Witamy na stronie - Ciemna Stron Mocy, niech moc będzie z Tobą!
Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Użytkownik
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 899
» Najnowszy użytkownik: KX777
» Wątków na forum: 1 921
» Postów na forum: 11 490

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 34 użytkowników online.
» 1 Użytkownik(ów) | 32 Gość(i)
Google

Ostatnie wątki
cykl redukcja
Forum: DOPING
Ostatni post: Marianos
Wczoraj, 12:35
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 15
Brasinosteroidy: hormony ...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
05.04.2020, 10:27
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 277
Testosteron i estrogen zw...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
30.03.2020, 11:15
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 408
Co działa a co nie - TEMA...
Forum: DOPING
Ostatni post: pity
27.03.2020, 17:13
» Odpowiedzi: 1 209
» Wyświetleń: 1 367 957
Testosteron do końca życu...
Forum: DOPING
Ostatni post: SCREAM
26.03.2020, 11:07
» Odpowiedzi: 3
» Wyświetleń: 162
Szczerość pochodną poziom...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
21.03.2020, 11:23
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 550
Anaboliki niszczą organiz...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
19.03.2020, 11:11
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 1 527

 
  Clomid i przywrócenie płodnośći
Napisane przez: SCREAM - 30.12.2019, 11:54 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Cytrynian klomifenu (znany także jako clomid) to lek używany w leczeniu bezpłodności kobiet. Generalnie rzecz biorąc, jest to pierwszy preparat zapisywany w przypadku wystąpienia problemów z płodnością. Wśród endokrynologów o bardziej tradycyjnym podejściu clomidu nie postrzegano jako leku również dla mężczyzn. Ci jednak, którzy do sprawy podchodzą bardziej nowatorsko, odkryli clomid również jako lek dla mężczyzn o małej ilości plemników w spermie, występującej z powodów genetycznych, czy też ze względu na nadużycie sterydów anabolicznych. Co więcej, sportowcy zaczęli stosować clomid, jako lek wzmagający poziom testosteronu i w konsekwencji poprawiający rozwój mięśni.



Clomid używany jest, by wywołać owulację u kobiet, u których jest ona zaburzona. Wzmacnia też jajniki i prawdopodobieństwo produkcji pełnowartościowych jajeczek. Co ciekawe, clomid jest lekiem w pewnym sensie owianym tajemnicą – mechanizmy jego działania nie są do końca zrozumiane. Wiadomo, że działa wraz z estrogenem, ale jest w stanie wpływać również na każdą komórkę ciała, posiadającą receptory estrogenu. O ile działanie clomidu w kobiecej fizjologii ma miejsce w podwzgórzu i przysadce mózgowej, to może także działać w jajnikach, śluzówce macicznej, pochwie i/lub szyjce macicy. U mężczyzny lek działa również w podwzgórzu i przysadce mózgowej, ale ponadto także w nadnerczach, tkance tłuszczowej, wątrobie i/lub jądrach. Clomid wpływa na trzy hormony, w szczególności na gonadotropinę (GnRH), produkowaną przez podwzgórze (gruczoł zlokalizowany jest w centrum czaszki, nad przysadką) i mającą wpływ na produkcję hormonów właśnie w przysadce. Pozostałe dwa hormony, produkowane są przez przedni płat przystawki, to FSH (hormon folikulotropowy) i LH (hormon luteinizujący, czyli lutropina). O ile lekarze nie są zgodni co do precyzyjnej farmakokinetyki, to okazuje się, że clomid oszukuje organizm imitując niski poziom estrogenu. Ponadto clomid rywalizuje z estrogenem w miejscach, gdzie zgromadzone są receptory i najprawdopodobniej opóźnia informację płynąca z wewnątrzkomórkowych receptorów estrogenu. Niektóre badania wskazują, że clomid posiada też właściwości antyestrogenowe, ale testy wykazują zróżnicowaną odpowiedź w zależności od badanych zgrupowań receptorów.



Krążące tu i ówdzie, także w Internecie, plotki głoszą, że clomid blokuje produkcję estrogenu. Niestety, to błąd polegający na niezrozumieniu działania całego mechanizmu – lek nie zredukuje twojego poziomu estrogenu, nie zlikwiduje też problemów związanych z jego nadmiarem. W zasadzie w przypadku mężczyzny będzie stymulował w pewnym stopniu produkcję estrogenu, ale bynajmniej nie tak, jak testosteronu. Równolegle z plotkami o blokowaniu produkcji estrogenu niektórzy mądrale głoszą, że clomid efektywnie redukuję ginekomastię. Bzdury. W niektórych przypadkach clomid może spowodować ginekomastię. W związku z tym musisz uważać nie tylko na swój poziom testosteronu, ale także na estradiol.
Działanie clomidu nie sprowadza się tylko do ingerencji w hamowanie podwzgórza i przysadki. Istnieje w organizmie proces nazywany jako ujemne sprzężenie zwrotne – im większy poziom estrogenu, tym bardziej podwzgórze i przysadka redukują produkcję gonadotropiny. Clomid wydaje się neutralizować receptory estrogenu jednocześnie nie aktywując ich, powodując wydzielanie większej ilości GnRH, FSH i LH. U kobiet FSH i LH powodują uwalnianie dojrzałych jajeczek (czyli owulację). U mężczyzn, uwolnienie tych gonadotropin powoduje pobudzenie testosteronu (poprzez LH) i produkcję spermy (poprzez FSH). Zazwyczaj mężczyźni-sportowcy przyjmują doustnie 50-miligramowe tabletki codziennie przez okres do sześciu miesięcy. Mimo że clomid nie jest sterydem, to jednak nie jest też lekarstwem do ciągłego i nieskrępowanego przyjmowania. De facto nie ma żadnych testów pokazujących jego wpływ na organizm mężczyzny. W literaturze wzmiankuje się o ginekomastii i raku jąder u mężczyzn stosujących clomid konsekwentnie i przez długi okres czasu. Aczkolwiek, by pozostać uczciwym, trzeba powiedzieć, że dopatrywanie się związków przyczynowo- -skutkowych pomiędzy doniesieniami o raku jąder i zażywaniem clomidu może być czystym nonsensem.
Mimo to przypadki nadużywania clomidu przez kulturystów i sportowców w ostatnim okresie wzrosły znacząco. Przyczyn tego stanu rzeczy upatruję, po pierwsze, w braku kompleksowych badań nad wpływem tego leku, a po drugie, w łatwości jego przyjmowania pod postacią tabletek. Jest też znacznie powszechniej dostępny, niż inne tego typu leki.



Wielu kulturystów i osób ćwiczących na siłowni nadużywających sterydy anaboliczne przez długi czas, bez żadnych przerw pomiędzy cyklami, doprowadza do zatrzymania produkcji nasienia i w konsekwencji czyni niepłodnymi. Taki efekt uboczny nie tyle powoduje jakieś poważne problemy zdrowotne, co raczej jest niezmiernie irytujący, kiedy chcesz, aby twoja żona zaszła w ciążę. Jest to znacznie mniejszy problem dla osób , które mają już dzieci , bądź ich nie chcą. O ile ich osprzęt działa, mało interesuje ich, czy mają spermę pełną wartościowych plemników, czy nie.


Ale dla osób młodszych, które mają w planach dzieci, może to stanowić poważną niedogodność. Często dzieje się tak, że kulturyści w wieku od 28 do 43 lat, którzy przyjmują sterydy anaboliczne, robią to regularnie, bez przerw pomiędzy cyklami. To coraz częstszy scenariusz, bo coraz więcej trenujących nie chce żadnych przerw. Dopiero „na stare lata” czują tego konsekwencje spędzając wiele czasu na powrocie do sprawności w tym zakresie, chociaż wydaje im się, że ten czas, kiedy zaczynali przed zawodami, to było tak niedawno. Brali za duże dawki przez zbyt długi czas albo mniej, ale przez jeszcze dłuższy czas – zależnie od filozofii, jaką sobie przyjęli.
W takich sytuacjach produkcja nasienia ustaje. Jakość spermy sprawdza się, badając pod mikroskopem ilość plemników. Średnio powinno to być ok. 20 milionów lub więcej, tymczasem niekiedy okazuje się, że u przyjmujących sterydy anaboliczne w sposób ciągły nie widać nawet jednego!
Zakładając, że to nie kwestie genetyczne, a właśnie przyjmowanie sterydów anabolicznych jest przyczyną tego stanu rzeczy, produkcja nasienia powinna w końcu nastąpić ponownie. Ale zanim wszystko wróci do normy, może minąć od sześciu miesięcy aż do pięciu lat. Nie można też zapominać, że mały odsetek, naprawdę solidnie nadużywających do końca życia pozostanie bezpłodnymi.


