Witamy na stronie - Ciemna Stron Mocy, niech moc będzie z Tobą!
Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Użytkownik
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 968
» Najnowszy użytkownik: sin60bm
» Wątków na forum: 1 985
» Postów na forum: 11 648

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 65 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 62 Gość(i)
Applebot, Bing, Google

Ostatnie wątki
Pomoc przy odbloku (nieud...
Forum: DOPING
Ostatni post: SCREAM
15.04.2021, 14:02
» Odpowiedzi: 9
» Wyświetleń: 121
nowa grupa i prawodopodob...
Forum: DOPING
Ostatni post: SCREAM
13.04.2021, 18:40
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 74
Testosteron kontra tłuszc...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
12.04.2021, 17:50
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 90
Co sprawia że szybciej ro...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
05.04.2021, 10:13
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 824
Rola węglowodanów w dieci...
Forum: Dieta
Ostatni post: Genabol
04.04.2021, 10:24
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 101
Sterydy – czyli jak zrujn...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
01.04.2021, 10:05
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 1 980
Kilka wskazówek na masę o...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
30.03.2021, 11:54
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 447

 
  Testosteron to hormon... uczciwości
Napisane przez: SCREAM - 09.02.2021, 15:06 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron to hormon... uczciwości









Badacze z Uniwersytetu Bonn odnaleźli jeszcze jedną cechę, którą powoduje ten hormon: uczciwość. 

Naukowcy poddali 91 zdrowych mężczyzn terapii za pomocą żelu zawierającego testosteron. 46 z nich faktycznie wcierało go sobie w skórę, a pozostałych 45 otrzymało placebo. - Żadna z osób badanych, ani żaden naukowiec, nie wiedzieli, kto otrzymał testosteron - podkreśla dr Matthias Wibral, główny badacz. Tajemnica służyło temu, by nastawienie uczestników nie wpłynęło na interpretację wyników.




Przed przystąpieniem do eksperymentu zbadano panom krew, aby sprawdzić, czy mieli normalny poziom testosteronu w organizmie. Po okresie stosowania żelu, mężczyźni przystąpili do gry w kości. Każdy w osobnej budce, gdzie nikt nie mógł go podglądać. Wyniki rzutów kośćmi wpisywali do komputera. Ci, którzy mieli lepsze wyniki, mieli dostać większą ilość pieniędzy. Naukowcy nie widzieli, czy badani wpisywali rzeczywiste wyniki. Poddali je jednak analizie statystycznej, żeby sprawdzić, u kogo zostały one "poprawione” w stosunku do tego, co na ogół wypada. - Statystycznie prawdopodobieństwo wypadnięcia każdej cyfry jest takie same - wyjaśnia dr Matthias Wibral. Trudno więc stwierdzić, czy dana cyfra jest prawdziwa, czy nie, ale można sprawdzić, czy u kogoś np. szóstki nie występują za często. 
 

Wyniki analiz były jasne, a tendencja bardzo wyraźna: okazało się, że osoby, które otrzymywały wcześniej testosteron, były mniej skłonne do kłamstwa (chyba, że osoby bez testosteronu mają większe szczęście w kości...).




Testosteron występuje u mężczyzn i kobiet, chociaż u pań w dużo mniejszej ilości. Wiele wcześniejszych badań wskazywało, że zwiększe libido, odpowiada za muskularną budowę ciała i skłonność do podejmowania ryzyka. Ma także wpływać na potrzebę wywierania wrażenia na innych.




Okazuje się jednak, że testosteron ma też pozytywne działanie. Naukowcy podejrzewają jednak, że uczciwe zachowanie nie było bezpośrednim skutkiem testosteronu. Była nią raczej potrzeba dumy z siebie i utrzymania pozytywnego wizerunku u innych. Cóż, każdy powód do uczciwości jest dobry.


  Koks dla amatorów
Napisane przez: SCREAM - 06.02.2021, 13:37 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Odpowiedzi (1)

Anna koksuje od pięciu lat. Czyli zażywa w tabletkach lub wstrzykuje w udo steroidy anaboliczno-androgenne. Na ogół oxandrolone i winstrol – sterydy stosowane w medycynie jako lek zapobiegający utracie masy ciała u chorych na AIDS, po chemioterapii lub przewlekłych chorobach zakaźnych. Czasem robi też kilkumiesięczną „kurację” z zastrzyków propionatu testosteronu, czyli syntetycznego hormonu męskiego. Wszystko to kupuje na czarnym rynku, czyli od trenera w swojej siłowni. Miesięcznie wydaje ponad tysiąc złotych. Do tego kilkaset na odżywki i suplementy diety. Po co? Aby zyskać siłę i masę, a przede wszystkim wyrobić rzeźbę. Rzeźbę już ma: sześciopak na brzuchu, pośladki jak kamień, wyraźnie zarysowane wszystkie mięśnie ciała. Żadnej tkanki tłuszczowej, żadnej wody zatrzymanej w organizmie. Tylko muskuły i widoczne żyły. Ma też sztucznie zagęszczane blond włosy i piękne zęby. Na koncie liczne sukcesy jako fitneska (trenerka fitnessu) i ambicje, aby zostać zawodową kulturystką. No i ma chorobliwą obsesję na punkcie własnego wyglądu.







Żyjemy w czasach kultu ciała. Gonimy za idealnym wyglądem, często idąc na skróty. Doping u zawodników wyczynowych ma poprawić wyniki sportowe. Wśród amatorów chodzi przede wszystkim właśnie o wygląd – opowiada Michał Rynkowski, dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Nielegalne sterydy, stosowane przede wszystkim jako doping przez zawodowych sportowców, znalazły swoje miejsce również wśród sportowców amatorów. W siłowniach i fitness clubach kwitnie handel anabolikami. Coraz częściej sięgają po nie kobiety. Rynkowski nie ma wątpliwości, że problem jest, choć jego skala nie jest znana. – Wśród sportowców wyczynowych przeprowadzamy kontrole antydopingowe. Półświatek amatorów zażywających sterydy jest hermetyczny i niekontrolowany. Niewiele o nim wiemy. Trudno oszacować skalę ...





Głównie dotyczyło to dyscyplin siłowych, jak podnoszenie ciężarów, kulturystyka i rugby. W Polsce nikt nie bada sportowców amatorów, ale z badań przeprowadzonych w Danii i Holandii wynika, że około 30 proc. osób korzystających z klubów fitness i siłowni stosuje sterydy. W Polsce ta skala jest zapewne zbliżona. I może rosnąć, bo im bardziej Polacy stają się aktywni sportowo, tym większe prawdo podobieństwo, że ćwiczący natkną się na substancje, które szybko pomogą im w osiągnięciu wymarzonej sylwetki. – Koksują wszyscy: trenerzy na siłowni, kibole klubów piłkarskich, kobiety, nieletni, a nawet policjanci, wojskowi i anty terroryści. Bez towaru nie ma po co wychodzić na scenę, bo większość kulturystów i fitnesek, przygotowując się do zawodów, koksuje na potęgę – wyznaje prawdę Robert. Nie chce podać nazwiska, prosi o zmianę imienia, bo, jak mówi, będzie skończony w swoim środowisku. – Z kupnem nie ma problemu. Wystarczy trochę pochodzić na siłkę i rozejrzeć się wokół. Najbardziej przypakowany trener na pewno coś o sterydach wie. Jak dobrze pogadasz, rozpisze ci kurację . a towar załatwi od razu – opowiada.





Robert też koksuje. Od 12 lat. Zaczął jeszcze w technikum od popularnego mietka, czyli metanabolu, w medycynie przepisywanego chorym na zanik mięśni, cukrzycę lub anoreksję. Jak twierdzi, robi to z głową. Nie przekracza dawkowania, pamięta, żeby robić przerwy na regenerację wątroby i odblokowanie, czyli przywrócenie do normalności produkcji naturalnego testosteronu przez organizm i wrócenie równowagi połączeń podwzgórze – przysadka mózgowa – jądra. Uważa też, żeby nie doprowadzić do ginekomastii, czyli powiększenia piersi na skutek wzrostu produkcji przez organizm estrogenu, czyli hormonu kobiecego. Na tę przypadłość zażywa profilaktycznie kolejne sterydy. Twierdzi, że jest odpowiedzialny, bo na trzy lata przestał zażywać sterydy, gdy z żoną planowali dziecko. Chciał się „oczyścić”, aby móc począć zdrowego potomka. Dziś ich córka ma półtora roku. Rozwija się prawidłowo. Robert do koksu wrócił i, jak mówi, tym razem „na grubo”. Czyli zażywa hormon wzrostu, a żeby efekt był jeszcze lepszy, kurację wspomaga zastrzykami z insuliny. Martwi się tylko, bo jego żona, w pogoni za sylwetką sprzed ciąży, też sięgnęła po koks. Na razie zażywa łagodne sterydy w tabletkach, ale coraz częściej przebąkuje o testosteronie. Na to Robert na pewno się nie zgodzi. W końcu nie chce, żeby żonie wyrosła broda.







– U mężczyzn w początkowej fazie zażywania skutki uboczne są mniej widoczne niż u kobiet, bo substancje anaboliczno-androgenne zmierzają w tym samym kierunku co męskie hormony. Ciało przybiera pożądany męski kształt, pięknie eksponują się mięśnie. Ale z czasem sterydy działają z ogromną szkodą dla zdrowia – tłumaczy prof. Jerzy Smorawiński, specjalista medycyny sportowej, rektor AWF w Poznaniu. I wylicza zagrożenia: – Zmniejsza się produkcja naturalnego testosteronu, zaczyna się wytwarzać estrogen. Rośnie biust, zmniejszają się jądra, zmniejsza się ilość i słabnie jakość plemników. U kobiet konsekwencje widać znacznie wyraźniej i znacznie szybciej. Sylwetka nabiera męskich kształtów, zmniejsza się biust, rozbudowuje klatka piersiowa, wyraźnie widać żyły. Szybko zaczyna się łysienie, widoczny zarost na brodzie, rozszerzenie porów skórnych, trądzik, głos staje się niski. Do tego występuje deformacja narządów płciowych, czyli przerost łechtaczki. Z czasem dochodzi do zaburzeń cyklu menstruacyjnego i zaburzenia owulacji. Organizm przestaje produkować jajeczka, co prowadzi finalnie do bezpłodności.

