów trening siłowy.





Sterydy można więc nazwać bombą z opóźnionym zapłonem?

Tak, bo efekty ich podawania są widoczne dopiero po latach. Na przykład osoby biorące kortykosterydy bardzo często tyją i mają potem problem z pozbyciem się nadwagi. Chorzy na astmę, które przewlekle biorą sterydy, mają w podeszłym wieku więcej złamań kości. Często też mogą mieć problemy z wahaniami nastroju. Wzrasta u nich poziom cukru i może dojść do cukrzycy. Jednak pamiętajmy o najważniejszym. Chory zażywa sterydy w ciężkich stanach, niejednokrotnie ratują one zdrowie i życie. Stosowane pod kontrolą lekarza leki te nie są groźne.





Stosowanie sterydów anabolicznych może towarzyszyć bigoreksji.

Bigoreksja to zaburzenie polegające na tym, że człowiek ma poczucie, że jego ciało jest zbyt słabe, zbyt wątłe, za słabo umięśnione. Dlatego zaczyna ćwiczyć fizycznie i stosować różne diety. Towarzyszy temu bardzo często przyjmowanie sterydów anabolicznych. Osoby chore stale mierzą się, ważą. Zaczynają unikać ludzi, bo przecież – w swojej własnej ocenie – źle wyglądają.


  Farmakologia sterydów anabolicznych
Napisane przez: SCREAM - 24.04.2020, 09:50 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Farmakologia sterydów anabolicznych







Sterydy anaboliczne (SAA), jako efektywne i niezawodne środki, są niezmiernie popularne wśród sportowców oraz osób zainteresowanych zwiększaniem masy mięśniowej. Tak jak z w przypadku każdego innego środka leczniczego, rozprowadzanym legalnie lub nielegalnie, pacjenci bądź osoby dozujące mogą go łatwo zażywać oraz przewidzieć reakcję organizmu przy minimum doświadczenia. Niestety, ze względu na to, że są tak łatwo dostępne, większość osób stosujących SAA nie podejmuje nawet próby zrozumienia ich działania oraz tego, dlaczego różne rodzaje SAA wywołują odmienne reakcje. Ponadto, rzadko bierze się pod uwagę bezpieczeństwo stosowania, dopóki nie pojawi się jakiś problem.



Farmakologia to nauka zajmująca się: czynnikami, które mają wpływ na to, jak dany środek dostaje się do organizmu i na niego oddziałuje, różnorodnymi sposobami regulowania zmian w danych procesach przez komórki oraz całe układy oraz tym, jak organizm jest z danego środka oczyszczany. Mimo tego, że SAA tworzy się w oparciu o hormon endogenny (testosteron) oraz stosuje się je jako produkty farmaceutyczne od ponad pięćdziesięciu lat, ich całkowita farmakologia pozostaje nieokreślona, pomimo znacznej liczby mężczyzn cierpiących z powodu objawów niedoboru androgenów. W rezultacie mają oni poważne problemy ze zdrowiem, np. zapadają na choroby układu krążenia, a także notuje się w tej grupie większą liczbę przedwczesnych zgonów. Na szczęście istnieje pokaźna liczba danych dotyczących badań w tej dziedzinie, które zostały porządnie przeanalizowana przez dr. Andrew Kicmana, pracującego w Londynie na Departament of Forensic Science and Drug Monitoring w King’s College. Wyniki te zostały opublikowane w British Journal of Pharmacology. Podczas gdy ta zbiorcza wiedza dotycząca SAA jest niekompletna (tak jak w przypadku każdego innego środka farmaceutycznego; nauka ma po prostu tego typu naturę), tak naprawdę wystarcza do swego rodzaju roboczego pojmowania działania SAA oraz wyznaczania kierunku potencjalnych badań w celu ulepszenia ich skuteczności oraz bezpieczeństwa.



Przegląd Kicmana jest doskonale zorganizowany i posiada wyczerpującą ilość źródeł w bibliografii, a jego przeczytanie z pewnością posłuży tym, którzy są naprawdę zainteresowani SAA, z osobami dozującymi oraz przepisującymi  tego typu środki włącznie. Jak już wiele razy podano, SAA zawierają bądź są pochodnymi naturalnego, męskiego hormonu płciowego − testosteronu. Nie jest więc zaskakujące, że SAA mają wpływ na niezliczoną ilość tkanek, które reagują na testosteron, między innymi na tkankę mięśniową, kości,  mieszki włosowe, wątrobę, nerki, mózg, białe i czerwone krwinki. Efekty działania SAA dzieli się na androgenne (odnoszące się do efektów wskazujących na zmężnienie) oraz anaboliczne (odnoszące się przede wszystkim do zwiększenia liczby białek w mięśniach i kościach). Podczas gdy efekty działania SAA na rozwój płodu, dzieci oraz kobiety czynią temat o wiele bardziej złożonym, ten artykuł będzie skupiał się na mężczyznach po okresie dojrzewania. 
 



Mięśnie szkieletowe, testosteron i hipertrofia



Efekty działania SAA na dane rodzaje tkanek (komórki tłuszczowe, mięśniowe i mózgu) zależą częściowo od tego, jak ta tkanka przetwarza enzymatycznie androgeny i od tego, czy dany rodzaj SAA jest chroniony przed „atakami” takiego enzymu.6 W tkance powiązanej z układem rozrodczym testosteron działa jak prohormon i jest przetwarzany na posiadający bardziej androgeniczne właściwości dihydrotestosteron (DHT) przez enzym 5-alfa-reduktazę. W podobny sposób testosteron przetwarzany jest na estradiol (estrogen) w tkance piersiowej i komórkach tłuszczowych przez enzym aromatazę. Wiele tkanek przetwarza testosteron zarówno na DHT oraz estradiol (np. mózg i kości).