Co dobrego mogę ci powiedzieć, jeśli nie chcesz siedzieć i bezradnie czekać, zastanawiając się, kiedy akurat produkcja nasienia wróci u ciebie do normy, przy okazji patrząc, jak pieczołowicie budowane mięśnie zamieniają się w nicość? Dobra wiadomość to clomid. Po zakończeniu przyjmowania sterydów anabolicznych jest on używany do przywrócenia równowagi hormonalnej, a zatem również do rozpoczęcia produkcji nasienia. Zaczynamy przyjmowanie od 50 miligramów dziennie, ale dawka ta może wzrosnąć nawet do 100 miligramów, zależnie od reakcji organizmu. Przyjmowanie zaczyna się po odstawieniu anabolików. Mówiąc wprost – jeśli wciąż nadużywasz, to brniesz w ślepy zaułek.
Cztery do sześciu tygodni od rozpoczęcia kuracji, poziom testosteronu, LH i FSH we krwi są sprawdzane, by zobaczyć i ocenić reakcję. Jeśli sytuacja nie poprawia się znacznie, to dawka jest zwiększana. Mniej więcej trzy czwarte pacjentów reaguje w kilka miesięcy i znów mogą mieć dzieci.


Przez około trzy miesiące nie pojawi się jeszcze pełnowartościowe nasienie. Ale gdy tylko wszystko wróci do normy, możesz działać! Rzecz jasna, gdy tylko rozpocznie się produkcja dobrego nasienia w organizmie możesz też pobrać próbkę i zamrozić ją dla ewentualnego zapłodnienia in vitro. To szczególnie ważne dla tych, którzy muszą przyjmować różnego rodzaju leki z testosteronem z powodów zdrowotnych – mogą powrócić do ich przyjmowania, wciąż mając możliwość pozaustrojowego zapłodnienia swoim nasieniem. Paradoksalnie, zdarzają się sytuacje, w których po przyjęciu clomidu można zrezygnować z dalszego przyjmowania testosteronu, bo hormony wracają do normy. W rezultacie niektórzy pacjenci już nigdy nie wracają do przymusowego przyjmowania leków, bo wszystko wraca do normalności po użyciu clomidu.


Jasne, zawsze możesz zbagatelizować stosowanie clomidu i czekać, aż będzie lepiej. Zdarzało mi się już słyszeć od endokrynologów, że zawsze jest szansa na powrót do sprawności. Tylko pamiętaj, że to może potrwać latami.



Załączone pliki Miniatury
   

  Jak nandrolon wpływa na psychikę?
Napisane przez: SCREAM - 28.12.2019, 12:18 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Jak nandrolon wpływa na psychikę?


Nandrolon jest jednym z najpopularniejszych sterydów anaboliczno-androgennych. Jest to stary środek, dlatego jest dość dobrze poznany, jednak nie może się niestety poszczycić najkorzystniejszym profilem bezpieczeństwa. Skutki uboczne są dość powszechne, a część z nich dotyczy psychiki.


Postanowiono sprawdzić jakie jest podłoże zaburzeń poznawczych i agresji wywoływanej nandrolonem (deca durabolin, nandrolone decanoate). W tym celu zebrano grupę chętnych szczurów, które przez dwa tygodnie mogły skorzystać z codziennych zastrzyków z dekanianu nandrolonu . Następnie sprawdzano u nich interakcje neurosteroidów z receptorami NMDA i sigma.




W rezultatach okazało się, że nandrolon zmniejsza powinowactwo neurosteroidów, takich jak między innymi siarczan pregnenolonu, siarczan pragnanolonu i siarczan dehydroepiandrosteronu do receptorów sigma-1.

Elfverson M et al. „Chronic administration of the anabolic androgenic steroid nandrolone alters neurosteroid action at the sigma-1 receptor but not at the sigma-2 or NMDA receptors.” Neuropharmacology. 2011 Dec;61(7):1172-81.



Jak działa receptor sigma-1?

Aktywacja tego receptora ma korzystny wpływ na nastrój. Mechanizm ten jest charakterystyczny dla niektórych leków przeciwdepresyjnych (fluwoksamina, fluoksetyna, sertralina, amitryptylina, imipramina) oraz używek rekreacyjnych (kokaina). Ich agonizm wywiera też działanie neuroprotekcyjne i poprawia neuroplastyczność. Nandrolon zmniejszając powinowactwo neurosteroidów do tego receptora może negatywnie odbijać się na kondycji mentalnej i zdrowiu układu nerwowego.



Załączone pliki Miniatury
   

  Przyrost masy mięśniowej jest ściśle związany z hormonami
Napisane przez: SCREAM - 21.12.2019, 11:52 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Przyrost masy mięśniowej jest ściśle związany z hormonami


Dla przyrostu masy i siły ma znaczenie nasza gospodarka hormonalna. Hormony mogą popsuć lub pomóc nam zbudować masę mięśniową.Wpływ na nasze wyniki mają przede wszystkim: kortyzol, testosteron i insulina.

Każdy sportowiec wie, że stężenie hormonów w naszym organizmie jest zależne od rodzaju wysiłku. Dla efektywności regeneracji po aktywności fizycznej kluczowe znaczenie mają przede wszystkim kortyzol, testosteron i insulina. Co trzeba o nich wiedzieć, aby wspomóc swój trening i jak najszybciej uzyskać spektakularne efekty?





Kortyzol

Kortyzol jest katabolikiem. Oznacza to, że odpowiada za rozpad białek kurczliwych w mięśniach szkieletowych. Znajdziemy go najwięcej w organizmie w godzinach porannych, a najmniej w nocy. Hormon stymuluje gospodarkę węglowodanową, tłuszczową i białkową. Wpływa też na metabolizm.
Co ważne, z punktu widzenia sportowców, kortyzol napędza i przyspiesza wzrost. Procesy kataboliczne, za które odpowiada, dostarczają organizmowi niezbędnych składników odżywczych. I to właśnie dzięki temu możemy wytrzymać nawet bardzo intensywny trening.


Kiedy chcemy budować masę, musimy pamiętać, że najważniejsza jest pora treningu oraz czas jego trwania. I tak, najlepsze efekty przyniosą spore dawki kortyzolu podczas intensywnego wysiłku, a następnie obniżenie dawki hormonu tuż po skończonym treningu. Ale! Co ważne, gdy długo będziemy "faszerować się" kortyzolem możemy uzyskać efekt odwrotny od zamierzonego. Nie tylko popsujemy swoje zdrowie, lecz także zdeformujemy sylwetkę. Od nadmiaru kortyzolu mogą zacząć rozpadać się mięśnie, co doprowadzi do insulinooporności, nadwagi i obniżenie odporności.






Testosteron

Ten hormon jest wydzielany przez podwzgórze i przedni płat przysadki. W kontekście wysiłku fizycznego przede wszystkim trzeba wiedzieć, że jest anabolikiem, a to oznacza, że wiąże białka. To właśnie dzięki temu następuje przyrost masy mięśniowej. Odpowiada także za pracę wielu narządów. Wspomaga nerki, wątrobę, serce, mięśnie poprzecznie prążkowane, mięsień opuszkowo-jamisty, gruczoły łojowe, kości, szpik, ślinianki, pęcherz moczowy. Dodatkowo istotny jest w pracy organów, które mają istotne znaczenie przy budowaniu naszej odporności, mowa tu o grasicy, śledzionie i tkance limfatycznej.