Smorawiński przestrzega też przed zaburzeniami psychiki. Sterydy bowiem otępiają i ogłupiają. Sterydziarze co do zasady są bardziej agresywni. Nie kontrolują wybuchów złości. Specjaliści nazywają ten stan szałem steroidowym, a ci, którzy popadli w konflikt z prawem, chętnie wykorzystują argument, że działali niepoczytalnie, gdyż byli pod wpływem anabolików. Dlatego spożywanie sterydów pomieszanych z alkoholem modne jest wśród kiboli przed tzw. ustawką, czyli planowaną bitwą.







Półświatkiem nieszczególnie wstrząsnęła wiadomość sprzed lat o śmierci Vadima Bielajewa, kulturysty o pseudonimie Bokito. Według wyjaśnień na forum internetowym Atleci.pl, zamieszczonych przez jego partnerkę Katarzynę, także kulturystkę, „Bokito” zmarł w szpitalu na skutek duszności i niewydolności płuc. Organizm nie reagował na kolejne silne antybiotyki. W dodatku lekarze nie byli w stanie wyregulować bardzo wysokiego poziomu cukru we krwi. Pacjent postanowił wyregulować go sam. Ale chwilę potem zaszła konieczność podłączenia kulturysty do respiratora i wprowadzenia w stan śpiączki farmakologicznej. Kilka godzin później zmarł. Nikt nie ma wątpliwości, że pośrednią przyczyną śmierci były właśnie sterydy anaboliczno-androgenne, od których „Bokito” bynajmniej nie stronił. Na forach internetowych czytamy, że był dla wielu autorytetem w dziedzinie stosowania anabolików. Ktoś inny dopisał, że jak na takiego hardcorowego koksiarza i tak długo pożył (32 lata). Większość jednak obwinia lekarzy, że nie umieli wyleczyć kulturysty. Niektórzy potraktowali to jako wypadek przy pracy. „Przegniesz z koksem – musisz umrzeć. Wszyscy wiemy, jak jest” – pisze na forum rzekomy znajomy „Bokita”. Sam, jak zapewnia, z koksem uważa, nie przesadza. Bo przecież wszystko jest dla ludzi, ale z głową.



– Ci, którzy szprycują się sterydami, stracili głowę, a mogą stracić też życie – kwituje prof. Jerzy Smorawiński. I wyjaśnia: – To nie lekarze są winni. Ci ludzie sami narażają się na choroby i nieodwracalne uszczerbki na zdrowiu. Również na śmierć. Zażywanie steroidów prowadzi do marskości i nowotworu wątroby, nowotworu gruczołu krokowego, schorzeń kardiologicznych, zawału serca, miażdżycy. Na to umierają ci, którzy biorą sterydy niezgodnie z ich przeznaczeniem.







Anna edukuje się sama. Tak jak większość sterydziarzy. Słucha się trenera, dużo czyta w internecie. Przeczytała nawet książkę medyczną o anatomii człowieka. Jej zdaniem chorują i umierają tylko ci, którzy popełniają błędy. Nie wiedzą, jak prawidłowo brać sterydy. Ona błędów na pewno nie popełni. Przecież dba o zdrowie – ćwiczy codziennie, przestrzega diety. Bo wiadomo, bez tego żaden steryd nie pomoże. O dzieciach nie chce słyszeć, ma przecież dopiero 27 lat. Chce się za to cieszyć świetną formą. A skutki uboczne, jak twierdzi, można łatwo zatuszować. Wypadające włosy to pryszcz dla dobrego fryzjera. Na zepsute zęby można nałożyć porcelanowe licówki, a trądzik ukryć pod makijażem. Zastanawia się też nad plastyką łechtaczki i warg sromowych, bo te coraz bardziej puchną, niewygodnie wystają. I tylko czasem, jak przyznaje, wstydzi się odezwać, bo rozmówcy dziwią się, że z ust szczupłej blondynki płynie tak niski, tubalny głos. Ale nie głos jest przecież najważniejszy. Priorytetem są siła, masa i rzeźba.


  KORTYZOL–KATABOLIK CZY ANABOLIK?
Napisane przez: SCREAM - 30.01.2021, 12:02 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

KORTYZOL–KATABOLIK CZY ANABOLIK…?





Tak jak testosteron jest hormonem bodaj najbardziej ulubionym przez sportowców, tak kortyzol – najbardziej znienawidzonym.



Wszyscy wiemy, że testosteron to hormon anaboliczny, czyli taki, który pobudza procesy gromadzenia białek mięśniowych – a tym samym – przyczynia się do rozwoju siły i masy naszych muskułów. Natomiast kortyzol okrzyknięto hormonem katabolicznym i przeciwnikiem testosteronu, znoszącym dobroczynną aktywność tego drugiego na mięśnie.



W tej sytuacji, wydawałoby się, że – im niższy poziom kortyzolu – tym szybszy rozwój muskulatury. Z tego też powodu, wielu sportowców dąży do drastycznego ograniczenia jego wytwarzania, sięgając przy tym nawet po różne sposoby farmakologiczne. Jednak badania naukowe i obserwacje kliniczne wskazują jednoznacznie, że zbyt niski poziom kortyzolu może być równie zgubny dla muskulatury, jak jego namiar. Na przykład – między innymi – typowymi objawami choroby Addisona (niewydolności kory nadnerczy i niedoboru kortyzolu) są: narastające zmęczenie i osłabienie mięśni, spadek masy mięśniowej i bóle mięśniowe. Natomiast w chorobie Cushinga, w permanentnym stresie oraz podczas terapii sterydami przeciwzapalnymi, czyli w sytuacjach związanych ze znacznym nadmiarem kortyzolu (lub jego pochodnych), pojawia się skrajne osłabienie mięśni, dramatyczny spadek masy mięśniowej oraz wyraźna, niekorzystna zamiana proporcji – pomiędzy poziomem tkanki mięśniowej a tłuszczowej. Oprócz tego bowiem, że kortyzol hamuje w wysokich dawkach produkcję białek, to do tego sprzyja gromadzeniu tłuszczu zapasowego.



Wszystkie te obserwacje wydają się więc wskazywać na to, co podkreślają też niektóre podręczniki, że kortyzol jest katabolikiem czy antyanabolikiem jedynie w nadmiarze, podczas gdy w niskich zakresach wartości fizjologicznych – anabolikiem.







Jak to kiedyś tłumaczono…



Testosteron działa anabolicznie w ten sposób, że wiąże się z receptorem androgenowym (AR) w komórkach mięśniowych, co prowadzi do utworzenia tzw. czynnika transkrypcyjnego. Teraz, taki czynnik transkrypcyjny oddziałuje na odpowiednie geny, pobudzając je do produkcji różnych białek mięśniowych, bo każdy gen zawiera w sobie ‘przepis’ na jakieś białko.



Oprócz testosteronu, receptory androgenowe wiążą też inne męskie hormony płciowe (androgeny) lub ich syntetyczne analogi – tzw. steroidy anaboliczno-androgenne. To właśnie z tego powodu – trzy hormony: androstendion, dehydroepiandrosteron (DHEA) i dihydrotestosteron (DHT), jak również liczne leki, takie jak np. Metanabol czy Stanazol, działają anabolicznie – podobnie do testosteronu. W przypadku jednych – działanie to może być silniejsze, w przypadku innych – słabsze. Jeżeli jakiś związek działa podobnie, ale słabiej od właściwego (modelowego) hormonu, nazywamy go agonistą częściowym. Jeżeli silniej – superagonistą. W tym przypadku – androstendion i dehydroepiandrosteron są właśnie agonistami częściowymi, zaś dihydrotestosteron oraz steroidy anaboliczno-androgenne – najczęściej – superagonistami.



Ponieważ jednak wszystkie receptory steroidowe są do siebie bardzo podobne, dlatego receptory androgenowe wiążą też żeńskie hormony płciowe – estradiol i progesteron. Jeżeli jakiś związek wiąże receptor danego hormonu, ale jego aktywność jest bardzo niska lub równa zeru, wtedy mówimy o nim – jako o antagoniście (przeciwniku). Wszystko z tego powodu, że – zajmując miejsce na receptorze i blokując dostęp właściwemu hormonowi (przy jednoczesnej własnej, minimalnej lub żadnej aktywności) – przeciwdziała pojawianiu się efektów jego działalności. Definicję antagonisty receptora androgenowego (a tym samym – testosteronu) spełnia progesteron. Natomiast sprawa estradiolu jest nieco bardziej złożona, a wyjaśniam ją drobiazgowo w innym artykule na tej stronie – „Estrogeny – androgenami”.



Pisze to wszystko dlatego, że – przez długie lata – tymi właśnie mechanizmami tłumaczono fenomen odmiennej (kataboliczno-anabolicznej) aktywności wysokich i niskich zakresów wartości kortyzolu…



Podejrzewano, że kortyzol może być częściowym agonistą receptora androgenowego o bardzo niskiej aktywności – dążącej do zera. Kiedy jest go mało w naszym organizmie, wtedy wiąże jedynie wolne receptory androgenowe, występujące w mięśniach, niezajęte jeszcze przez testosteron. (W tkankach występuje najczęściej nadmiar receptorów w stosunku liczby cząsteczek właściwych im hormonów) Teraz, jego cecha częściowego agonisty powoduje, że anabolizm nieznacznie przyspiesza. Kiedy jednak poziom kortyzolu roście – na skutek stresu, przetrenowania czy postępowania farmakologicznego – hormon zaczyna wiązać znacznie większą liczbę receptorów androgenowych, blokując testosteronowi dostęp do nich. A że kortyzol działa niepomiernie słabiej od testosteronu, dlatego dochodzi ostatecznie do zahamowania procesów anabolicznych, przebiegających w komórkach mięśniowych.