Jednakże, tkanką najistotniejszą jeśli chodzi o stosowanie SAA w celu poprawienia budowy ciała lub wyników na treningach są mięśnie szkieletowe. Tkanka mięśni szkieletowych znajduje się we wszystkich mięśniach biorących udział w ruchu odcinków ciała: bicepsach, mięśniach piersiowych, mięśniach czterogłowych itp. Dwie inne klasy mięśni to mięśnie gładkie, które są obecne w jelitach oraz naczyniach krwionośnych, oraz mięsień sercowy. SAA mogą mieć na nie wpływ, szczególnie na mięsień sercowy. Mięśnie szkieletowe nie zawierają takiej ilości 5-alfa-reduktazy, którą można by wykryć, natomiast wyraźne jest w nich działanie aromatazy. Wobec czego testosteron jest głównym androgenem odpowiedzialnym za hipertrofię mięśni



Testosteron działa na komórki mięśniowe, aktywując cele genomiczne i nie-genomiczne. Związane z tym efekty działania testosteronu to klasycznie pojmowane mechanizmy powiązane z dostawaniem się go do cytoplazmy (wnętrza komórki), gdzie wiąże się z receptorem androgennym (RA) i dalej wspólnie podróżują do jądra komórkowego. Kiedy kompleks testosteron-RA już się tam znajdzie, pobudza lub dezaktywuje poszczególne geny (odcinki DNA), w wyniku czego następuje przyrost tkanki mięśniowej. Jednakże pobudzanie genów nie jest takie proste. Każda komórka zawiera odmienną ilość współregulatorów, które mogą pobudzać lub hamować zdolność kompleksu testosteron-RA do aktywowania genów. Niestety ten obszar wiedzy nie jest w pełni znany, wobec czego dopóki nie pojawią się nowe badania rola wspomnianych już współregulatorów pozostaje niejasna.

Testosteron może mieć bezpośredni wpływ na receptory i enzymy. Receptory osadzone w błonie lub cytoplazmie mogą być przez niego aktywowane oraz prawie natychmiastowo działać na funkcjonowanie komórek oraz ich zachowanie. Jest to najbardziej widoczne w zachowaniach związanych z godami oraz podejmowaniem ryzyka. Naukowcy z Lehigh University niedawno opublikowali badanie wykazujące, że zwrotne uwalnianie testosteronu przez samców myszy podczas godów szybko i bezpośrednio zwiększało podniecenie oraz krycie chłonnej partnerki.  Innymi słowy, kiedy nowa, seksualnie chętna samica została wprowadzona do klatki samca, w jego organizmie następował wzrost produkcji testosteronu, co sprawiało, że szybciej stawał się podniecony i pokrywał samicę. Ponadto podano, że nastąpiło zmniejszenie odczuwania bólu oraz niepokoju, a także wzrost skojarzeń związanych z nagradzaniem.13 Występowanie takich efektów nie zostało zbadane bezpośrednio na ludziach, aczkolwiek specjaliści od reklamy są świadomi, że podobne zjawiska zachodzą u mężczyzn już od stuleci. Socjolodzy oraz neurolodzy potwierdzają, że mężczyźni podejmują większe ryzyko seksualne i finansowe (np. nieużywanie kondomów, hazard) kiedy są podnieceni lub kiedy po prostu przedstawi im się obraz o treści erotycznej.


Najwyraźniej prawie natychmiastowa reakcja pojawiająca się w takich sytuacjach oraz powtarzająca się poprzez wstrzykiwanie szybko dostępnej formy testosteronu do organizmu myszy wymaga działania szybszego mechanizmu niż ten, który powstaje w wyniku interakcji testosteronu z genami. Aby zaobserwować zmiany w genach, potrzebne są godziny albo i dni, podczas gdy zmiany niezachodzące na poziomie genów trwają sekundy lub minuty.


Trzeci sposób, w jaki SAA zdają się wpływać pozytywnie na wzrost mięśni to hamowanie katabolizmu (wyniszczanie mięśni) wywołanego działaniem kortyzolu oraz innych glikokortykoidów. Istnienie równowagi pomiędzy anabolizmem (rozbudowywaniem się mięśni) oraz katabolizmem (ich wyniszczeniem) na ogół przypisuje się proporcji testosteron−kortyzol, aczkolwiek istnieją także inne czynniki decydujące.17 Ogólnie uważa się, że testosteron sprzyja anabolizmowi, podczas gdy kortyzol katabolizmowi. Jednakże istnieją badania, których wyniki potwierdzają tezę, że testosteron może powodować zmniejszenie procesów katabolicznych, poprzez przyłączanie się do receptora glikokortykoidowego i w ten sposób blokowanie efektów katabolicznych lub zmniejszanie skupienia receptorów glikokortykoidowych poprzez wyłączenie sygnału „produkcyjnego” z jądra komórkowego (DNA).

 






Chemiczna struktura SAA


SAA niewiele różnią się od testosteronu w strukturze chemicznej, która może jednak spowodować ogromne zmiany w przyswajaniu, androgenności, metabolizmie, powinowactwie receptora, konformacji kompleksu SAA-RA oraz sile działania poszczególnego sterydu SAA. Testosteron nie jest środkiem, który można przyjmować doustnie, ponieważ jest on szybko rozkładany i usuwany przez enzymy w jelitach oraz wątrobie. Jednakże, kiedy do małego łańcucha węglowego przyczepiany jest węgiel-17 (zachodzi alkilacja 17a), sterydy SAA są chronione przed działaniem tych enzymów. Niestety, SAA 17alfa-alkilowane są kojarzone z uszkodzeniami wątroby, potencjalnymi guzami zagrażającymi życiu, a także negatywnymi zmianami w poziomie cholesterolu HDL (dobry cholesterol). Niektóre ze sterydów tworzą podwójne wiązanie z węglem-1, co stwarza pewną ochronę przed rozkładem.