Wracając do jego funkcji jako anaboliku, testosteron przyspiesza wiązanie białek oraz hamuje ich rozpada. Co to oznacza w praktyce? Dzięki tym procesom możemy poszczycić się większą lub mniejszą masą mięśniową. Ponadto testosteron wzmaga odbudowę glikogenu po aktywności fizycznej (jakiejkolwiek!), a więc dostarcza naszym mięśniom energię.
Poziom testosteronu, tak jak i poziom innych hormonów, jest zależny od rodzaju wysiłku, na który wystawiamy naszej ciało. I tak wyczerpujący, maksymalnym wysiłek przyniesie tylko krótkotrwały wzrost stężenia hormonu. Tylko tuż po wysiłku. Natomiast długi, równomiernie rozłożony w czasie wysiłek obniży poziom testosteronu. Ta obniżka może utrzymać się w naszym organizmie nawet do trzech dni.  Z kolei krótki, ale bardzo intensywny rodzaj aktywności po prostu zwiększy jego poziom we krwi.

Przykładem tego ostatniego rodzaju wysiłku są treningi siłowe. Porządnie przeprowadzone znacząco podnoszą stężenie testosteronu we krwi.Dlaczego dochodzi do wzrostu tego poziomu? Nie zostało to wyjaśnione. Naukowcy wciąż spierają się w tym temacie. Jednak najczęściej tłumaczą to działaniem układu współczulnego, który pobudza  produkcję testosteronu.
 




Insulina


Insulina, podobnie jak testosteron, jest anabolikiem. Co różni oba hormony to to, że insulina nie buduje mięśni a hamuje rozpad węglowodanów, białek i tłuszczów. Wydzielanie insuliny jest powiązane ze stężeniem glukozy we krwi. I tu właśnie wyłania się główna funkcja tego hormonu - ma on za zadanie utrzymać prawidłowy poziom cukru we krwi.
Insulina pomaga budować masę mięśniową, bo pobudza syntezę glikogenu, a co za tym idzie sprawia, że mięśnie pracują lepiej. Dostarcza też glukozę do komórek mięśniowych, a to wpływa na ich regenerację i wydajność.Gdy chcemy budować masę, musimy pamiętać o trzymaniu wysokiego poziomu insuliny cały czas. Szczególnie tuż po treningu, gdy nasz organizm jest wrażliwszy i zamiast zmieniać glukozę na tłuszcz, przerabia ją na glikogen.



Załączone pliki Miniatury
   

  Co testosteron robi mężczyźnie?
Napisane przez: SCREAM - 13.12.2019, 11:04 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Co testosteron robi mężczyźnie?



Jak zachowują się mózgi mężczyzn, którym podano dodatkową dawkę testosteronu? Postanowili to sprawdzić naukowcy z Uniwersytetu Nipissing University w Kanadzie. Ich eksperyment pozwala lepiej zrozumieć mechanizm „walki i ucieczki”, który u przedstawicieli płci męskiej jest prawdopodobnie powiązany z agresją i lękiem.


Wokół testosteronu nawarstwiło się wiele mitów. Powszechnie wiadomo, że testosteron to "męski hormon", choć występuje w znacznie mniejszych ilościach również u płci pięknej. Dotychczas udowodniono, że hormon ten ma wpływ na układ nerwowy, a tym samym na ludzkie zachowanie. Co ciekawe badania z manipulacją pojedynczymi dawkami testosteronu prowadzono jednak głównie na kobietach.


O badaniu na ten temat pisze Biological Psychiatry. Naukowcy zaprosili do badania 16 zdrowych mężczyzn, którzy przez dwa dni dostawali dawkę testosteronu lub placebo. Każdego dnia uczestnicy najpierw otrzymywali lek, który tłumił produkcję ich własnego testosteronu w organizmie, tak żeby u wszystkich poziom tego hormonu był zbliżony. Potem naukowcy farmakologicznie przywracali poziom testosteronu do normalnego fizjologicznego poziomu. W kolejny etapie badania mózgi uczestników skanowano funkcjonalnym rezonansem magnetycznym podczas wykonywania zadania rozpoznawania ekspresji twarzy.


Okazało się, że w porównaniu z placebo testosteron istotnie zwiększał reaktywność niektórych struktur w mózgu – ciała migdałowatego, podwzgórza i istoty szarej okołowodociągowej


– kiedy badani patrzyli na twarze wyrażające agresję. Oznacza to, że wysoki poziom testosteronu we krwi u mężczyzn w pierwszej kolejności uwydatnia reakcję właśnie na tą emocję. Tym samym sprawia prawdopodobnie, że to strach jest przez nich silnej odczuwany, choć aby to stwierdzić konieczne są dalsze badania naukowe.


"Po raz pierwszy udało nam się dowieść, że zwiększanie poziomu testosteronu w granicach normalnego przedziału fizjologicznego dla tego hormonu może mieć wpływ na drogi nerwowe zaangażowane w procesy strachu i agresji"– powiedział dr Justin Carré, asystent profesora na uniwersytecie Nipissing.



Załączone pliki Miniatury
   

  Sportowa fura podnosi poziom testosteronu
Napisane przez: SCREAM - 10.12.2019, 10:47 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Sportowa fura podnosi poziom testosteronu



Naukowcy odkryli, że dreszcz, jaki wywołuje w mężczyznach zasiadanie za kółkiem sportowego samochodu, powoduje wzmożone wydzielanie testosteronu w ich organizmie. Prowadzenie gruchota zaś – obniża jego poziom. Badacze z Concordia University w Montrealu sugerują, że może to być przyczyną zakupu takich aut przez mężczyzn, którzy przechodzą kryzys wieku średniego.


W badaniach prowadzonych przez Concordia University wzięło udział39 młodych mężczyzn. Każdy z nich mógł spędzić godzinę za kierownicą Porsche 911 Carrera Cabriolet, wartego 75 000 funtów, co poprzedziła godzinna jazda 16-letnią Toyotą Camry. Testy próbek śliny pokazały znaczący wzrost testosteronu, gdy mężczyźni podróżowali porsche. Poziom hormonu nie zmieniał się lub lekko opadał, gdy zmagali się ze starszą toyotą.


Naukowcy uważają, że największym bodźcem było to, że mężczyźni podróżowali po uliczkach miasta, gdzie mogli spotkać wiele potencjalnych adoratorek. Jednak poziom testosteronu nawet lekko wzrastał, gdy mogli rozpędzić się na pustej drodze, gdzie nie było żadnej widowni. Naukowcy uważają, że efekt, jaki na męskie ciało wywierają szybkie samochody, to forma sygnałów seksualnych, za pomocą których mężczyźni rywalizują o kobiety.

Według poprzednich badań poziom testosteronu u mężczyzn podnosi również football i inne gry zespołowe.



Załączone pliki Miniatury
   

  Testosteron zwiększa nieufność u kobiet
Napisane przez: SCREAM - 02.12.2019, 11:12 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron zwiększa nieufność u kobiet



Zwiększenie poziomu testosteronu u kobiet sprawia, że stają się one mniej ufne i mniej otwarte - donoszą naukowcy, których badania zostały opublikowane w piśmie "Proceedings of the National Academy of Sciences". Za sprawą męskiego hormonu płeć piękna wykazuje również większą czujność i sceptycyzm.

Choć testosteron jest hormonem męskim, jego niewielki poziom występuje również u kobiet. Badania przeprowadzone przez dra Jacka van Honka z Uniwersytetu w Utrechcie wykazały, że zwiększenie poziomu tego hormonu uwydatnia u kobiet cechy "męskie" - cynizm, czujność i nieufność.
W badaniach wzięły udział 24 kobiety, których średni wiek wynosił 20 lat. Połowie z nich naukowcy podawali pół miligrama testosteronu, a reszta otrzymywała placebo. Po pewnym czasie w pierwszej grupie zmieniono tabletki na placebo, a w drugiej na testosteron.