Dzisiaj wiemy już więcej…



Choć to wydaje się dziwne – dzisiaj już wiemy, że kortyzol nie wiąże się z receptorem androgenowym. Przynajmniej, jak dotąd, zdolności do takiego wiązania nie wykazano w żadnych badaniach. A dziwne wydaje się to z tego powodu, że – jak wspominałem – wszystkie receptory steroidowe są do siebie bardzo podobne i większość hormonów steroidowych wiąże większość z nich, z tym, że – jak widzieliśmy – z bardzo różnym, końcowym rezultatem. Pomimo tego, okazuje się jednak, że kortyzol może blokować testosteron…



Zasady mechanizmu działania kortyzolu w organizmie są oczywiści takie same, jak testosteronu i wszystkich hormonów steroidowych. Kortyzol wiąże się z receptorami dla glikokortykosteroidów – GR – czym przekształca je w czynniki transkrypcyjne, oddziałujące na geny. Pobudza tu oczywiście geny do produkcji białek, czyli zachowuje się zupełnie tak, jak każdy steryd anaboliczny – np. testosteron. Szkopuł tkwi jednak w tym – jakie białka powstają w komórkach mięśniowych pod wpływem aktywności kortyzolu? Dobrze np. wiadomo, że – na skutek aktywności testosteronu – geny komórek mięśniowych produkują (między innymi) białka kurczliwe włókienek, dzięki czemu rośnie siła i masa naszej muskulatury. Brakuje nam jednak pełnej jasności, co do białek powstających w mięśniach pod wpływem kortyzolu… Wiele wskazuje na to, że – obok białek pożytecznych dla rozwoju siły i masy mięśniowej, takich jak: białka kurczliwe włókienek, enzymy katalizujące procesy energetyczne czy receptory hormonów anabolicznych – powstają jednocześnie białka ograniczające ten proces, takie jak enzymy kataboliczne, rozkładające białka, czy osławiona miostatyna, hamująca rozwój umięśnienia. Wiadomo, że – w wątrobie – powstają pod wpływem kortyzolu albuminy osocza krwi, dostarczające aminokwasów do wzrastającej muskulatury.



Możemy teraz domniemywać, że – przy niskich stężeniach kortyzolu – wzrasta głównie produkcja białek sprzyjających rozwojowi mięśni, natomiast – przy wysokich – ograniczających rozwój.



Ewidentnie potwierdzone przyczyny różnicy leżą jednak w nieco innym miejscu…



Powyższe wyjaśnienie było nam po to potrzebne, aby przybliżyć wspominany wcześniej mechanizm – blokowania kortyzolem – testosteronu…



Pamiętamy: dawniej sądzono, że kortyzol blokuje receptory androgenowe, zaś później dowiedziono, że ten w ogóle nie wiąże się z nimi. Pamiętamy również, że kortyzol wiąże się ze swoim receptorem (GR) i przemienia go w czynnik transkrypcyjny, oddziałujący na geny. Jak się okazuje – GR, aktywowany kortyzolem, nie tylko przyłącza się do właściwych mu genów, ale również do genów właściwych innym hormonom i ich receptorom. Z tą tylko różnicą, że nie pobudza wtedy produkcji białek, jak podczas aktywowania właściwych mu genów, tylko odwrotnie – hamuje. Tak właśnie najprawdopodobniej, na co wszystko wskazuje, kortyzol blokuje testosteron – nie na poziomie receptora, ale na poziomie genomu.



Przy niskich stężeniach hormonu – kompleks kortyzolu z jego receptorem głównie aktywuje właściwe mu geny i stymuluje anabolizm. Natomiast, przy wysokich – blokuje geny właściwe kompleksowi testosteronu z jego receptorem, co ogranicza przebieg procesów anabolicznych.



Dodajmy, że do podobnego blokowania dochodzić może również w przypadku innych czynników transkrypcyjnych, aktywowanych przez inne hormony.



Czynniki transkrypcyjne, powstające w efekcie związania się receptora z hormonem, rozpoczynają procesy anaboliczne w ten sposób, że wiążą się z odpowiednim fragmentem genu, nazywanym: elementem odpowiedzi na hormon (HRE). W przypadku kortyzolu dowiedziono jednak, że właściwe temu hormonowi geny posiadają zarówno pozytywne, jak też negatywne HRE. Kiedy kompleks kortyzolu z jego receptorem (czynnik transkrypcyjny) wiąże się z pozytywnym HRE (nazywanym: GRE), dochodzi – wiadomo – do rozpoczęcia pierwszego etapu anabolizmu białek (transkrypcji), tak jak np. w przypadku działania testosteronu. Kiedy jednak wiąże się z negatywnym HRE, hamuje ten proces. Jak zaobserwowano, dzieje się to na tej zasadzie, że negatywny HRE kortyzolu (nazywany: nGRE) styka się na genie z miejscem wiązania innego czynnika transkrypcyjnego, silnie stymulującego anabolizm, opatrzonego symbolem: AP-1. Wiązanie kompleksu kortyzolu z jego receptorem do nGRE blokuje więc to miejsce i uniemożliwia AP-1 rozwinięcie aktywności anabolicznej.



I znowu możemy domniemywać, że niskie stężenia kortyzolu wpływają jedynie na pozytywne HRE, zaś dopiero wysokie – na negatywne.







Teraz dochodzimy do najważniejszych, ustalonych przez naukę różnic, pomiędzy aktywnością wysokich i niskich zakresów wartości kortyzolu…



Wyżej uprościłem nieco pewne zagadnienia… Napisałem, że hormon steroidowy wiąże się ze swoim receptorem i przekształca go w czynnik transkrypcyjny. W rzeczywistości jednak – najczęściej wygląda to w ten sposób, że dwa receptory wiążą dwie cząsteczki hormonu – a następnie – wiążą się razem ze sobą, tworząc molekułę podwójną – dimer. Z reguły więc – właściwym czynnikiem transkrypcyjnym jest taka cząsteczka podwójna.



Badania ujawniły nam niezwykle ciekawą właściwość kortyzolu… Otóż, okazuje się, że – przy niskim poziomie w organizmie – kortyzol wytwarza w przewadze dimery. Natomiast, przy wysokim – jedna cząsteczka kortyzolu wiąże jeden receptor i działa dalej w postaci pojedynczej biomolekuły, czyli – monomeru.



Komórki naszego ciała (w tym – komórki mięśniowe) zaopatrzone są nie tylko w czynniki transkrypcyjne, będące receptorami hormonalnymi (nazywane fachowo – receptorami jądrowymi), ale również w tzw. pozajądrowe czynniki transkrypcyjne. Ich aktywność anaboliczna nie jest indukowana poprzez bezpośrednie wiązanie z hormonem, tylko – w wyniku działania hormonu na receptor zlokalizowany w błonie komórkowej, inicjujący kaskadę sygnałów, przenoszonych przez wyspecjalizowane przekaźniki. Z punktu widzenia rozwoju siły i masy mięśniowej, bodaj najważniejsze z nich to: NF-kB, AP-1 (już nam znany) i STAT, aktywujące produkcję białek w odpowiedzi na sygnały płynące od takich silnych hormonów anabolicznych, jak: insulina, somatotropina, IGF, MGF, IL-6 czy IL-15.



I tu dochodzimy do sedna zagadnienia… Jak się okazuje – monomery kompleksów kortyzolu z jego receptorem posiadają właściwość wiązania i pozbawiania aktywności tych właśnie czynników transkrypcyjnych. Mechanizm taki znany jest specjalistom pod fachową, anglojęzyczną nazwą – cross talk.



Monomery GR, powstające przy nadmiarze kortyzolu, wykazują przynajmniej jeszcze trzy właściwości – niekorzystne z punktu widzenia rozwoju siły i masy…



Opisując wyżej przemianę receptora w czynnik transkrypcyjny, uprościłem nieco całe to zagadnienie. W rzeczywistości bowiem – receptor nie tylko wiąże hormon a potem spaja się z drugim kompleksem hormonu i receptora, ale dołącza dodatkowo jeszcze pewne białka enzymatyczne, nazywane ogólnie – koregulatorami.



Koregulatory dzielą się na koaktywatory i korepresory. Nie wnikając w szczegóły – koaktywatory luzują otoczę białkową jąder komórkowych (histony) i otwierają czynnikom transkrypcyjnym drogę do genów. Korepresory działają odwrotnie – spajają histony, blokując dostęp do genów. Widać – dbają o to, aby nasze mięśnie nie rosły zbyt szybko…



Jak się okazuje – monomery ograniczają aktywność koaktywatorów, ułatwiając jednocześnie przyłączanie się korepresorów do czynników transkrypcyjnych. Nietrudno zgadnąć, że takie ich właściwość niosą opłakany skutek dla przebiegu procesów anabolicznych.



Kiedy czynnik transkrypcyjny rozpocznie już transkrypcję, wtedy ‘przepis na białko’, zawarty w genie (fragmencie DNA), zostaje przepisany na RNA (transkrypcja – ‘przepisanie’). RNA tworzy teraz tzw. kompleksy inicjacyjne, prowadzące kolejny etap anabolizmu białek – translację – polegającą na wiązaniu (w zgodzie z instrukcją) poszczególnych aminokwasów w długie łańcuchy białkowe. Bardzo ważną rolę w anabolicznej aktywności RNA odgrywa pewien enzym – polimeraza RNA.



I tu znowu wkraczają nasze wszędobylskie monomery GR, które hamują aktywność polimerazy RNA – a tym samym – ograniczają tempo przebiegu procesów anabolicznych.



Wyżej wspominałem o czynnikach transkrypcyjnych, aktywowanych przez hormony za pośrednictwem specjalnych przekaźników. W tym miejscu warto dodać, że najważniejszymi przekaźnikami są tutaj pewne szczególne enzymy – kinazy. Kinazy nie tylko aktywują czynniki transkrypcyjne (a tym samym – pierwszy etap anabolizmu białek – transkrypcję), ale również wspominane kompleksy inicjacyjne, prowadzące drugi etap – translację. Jak widzimy – enzymy te, aktywowane (pamiętamy!) różnymi hormonami anabolicznymi, odgrywają niezwykle doniosłą rolę w procesie syntezy białek, czyli też – w rozwoju siły i masy mięśniowej. Najwięcej chyba można ostatnio wyczytać o kinazie mTOR, gdyż – jak się okazało – enzym ten aktywowany jest przez leucynę, co stanowi podstawowy mechanizm anabolicznej aktywności tego popularnego suplementu diety.



Natomiast, niestety, nasze nieszczęsne monomery GR hamują aktywność całej tej podgrupy kinaz, do której należy osławiona kinaza mTOR.







Co więcej…



Kortyzol nie tylko działa poprzez swój receptor steroidowy, ale również – poprzez inne mechanizmy komórkowe, które też mogą mieć wpływ na różnicę w aktywności wysokich i niskich wartości tego hormonu. Mechanizmy te możemy bowiem podzielić na korzystne i niekorzystne – z punktu widzenia rozwoju siły i masy mięśniowej. Wiadomo jednocześnie, że te korzystne pojawiają się raczej przy niskich stężeniach kortyzolu, podczas gdy niekorzystne – przy bardzo wysokich.