Powszechnie stosowane w zastrzykach SAA to androgeny (testosteron, nortestosteron, boldenon), które są przyłączane do kwasu tłuszczowego przez wiązanie estrowe przy siedemnastym atomie węgla. Więc zamiast chronić przed enzymami, estry 17b wydłużają czas, w którym związane sterydy SAA pozostają w kulce tłuszczu po zastrzyku, zanim zacznie ona krążyć po organizmie. Kiedy tylko ester SAA dostanie się do krwiobiegu, kwas tłuszczowy jest szybko rozdzielany przez enzymy zwane esterazami. Jeśli ester nie zostanie dodany, testosteron szybko zostanie usunięty z organizmu, w ciągu zaledwie kilku godzin.


SAA mogą występować również w postaci żelu lub nasączonych plastrach, zawierających środki zwiększające przenikanie SAA do skóry, dziąseł lub policzków.20 Pracuje się także nad rodzajem testosteronu dawkowanego do nosa.21 SAA wchłonięte przez skórę bądź śluzówkę nie muszą być modyfikowane. Testosteron podany w ten sposób nie pozostaje długo w organizmie, wobec czego stosuje się go codziennie.


Różne rodzaje SAA znajdujące się w organizmie nie dają takiego samego efektu jak testosteron. Główne różnice między nimi rzekomo pochodzą od tego, czy stosowane SAA są zamieniane na estrogeny poprzez szlak aromatazy, dihydrotestosteron poprzez 5alfa-reduktazę, na oba sposoby lub żaden. Nawet SARM, które nie mają sterydowego charakteru, gdyż nie są robione na bazie testosteronu, są uważane za posiadające mniej androgeniczne właściwości ze względu na to, iż nie zmieniają się pod wpływem 5alfa-reduktazy. Środki, które 5alfa-reduktaza może zmienić zazwyczaj stają się bardziej androgenicznymi metabolitami wywołującymi utratę owłosienia, trądzik lub zwiększenie prostaty. Wyjątek stanowi 19-nortestosteron (deka), który zmienia się w związek mniej androgeniczny.22 SAA będące pochodną DHT wywołują mniej znaczący przyrost siły oraz masy ciała, mogą być także kojarzone z bólami stawów. Aczkolwiek wspomniane powyżej pozytywne skutki działania tego rodzaju sterydów są „lepszej jakości”, gdyż towarzyszy im mniejsze zatrzymywanie wody, a utrata tkanki tłuszczowej zdaje się być większa.


SAA które aromatyzują zazwyczaj wywołują większy przyrost masy ciała i siły, ale także czynią osoby dozujące bardziej podatnymi na zatrzymywanie wody oraz przyrost tkanki tłuszczowej. Te efekty można by logicznie przewidzieć, gdyż mięśnie szkieletowe nie zawierają 5alfa-reduktazy, aczkolwiek produkują aromatazę, co sugeruje, że bardziej androgenny dihydrotestosteron (DHT) nie jest tym preferowanym sterydem anaboliczno-androgenowym, zdaje się nim być testosteron. Ponadto, zaszyfrowana produkcja estradiolu w mięśniach wskazuje na to, że te SAA, które mogą zostać zaromatyzowane wywołują dodatkowe bodźce, sprzyjające wzrostowi; bodźce które nie powstałyby w wyniku stosowania zredukowanych przez 5alfa-reduktazę lub słabo aromatyzujących SAA. Faktycznie, 19-nortestosteron, który słabo aromatyzuje, powoduje mniejszy przyrost masy ciała i siły niż testosteron, mimo, że posiada większe proporcje anaboliczno-androgeniczne.

 

 





Nie wszystkie SAA są sobie równe


Podsumowując, mimo tego, że klasa środków dopingujących bazuje głównie na zawartości męskiego hormonu płciowego, testosteronu, branie SAA nie może traktowane jako terapia zastępująca lub zwiększająca naturalną produkcję testosteronu. Ilość testosteronu jest regulowana poprzez układ sprzężenia zwrotnego (co oznacza, że jeśli produkowane jest go za dużo, sygnał do produkcji pochodzący z mózgu jest zmniejszany).

 

Testosteron może zostać przetworzony na pochodne o większych lub mniejszych właściwościach androgennych i estrogenowych, zależnie od tkanki do której hormon ten się dostanie. Kiedy tylko pojawi się sygnał, organizm dezaktywuje dane hormony, przygotowując się na kolejny impuls. Sygnały te mogą się pojawiać szybko, na drodze nie-genomicznych szlaków, bezpośrednio wpływając na reaktywność receptora, enzymów lub doprowadzanie jonu; zjawiska te mają miejsce w ułamkach sekund lub minut i nie zawsze wymagana jest obecność androgenów w komórce, aby do nich doszło. Wolniejsze, ale trwające dłużej reakcje, są zazwyczaj wytwarzane, kiedy testosteron (lub jakiś metabolit) łączy się z receptorem androgennym, do których potem przyłączane są współregulatory obecne w komórce, zanim dostaną się do jądra komórkowego (DNA), gdzie dane geny są pobudzane lub osłabiane. Testosteron może także częściowo hamować reakcje kataboliczne zachodzące pod wpływem kortyzolu poprzez pobudzenie receptora glikortykoidowego lub zmniejszenie ilości receptorów glikokortykoidowych w komórce.