Na każdym etapie badań kobietom pokazano zdjęcia twarzy 150 osób i poproszono, by w skali od + 100 do - 100 oceniły, czy osoby te są godne zaufania. Okazało się wówczas, że panie, które były najbardziej ufne przyjmując placebo, stały się o 5 proc. bardziej podejrzliwe, gdy podawano im testosteron. Nie zaobserwowano natomiast wpływu hormonu na kobiety, które były najbardziej nieufne z natury.

Dr van Honk zauważa, że testosteron może podnosić poziom wazopresyny, hormonu, który ma związek z większą skłonnością do zachowań agresywnych i potrzebą bronienia swojego terytorium. Może także niwelować działanie oksytocyny, która bywa nazywana hormonem zaufania i odgrywa istotną rolę w kształtowaniu się więzi społecznych.

Zdaniem badacza testosteron może być wykorzystywany w leczeniu zaburzeń lękowych, m.in. fobii społecznej.



Załączone pliki Miniatury
   

  Dlaczego nie możesz się wyrzeźbić? 8 powodów zastoju . Dorian Yates
Napisane przez: SCREAM - 25.11.2019, 12:07 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Dlaczego nie możesz się wyrzeźbić? 8 powodów zastoju . Dorian Yates


Gdy robi się ciepło i lato pojawia się na horyzoncie, sporo kulturystów rozpoczyna jakiś program odchudzający. Niektórzy przygotowują się do konkursów, inni chcą tylko lepiej wyglądać na plaży. W wielu miejscach letnie miesiące to jedyne chwile, gdy można zaprezentować swoje „walory”, chodząc w szortach i koszulce na ramiączkach. Dlatego w tym czasie tylko nieliczni twardo trzymają się diety na masę. Jednak w tej walce o schudnięcie i lepszą definicję mięśni wielu sportowców nie jest w stanie osiągnąć rezultatów, których oczekują. Pewnie już przynajmniej raz znaleźliście się w tej frustrującej sytuacji. Przyczyn, dla których nie udało się wam stracić tyle tłuszczu, ile zakładaliście może być kilka.

 


1.      Zbyt duża nadwyżka kaloryczna

Dla każdego z nas istnieje pewna ilość kalorii, przy której utrzymujemy stałą wagę i skład ciała. Zależy ona od naszych rozmiarów, tempa metabolizmu i poziomu aktywności. Ponieważ pod tymi względami wszyscy lekko się różnimy, nie istnieje idealny wzór oparty na wzroście i wadze, który precyzyjnie określałby tę wartość. Ale jedno jest pewne. Nie można tracić tłuszczu, przyjmując jednocześnie więcej kalorii, niż potrzebuje ciało. Nie interesuje mnie, jak czysta jest wasza dieta. Nawet jeśli egzystujecie tylko na białkach jaj, piersiach kurczaka, słodkich ziemniakach i brokułach, spożywając 4 000 kcal dziennie, podczas gdy spalacie tylko 3 700, to i tak nie spalicie ani grama tłuszczu. Aby do tego doprowadzić, musicie albo spożywać poniżej 3 700 kalorii dziennie, albo zwiększyć poziom aktywności, co oznacza wprowadzenie do treningu ćwiczeń na układ sercowo-naczyniowy.

Jeśli się nad tym zastanowić, to nie ma w tym nic niezwykłego. W przypadku kulturystów problem często polega na tym, że nie są w stanie przestawić się mentalnie z zabiegania o nową masę mięśniową (co wymaga nadwyżki kalorycznej) na skupienie się na utracie tłuszczu (co wymaga deficytu kalorycznego). Jeśli za cel stawiacie sobie rzeźbę, to musicie skupić się właśnie na niej – zapomnijcie na jakiś czas o walce o nowe rozmiary.

 


2.      Nadmiar „dietetycznego” jedzenia

Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Stanów w roku 1990, byłem zdumiony obsesją na punkcie „niskotłuszczowych” przekąsek jak ciasta, ciasteczka i muffiny. Ludzie zajadali się nimi bez opamiętania, przekonani, że te „produkty dietetyczne” można spożywać bez żadnych konsekwencji. Jestem pewien, że później dziwili się, jak to się stało, że zalali się tłuszczem. Czy przyszło im do głowy, by choć spojrzeć na etykietkę, z której dowiedzieliby się, że w tych produktach jest pełno cukru? Cukier jest o wiele groszy od tłuszczu. Powoduje silne wydzielanie insuliny, która jest dla ciała sygnałem, że należy gromadzić tłuszcz.

Kulturyści pytają czasami, czy mogą sobie pozwolić na kawałek czekolady, czy lepiej wybrać jakiś „bezcukrowy” batonik, w którym zastosowano alkohole cukrowe w formie słodzików. Wielu z was z doświadczenia wie, że ludzkie ciało nie trawi alkoholi cukrowych, a to prowadzi do różnych problemów z układem pokarmowym, które mogą być zarówno bolesne, jak i krępujące. Jeśli nie za bardzo wiecie, o co mi chodzi, przejdźcie się po zatłoczonych targach kulturystycznych, gdzie za darmo rozdają batoniki proteinowe. Mała podpowiedź – oddychajcie ustami, bo od smrodu można paść!

 

Gdy przygotowywałem się do moich pierwszych zawodów w 1985 roku, z książek Mike’a Mentzera nauczyłem się, że utrata tłuszczu to kwestia prostego równania, o którym wspomniałem wcześniej – spalaj więcej kalorii, niż przyjmujesz. Wartość tę określiłem, prowadząc dziennik żywieniowy, w którym zapisywałem dokładną liczbę spożywanych kalorii. Natychmiast po treningu wypijałem szejka białkowego, zagryzając go batonikiem Catbury. Starsi panowie w Temple Gym byli przerażeni i ostrzegali mnie, że jeśli nie będę trzymał się ryb i ryżu, to nigdy nie doprowadzę się do formy. Nie muszę chyba pisać, że udowodniłem im coś innego. Jeśli musicie objadać się produktami dietetycznymi, ani na chwilę nie zapominajcie o wliczeniu ich do ogólnej liczby kalorii spożywanych danego dnia.


 

3.      Cheat meals – nie przesadzaj

Zawsze czułem, że okazjonalny cheat meal dobrze robi w trakcie diety, ponieważ dostarcza jakże potrzebnej przerwy dla ciała i umysłu. Może również wpłynąć na przyspieszenie metabolizmu, który na diecie bardzo zwalnia. Wpływ spożycia tego posiłku na psychikę jest jeszcze silniejszy. Wyczekiwanie chwili, w której go zjemy, pozwala nam przetrwać tydzień ścisłej diety – a gdy jest po wszystkim, czujemy się nagrodzeni i gotowi na powrót do czystego jedzenia. Ja raz w tygodniu chodziłem do restauracji na miły posiłek. Jednak niektórzy przesadzają. Robią coś takiego codziennie, jedzą tak przez jeden dzień w tygodniu albo idą do bufetu „jesz, ile chcesz” i pochłaniają całą dużą pizzę. Odrobina niezdrowego jedzenia po długim okresie na diecie jest OK, ale nie myślcie, że możecie z tym przesadzać.

 


4.      Zbytnie poleganie na suplementach

Na rynku dostępnych jest wiele suplementów i środków, które pomagają w spalaniu tłuszczu. Dzięki nim ciało zrobi to lepiej, niż stymulowane wyłącznie dietą i aerobami. Problem w tym, że niektórzy jedzą śmieci lub opuszczają aeroby, bo zakładają, że dany produkt wykona całą pracę za nich. Przykro mi, chłopaki, to tak nie działa! Jak już pisałem, stosowanie środków na spalanie tłuszczu pozwoli osiągnąć lepsze wyniki, ale jeśli zaczniecie polegać wyłącznie na nich, zapominając o ścisłej diecie i ćwiczeniach, to wiecie co? Nie doprowadzicie się do formy!