Receptory GR nie tylko egzystują we wnętrzu komórek, ale również rozlokowane są w błonach komórkowych. Kortyzol może więc przekazywać informację za pośrednictwem wspominanych wyżej szlaków sygnałowych, wykorzystujących specjalne przekaźniki. Kortyzol korzysta z dwóch takich szlaków: pierwszego – związanego z przekaźnikiem o symbolu cAMP i kinazą o symbolu PKA, oraz drugiego – związanego z fosfatydyloinozytolami oraz kinazami o symbolach PI3K i Akt.



Oba te szlaki mają poważne znaczenie dla rozwoju muskulatury. Oba prowadzą bowiem do aktywacji odpowiednich czynników transkrypcyjnych w komórkach mięśniowych i stymulacji anabolizmu kluczowych białek – w tym – białek kurczliwych włókienek mięśniowych. Oba wpływają też na wzrost aktywności enzymu produkującego tlenek azotu (NO) – syntazy tlenku azotu (NOS), co (chociaż efekt ten może mieć bardziej złożony mechanizm) jest prawdopodobnie główną przyczyną obserwowanego wzrostu poziomu NO w tkance mięśniowej pod wpływem działania kortyzolu. Zapewne wszyscy wiemy, że tlenek azotu ma duży udział w kształtowaniu naszej muskulatury. Dla tego efektu stosujemy zresztą powszechnie tzw. no-boostery, takie jak np. AAKG. Jego wpływ na rozwój mięśni jest dosyć złożony, co omawiam szeroko w mojej książce – „Legalne Anaboliki”.



Warto nadmienić, że poprzez szlak sygnałowy, związany z kinazą PKA, działa anabolicznie zakazany, aczkolwiek popularny środek dopingujący – Clenbuterol. Natomiast, poprzez szlak związany z PI3K i Akt – kilka silnych hormonów anabolicznych – chociażby insulina czy IGF.



Te efekty anaboliczne niskich zakresów wartości kortyzolu pojawiają się z uwagi na fakt – wysokiej czułości błonowych receptorów GR. Przez wysokie zakresy wartości są one znoszone, gdyż – jak pamiętamy – monomery GR hamują aktywność kolejnych kinaz, powiązanych szlakami sygnałowymi z PKA, PI3K i Akt, a istotnych dla przebiegu anabolizmu białek mięśniowych na poziomie translacji. Wysokie zakresy znoszą też pozytywny wpływ niskich na produkcję tlenku azotu, gdyż obniżają poziom enzymu syntetyzującego NO – NOS.



Jako związek rozpuszczalny w tłuszczach (lipofilny) – kortyzol bardzo łatwo gromadzi się w błonach biologicznych, zbudowanych w przewadze z tłuszczu. Z punktu widzenia rozwoju siły i masy mięśniowej – najważniejsza jest tendencja kortyzolu do gromadzenia się w błonach lizosomów i mitochondriów. Niskie stężenia kortyzolu stabilizują te błony, co wypada niezwykle korzystnie. Jednak wysokie – sprzyjają utlenianiu tych błon i utracie ich stabilności. To jest już fatalne dla mięśni, gdyż organelle te magazynują enzymy kataboliczne, niszczące białka mięśniowe. Kiedy więc błona traci właściwą jej szczelność – enzymy wyciekają do światła komórki, trawią białka i obniżają poziom masy mięśniowej.



Dodatkowo, jak dowiodły badania, mitochondria – z nagromadzonym w błonach, w nadmiarze, kortyzolem – produkują znacznie mniej energii w postaci ATP. Natomiast ATP, jak zapewne wiemy, to źródło energii – napędzające skurcze włókienek oraz anabolizm białek mięśniowych.









Chociaż dzisiaj już w miarę dokładnie poznaliśmy różnice pomiędzy mechanizmami działania niskich i wysokich stężeń kortyzolu, to jednak na usta samo ciśnie się pytanie: „Co nam po całej tej wiedzy…?” Powiem od razu, że nie chodzi tu tylko o ‘sztukę dla sztuki’… Wiedza ta ma być przydatna dla farmakologów – poszukujących nowych leków…



Modnym kierunkiem poszukiwań nowych leków są w ostatnim czasie próby z tzw. selektywnymi modulatorami receptorów steroidowych. Najstarsze leki z tej grupy to selektywne modulatory receptora estrogenowego (SERM), do których należy znany pewnie większości z nas – Tamoksifen. Ostatnio trafił natomiast na rynek pierwszy lek z grupy selektywnych modulatorów receptora androgenowego (SARM) – Ostarine. Istnieją jeszcze selektywne modulatory receptora witaminy D (SVDRM), o których niedawno pisałem, zaś pilnie poszukiwane są właśnie SGRM… – selektywne modulatory receptora glikokortykosteroidowego.







Selektywny modulator receptora steroidowego wykazuje tę cechę, że – w jednych tkankach czy procesach metabolicznych – działa jako agonista danego hormonu, podczas gdy w innych – jako antagonista czy słaby agonista częściowy. Jest to możliwe, dzięki cechom wspominanych wyżej koregulatorów. Pamiętamy bowiem, że te dzielą się na koaktywatory i korepresory transkrypcji, i w procesach anabolicznych działają mniej więcej tak – jak gaz i hamulec w samochodzie. Okazuje się, że każda tkanka posiada specyficzny dla siebie skład koregulatorów komórkowych. Związanie właściwego hormonu lub agonisty hormonu z jego receptorem prowadzi do przyłączenia określonego składu koregulatorów – z przewagą koaktywatorów – i aktywowania transkrypcji. Związanie antagonisty – do przyłączenia głównie lub jedynie korepresorów i hamowania transkrypcji. Natomiast, związanie selektywnego modulatora zwiększa ogólnie zdolność receptora do przyłączania koregulatorów, zaś reszta (aktywacja bądź hamowanie transkrypcji) zależy od tego – czy w komórkach danej tkanki dominują koaktywatory, czy też – korepresory.



Czemu jednak wszystko to miałoby służyć…? Otóż, zapewne wiemy, że testosteron powiększa masę kośćca i muskulatury, ale jednocześnie też – niestety – masę naszej prostaty, co prowadzi do przerostu i dysfunkcji tego gruczołu. Natomiast, modelowy SARM miałby być agonistą receptora androgenowego w kościach i mięśniach, zaś antagonistą – w gruczole krokowym. Dzięki temu – wzmacniałby kościec i muskulaturę, ochraniając jednocześnie prostatę.









Jakie nadzieje natomiast wiążą farmakolodzy – z poszukiwaniem potencjalnych SGRM…? Poszukiwania te biegną tutaj dwoma torami…



W pierwszej kolejności próbuje się znaleźć takie związki, które tworzyłyby jedynie omówione wyżej monomery receptorów GR, powstające zwykle pod wpływem wysokich dawek kortyzolu lub jego syntetycznych analogów. Chodzi bowiem o to, że większość lub wszystkie właściwości przeciwzapalne tych związków, stosowanych jako leki, wynikają z aktywności monomerów GR, podczas gdy niepożądane efekty działania – z aktywności dimerów. Ten kierunek nas jednak zbytnio nie zajmuje, gdyż – jak pamiętamy – to głównie monomery pogarszają stan naszej muskulatury.



Jednocześnie trwają pracę nad otrzymaniem takich molekuł, które – po związaniu GR w komórkach mięśniowych – tworzyłyby tylko dimery, a jednocześnie prowokowały przyłączanie odpowiedniego zestawu koregulatorów, aktywującego jedynie transkrypcję tych genów, które przechowują ‘przepisy na białka’ pożyteczne dla siły i masy mięśniowej, zaś hamującego tych, kodujących białka szkodliwe – np. miostatynę. Takie związki można by zestawiać z kortyzolem lub klasycznymi steroidami przeciwzapalnymi i zapobiegać niepożądanym efektom działania tych leków, głównie zaś zanikom mięśniowym – tzw. miopatiom sterydowym.



Nietrudno zgadnąć, że takie SGRM zainteresują zapewne sportowców…!


  PROBLEM ZANIECZYSZCZENIA ODZYWEK ŚRODKAMI UZNANYMI ZA DOPINGUJĄCE W SPORCIE
Napisane przez: SCREAM - 22.01.2021, 19:22 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

PROBLEM ZANIECZYSZCZENIA ODZYWEK ŚRODKAMI UZNANYMI ZA DOPINGUJĄCE W SPORCIE



Problem zanieczyszczenia odżywek i środków wspomagających, stosowanych przez sportowców, związany jest z potencjalnym niebezpieczeństwem pozytywnych wyników badań antydopingowych u zawodników nieświadomych obecności zakazanych związków w dozwolonych preparatach. Badania przeprowadzone przez wiele laboratoriów antydopingowych na świecie potwierdziły, że problem istniał nie można go lekceważyć.

Na przełomie XX i XXI wieku w wielu krajach odnotowano wzrost przypadków wykrycia nandrolonu w pobranych do badań antydopingowych próbkach moczu sportowców. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii nandrolon stwierdzono w 0,29% badanych próbek.Także w Zakładzie Badań Antydopingowych Instytutu Sportu w Warszawie zaobserwowano coraz więcej próbek pozytywnych z nandrolonem . Podobnie było we Włoszech, co tłumaczono m.in. przyjmowaniem przez sportowców bardzo wysokich dawek suplementów a także odżywek zanieczyszczonych prohormonami i sterydami  anaboliczno- androgennymi. Co ciekawe, we wszystkich próbkach analizowanych



Szerokim echem w świecie sportu odbił się przypadek niemieckiego lekkoatlety, mistrza olimpijskiego z Barcelony w biegu na 5 km, Dietera Baumanna, u którego stwierdzono obecność nandrolonu. Po badaniach przeprowadzonych w laboratorium antydopingowym w Kolonii, poinformowano, że możliwym źródłem zabronionego steroidu była... pasta do zębów. Zidentyfikowano w niej m.in. noran- drostendion  Ten przypadek i wiele innych spowodował, że laboratoria antydopingowe bliżej zainteresowały się problemem możliwości wystąpienia pozytywnych wyników badań antydopingowych u zawodników nieświadomych tego, że mogą przyjmować niedozwolone w sporcie substancje. Wiele doniesień naukowych wskazywało, że tzw. niehormonalne suplementy odżywcze, np. witaminy, minerały i aminokwasy mogą być zanieczyszczone właśnie prohormonami, których producenci nie deklarowali w składzie oferowanych przez siebie preparatów.