Kiedy testosteron (lub pokrewne sterydy) poddaje się niewielkim zmianom, ma to wpływ na reakcję organizmu na ten środek oraz jego przetwarzanie. SAA można brać doustnie, jeśli nie ulegną one rozkładowi w wątrobie lub jelitach; pozostają silnie stężone przez wiele dni, jeśli zostaną wprowadzone pod postacią długiego łańcucha estrów. SAA są niezawodnie anaboliczne, aczkolwiek efekty ich działania zależą od zastosowanego środku. Niektóre z nich mają duży potencjał androgenny, co może prowadzić do utraty włosów rozwoju trądziku; inne mają bardziej estrogenie właściwości i mogą pobudzać rozrost tkanki piersiowej u mężczyzn, lub wpływać pozytywnie na zatrzymywanie wody albo przyrost tkani tłuszczowej. Mięśnie szkieletowe są szybko pobudzane, ale większość procesów anabolicznych działa na zasadzie aktywowania znajdujących się w jądrze komórkowym genów, które mają pozytywny wpływ na wzrost.


SAA muszą połączyć się z receptorem androgenowym oraz współregulatorami, aby zaszła ta stymulacja anaboliczna. Jednakże, jeśli zmiany chemiczne, którym SAA zostało poddane doprowadzą do znacznych zmian w receptorze androgenicznym, współregulatory mogą nie być w stanie efektywnie połączyć się z kompleksem SAA-AR, w wyniku czego stymulacja genów może zostać zmniejszona lub w ogóle nie zajść.


  Białko serwatkowe
Napisane przez: SCREAM - 15.04.2020, 10:02 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Białko serwatkowe przyspiesza spalanie tłuszczu


Białko serwatkowe moduluje działanie kilku hormonów przyczyniających się do utraty wagi. Badania naukowe donoszą, że rezultatem przyjmowania przez sześć miesięcy izolatu białka serwatkowego (60 g dziennie) była znacząco niższa hiperinsulinemia (a zatem mniejsze możliwości magazynowania tłuszczu), niższy poziom kortyzolu (ochrona suchej masy mięśniowej) oraz podniesiony poziom greliny (zwiększone poczucie sytości). W nowym badaniu opublikowanym w Nutrition & Metabolism stwierdzono, że osoby przyjmujące białko serwatkowe jako suplement straciły więcej na wadze niż grupa kontrolna otrzymująca maltodekstrynę i poddana diecie o ograniczonej kaloryczności. Każdemu z badanych zalecono przyjmować jedną porcję suplementu dwadzieścia minut przed śniadaniem, a drugą dwadzieścia minut przed obiadem. Suplement zawierał 10 g białka w postaci czystego białka serwatkowego i peptydów. Zawarte były w nim także minerały oczyszczone z mleka. Grupa kontrolna otrzymywała napój o takiej samej kaloryczności zawierający maltodekstrynę. Po dwunastu tygodniach spadek wagi w grupie przyjmującej białko serwatkowe był wyższy, głównie z powodu utraty tkanki tłuszczowej (badani stracili 6,1% tłuszczu). Znacząco mniejsza była też utrata suchej masy mięśniowej. Białko serwatkowe może być idealnym suplementem podczas diety przed zawodami lub podczas redukowania tkanki tłuszczowej przy zachowaniu suchej masy mięśniowej.




Białko serwatkowe i receptory androgenowe


Fizjologiczne znaczenie receptorów androgenowych dla zwiększania hipertrofii mięśniowej zostało wykazane w czasie badań na zwierzętach, kiedy podczas przeciążenia mięśni podawano środki będące antagonistami receptorów androgenowych, które doprowadziły do zablokowania wzrostu mięśni. Sugeruje to, że ścieżka androgenów ma znaczący wpływ na wywoływaną ćwiczeniami hipertrofię mięśni i podkreśla jak ważne jest zwiększanie ilości receptorów androgenowych w mięśniach poddanych treningowi. Podniesiony po ciężkim treningu siłowym poziom testosteronu jest ważny, jeśli jednak liczba receptorów androgenowych jest niska, to ma on mniejszą wartość anaboliczną niż kiedy liczba receptorów jest stała lub podniesiona. Intensywne ćwiczenia fizyczne mogą wywoływać przejściowy wzrost krążącego testosteronu, który wiąże się ze zwiększeniem liczby receptorów androgenowych w mięśniach szkieletowych. 4 Potwierdzono zdolność tylko jednego suplementu do zwiększania liczby receptorów androgenowych w odpowiedzi na trening siłowy – jest to l-winian l-karnityny.
W badaniu opublikowanym poprzednio w Medicine & Science in Sports and Exercise stwierdzono, że stosowanie l-winianu l-karnityny (porcje po 500 mg – dwie kapsułki przy śniadaniu, dwie przy obiedzie. Całkowita dawka wynosiła 2 g dziennie przez 21 dni badania) spowodowało znaczący wzrost spoczynkowego stężenia androgenów w porównaniu z grupą placebo.  Nowe, fascynujące badanie opublikowano niedawno w Journal of Steroid Biochemistry and Molecular Biology. Zgodnie z jego wynikami suplementacja białkiem serwatkowym przed i po treningu ma tendencję do powodowania niewielkich wzrostów regulacji receptorów androgenowych w porównaniu z grupą kontrolną. Mimo, że efekt nie był duży (wyniki nie osiągnęły znaczenia statystycznego), to jednak nawet niewielki wzrost liczby receptorów androgenowych jest w dłuższej perspektywie korzystny, ponieważ testosteron ma więcej miejsc, do których może się przyłączyć. Badanie to jest zbliżone do poprzedniego, w którym mężczyznom podawano po ćwiczeniach fizycznych posiłek, co powodowało wzrost liczby receptorów androgenowych.