 


5.      Brak cierpliwości

Nikt nie lubi czekać na wyniki tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Ale musicie zejść na ziemię. Ciało nie jest w stanie spalić szybko dużej ilości tłuszczu. Chłopaki i dziewczyny skarżą mi się, że już od dwóch tygodni jedzą czysto i praktycznie nie widzą różnicy w swoim wyglądzie. Jeśli brak wam cierpliwości i próbujecie wszystko przyśpieszyć obniżając za bardzo liczbę kalorii lub robiąc za dużo aerobów, to owszem stracicie więcej kilogramów. Problem w tym, że  nie będzie to tłuszcz, ale czysta tkanka mięśniowa. W trakcie rzeźbienia kulturyści muszą zachować jak najwięcej masy. Próba przyśpieszenia tego procesu doprowadzi do katastrofy. Nawet najciężsi kulturyści nie powinni planować utraty więcej niż 1-1,5 kg tygodniowo. Dla faceta średnich rozmiarów będzie to 0,5-1 kg tygodniowo. Dlatego zanim zaczniecie przygotowania do konkursu, zróbcie sobie jakiś test na ilość tłuszczu w ciele. Będziecie wtedy wiedzieć, ile musicie go zrzucić – a to pozwoli wam obliczyć, ile powinna trwać wasza dieta.

 


6.      Za mało aerobów

Można robić za dużo aerobów i tracić mięśnie, ale można również robić ich za mało. Wszystko sprowadza się do waszego metabolizmu. Niektórzy w ogóle nie potrzebują aerobów. Na przykład taki Dexter Jackson nie robił ich przez wiele lat. Ciężko uwierzyć, ale to prawda. Niektórzy są do tego zmuszeni, ale boją się, że stracą przez to mięśnie. Jeśli trwałyby one za długo i były zbyt intensywne, mogłoby się tak zdarzyć. Jednak ich umiarkowane ilości, powiedzmy 40-60 min szybkiego marszu dziennie, spalą tłuszcz bez wpływu na tkankę mięśniową. Za moich startów średnio 60-90 min dziennie jeździłem na rowerku i wyprowadzałem psy na spacer. Zbyt dużo aerobów może być złe, podobnie jak zbyt mało. Musicie sami określić, ile konkretnie ich potrzebujecie, by osiągnąć stawiany sobie cel.

 


7.      Za dużo stresu i zmartwień

Stres powoduje, że ciało wytwarza więcej kortyzolu – hormonu katabolicznego. Najgorsze w jego nadmiarze jest to, że promuje on odkładanie tkanki tłuszczowej na brzuchu. Niedawno czytałem opis interesującego badania, w którym okazało się, że rozłożenie tłuszczu u kobiet ulega zmianom. Nie odkładają go już na biodrach i udach, do czego są zaprogramowane genetycznie, ale z powodu coraz większej aktywności zawodowej i związanych z tym stresów i problemów, odkładają tłuszcz również na brzuchu i w okolicach talii – jak mężczyźni! Dlatego, nawet jeśli macie dobrze opracowaną dietę i wykonujecie aeroby, musicie zrozumieć, że zbytnie przejmowanie się wszystkim uniemożliwi wam wypracowanie pociętego brzucha i mięśni zębatych. Spróbujcie się trochę rozluźnić, może poprzez praktykowanie jogi, medytacji lub dzięki masażom.

 


8.      Stosowanie leków powodujących przyrost wagi

Niektóre leki psychotropowe, antypadaczkowe, przeciwmigrenowe, na cukrzycę, a nawet na nadciśnienie mogą powodować przyrost wagi – czasami nawet do 5 kg w ciągu miesiąca. Niektóre kortykosteroidy i doustne środki antykoncepcyjne działają podobnie. Preparaty kortyzonowe jak Prednison, starsze antydepresanty, jak Elavil i Tofranil, a także leki przeciwpsychotyczne drugiej generacji, jak Zyprexa, to najsilniejsze i najpowszechniej rozpoznawane środku zwiększające masę ciała. Zaliczamy do nich również antydepresanty, jak Paxil i Zoloft, leki antypadaczkowe, jak Depakot, oraz środki dla cukrzyków, jak Cardura i Inderal. Niektóre preparaty na zgagę również mogą wywołać przyrost wagi.

Ale nawet jeśli podejrzewasz, że któryś z leków przepisanych ci przez lekarza powoduje u ciebie przyrost wagi, nigdy nie odstawiaj go bez konsultacji z lekarzem. Porozmawiaj z nim, czy nie istnieje dla tego leku jakiś zamiennik, który nie wywołuje tego typu problemów.

Podsumowując, jeśli nie dochodzicie do formy, jest tego jakaś przyczyna – a może nawet kilka. Przyjrzyjcie się obiektywnie swoim poczynaniom i zastanówcie się, co należy zmienić, żeby powrócić na drogę ku wyrzeźbionej sylwetce.



Załączone pliki Miniatury
   

  Dlaczego nie rośniesz? 8 powodów zastoju - Dorian Yates
Napisane przez: SCREAM - 14.11.2019, 12:32 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Dlaczego nie rośniesz? 8 powodów zastoju - Dorian Yates

Budowanie masy: cel nr 1

Choć dostaję sporo pytań na temat rzeźbienia i poprawiania konkretnych części ciała, kulturyści najbardziej interesują się budowaniem rozmiarów. Większość z nich nie jest tak duża, jak chciałaby być, no ale w końcu w kulturystyce chodzi o rozwój, a nie o utrzymywanie status quo. Problem staje się tym większy, im dłużej człowiek ćwiczy i im bardziej zbliża się do całkowitego wykorzystania swojego potencjału genetycznego. Wtedy coraz trudniej uzyskać nowe przyrosty. Bardzo często zdarza się, że osoby zaawansowane całymi miesiącami nie doświadczają żadnego godnego uwagi wzrostu chudej masy mięśniowej. Ale jeśli okres ten trwa dłużej niż trzy, cztery miesiące, a ty robisz wszystko, by przytyć (i cieszysz się dobrym zdrowiem, powinienem dodać), to coś jest nie tak. By znów zacząć rosnąć, należy zdiagnozować problemy i znaleźć na nie antidotum. W tym miesiącu omówię osiem najczęstszych powodów, dla których kulturyści nie odnoszą sukcesu w swojej pogoni za większymi mięśniami.

 

1. Przetrenowanie

Każdy, kto słyszał, jak trenowałem w trakcie mojej kariery, wie, że zawsze zwracałem baczną uwagę na przetrenowanie. Kulturyści często padają ofiarą filozofii „im więcej, tym lepiej”. Oczywiście istnieją sporty, jak pływanie czy biegi długodystansowe, w których należy trenować godzinami każdego dnia, by odnieść sukces. Kulturystyka to zupełnie co innego. Nasze treningi muszą być wystarczająco intensywne, by stymulować mięśnie do wzrostu, ale potem powinna nastąpić odpowiednia regeneracja, inaczej wzrost nie nastąpi. Trening o wysokiej objętości często uniemożliwia odpowiednią intensywność i regenerację. Na przykład, jeśli na klatkę wykonujesz 30 serii, co zajmuje ci 2 godz., to ile wysiłku jesteś w stanie naprawdę włożyć w te serie? A co ważniejsze, skąd twoje ciało ma czerpać środki niezbędne do regeneracji po takim treningu?

 

Sterydy znacznie zwiększają możliwości organizmu w zakresie przeciążenia treningiem i regeneracji. Ale wielu sportowców naturalnych wciąż trzyma się treningu o wysokiej objętości i szybko powtarzających się splitów dedykowanych zawodnikom na środkach dopingujących – nie mając wsparcia chemicznego. To strategia z góry skazana na porażkę. Mówiąc ogólnie, większość sportowców naturalnych powinna trenować z ciężarami nie więcej niż cztery razy w tygodniu. Możecie robić każdą część ciała osobno, co daje sześć dni w tygodniu, ale i tak za każdym razem obciążacie w ten sposób wasz centralny układ nerwowy. Nawet ja nigdy nie ćwiczyłem więcej niż pięć dni w tygodniu, a przeważnie było ich cztery – pomimo faktu, że byłem wtedy na środkach dopingujących.