Już wyniki pierwszych badań, opublikowanych przez pracowników laboratorium  , potwierdziły ten fakt. W placówce zbadano 153 niehormonalne suplementy na obecność w nich prohormonów. Aż 18 z nich zawierało nie wymienione przez producentów prohormony, z czego w 15 przypadkach były to pro- hormony nandrolonu. Wykryto je w tabletkach, kapsułkach, proszku, ampułkach do picia i roztworach oleistych. Zgodnie z danymi na etykietach powinny w nich znajdować się jedynie: karnityna, kreatyna, witaminy i minerały, Tribulus terrestris, ry- boza, aminokwasy z rozgałęzionymi łańcuchami węglowymi, ketoglutaran ornity- ny, cynk, pirogronian, chryzyna, sprzężony kwas linolowy, ekstrakty roślinne i glutamina . Badania niehormonalnych suplementów na obecność steroidów anabo- liczno-androgennych, prowadzone w laboratorium antydopingowym były kontynuowane w ramach projektu realizowanego na zlecenie MKOl.




Przeanalizowano 634 produkty. Aż 94 zawierały niedeklarowane steroidy anaboliczno- androgenne, co stanowiło 14,8% przebadanych próbek. Najwięcej zanieczyszczonych suplementów było zakupionych w Holandii (25,8%), Austrii (22,7%), Wielkiej Brytanii (18,8%) i USA (18,8%). Co ciekawe, badane suplementy pochodziły od 215 dostawców z 13 krajów, ale zanieczyszczenia dotyczyły preparatów produkowanych wyłącznie w 5 państwach: USA, Holandii, Wielkiej Brytanii, Włoszech i Niemczech.W szwajcarskim laboratorium w Lozannie przebadano 75 suplementów produkowanych przez różne firmy (69 z USA, 6 ze Szwajcarii) i stosowanych przez sportowców. Podzielono je na 8 klas: prohormo- ny; preparaty kreatyny; proteiny i aminokwasy; naturalne produkty roślinne; roślinne diuretyki; preparaty energizujące, witaminy i antyoksydanty; psychostymulanty; spalacze tłuszczów. W 7 z 17 preparatów z grupy prohormonów wykryto inne substancje, niż deklarowane przez producenta, co stanowiło 41% pozytywnych przypadków w grupie prohormonów i 9% w całej grupie przebadanych suplementów. Wśród zidentyfikowanych, a niewymienionych związków były androstendiol, androsten- dion i testosteron. W dwóch przypadkach w ogóle nie stwierdzono w preparatach obecności substancji deklarowanych przez producenta. W grupie psychostymulantów w 2 z 6 preparatów, w składzie których producenci deklarowali obecność ekstraktu z Ephedra lub Ma-Huang, wykryto efedrynę, pseudoefedrynę i kofeinę. W jednym z tych preparatów stężenie efedryny było tak wysokie, że wystarczyło zażyć jedną kapsułkę przed zawodami, aby uzyskać pozytywny wynik kontroli antydopingowej, tzn. by zostało przekroczone dopuszczalne stężenie efedryny w moczu sportowca, tj. 10 Ug/ml.Także badania wykonane przez zespół laboratorium antydopingowego w Seibersdorfie wykazały, że znaczny procent odżywek dostępnych w Austrii zawiera nie- deklarowane przez producentów steroidy (22% z 54 produktów). Zidentyfikowanymi związkami były norandrostendion, no- randrostendiol, androstadiendon i dehydro- epiandrosteron. 



W laboratorium w Bukareszcie przeprowadzono badania 4 preparatów dostępnych w Rumunii spożywanych m.in. przez sportowców, u których wyniki badań antydopingowych były pozytywne. Badano mocz ochotników, którzy przyjmowali przez tydzień, 3 razy dziennie, po 250 mg wymienionych preparatów.W przebadanych przez laboratorium w Bloemfontein 30 odżywkach, dostępnych w sklepach dla sportowców w Republice Południowej Afryki, aż w 12 (40%) wykryto substancje znajdujące się na liście zabronionej WADA. W ośmiu preparatach były to prohormony, a w czterech - stymulanty. Jednak tylko w dwóch przypadkach stwierdzono obecność prohormonów, które nie były wymienione przez producenta. Przeprowadzono również badanie moczu ochotnika, który przyjął preparat zawierający niedeklarowane związki: 19-nor-4-an- drostendion i 4-androsten-3,17-dion. Wyniki pokazały, że wystarczy spożyć tylko jedną kapsułkę (rekomendowana na etykiecie dawka była dużo wyższa), aby przekroczyć dozwolone dla 19-norandrosteronu (metabolitu nandrolonu) stężenie w moczu sportowca, tj. 2 ng/ml. Etykiety na preparatach, w których wykryto stymulanty, informowały jedynie, że w skład tych suplementów wchodzą m.in. ekstrakty roślinne.


O tym, że suplementy mogą być zanieczyszczone nie tylko prohormonami i/lub steroidami anaboliczno-androgennymi, informowały m.in. publikacje pracowników laboratorium z Kolonii. Z przebadanych na obecność stymulantów 110 preparatów, dostępnych na międzynarodowym rynku, ponad 10% zawierało kofeinę lub efedryny, które nie były deklarowane w składzie oferowanych produktów. A spożycie takich suplementów zgodnie z rekomendacją producenta powodowało przyjęcie dziennie 200 mg kofeiny lub 3 mg efedryny



W Zakładzie Badań Antydopingowych w Warszawie przebadano 21 odżywek dostępnych w Polsce, które przyjmowali nie tylko sportowcy amatorzy, ale także zawodnicy kadry narodowej wielu dyscyplin. W 4 przypadkach (co daje 19%) stwierdzono, że przebadane odżywki (wszystkie wyprodukowane w USA) były zanieczyszczone. W dwóch z nich , w których - zgodnie z deklaracją producenta - miały znajdować się jedynie czysta farmakologicznie kreaty- na połączona z cząsteczką kwasu fosforowego i kwasu nikotynowego oraz pirogro- nian i witamina C, znaleziono androsten- dion. Kolejny preparat miał być mieszanką 4-androstendiolu i cyklodekstryny, a zawierał dodatkowo testosteron i 5-andro- stendiol. Czwarty był reklamowany jako czysta kofeina, ale wykryto w nim także androstendion i 19-nor-4-androsten-3,17- dion.


Nie ma też podobnych rygorystycznych przepisów w zakresie produkcji, standaryzacji i kontroli jakości odżywek. Z tego powodu dość często zawierają one substancje niede- klarowane przez producenta. Często nie są nawet jednolite w obrębie tej samej serii produkcyjnej. Na potwierdzenie można przytoczyć badania przeprowadzone w laboratorium w Los Angeles. Przebadano tam 44 kapsułki, pochodzące od 9 producentów, polecane jako preparaty androstendio- nu. W kapsułkach jednej z firm w ogóle nie stwierdzono obecności androstendionu, w innych jego zawartość wahała się w granicach 35-168 mg (a podkreślić należy fakt, że wszystkie przebadane preparaty miały, wg producentów, zawierać 100 mg badanej substancji). We wszystkich kapsułkach wykryto zanieczyszczenia, z tym że w preparatach dwóch firm stanowiły one poniżej 0,1%, w pozostałych powyżej 1%. Ponadto w produkcie jednej z firm stwierdzono obecność testosteronu w średniej dawce 10 mg w kapsułce.



Faktem jest, że suplementy żywieniowe odgrywają znaczącą rolę jako środki wspomagające trening sportowców wyczynowych i mają wpływać na zwiększenie możliwości rozwoju wydolności fizycznej. Z badań przeprowadzonych wśród norweskich sportowców wynika, że głównie trenerzy (58%) i lekarze (26%) zalecają mężczyznom stosowanie odżywek. Podobnie wśród trenujących kobiet, trenerzy (52%) w większym stopniu niż lekarze (37%) decydują o wspomaganiu treningu odżywkami


  ROZGRZEWKA
Napisane przez: SCREAM - 16.01.2021, 16:39 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Odpowiedzi (1)

ROZGRZEWKA




Rozgrzewka stanowi jeden z czynników przyspieszających adaptację organizmu do wysiłków fizycznych, szczególnie wysiłków o charakterze sportowym.


Stosowanie rozgrzewki opiera się na spostrzeżeniu, że skurcz mięśni w dużym stopniu zależy od temperatury. U ludzi znajdujących się w otoczeniu o niskiej temperaturze obniża się pobudliwość mięśni i ich wydolności. Wpływ rozgrzewki na wydolność organizmu nie ogranicza się tylko do podwyższenia ciepłoty organizmu i jest o wiele bardziej złożony. Należy tu uwzględnić przede wszystkim lokalne zmiany w tkance mięśniowej i układzie więzadłowo – stawowym oraz wpływy bardziej uogólnione, dotyczące pozostałych narządów i całego organizmu. Ze zmian w tkance mięśniowej, powstających pod wpływem wstępnej pracy w rozgrzewce, należy wymienić : zwiększenie ciepłoty i związane z tym obniżenie lepkości wewnętrznej mięśnia, lepsze ukrwienie, zwiększenie pobudliwości, przyspieszenie reakcji energetycznych itd. Wszystko to czyni mięsień bardziej sprawnym, zdolnym do większego i szybszego skurczu. Zwiększenie elastyczności tkanki mięśniowej i więzadeł po rozgrzewce bardzo skutecznie zapobiega urazom mechanicznym kończyn, wykonujących intensywną pracę.
Praca mięśniowa w rozgrzewce wywołuje pobudzenie ośrodków korowych i układu wegetatywnego (kierującego czynnościami narządów wewnętrznych), układu dokrewnego. Powoduje to, jeszcze przed zamierzoną pracą, wzmożenie czynności oddychania i krążenia krwi, oraz zwiększenie ciśnienia tętniczego krwi. Pobudzenie układu sympatycznego (działającego w czasie pracy przyspieszająco na pracę serca, zwiększając ciśnienie tętnicze) i nadnerczy zwiększa wpływy troficzne, co podnosi czynnościowe możliwości tkanki mięśniowej. Wpływy te jednocześnie pobudzają wątrobę do zwiększonego wydzielania cukrów do krwi, polepszając w ten sposób zaopatrywanie pracujących tkanek w substancje odżywcze.

Często rozgrzewka w indywidualnych przypadkach nadmiernej reakcji podczas startów jest bardzo ważnym czynnikiem w przestrajaniu psychicznym i fizjologicznym u zawodnika.
Istnieje całkowita zgodność co do ogólnego układu rozgrzewki, która powinna składać się z dwóch części : ogólnej i specjalistycznej.