Przełom badawczy


W badaniu wzięli udział starsi mężczyźni – od 57 do 72 lat. Nie jest to wiek typowy dla kulturystyki, niemniej jednak wyniki są interesujące. Badani trenowali przez pięć miesięcy, dwa razy w tygodniu. Przypisano ich w przypadkowy sposób bądź do grupy przyjmującej 15 g izolatu białka serwatkowego, bądź do grupy placebo. Mężczyźni przyjmowali białko serwatkowe zarówno przed, jak i po treningu. Ciężki trening siłowy obejmował między innymi wyciskania nogami na maszynie – pięć serii po dziesięć powtórzeń z maksymalnym obciążeniem z dwuminutową przerwą pomiędzy seriami. Ciężary dopasowano w czasie sesji treningowej tak, by każdy z badanych był w stanie wykonać dziesięć powtórzeń w serii. Jeśli obciążenie było zbyt duże, to podczas ostatnich powtórzeń w serii zapewniano asystę. Przed i po ćwiczeniach wykonywano biopsję mięśni nóg. W grupie przyjmującej 15 g izolatu białka serwatkowego przed i po treningu stwierdzono niewielki trend w kierunku wzrostu liczby receptorów androgenowych, jednak efekt ten nie był duży.

Pytanie, nad którym się zastanawiałem brzmi następująco: „Jeśli stwierdzono niewielki trend w kierunku wzrostu liczby receptorów androgenowych u starszych mężczyzn przyjmujących białko serwatkowe, to jak sytuacja miałaby się z młodymi kulturystami wykonującymi ćwiczenia o wysokiej intensywności?”. Młodsi mężczyźni mają raczej więcej receptorów androgenowych niż starsi, co może powodować inne reakcje. Co więcej, u starszych mężczyzn odpowiedź receptorów androgenowych po ćwiczeniach siłowych jest osłabiona w porównaniu z młodszymi mężczyznami. Inna kwestia jest taka, że badani ćwiczyli dwa razy w tygodniu i wykonywali tylko pięć serii wyciskania nogami, co stanowi niewielką objętość w porównaniu z typowym treningiem kulturystycznym nóg. Czy częstsze treningi połączone z przyjmowaniem białka serwatkowego mogłyby zapewnić lepszy efekt długoterminowy? Opierając się na poprzednim badaniu można stwierdzić, że im częściej mięsień jest trenowany, tym większy jest wzrost liczby androgenów.

Dla przykładu, badani odbywali trzy sesje treningu siłowego dolnej części ciała w odstępach 48-godzinnych. Wykonywali trzy serie po 8–10 powtórzeń odpowiednio: przysiadów, wyciskania nogami i wyprostów nóg z obciążeniem równym 75–80% obciążenia maksymalnego na jedno powtórzenie (1 RM). Biopsje mięśniowe wykonywano tuż przed pierwszą sesją treningową i 48 godzin po każdej z trzech sesji, natomiast próbki krwi pobierano tuż przed, tuż po i 30 minut po każdym treningu. Gdy badanie zbliżało się do końca, naukowcy stwierdzili, że poziom mRNA receptorów androgenowych i białka wzrósł odpowiednio o 40% po pierwszej, 100% po drugiej i 202% po trzeciej sesji treningowej i był znacząco powiązany ze wzrostem poziomu testosteronu w osoczu podczas ćwiczeń.  Badanie to sugeruje, że większa częstotliwość treningów zwiększa liczbę receptorów androgenowych. Inny problem stanowi kwestia, że u starszych mężczyzn odpowiedź czynników wzrostu (MGF, miostatyny) jest osłabiona w porównaniu z młodszymi mężczyznami. Nawet jeśli u starszych mężczyzn zauważony efekt nie był duży, to jednak niewielki wzrost liczby receptorów androgenowych może zamienić się w dłuższej perspektywie w całkiem pokaźny.




Białko serwatkowe zwiększa ilość białek wiążących miostatynę


Ta sama grupa badawcza, która zajmowała się receptorami androgenowymi u mężczyzn, zbadała także białka wiążące miostatynę FLRG. Wykazały one zdolność do blokowania aktywności miostatyny w sposób zależny od stężenia. Krążą one w ludzkiej krwi i działają w mięśniach szkieletowych. Zwiększenie ilości FLRG obniża poziom miostatyny; myszy z nadmierną ilością FLRG cechowały się zwiększoną masą mięśniową i niższym poziomem miostatyny w sposób zależny od dawki. Co ciekawe, u starszych mężczyzn spożywających białko serwatkowe przed i po treningu zauważono zwiększony poziom FLRG, podczas gdy w grupie kontrolnej czynnik ten pozostawał bez zmian. Sugeruje to, że białko serwatkowe może hamować poziom miostatyny poprzez podnoszenie poziomu FLGR, należy jednak wykonać więcej badań naukowych.
Efektem działania białka serwatkowego jest rozdzielanie składników odżywczych (utrata tkanki tłuszczowej zwiększa się, podczas gdy sucha masa mięśniowa zostaje zachowana).
Nagły wzrost poziomu testosteronu związany był z większą koncentracją receptorów androgenowych po ćwiczeniach.
Białko serwatkowe być może zwiększa ilość receptorów androgenowych po ćwiczeniach fizycznych.
Białko serwatkowe powodowało zwiększenie ilości białek wiążących miostatynę.


  Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej
Napisane przez: SCREAM - 13.04.2020, 13:12 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej


W ostatnich latach głośno zrobiło się o hormonalnej terapii zastępczej (HTZ), której poddawani są starzejący się mężczyźni. Przyzwyczailiśmy się do wnikliwego przyglądania się zażywaniu sterydów anabolicznych, których w sporcie można z łatwością nadużyć lub użyć w niewłaściwy sposób. Nie należy jednak zapominać o istnieniu niezaprzeczalnych dowodów udowadniających korzyści płynące z utrzymania młodzieńczego poziomu męskiego hormonu w momencie, kiedy zaczynamy się starzeć. Korzyści te uwzględniają zarówno wzrost żywotności, jak i dobre samopoczucie, odporność na zmniejszanie się masy mięśni i kości oraz poprawę czynników wpływających na ryzyko chorób krążenia. W dzisiejszych czasach coraz więcej mężczyzn korzysta z zastrzyków, plastrów czy żelu z testosteronu, a rynek zbytu na takie substancje szybko wzrasta zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie. Wraz z nim wzrasta też zainteresowanie badaniami na temat korzyści i ryzyka takiej terapii.



Badanie, o którym będziemy mówić, zostało przeprowadzone w Centrum Medycyny Kognitywnej i na Uniwersytecie Illinois. Badanie zakładało spożycie enantanu testosteronu w ilości 200 mg raz na dwa tygodnie (jest to częsta dawka zastępcza) przez grupę mężczyzn w wieku od 66 do 86 lat. Interwencja przebiegała przez 9 miesięcy i miała charakter badania wstępnego, co oznaczało, że wszyscy mężczyźni przez pewien czas zażywali testosteron, a przez inny czas placebo. W celu oceny werbalnej aktywności pamięci i mózgu w przyśrodkowych częściach skroniowych i czołowych przeprowadzone zostały testy znormalizowane. Testy objęły dwie części badania. Wyniki testów wykazały znaczący spadek krótkoterminowej pamięci werbalnej (short-delay verbal memory) w momencie, kiedy poziom testosteronu był podwyższony (241 procent z terapią). Przyjęcie testosteronu spowodowało również spadek względnej aktywności w przyśrodkowej korze przedczołowej i mało znaczący wpływ na spadek zbiorowej miary pamięci werbalnej. Badacze ostrzegli, że przed podaniem testosteronu starszym mężczyznom ocenione musi być ryzyko negatywnego wpływu substancji na rozwój umysłowy człowieka.


Niektórzy z was na pewno słyszeli o Nikki Haskell. Nikki znana jest jako osoba udzielająca gwiazdom porad dotyczących diety. Promowała ona swoje usługi w wielu programach telewizyjnych, a ostatnio zaczęła sprzedawać suplement diety znany pod nazwą StarCaps. Produkt ten zawiera mieszankę wyciągu z papai, czosnku, waleriany, gatunku kukurydzy, papainy (enzymu trawiącego białka), węglanu magnezu i tlenku magnezu. Reklamy obiecują, że StarCaps jest prostym sposobem na zrzucenie od 5 do 65 kilogramów. Zarówno gwiazdy, jak i dietetycy promują suplement i obiecują, że StarCaps jest skutecznym, zdrowym i wolnym od symulantów sposobem na szczupłą sylwetkę. Niektórzy mogą oczywiście kwestionować jego wiarygodność marketingową, ale nawet najbardziej sceptyczni przyznają, że sugerowany produkt jest co najmniej niegroźny. Nie pisalibyśmy jednak o czymś, co nie budzi kontrowersji.


Centrum toksykologii na Uniwersytecie Utah zdecydowało się zbadać, czy w popularnych produktach StarCaps znajdują się jakiekolwiek niewymienione leki. Naukowcy kierowali się chęcią zbadania problemów związanych ze szpikowaniem lekami i zanieczyszczeniem na rynku suplementów diety, szczególnie w przypadku sterydów anabolicznych i innych nielegalnych substancji poprawiających wydajność. Według badania opisywanego w Journal of Analytical Toxicology  w sercu każdego z produktów StarCap znajduje się o wiele więcej niż tylko prosta mieszanka nieszkodliwych witamin i ziołowych składników. Dzięki wysokiej jakości chromatografii żelowej i spektrometrii masowej wykryto, że oprócz wspomnianych składników suplement zawierał również bardzo silny środek moczopędny, zwany bumetanidem.


Bumetanid jest środkiem moczopędnym z rodziny diuretyków pętlowych. Bumetanid należy do tego samego rodzaju substancji co Lasix (furosemid), jeden z najsilniejszych i najbardziej niebezpiecznych środków moczopędnych wykorzystywanych w konkursowym budowaniu rzeźby ciała. Diuretyki pętlowe powodują dramatyczne zwiększenie wydzielania wody, usuwają z organizmu potas oraz powodują ubytek elektrolitów, a zażywanie ich musi być uważnie obserwowane. Często takie substancje spożywa się razem z potasem lub innym łagodnym diuretykiem. Działanie takie odsuwa ryzyko opisanych powyżej zagrożeń. Innym sposobem jest zapoczątkowanie (i późniejsze dokładne badanie) uzupełnienia potasu. Tak jak furosemid, bumetanid jest powszechnie używany do leczenia obrzęków i niewydolności serca. Bumetanid jest również wykorzystany jako zastępstwo dla furosemidu, w przypadku kiedy pacjenci stają się odporni na lek. W szerokiej rodzinie diuretyków bumetanid jest zdecydowanie bardzo ważnym ogniwem.