 

Skąd wiadomo, że jesteś przetrenowany? Symptomy charakterystyczne to przeważnie: ogólne zmęczenie, brak chęci do treningu, zmniejszony apetyt i problemy ze snem. Ja rano sprawdzałem także moje tętno spoczynkowe, ponieważ jego podniesienie jest wyraźnym sygnałem przetrenowania. Najważniejsze to pamiętać, że trening tylko stymuluje wzrost, ale jego nadmiar uniemożliwia wystąpienie tego procesu – nie dajemy ciału szansy na naprawę i odbudowę.

 

2. Niedojadanie

Aby budować nowe mięśnie, należy dostarczyć organizmowi niezbędnych materiałów w formie białka, węglowodanów złożonych i zdrowych tłuszczów. Kluczowe jest również ogólne spożycie kalorii. Bez ich nadwyżki, ciało pozbawione jest cegiełek, z których może syntetyzować nową tkankę mięśniową.

 

Pierwszym celem powinno być białko. Dobrym ogólnym wyznacznikiem jego ilości dla większości kulturystów są 3 g na 1 kg wagi ciała rozłożone równo na wszystkie posiłki. Organizm jest w stanie strawić i przyswoić tylko określoną ilość białka na raz (trwają spory, ile dokładnie), ale podstawowe założenie to utrzymanie jego stałego dopływu w ciągu dnia. Niektórym lepiej służy większa ilość, innym trochę mniejsza.

 

Co się tyczy węglowodanów, prosta zasada głosi, że należy spożywać ich dwa razy więcej niż białka. Jeśli ważysz 90 kg i spożywasz 300 g białka dziennie, to potrzebujesz około 600 g węgli. Znalezienie idealnej dla nas ilości wymaga prowadzenia dziennika żywieniowego. Jeśli nie łapiesz masy, zwiększ liczbę spożywanych kalorii o 400-500 z węglowodanów, których każdy gram daje 4 kcal. Utrzymuj ten poziom przez czas niezbędny do ocenienia rezultatów, przeważnie trzy, cztery tygodnie, a potem wprowadź kolejne niezbędne poprawki. Jeśli zauważysz, że łapiesz mięśnie, ale również więcej tłuszczu, niż sobie tego życzysz, stopniowo ograniczaj ich ilość, aż dojdziesz do idealnego dla siebie poziomu.

 

W mojej erze diety niskotłuszczowe były modne zarówno w sezonie, jak i poza nim. Obecnie wiadomo jednak, że do optymalnego wzrostu organizm potrzebuje pewnej ilości tłuszczu. Znajdziecie go w chudym czerwonym mięsie, kurczaku czy indyku, całych jajkach, łososiu i orzechach. Moich sportowców zachęcam też do przyjmowania kilku łyżek oleju lnianego, który dodają do szejków proteinowych.

 

3. Niedostateczna intensywność

Mięśnie rosną głównie w odpowiedzi na stres. Dlatego jego niedostateczna ilość, nie zmusi ich do adaptacji. W czasie treningu trzeba dać z siebie wszystko i naprawdę dochodzić do załamania. Mówię o momencie, w którym w wykonanie ostatniego powtórzenia wkładacie maksymalny wysiłek, taki że zrobienie kolejnego jest już niemożliwe. Istnieją specjalne techniki pozwalające przekroczyć ten próg, ale nie należy ich nadużywać. Ćwiczący najczęściej przesadzają z powtórzeniami wymuszonymi. Jeśli od czasu do czasu nasz partner pomoże nam w jednym czy dwóch takich powtórzeniach, to możemy uzyskać doskonałe rezultaty, ale stosując je przez cały czas, otrzymamy efekt odwrotny do zamierzonego. Poza tym świadomość tego, że na koniec będziemy wykonywać powtórzenia wymuszone sprawia, że podświadomie oszczędzamy na nie siły i nie dochodzimy przed nimi do prawdziwego załamania. Ponadto stosowane zbyt często zbytnio obciążają centralny układ nerwowy, powodując zahamowanie regeneracji (pamiętajcie, więcej nie znaczy lepiej!). Jeśli ćwiczycie sami, podobny efekt uzyskacie lekko oszukując. Są też inne techniki, które możecie wprowadzić do treningu, ale powtarzam jeszcze raz, należy jest stosować od czasu do czasu. Poza zahamowaniem procesów regeneracji, możecie w ten sposób ograniczyć ich wartość „szokującą” organizm.

 

4. Kiepski dobór ćwiczeń

Przeważnie, gdy mowa o kiepskim doborze ćwiczeń, chodzi o ignorowanie najbardziej efektywnych ruchów złożonych, jak przysiady, wyciskanie na ławce i na barki, wiosłowania sztangą i martwe ciągi. Zamiast tego ludzie wybierają ćwiczenia izolujące, jak prostowanie ud na maszynie czy krzyżowanie linek wyciągu. Ale to tylko część całości. Należy pogłówkować też trochę nad ułożeniem sobie programu treningowego. Ja najlepsze rezultaty osiągałem, gdy trening każdej grupy mięśniowej składał się z jednego ćwiczenia na jego całą głowę, drugiego, w którym mięsień obciążony był maksymalnie w pozycji rozciągniętej, i trzeciego, w którym skupiałem się na maksymalnym skurczu. Jeśli za przykład weźmiemy klatkę, to możemy zacząć od wyciskania sztangi na skosie, po którym nastąpi wyciskanie na maszynie lub sztangielek na ławce płaskiej, a na końcu rozpiętki na maszynie lub krzyżowanie linek wyciągu. Innymi słowy, nie łączcie ćwiczeń na chybił trafił. Upewnijcie się, że każde z nich ma swój określony cel. Podstawowe ruchy złożone świetnie stymulują wzrost, pod warunkiem, że do treningu włączymy także ćwiczenia, które stawiają opór w momencie, gdy mięsień jest rozciągnięty i skurczony.

 

5. Zbyt lekki trening

Łączy się to nieodzownie z punktem numer 3 – niedostateczną intensywnością. Ciężar należy dobrać tak, żeby ograniczał liczbę wykonywanych powtórzeń do tej przez nas założonej. Tylko wtedy mięśnie otrzymają odpowiedni bodziec do wzrostu. Na górną połowę ciała powinno to być minimum 6, a maksimum 10 powtórzeń. Jeśli ciągle trzymasz się 12-15 powtórzeń i nie obserwujesz żadnego wzrostu, to dlatego, że musisz zwiększyć obciążenie. Na nogi lubię stosować większy zakres powtórzeń, od 10 do 15. Czasami widuję kulturystów zalecających wykonywanie od 20 do 100 powtórzeń. Mogę was zapewnić, że jeśli dacie radę wykonać 100 powtórzeń z jakimś ciężarem, to jest on o wiele za mały, by wywołać jakikolwiek wzrost. Zakwasy są często błędnie postrzegane jako najważniejszy wyznacznik intensywności treningu. Przypuśćmy, że chcesz codziennie robić wykroki na swojej ulicy i dojść do 300 powtórzeń na nogę. Przez pierwsze kilka dni będziesz miał potworne zakwasy w czworogłowych, pośladkach i dwugłowych. Ale jeśli sądzisz, że w ten sposób zbudujesz uda jak Branch Warren, to pomyśl jeszcze raz! Gdyby tak to działało, to wszystkie kobiety robiące stepy na aerobiku miałyby uda jak Iris Kyle.

 

6. Zbyt ciężki trening

Ciężki trening jest niezbędny, by rosnąć. Jednak musimy przy tym zachować odpowiednią technikę. Jeśli wykorzystujesz inne grupy mięśniowe, by ukończyć powtórzenie, lub, co gorsza, nadmiernie ruszasz przy tym ciałem, to nie uzyskasz rezultatów. Należy też pamiętać o pełnym zakresie ruchu. Bawi mnie czytanie postów, w których Jay Cutler krytykowany jest za stosowanie małych ciężarów w przysiadach i wyciskaniu na maszynie, szczególnie gdy ktoś stwierdza, że stosuje taki sam ciężar. Tyle że Jay schodzi z nim do samego dołu, a nawet zatrzymuje się wtedy na moment, żeby wyeliminować możliwość odbicia się ciężaru na początku jego unoszenia. Możecie wejść do jakiejkolwiek siłowni na świecie, a na pewno zobaczycie faceta, który naładował sobie na maszynę ogromny ciężar i robi z nim malutkie półpowtórzenia. To nie przypadek, że rzadko, jeśli w ogóle, osoby te mają dobrze rozbudowane uda.