Zadaniem części pierwszej jest ogólne przygotowanie organizmu do pracy, tzn. podniesienie temperatury ciała, rozruszanie stawów i mięśni, pobudzenie układu nerwowego i narządów wewnętrznych itd. Wchodzą tu w grę takie ćwiczenia, jak : lekki bieg oraz różne ćwiczenia gimnastyczne o charakterze rozluźniającym.

Druga część rozgrzewki ma na celu wykonanie właściwej pracy. Stosowane tu ćwiczenia powinny maksymalnie zbliżać się do rodzaju właściwego wysiłku.


  Czy długotrwałe przyjmowanie sterydów może doprowadzić do zbrodni
Napisane przez: SCREAM - 09.01.2021, 13:07 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Czy długotrwałe przyjmowanie steroidów anaboliczno- -androgennych może doprowadzić do takich zmian w psychice człowieka, że będzie on zdolny do dokonania zbrodni lub popełnienia samobójstwa?



Krzysztof Chrostowski, Dorota Kwiatkowska, Ewa Partyka, Danuta Stańczyk





Efekty psychiczne i psychiatryczne stosowania steroidów anaboliczno-androgennych. Wychodząc z analizy okoliczności morderstwa, jakiego dokonali dwaj młodzi ludzie, a następnie samobójstwa jednego z nich, Autorzy omawiają oddziaływanie na psychikę steroidów anaboliczno-androgennych, do których stosowania przyznali się obaj sprawcy. Podkreślają, że skłonność do zaburzeń psychicznych oraz skutki długotrwałego przyjmowania steroidów anabolicznych mogą prowadzić do podobnych tragedii.


W jednej z małych miejscowości dwóch mężczyzn w wieku 17 i 19 lat dokonał o zabójstwa. Ofiarą była matka jednego z nich. Następnego dnia, w czasie pobytu w areszcie, młodszy z nich popełnił samobójstwo. Wcześniej podczas przesłuchania obaj przyznali się do przyjmowania przez 2 lata preparatów steroidowych: m.in. Omnandrenu, Testosteronu propio- nicum, Deca-Durabolinu, Metanabolu, Dianabolu i Sustanonu. Przez ostatnie 7 tygodni przed zbrodnią nie stosowali tych leków, ale przyjmowali środki narkotyczne, takie jak: amfetamina oraz marihuana. Przyjmowanie steroidów u starszego z obwinionych doprowadził o do wystąpienia wyraźnych objawów zwiększonej agresji, kłótliwości i napastliwości w stosunku do najbliższych - ojca, matki, siostry oraz przyjaciół. Według jego zeznań: „nie udawało mu się nawiązać z nikim kontaktu”. Konflikt z ojcem stopniowo przemienił się we wrogość, a następnie w nienawiść. Od 5 miesięcy nosił się z zamiarem jego zabicia. Nie umiał jednak odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zabił matkę, do której nie czuł urazy.



Przeprowadzone na zlecenie prokuratury badania moczu, krwi oraz włosów i paznokci obu morderców, wykazał y obecność metabolitów nandrolonu w każ dym badanym materiale. U starszego zabójcy stężenie metabolitu I nandro- lonu w moczu wynosiło 5,9 ng/ml (±0,4), zaś metabolitu II - 1 ng/ml (±0,07). Wskaźnik T/Et wynosił 3,1. U młodszego, ze wzglę du na mał e stężenie, nie można było określić ilościowej wartości metabolitu I w moczu. Wskaźnik T/Et wynosił 3,9. U obu obwinionych poziomy testosteronu w surowicy krwi mieściły się w granicach prawidłowych (odpowiednio 8,8 i 7,7 ng/ml). W moczu starszego stwierdzono ponadto ślady metabolitu marihuany THC-COOH. U obu nie ujawniono zaburzeń profilu steroidowego. Poziom hormonu luteinizującego (LH) u zabójcy był nieoznaczalny. We wł osach starszego i paznokciach młodszego występowały śladowe ilości metabolitu I nandrolonu, co może świadczyć o przewlekłym przyjmowaniu tego środka.Badania analityczne potwierdził y więc przyjmowanie przez obu sprawców silnie działających leków steroidowych. W związku z tym uzasadnione wydaje się pytanie: czy mogło to doprowadzić do zaburzeń psychicznych, których efektem były zbrodnia i samobójstwo?







Działanie steroidów anaboliczno-androgennych na psychikę

Psychoaktywne działanie testosteronu i jego pochodnych jest dobrze znane od wielu lat, występuje bowiem w różnym nasileniu u ponad 80% osób biorących steroidy anaboliczno-androgenne. Psychoaktywne działanie testosteronu i jego pochodnych jest dobrze znane od wielu lat, występuje bowiem w różnym nasileniu u ponad 80% osób biorą- cych steroidy anaboliczno-androgenne.


Od późnych lat 30-tych do lat 70-tych XX wieku steroidy anaboliczne stosowano w leczeniu depresji, melancholii i zaburzeń psychicznych. Obecnie silniej działające preparaty testosteronu mogą powodować efekt odwrotny. Przy stosowaniu testosteronu w dawkach terapeutycznych, w zastępczej terapii hypogonadyzmu u mężczyzn, obserwowano: działanie pobudzające i przeciwbólowe, a tak że zmniejszenie uczucia zmę czenia, zwiększenie inwencji i pewności siebie, uczucia euforii i siły, poprawę percepcji umysłowej, pamięci, wzrost motywacji do pracy i do wysiłków (treningu), jak również pobudzenie seksualne, poprawę wyglądu i samopoczucia a więc działanie korzystne.


Podawanie mężczyznom testosteronu, jako środka antykoncepcyjnego, w dawkach wyższych od 200 mg tygodniowo, sporadycznie powodowało wzrost agresji, zmuszając do zaprzestania jego stosowania.W przypadku używania steroidów w dużych dawkach, przekraczają cych poziomy fizjologiczne, co ma miejsce przy stosowaniu ich w celach dopingowych, zauważa się bezsenność lub zaburzenia snu, wzrost agresywności i podejrzliwości, rozdrażnienie, zmienność nastroju i nerwowość, wybuchy złości i skłonność do awantur, zmniejszenie samokrytycyzmu, poczucia winy oraz nieuznawanie norm etycznych i naruszanie zasad współżycia społecznego, czego wynikiem może być popełnianie przestępstw.


Niezależnie od tych ogólnych obserwacji w poszczególnych doniesieniach klinicznych występują różnice w ocenie zmian psychicznych, następujących pod wpływem stosowania dużych dawek testosteronu . Podaje się np., że zażywanie 600 mg testosteronu na tydzień przez 10 tygodni nie wywołało żadnych objawów psychicznych. Inni badacze przy stosowaniu podobnych dawek w pojedynczych przypadkach stwierdzali natomiast występowanie objawów hypo- manii lub nasilonych objawów manii. Jeszcze inni zwracają uwagę , że 17a-alkilowe pochodne testosteronu, takie jak np. metylotestosteron, wpływają znacznie silniej i bardziej negatywnie na psychikę zażywających je osób.



U osób będących pod wpływem steroidów częściej występują zachowania nieaprobowane społecznie, wykraczające poza przyjęte normy. Często wyrażają swoją agresję w sposób pośredni, np. miewają złe humory, są zgryźliwe, złośliwe, trzaskają drzwiami. Podważają wszelkie autorytety, np. w rodzinie czy wśród osób kierujących nimi i nadzorujących ich działania. Mają też znacznie obniż one poczucie winy, świadczące o braku samokrytycyzmu i poczucia odpowiedzialności za swe czyny. Nie mają przy tym wątpliwości, że ich postępowanie jest właściwe, a ich racje słuszne.




Wyniki innych prac potwierdzają obserwowane przez nas zmiany psychiczne u osób stosujących steroidy. Zazwyczaj po około 6 miesiącach od zaprzestania ich przyjmowania opisane wyżej objawy ustępowały samoistnie i nie wymagały dodatkowego leczenia. W niektórych przypadkach pojawiała się jednak konieczność długotrwałego leczenia psychiatrycznego. W piśmiennictwie opisano co najmniej kilka przypadków, w których przestępstwa, a nawet zbrodnie, były dokonywane pod wpływem działania dużych dawek steroidów. Uzależnienie od środków psychoaktywnych, w tym także od steroidów anaboliczno-androgennych, zwłaszcza po ich odstawieniu, może prowadzić do sytuacji, utrwalających przekonanie o własnym niedołęstwie i małej wartości, zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Obserwuje się wtedy nieumiejętność przeżywania sytuacji trudnych, doświadczania własnej słabości, niedostosowanie społeczne, poczucie klęski, bezradność wobec sytuacji stresowych oraz brak nadziei i uczucie zagrożenia, co prowadzi do stanów głębokiej depresji, w których jedynym rozwią zaniem staje się samobójstwo. Większości tych determinantów można było się doszukać u tego z zabójców, który popeł nił samobójstwo. W swym zeznaniu skarżył się on, ż e dokonana zbrodnia „zmienił a całe jego życie i nic już nie będzie takie jak dawniej”.
W psychiatrii opisane wyżej stany zmienności nastroju - od agresji do depresji - określa się mianem zespołu ma- niakalno-depresyjnego lub afektywnego.Tego typu stany agresji (występujące podczas przyjmowania steroidów) oraz depresji (po ich odstawieniu) można obserwować u osób przewlekle stosują cych duże ich dawki.



Przez 12 lat w Finlandii prowadzono obserwacje nad przedwczesną śmiertelnością sportowców. Wśród 62 mistrzów trójboju siłowego, z lat 1977-1982, podejrzanych o stosowanie steroidów anabolicznych, stwierdzono 8 zgonów, czyli 12,6% w stosunku do 3,1% w ogólnej populacji kraju. 3 z nich nastąpiły w wyniku samobójstw, 3 - nagł ych zawałów serca oraz po jednym w rezultacie śpiączki wątrobowej i rozrostu układu limfatycznego.