Oczywiście możemy zadawać sobie pytanie, czy bumetanid znalazł się w produktach StarCaps świadomie. Racjonalną odpowiedzią na to pytanie jest stwierdzenie, że obecność diuretyków w środkach odchudzających znacząco wpływa na naszą dietę. Diuretyki powodują szybką utratę wody, co może być mylnie kojarzone ze spadkiem wagi ciała. Jeżeli na przykład osoba na diecie pod wpływem nowego suplementu traci od 3 do 5 kilogramów wagi przez tydzień, jest ona przekonana o tym, że produkt działa – a nawet działa bardzo dobrze. Po odstawieniu produktu i przybraniu na wadze nadal mamy złudzenie, że suplement działał. Mamy więc wyraźne, logiczne uzasadnienie tego, że firma chciała umieścić w suplemencie diuretyk. Myślimy tak, zakładając oczywiście, że celem firmy był czysty zysk, a nie przestrzeganie prawa czy zdrowie kupujących suplement ludzi.


Kolejnym motywem wskazującym na to, że producenci StarCaps wiedzieli, co robią, było wykrycie, że ilość substancji odnalezionej w suplemencie zbliżała się do ilości wykorzystywanej do celów terapeutycznych. Uboczne skażenie, lub przypadkowe włączenie substancji z poprzedniej produkcji wykonywanej na tym samym sprzęcie, powinno zaowocować wykryciem małej ilości substancji. Oczekiwalibyśmy wówczas wykrycia śladowych ilości substancji, nie ilość wystarczającą do celów terapeutycznych. Nie wspominając już o tym, że każda firma mająca licencję na pracę z diuretykami pętlowymi powinna mieć wdrożone standardy kontroli jakości i walidacji, potrzebne do uniknięcia wszelkiego rodzaju skażeń. Na pytanie, co tak naprawdę stało się w StarCaps, odpowiedzieć mogą tylko osoby, które pracują z produktami. Oczywiście nie jest to w żadnym stopniu oskarżenie. Mam jednak wrażenie, że jest to kwestia na tyle istotna, że powinni być o niej powiadamiani konsumenci. Znalezienie diuretyka pętlowego pośród substancji wydawanych bez recepty może mieć dużo różnych, w tym niebezpiecznych, skutków. Pamiętajmy również o potencjalnym skutku nieodpowiedniego spożycia silnego diuretyka pętlowego przez osobę, która korzysta z podobnych leków, ponieważ cierpi na choroby serca, lub przez pacjenta z silnym przeciwwskazaniem na diuretyki. W takim przypadku mogłoby to mieć poważne konsekwencje, do których zaliczane jest również zagrożenie życia. Osoby chore, które z zainteresowaniem przyglądają się wyborowi dostępnych na rynku suplementów diety, czują się całkowicie bezpiecznie, ponieważ nie sądzą, żeby środki zagrażały im zdrowiu. Cóż, składniki widoczne na opakowaniu produktów StarCaps nie wydają się na pierwszy rzut oka groźne. Sprawa StarCapsa powinna uświadomić nam, konsumentom, jak ważne jest ostrożne wybieranie suplementów.


  Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej
Napisane przez: SCREAM - 13.04.2020, 13:06 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej


W ostatnich latach głośno zrobiło się o hormonalnej terapii zastępczej (HTZ), której poddawani są starzejący się mężczyźni. Przyzwyczailiśmy się do wnikliwego przyglądania się zażywaniu sterydów anabolicznych, których w sporcie można z łatwością nadużyć lub użyć w niewłaściwy sposób. Nie należy jednak zapominać o istnieniu niezaprzeczalnych dowodów udowadniających korzyści płynące z utrzymania młodzieńczego poziomu męskiego hormonu w momencie, kiedy zaczynamy się starzeć. Korzyści te uwzględniają zarówno wzrost żywotności, jak i dobre samopoczucie, odporność na zmniejszanie się masy mięśni i kości oraz poprawę czynników wpływających na ryzyko chorób krążenia. W dzisiejszych czasach coraz więcej mężczyzn korzysta z zastrzyków, plastrów czy żelu z testosteronu, a rynek zbytu na takie substancje szybko wzrasta zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie. Wraz z nim wzrasta też zainteresowanie badaniami na temat korzyści i ryzyka takiej terapii.