 

Nigdy nie zapominajcie o podstawowej różnicy między podnoszeniem ciężarów czy trójbojem siłowym a kulturystyką. W tamtych sportach celem jest znalezienie najłatwiejszego sposobu na przeniesienie ciężaru z punktu A do punktu B. Kulturysta zawsze powinien szukać sposobu najtrudniejszego, w którym atakowany mięsień wykonuje najwięcej pracy.

 

7. Imprezowanie

Po zakończeniu kariery znany jestem z tego, że lubię wyjść do klubu i wypić drinka czy dwa, a zanim jeszcze zająłem się kulturystyką robiłem to znacznie częściej. Ale w ciągu 15 lat treningu i startów mogę chyba na palcach jednej ręki policzyć dni, w których położyłem się spać po północy. Picie i przesiadywanie do późnych godzin w barach stoi w całkowitej sprzeczności z ciężkim treningiem i rośnięciem. Generalnie alkohol i inne używki są dla ciała toksynami. Wpływają na jakość snu, a już na pewno na proces regeneracji i wzrostu. W barach i klubach omijamy posiłki, a jeśli na drugi dzień dopadnie nas kac i mdłości, to omijamy kolejne. A jeśli ktoś z was chciał zrobić sobie dobry trening w dzień po imprezowaniu, to wie, że takie ćwiczenie nie ma sensu. Czy to oznacza, że nie powinniście ruszać się z domu i zostać całkowitymi abstynentami? Nie. Wszystko zależy od was i od tego, które miejsce zajmuje kulturystyka w waszym systemie wartości. Wielu sportowcom udało się osiągnąć w tej dziedzinie równowagę i wychodzić czasem na jakąś imprezę z kumplami, a także pić umiarkowane ilości alkoholu. Jedno jest pewne – częste imprezowanie czyni praktycznie niemożliwym osiągnięcie rezultatów, których oczekujecie od treningu.

 

8. Próba pozostania zbyt szczupłym

Nikt nie chce być tłustą świnią, a przynajmniej nikt nie powinien. Jednak próba utrzymania ekstremalnie niskiego otłuszczenia ciała przez cały rok – chyba że mamy genetykę Dextera Jacksona, któremu przychodzi to z łatwością – na pewno przeszkodzi w budowaniu nowej masy mięśniowej. Wcześniej poruszyliśmy kwestię niedojadania – do rośnięcia potrzebujemy nadwyżki kalorycznej. Aby pozostać szczupłym, trzeba utrzymać spożycie kalorii na poziomie ich spalania. Dla kogoś starającego się złapać masę mięśniową najgorszy scenariusz to próba jednoczesnego zrzucenia dużej ilości tłuszczu. Aby to osiągnąć, musimy wprowadzić organizm w stan niedoboru kalorycznego – to całkowite przeciwieństwo tego, co jest konieczne przy budowaniu rozmiarów. To oczywiste, że w tym sporcie każdy chce być jednocześnie jak największym i jak najszczuplejszym, ale musicie obrać sobie jeden cel na raz i do niego dążyć. Próba robienia dwóch sprzecznych rzeczy jednocześnie doprowadzi tylko do tego, że nie osiągniemy żadnej z nich.

 

Mam nadzieję, że osoby mające problemy z rośnięciem zidentyfikowały już czynniki, które im to uniemożliwiają. Teraz możecie już na nowo wziąć się za budowanie nowych rozmiarów!



Załączone pliki Miniatury
   

  Dorian Yates - Idealny trening
Napisane przez: SCREAM - 07.11.2019, 11:03 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Dorian Yates - Idealny trening



W czasie mojego sześcioletniego panowania na Olympii najczęściej pytano mnie o moje treningi, które uchodziły za intensywniejsze, skrupulatniejsze i bardzie ukierunkowane niż u moich kolegów.


Każdego dnia w siłowniach na całym świecie trenują miliony ludzi. Czym różnią się ich treningi od treningów mistrzów czy chociażby przyszłych mistrzów? Zaraz wam udowodnię, że między prostym wykonywaniem określonych ruchów w ramach założonych ćwiczeń a treningiem, który za każdym razem stymuluje wzrost mięśni jest wielka różnica.
 

Idealne treningi nie zdarzają się przypadkiem!

Słuchając kulturystów można by pomyśleć, że wspaniałe treningi to dość losowo zdarzający się fenomen, do zaistnienia którego konieczna jest specjalne ustawienie gwiazd. Lepiej jest z nieudanymi treningami, gdyż zawsze potrafią znaleźć jakieś wytłumaczenie: problemy w pracy, w związku, brak snu, choroba – zawsze jakiś winowajca nieudanego treningu się znajdzie. Natomiast ciężko będzie wam znaleźć kulturystę, który w równie przekonujący sposób wymieni czynniki sprawiające, że jego treningi są zawsze idealne.


Ja natomiast wam mówię, że idealne treningi to nie kwestia przypadku, a cały sekret polega na posiadaniu precyzyjnego planu. Często porównuję to do długiej podróży i mapy. Gdy masz wyznaczoną precyzyjną marszrutę i czas dotarcia na miejsce, to masz wielką szansę, że plany uda ci się zrealizować. Jeśli zamiast tego błąkasz się bez dokładnie wytyczonej ścieżki i oczekiwanego czasu przybycia, to będziesz potrzebował masy szczęścia by odnaleźć swój cel, czy jak w naszym przypadku zbudować wymarzoną sylwetkę. Jeśli chodzi o trening, wykreśl słowo „instynktowny”! Gdybyś naprawdę polegał na swych instynktach nie ćwiczyłbyś wcale!
 



Ustalanie celów


Prawdziwy klucz do postępu tkwi w precyzyjnie wyznaczonym celu, tak krótko-, jak i długoterminowym. Jeśli nie pracujesz dla osiągnięcia jasno sprecyzowanego celu, to czy masz szansę znaleźć w sobie dość motywacji by na każdym treningu dawać z siebie wszystko. Ważne też, żebyś wybrał oba wyżej wymienione typy celów. Jednak wybranie na cel długoterminowy czegoś takiego jak zostanie zawodowcem czy też dojście do 120 kg wagi (gdy ważysz marne 70) stawia cię przed zadaniem zbyt odległym. Wszystko będzie trwało zbyt długo, a ty się pewnie zniechęcisz. Zamiast tego wybierz bardziej rzeczywiste cele długoterminowe i daj sobie na ich zrealizowanie odpowiednią ilość czasu.


Dla przykładu, jeśli trenujesz od roku i pragniesz zostać zawodowcem, to za cel długoterminowy wybierz sobie start (i zwycięstwo) na jakichś zawodach dla początkujących. Jeśli chodzi o przyrosty siły czy masy, to uważaj by dać sobie na nie realne ramy czasowe np. 2 kg mięśnia lub 5 kg więcej w wyciskaniu w ciągu 6 tygodni. Ja za cel stawiałem sobie też osiągnięcie konkretnych wymiarów, szczególnie, gdy musiałem podciągnąć jakąś partię mięśniową. Jakikolwiek nie był twój cel, musisz go sobie jasno i precyzyjnie określić. Ważne jest też by cel ten sobie zapisać. Gdy takie postanowienie znajdzie się na papierze lub dysku komputera automatycznie staje się silniejsze i mocniej wyryte w twoim umyśle.
 