Podsumowanie



Na podstawie przedstawionych informacji można stwierdzić, że przyjmowanie przez długi czas steroidów anabolicz- no-androgennych, zwłaszcza przez młodych mężczyzn, w wieku od 15 do 25 roku życia, ma wyraźny wpływ na wystąpienie objawów agresji, którą w psychiatrii określa się mianem hypomanii lub manii (14, 23), a ich nasilenie niewątpliwie łączy się z osobniczą wrażliwością i rodzinnie zależną skłonnością do zaburzeń psychicznych. W naszym kraju przypadki zabójstw i przestępstw kryminalnych, spowodowanych efektempsychogennym tych leków, występują sporadycznie. Znacznie czę stsze są przypadki samobójstw chłopców i młodych mężczyzn, dokonywane pod wpływem zażywania tych środków, a następnie po ich odstawieniu. Nakładanie się problemów osobistych i rodzinnych na skłonność do zaburzeń psychicznych i psychogenne dział aniem steroidów anabolicznych, moż e doprowadzić do tragedii młodych ludzi i ich rodzin


Pojedyncze przypadki, publikowane w prasie medycznej lub w doniesieniach z prokuratorskich dochodzeń , są sygnał em świadczą cym o występowaniu poważ nych zmian chorobowych spowodowanych nadużywaniem steroidów



Siłownie, które miały stać się dla młodzieży ucieczką od alkoholu i narkotyków oraz przyczynić się do poprawy stanu zdrowia społeczeństwa, okazały się „dystrybutorami” środków, powodujących bardzo poważne problemy zdrowotne i lecznicze.



Dane te wskazują wyraźnie, że osoby, stosujące duż e dawki różnych steroidów anabolicznych, wykazują szereg zaburzeń psychicznych, a nawet psychiatrycznych. Tymczasem badania przeprowadzone w USA oceniają, że w przybliżeniu milion młodzieży stosuje steroidy. W Polsce, przy okazji badań ankietowych, wykonanych w szkołach w roku  przez J. Sierosł awskiego z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, w ramach „Europejskiego programu uzależnienia od narkotyków”, ujawniono ich używanie przez młodzież szkół ponadpodstawowych. Liczba osób, deklarują cych stosowanie SAA w klasach I., wynosił a 2,4%, zaś w klasach III. - 4%. W roku 1999 odsetek ten w klasach I. wzrósł do 3,2%, zaś w klasach III. obniżył się do 2,3% (28). Badania te nie dają pełnego obrazu rozpowszechnienia przyjmowania steroidów przez polską młodzież.

Dla szerszego ukazania powyższego problemu należ y wspomnieć o dynamicznie rozwijającym się, niesłychanie intratnym, a zupełnie niekontrolowanym nielegalnym „czarnym rynku” środków anabolicznych i różnych innych leków, przyjmowanych przez mł odych ludzi. Tzw. dilerzy w każdej chwili mogą dostarczyć każdy lek, oczywiście za odpowiednią zapłatą.

W 1990 roku Kongres Stanów Zjednoczonych wprowadził ustawę nakazująca kontrolę dystrybucji steroidów anabolicznych, między innymi z uwagi na silne działanie tych środków na psychikę. O ile doping steroidami anabolicznymi wś ród sportowców kwalifikowanych jest kontrolowany przepisami sportowymi, a nawet karnymi, to tzw. „społeczna androgenizacja” za pomocą steroidów anaboliczno- androgennych i odpowiednich odżywek, zawierają cych prekursory testosteronu i nandrolonu, nie podlega ż adnej regulacji prawnej w naszym kraju. W Polsce nie zalicza się steroidów anabolicznych do środków kontrolowanych, formalnie więc problem ich nadużywania nie istnieje. W Internecie mamy natomiast witrynę pt. Doping, gdzie każdy może się zapytać, jak je przyjmować. Liczne wydawnictwa kulturystyczne, redagowane głównie przez dystrybutorów i stałych odbiorców tych środków, dostarczają ich pełny wykaz oraz informują szczegółowo o sposobie przyjmowania . W tej sytuacji moż na się tylko pocieszać , że wcześ niej czy póź niej, z chwilą przyję cia Polski do Unii Europejskiej nastąpi dostosowanie naszych przepisów w tym zakresie do obowią zujących w stowarzyszonych w niej krajach.

Opisany powyżej tragiczny przypadek świadczy o konieczności pilnego wprowadzenia uregulowań legislacyjnych, ograniczających ekspansję nielegalnego rynku środków steroidowych oraz nasilenia kontroli rozpowszechniana wśród naszej młodzieży preparatów steroidów anabolicznych - poprzez traktowanie ich na równi z narkotykami.









Piśmiennictwo



1. Bahrke M. S.: Psychological Ef- fects of Endogenous Testosterone and Anablic-Androgenic Steroids. [w:] Ana- bolic Steroids in Sport and Exercise. Yesalis Ch. E. (red.). Champaign 1993. Human Kinetics Publishers, 161-191.

2. Bahrke M. S., Yesalis C. E., Wright J. E.: Psychological and Behavio- ral Effects of Endogenous Testosterone and Anabolic Steroids. An update. „Sports Medicine” 1996, 6: 367-390.

3. Brower K. J. et al.: Anabolic An- drogenic Steroids and Suicide. (Letters to Editor). „American Journal of Psychiatry” 1989, 146; 8: 1075.

4. Brower K. J. et al.: Anabolic Androgenic Steroid Dependence. „Jo- urnal of Clinical Psychiatry” 1989, 50; 1: 31-33.

5. Brower K. J.: Anabolic Steroids: Potential for Physical and Psychologi- cal Dependence. [w:] Anabolic Steroids in Sport and Exercise. Ed. Yesalis Ch., E. Champaign 1993. Human Kintetics Publishers, 193-211.

6. Bhasin S. et al.: The effects of su- praphysiologic doses of testosterone on muscle size and strength in man. „New England Journal of Medicine” 1996, 335: 1-7.

7. Choi P. Y. L., Parrott A. C., Co- wan C.: High-Dose Anabolic Steroids in Strength Athletes Effects upon Ho- stillity and Aggression. „Human Psy- chopharmacology” 1990, 5: 349-356.

8. Choi P.: So steroids may work but they also. „Coaching Focus” 1993, 23: 11-12.

9. Chrostowski K. et al.: Aggression and Anabolic Steroids Use in Body-bu- ilders (in press).

10. Conacher G. N., Workman D. G.: Violent Crime Possibly Associated with Anabolic Steroid Use. (Letters to Editor). „American Journal Psychiatry” 1989, 146; 8: 679.

11. Czech J.: Sterydy anaboliczne. Przegląd preparatów farmokologicz- nych stosowanych przez kulturystów. Wydawnictwo „BULK UP” 1998.

12. Finkelstein J. W. et al.: Estrogen and Testosterone Increases Self- Reported Aggressive Behaviors in Hy- pogonadal Adulescens. „Journal of Cli- nical Endocrynology and Metabolism” 1997, 82: 2423-2438.

13. Hayes F. J.: Editorial: Testo- sterone - Fountain of Youth or Drug. „Journal of Clinical Endocrynology and Metabolism” 2000, 85, 9: 3020-3023.

14. Jaroszyń ski J.: Zaburzenia afektywne [w:] Zespoły zaburzeń psychicznych. Warszawa 1993. Instytut Psychiatrii i Neurologii, 51-60.

15. Kashkin K. B., Kleber H. D.: Hooked of Hormones? An Anabolic Steroid Addiction Hypothesis. „Journal American Medical Association” 1989, 262, 22: 3168-3170.

16. Lubel A.: Does Steroid Abuse Cause - or Excuse Violence? „The Phy- sician and Sportsmedicine” 1989, 17, 2: 176-185.

17. Mędraś M., Szczęsny F.: Dys- morfia mięśniowa jako problem medycyny sportowej. „Medicina Sportiva” 2001, 5, 1, 17-22.

18. Parott A.C., Choi P.Y.L., Da- vis M.: Anabolic steroid use by amator athletes: effects upon psychological mood states. „Journal of Sports Medi- cine and Physical Fitness” 1994, 34, 3: 292-298.

19. Parssinen M. et al.: Increased Permature Mortality of Competitive Po- werlifters Suspected to Have Use Ana- bolic Agents. „International Journal of Sports Medicine” 2000, 21: 225-227.

20. Pecyna M. B.: Motywacje i determinanty sytuacyjne prób samobójczych a postępowanie pedagogiczno- psychologiczne. [w:] Psychologia kliniczna w praktyce pedagogicznej. Wydawnictwo Akademickie „Żak” 1999, 260-278.

21. Pope H. G. Jr, Katz D. L.: Ho- micide and Near-Homicide by Anabo- lic Steroid Users. „Journal of Clinical Psychiatry” 1990, 51, 1: 28-31.

22. Pope H. G. Jr, Katz D. L: Af- fective and Psychiatric Symptoms As- sociated with Anabolic Steroid Use. „American Journal of Psychiatry” 1988, 45; 4: 487-490.

23. Pope H. G. Jr, Katz D. L: Psy- chiatric and Medical Effects of Ana- bolic-Androgenic Steroid Use. „Archi- ves of General Psychiatry” 1994, 51: 375-382.

24. Pope H. G. Jr, Kouri E. M., Hudson J. I.: Effects of supraphysio- logical doses of testosterone on mood and aggression in normal men; a ran- domized controlled trial. „Archives of General Psychiatry” 2000, 57 (2): 133-140.

25. Pruszyński S., Beręsiewicz M.: Zaburzenia afektywne [w:] Zasady rozpoznawania i leczenia zaburzeń psychicznych. Warszawa 1993. Instytut Psychiatrii i Neurologii, 62-89.

26. Rychta T., Mikołajczyk M., Guszkowska M.: Doping farmakologiczny jako zjawisko społeczne. Aspekt psychologiczny. „Roczniki Naukowe AWF w Warszawie” 1993, t. XXXIV: 195-240.

27. Scaramella T. J., Brown W. A.: Serum Testosterone and Aggressions in Hockey Players. „Psychosomatic Medi- cine” 1978, 40, 3: 262-265.

28. Sierosławski J.: Narkomania- problem zdrowia publicznego. „Służba Zdrowia” 2000, 84-87: 3-8.

29. Yates W. R. et al.: Psychosexu- al Effects of Three Doses of Testostero- ne Cycling. „Biological Psychiatry” 1999, 45 (3): 254-60.

30. Yates W. R.: Testosterone in Psychiatry. Risks and Benefits. „Archi- ve General Psychiatry” 2000, 57, 155156.

31. Yesalis Ch. E., Vicary J. R., Buckley W. E.: Anabolic Steroid Use Among Adulescens: A Study of Indica- tion of Psychological Dependence. [w:] Anabolic Steroids in Sport and Exerci- se. Red. Yesalis Ch. E. Champaign 1993. Human Kinetics Publishers, 215-227.


  BPC-157
Napisane przez: SCREAM - 02.01.2021, 13:13 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

BPC-157 – co to jest?