Badanie, o którym będziemy mówić, zostało przeprowadzone w Centrum Medycyny Kognitywnej i na Uniwersytecie Illinois. Badanie zakładało spożycie enantanu testosteronu w ilości 200 mg raz na dwa tygodnie (jest to częsta dawka zastępcza) przez grupę mężczyzn w wieku od 66 do 86 lat. Interwencja przebiegała przez 9 miesięcy i miała charakter badania wstępnego, co oznaczało, że wszyscy mężczyźni przez pewien czas zażywali testosteron, a przez inny czas placebo. W celu oceny werbalnej aktywności pamięci i mózgu w przyśrodkowych częściach skroniowych i czołowych przeprowadzone zostały testy znormalizowane. Testy objęły dwie części badania. Wyniki testów wykazały znaczący spadek krótkoterminowej pamięci werbalnej (short-delay verbal memory) w momencie, kiedy poziom testosteronu był podwyższony (241 procent z terapią). Przyjęcie testosteronu spowodowało również spadek względnej aktywności w przyśrodkowej korze przedczołowej i mało znaczący wpływ na spadek zbiorowej miary pamięci werbalnej. Badacze ostrzegli, że przed podaniem testosteronu starszym mężczyznom ocenione musi być ryzyko negatywnego wpływu substancji na rozwój umysłowy człowieka.
Niektórzy z was na pewno słyszeli o Nikki Haskell. Nikki znana jest jako osoba udzielająca gwiazdom porad dotyczących diety. Promowała ona swoje usługi w wielu programach telewizyjnych, a ostatnio zaczęła sprzedawać suplement diety znany pod nazwą StarCaps. Produkt ten zawiera mieszankę wyciągu z papai, czosnku, waleriany, gatunku kukurydzy, papainy (enzymu trawiącego białka), węglanu magnezu i tlenku magnezu. Reklamy obiecują, że StarCaps jest prostym sposobem na zrzucenie od 5 do 65 kilogramów. Zarówno gwiazdy, jak i dietetycy promują suplement i obiecują, że StarCaps jest skutecznym, zdrowym i wolnym od symulantów sposobem na szczupłą sylwetkę. Niektórzy mogą oczywiście kwestionować jego wiarygodność marketingową, ale nawet najbardziej sceptyczni przyznają, że sugerowany produkt jest co najmniej niegroźny. Nie pisalibyśmy jednak o czymś, co nie budzi kontrowersji.
Centrum toksykologii na Uniwersytecie Utah zdecydowało się zbadać, czy w popularnych produktach StarCaps znajdują się jakiekolwiek niewymienione leki. Naukowcy kierowali się chęcią zbadania problemów związanych ze szpikowaniem lekami i zanieczyszczeniem na rynku suplementów diety, szczególnie w przypadku sterydów anabolicznych i innych nielegalnych substancji poprawiających wydajność. Według badania opisywanego w Journal of Analytical Toxicology  w sercu każdego z produktów StarCap znajduje się o wiele więcej niż tylko prosta mieszanka nieszkodliwych witamin i ziołowych składników. Dzięki wysokiej jakości chromatografii żelowej i spektrometrii masowej wykryto, że oprócz wspomnianych składników suplement zawierał również bardzo silny środek moczopędny, zwany bumetanidem.
Bumetanid jest środkiem moczopędnym z rodziny diuretyków pętlowych. Bumetanid należy do tego samego rodzaju substancji co Lasix (furosemid), jeden z najsilniejszych i najbardziej niebezpiecznych środków moczopędnych wykorzystywanych w konkursowym budowaniu rzeźby ciała. Diuretyki pętlowe powodują dramatyczne zwiększenie wydzielania wody, usuwają z organizmu potas oraz powodują ubytek elektrolitów, a zażywanie ich musi być uważnie obserwowane. Często takie substancje spożywa się razem z potasem lub innym łagodnym diuretykiem. Działanie takie odsuwa ryzyko opisanych powyżej zagrożeń. Innym sposobem jest zapoczątkowanie (i późniejsze dokładne badanie) uzupełnienia potasu. Tak jak furosemid, bumetanid jest powszechnie używany do leczenia obrzęków i niewydolności serca. Bumetanid jest również wykorzystany jako zastępstwo dla furosemidu, w przypadku kiedy pacjenci stają się odporni na lek. W szerokiej rodzinie diuretyków bumetanid jest zdecydowanie bardzo ważnym ogniwem.
Oczywiście możemy zadawać sobie pytanie, czy bumetanid znalazł się w produktach StarCaps świadomie. Racjonalną odpowiedzią na to pytanie jest stwierdzenie, że obecność diuretyków w środkach odchudzających znacząco wpływa na naszą dietę. Diuretyki powodują szybką utratę wody, co może być mylnie kojarzone ze spadkiem wagi ciała. Jeżeli na przykład osoba na diecie pod wpływem nowego suplementu traci od 3 do 5 kilogramów wagi przez tydzień, jest ona przekonana o tym, że produkt działa – a nawet działa bardzo dobrze. Po odstawieniu produktu i przybraniu na wadze nadal mamy złudzenie, że suplement działał. Mamy więc wyraźne, logiczne uzasadnienie tego, że firma chciała umieścić w suplemencie diuretyk. Myślimy tak, zakładając oczywiście, że celem firmy był czysty zysk, a nie przestrzeganie prawa czy zdrowie kupujących suplement ludzi.
Kolejnym motywem wskazującym na to, że producenci StarCaps wiedzieli, co robią, było wykrycie, że ilość substancji odnalezionej w suplemencie zbliżała się do ilości wykorzystywanej do celów terapeutycznych. Uboczne skażenie, lub przypadkowe włączenie substancji z poprzedniej produkcji wykonywanej na tym samym sprzęcie, powinno zaowocować wykryciem małej ilości substancji. Oczekiwalibyśmy wówczas wykrycia śladowych ilości substancji, nie ilość wystarczającą do celów terapeutycznych. Nie wspominając już o tym, że każda firma mająca licencję na pracę z diuretykami pętlowymi powinna mieć wdrożone standardy kontroli jakości i walidacji, potrzebne do uniknięcia wszelkiego rodzaju skażeń. Na pytanie, co tak naprawdę stało się w StarCaps, odpowiedzieć mogą tylko osoby, które pracują z produktami. Oczywiście nie jest to w żadnym stopniu oskarżenie. Mam jednak wrażenie, że jest to kwestia na tyle istotna, że powinni być o niej powiadamiani konsumenci. Znalezienie diuretyka pętlowego pośród substancji wydawanych bez recepty może mieć dużo różnych, w tym niebezpiecznych, skutków. Pamiętajmy również o potencjalnym skutku nieodpowiedniego spożycia silnego diuretyka pętlowego przez osobę, która korzysta z podobnych leków, ponieważ cierpi na choroby serca, lub przez pacjenta z silnym przeciwwskazaniem na diuretyki. W takim przypadku mogłoby to mieć poważne konsekwencje, do których zaliczane jest również zagrożenie życia. Osoby chore, które z zainteresowaniem przyglądają się wyborowi dostępnych na rynku suplementów diety, czują się całkowicie bezpiecznie, ponieważ nie sądzą, żeby środki zagrażały im zdrowiu. Cóż, składniki widoczne na opakowaniu produktów StarCaps nie wydają się na pierwszy rzut oka groźne. Sprawa StarCapsa powinna uświadomić nam, konsumentom, jak ważne jest ostrożne wybieranie suplementów. Często to, co dostajemy, jest dla nas całkowitą zagadką.