Dziennik treningowy


To prowadzi nas do jednego z najlepszych moim zdaniem narzędzi, jakie ma do dyspozycji kulturysta – dziennika treningowego. Ja spisywałem swoje cele i treningi od 1984 roku, kiedy zacząłem przygodę z kulturystyką, aż do zawodów Mr. Olympia 1997, po których przeszedłem na emeryturę. Na masie wybierałem sobie około 10 najważniejszych ćwiczeń, takich jak wyciskanie na skosie dodatnim, wiosłowanie sztangą, wyciskanie nogami i co miesiąc sprawdzałem o ile jestem silniejszy w tych bojach oraz wyznaczałem o ile chcę być silniejszy za miesiąc.


Oprócz zapisywania wszystkich treningów, spisywałem też posiłki, a nawet poziom energii i samopoczucie. Co jakiś czas przeglądałem swoje zapiski, szukając śladu jakichś prawidłowości. Gdy widziałem, że coś się sprawdza, trzymałem się tego. Jeśli coś na mnie nie działało, wywalałem to. Pozwalało mi to lepiej zrozumieć, jak działają określone produkty żywnościowe, ćwiczenia, techniki oraz to jak reaguje mój organizm, dzięki czemu byłem w stanie dopracować swoje treningi do perfekcji.
 



Wizualizacja i próby na zapleczu własnego umysłu


Innym momentem, w którym zawsze korzystałem z dziennika treningowego, była chwila tuż przed wyjściem z domu na trening. Zamykałem się w biurze, gdzie miałem ciszę i spokój i przeglądałem notatki z kilku ostatnich treningów oraz powtarzałem sobie zamierzone cele. Zwracałem uwagę na to jakie ćwiczenia, ile powtórzeń i jakie ciężary stosowałem na poprzednich treningach grupy mięśniowej, którą miałem ćwiczyć danego dnia. Potem rozpisywałem dokładnie trening jaki chciałem odbyć.


Ostatnio coraz bardziej popularna staje się metoda DC, podkreślająca konieczność nieustannego poprawiania swych wyników. To właśnie robiłem przez całe lata, na długo zanim ów system został opracowany. Gdy tylko skończyłem wszystko rozpisywać, zamykałem oczy i wizualizowałem sobie cały nadchodzący trening. Widziałem wszystkie ćwiczenia, każdą serię, ciężary, nawet to w czym miałem ćwiczyć, jak będę czuł mięśnie, słowem wszystko. W ten sposób cały trening miałem już praktycznie za sobą, zanim jeszcze wyszedłem z domu. Na siłowni musiałem tylko podążać za scenariuszem wyrytym w mojej głowie.
Zawsze traktowałem kulturystykę jako swoją misję życiową. Byłem wojownikiem, a każdy trening był bitwą, którą musiałem wygrać. Nie jest możliwe by każdy kolejny trening był lepszy od poprzedniego, ale przyrzekam wam, że przez całe długie lata startów nie miałem ani jednego nieudanego treningu. Jeśli jakiegoś dnia, nie czułem się dobrze lub brała mnie choroba, nie trenowałem. Po co iść na trening, jeśli nie jesteś w stanie dać z siebie wszystkiego? To błąd, który popełnia wielu kulturystów.


Im większy i silniejszy jesteś, tym trudniej o dalszy postęp. Dla mnie jedyną metodą było nieustanne pokonywanie ograniczeń. Gdy seria zaczyna być trudna lub nawet bolesna, twoje ciało i umysł chcą ją przerwać. Ale jeśli poważnie podchodzisz do tego sportu i swych celów to nie ma takiej opcji.



Załączone pliki Miniatury
   

  Naturalne nootropy – wsparcie mózgu
Napisane przez: SCREAM - 29.10.2019, 09:57 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Hupercyna A

Substancja z widłaka o działaniu podnoszącym stężenie acetylocholiny, co wynika z zahamowanie jej rozkładu. Hupercyna działa długo (kilkanaście godzin) i efektywnie, dzięki czemu jest jednym z najczęściej wybieranych nootropoów na start. Typowymi efektami suplementacji są: poprawa koncentracji i zdolności do logicznego myślenia, lepsza pamięć i sprawniejsza nauka, poprawa skurczu mięśniowego i lepsza kontrola nad mięśniami.


Bacopa Monnieri

Adaptogenne zioło, które w Ajurwedzie stosowane było by poprawiać zdolności intelektualne i tonizować układ nerwowy, a obie te właściwości wykorzystywane są do dzisiaj. Jej działanie nie jest odczuwalne od razu, wymaga czasu by przynieść wymierne korzyści, jednak dzięki temu mogą też utrzymywać się na dłużej. Wydajnie redukuje odczuwalny stres oraz może poprawiać jakość snu. Bardzo podobna w działaniu do Bacopy jest Gotu Kola (Wąkrotka azjatycka).


Lion’s Mane

Leczniczy grzyb o ciekawej właściwości usprawniania regeneracji neuronów, za sprawą podnoszenia czynnika NGF. Wpływa na poprawę pamięci i w pewnym stopniu na poprawę koncentracji. Popularne jest stosowanie ekstraktów Soplówki jeżowatej jako dodatek do kawy, by wzmocnić jej prokognitywne i neuroprotekcyjne właściwości.


Kofeina

Kofeinę wszyscy znamy, głównie za sprawą kawy, która gości praktycznie w każdej kuchni. Kofeinę pozyskiwać możemy jednak też z herbaty, guarany, yerba mate, orzeszków kola, a nawet z kakao, a wszystkie te źródła będą dodawać energii i poprawiać kognicję. Kofeina z naturalnych źródeł, która nie jest w pełni ekstrahowana, może mieć nieco lepsze właściwości za sprawą licznych fitochemikaliów, które jej towarzyszą i mogą uzupełniać działanie.


Teanina

Rewelacyjnie uspokajający aminokwas o „inteligentnym” działaniu, zmieniającym się adekwatnie do naszych bieżących potrzeb. Gdy stosowana jest np. na wieczór, gdy oddajemy się spokojnym czynnościom lub po prostu odpoczywamy, nastraja mózg w stan podobny do tego, który towarzyszy medytacji. Gdy jednak przyjmiemy ją przed pracą, szczególnie gdy jest w parze z kofeiną, nie powoduje ospałości ani sedacji, a zwiększa koncentrację i zdolność do skupienia uwagi na wykonywanej czynności.


Teakryna

Bardzo podobna do kofeiny substancja występująca w herbacie Kucha, ma jednak dużo korzystniejszy profil działania i mniej skutków ubocznych, co jest bardzo doceniane przez osoby, które nie najlepiej tolerują zwykłą kofeinę. Wśród najważniejszych cech teakryny wymienić należy to, że powoduje wzrostu tolerancji tak jak kofeina oraz nie wpływa niekorzystnie na wzrost ciśnienia, ani na akcję serca.


Żeń-szeń

Popularna roślina, która dodaje energii i sił witalnych. Znany jest m.in. z podnoszenia libido, ale też z pozytywnego wpływu na nastrój i kognicję. Efektywnie hamuje zmęczenie, a efekty pojawiają się nawet po jednorazowej porcji. Wyróżniamy kilka odmian żeń-szenia, przy czym w aspekcie wpływu na mózg najpopularniejszy jest koreański i syberyjski.


Urydyna

Świetna substancja, która występuje w dość dużej koncentracji np. w piwie, a więc akurat w tym przypadku dla zdrowia mózgu zdecydowanie wolimy ją w wersji izolowanej. Nie można jej odmówić jednak naturalnego pochodzenia. Wspomaga regenerację błon komórkowych w neuronach oraz przyczynia się do regeneracji układu dopaminy, co jest jej ogromnym atutem.


Ginkgo Biloba

Znana też jako Miłorząb Japoński, bardzo powszechna i łatwo dostępna w aptekach (ekstrakty w kapsułach) roślina, która pozytywnie wpływa na pamięć i spowalnia rozwój demencji starczej. Cieszy się sporą ilością badań naukowych, które analizują jej działanie. Działanie u seniorów ma całkiem wyraźne poparcie, niestety młodzi i zdrowi nie zawsze odczują jej zalety.



Załączone pliki Miniatury