Rozwinięciem skrótu BPC jest body protection compound, co jest dość wymowne. BPC-157 to syntetycznie pozyskiwany peptyd, którego pierwowzorem jest jeden z peptydów naturalnie występujących w ludzkim żołądku. Bliskie podobieństwo do substancji, która jest nie tylko dobrze znana w naszym organizmie, ale też sprzyja jego dobrej kondycji sprawia, że BPC w badaniach cieszy się bardzo dobrymi wynikami, jeśli chodzi o profil bezpieczeństwa.






Działanie regeneracyjne BPC-157


Wpływ na usprawnienie regeneracji tkanek jest głównym obiektem zainteresowania badaczy zgłębiających tajniki działania BPC-157 w laboratoryjnych czterech ścianach. Ujmując to precyzyjniej, najchętniej badany jest wpływ na kondycję układu pokarmowego oraz tempo regeneracji urazów – ran skóry i złamań.
Popularność badań nad wpływem na układ pokarmowy wynika z pochodzenia pierwowzoru. Nie da się ukryć, że rezultaty tych badań są całkiem atrakcyjne, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę również bardzo niską częstotliwość skutków ubocznych. Jest sporo badań z zastosowaniem BPC-157 po różnego rodzaju zabiegach na układzie pokarmowym, gdzie notowano dużo sprawniejszą rekonwalescencję. W relacjach użytkowników w sieci przewija się też sporo praktycznych doniesień o fajnych efektach przy różnego rodzaju nadżerkach w śluzówce żołądka lub jelit oraz w łagodzeniu objawów związanych z pracą żołądka. Badań na ludziach ciężko znaleźć, ale mam gorącą nadzieję, że niebawem się takie pojawią!
W przypadku innych tkanek obwodowych, badania prowadzone są m.in. na urazach ścięgien. W rezultatach widywano sprawniejszą regenerację tkanki ścięgien u szczurków niż w przypadku grupy placebo. Wśród mechanizmów działania regeneracyjnego BPC wskazywana jest zdolność do szybszego wzrostu fibroblastów, co wynika ze wzrostu ekspresji i aktywacji białek FAK oraz paksyliny. Zauważano również wzrost oporności na oksydacyjne działanie nadtlenku wodoru oraz pewną zależność od tlenku azotu – stosowanie peptydu wraz z jego inhibitorami nie dawało tak dobrych efektów.






Działanie BPC-157 na układ nerwowy

Zacznijmy od działania neuroprotekcyjnego. W badaniach (na szczurkach oczywiście) stosowano neurotoksyny, takie jak MPTP i rezerpina, które używane są do wywoływania modelu choroby Parkinsona. W rezultatach zauważono, że działanie owych toksyn w towarzystwie BPC drastycznie spadło, zmniejszając objawy choroby niemalże do zera.






Wpływ na układ i działanie GABA

Niesłychanie atrakcyjne są doniesienia o wpływie na układ GABA i możliwość regeneracji układu po lekach działających na układ tego neuroprzekaźnika. Życie ze słabo działającym GABA jest udręką, dlatego leki o mechanizmie aktywującym ten układ są często ordynowane w przypadku różnych problemów. Niestety, życie to nie bajka, a odstawianie takich leków to wręcz horror. I tutaj pojawia się magia, gdyż w badaniach na gryzoniach zauważono, że BPC 157 podawane równolegle z diazepamem (lek z grupy benzodiazepin) zmniejsza tempo budowania tolerancji, poprawia efektywność działania i pomaga zachować homeostazę kompleksu receptora GABA. Spoza doniesień laboratoryjnych, wielu internautów raportuje korzyści (niekiedy wręcz nieprawdopodobne) z włączenia BPC-157 podczas odstawiania leków gabaergicznych.






Działanie przeciwdepresyjne i interakcja z serotoniną

Są również przesłanki o działaniu przeciwdepresyjnym, które wynika z interakcji z układem serotoniny. Działanie to zanotowano w testach wymuszonego pływania (test Porsolta), gdzie zauważono efekty szybsze niż w przypadku klasycznego antydepresantu, imipraminy. Interakcja z serotoniną jest interesująca, ponieważ zmienia się z biegiem czasu podczas stosowania BPC-157. Na początku BPC-157 podnosi poziom serotoniny w pewnych rejonach mózgu (jądro węchowe przednie i istota czarna), jednak obniża w innych (podwzgórze, hipokamp i grzbietowa część wzgórza). Po 7 dniach stosowania zauważono jednak, że sytuacja się zmienia – wzrost serotoniny notowano w większej ilości obszarów mózgu: substancja czarna, boczne jądro ogoniaste, jądro półleżące i nadrzędne oliwki, natomiast spadki zauważono już tylko w grzbietowym jądrze szwu, więc ogólny bilans już po kilku dniach nabiera dużo żywszych barw.







Inne działania


Z innych, ciekawych właściwości BPC-157 można wymienić stabilizację gospodarki elektrolitowej (zabezpiecza przed ekscesywnymi stężeniami magnezu i potasu), redukcję niepożądanych działań leków NLPZ oraz chroni przed skutkami przedawkowania insuliny.
Nie jestem pewien, czy na ten moment BPC w pełni zasługuje na miano leku nootropowego, ale jeśli nie, to na pewno jest od niego o włos!







BPC-157 – dawkowanie




Nie jest to środek oficjalnie stosowany w lecznictwie, a bardziej research chemical stosowany przez wiele osób na własną odpowiedzialność. Z tego względu oficjalnych rekomendacji co do dawkowania nie ma. W sieci i wśród użytkowników spotkać się możemy jednak z różnymi schematami dawkowania, dedykowanymi różnym przypadłościom.

Jak brać BPC-157? Zazwyczaj jednorazowa dawka BPC 157 to około 250 mcg, a w zależności od skali nasilenia problemu stosuje się raz lub dwa razy dziennie, a gdy ma działać jedynie wspomagająco to nawet raz na 2-3 dni. W bardzo wymagających przypadkach stosowane bywają większe dawki 1mg w skali dnia, rozbite na 2 razy. Czas kuracji również zależny jest od potrzeb, często 4-8 tygodni okazują się być optimum. Należy pamiętać iż Bpc najlepiej wstrzykiwać podskórnie bezpośrednio w miejsce kontuzji


  Czy można bezkarnie zażywać testosteron?
Napisane przez: SCREAM - 26.12.2020, 12:07 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Czy można bezkarnie zażywać testosteron?



Niestety, nie ma róży bez kolców.



Pierwszym i najważniejszym skutkiem ubocznym stosowania anabolików (testosteronu i jego pochodnych) jest zablokowanie naturalnej produkcji - testosteronu w jądrach (sprzężenie zwrotne).

W trakcie trwania „cyklu” nic się nie dzieje (dostarczane są ciągle nowe dawki), ale wystarczy zakończyć dostarczanie testosteronu z zewnątrz i po pewnym czasie jego poziom gwałtownie spada (w uproszczeniu im krótsze estry – tym szybciej testosteron jest usuwany z organizmu). Jeśli w tym momencie nie rozpocznie się przywracanie naturalnej produkcji testosteronu (poprzez użycie kolejnych substancji farmakologicznych) – ćwiczącego czekają poważne problemy. Stopniowo cała wypracowana muskulatura zostanie utracona: nie ma testosteronu endogennego, za to jest dużo estrogenów – to bardzo złe warunki do utrzymania masy mięśniowej. Jak szybko da się przywrócić równowagę (i produkcję testosteronu w jądrach)? Proces taki (bez środków stosowanych w PCT) może trwać nawet wiele miesięcy. Zaburzona naturalna produkcja oznacza trwałe zmiany w funkcjonowaniu układu hormonalnego. Jeśli nie masz wiedzy na temat postępowania po cyklu – wyrzucisz wszystkie pieniądze w błoto. Dodatkowo może się zdarzyć, że lekarz nie będzie chciał Ci pomóc. Znam przypadek „koksiarza” którego lekarz wyprosił z gabinetu, gdy dowiedział się o jego problemach ze zdrowiem (zaburzenia erekcji), po cyklu. Wielu lekarzy zabrania stosować nawet odżywek i suplementów, a co dopiero mówić o dopingu.


Warto rozważyć również długofalowe skutki przyjmowania sterydów. W badaniach naukowych stwierdzono względne bezpieczeństwo przy umiarkowanym dawkowaniu np. testosteronu enanthate „61 mężczyzn w wieku 18-35 lat najpierw poddano działaniu GnRH w celu zablokowania naturalnej produkcji testosteronu, a następnie podzielono ich na 5 grup, którym podawano odpowiednio: 25mg, 50mg, 125mg, 300mg lub 600mg enantatu testosteronu przez 20 tygodni. Dieta byla ustandaryzowana w celu minimalizacji jej wpływu na wynik badania. Osoby uczestniczące w badaniu, na czas jego trwania, zaprzestały treningów siłowych i intensywnych treningów kondycyjnych.


Przy pół-rocznym podawaniu ludziom 300-600 mg testosteronu enanthate tygodniowo nie stwierdzono skutków ubocznych (poza trądzikiem). Co ciekawe, w badaniu osoby notowały przyrost masy mięśniowej, siły bez treningu siłowego - na czas eksperymentu miały zaprzestać treningu siłowego oraz intensywniejszych treningów wytrzymałościowych. Przy 600 mg testosteronu enanthate tygodniowo, w ciągu 20 tygodni zawodnik zyskał 8 lub 9 kg (w zależności od przyjętej metody mierzenia masy) beztłuszczowej masy (mięśnie). Jednocześnie stracił 1-2 kg tłuszczu”.


Ale ... mowa jest o umiarkowanych dawkach, środkach bez zanieczyszczeń, o znanym składzie (odpowiedniej zawartości substancji aktywnej). W przypadku stosowania większych dawek skutki uboczne gwałtownie się nasilają (np. ginekomastia – zmiany w piersiach, trądzik, retencja wody – „opuchnięcie”, zaburzenia nastroju itd.). Dodatkowo większość zawodników stosuje tzw. stacki – zestawienie kilku różnych sterydów (np. testosteron propionate + winstrol; testosteron + metanabol + deca-durabolin itd.) – co nasila skutki uboczne.






Drugi, bardzo poważny problem to produkowane w chałupniczych warunkach podróbki leków (tzw. undery) i ich zanieczyszczenia.

Obrót podobnymi środkami jest w Polsce nielegalny. Bardzo mała część anabolików pochodzi z legalnych źródeł. W nielegalnych odpowiednikach znaleźć może się wiele zanieczyszczeń, domieszek – po iniekcji podobnego środka możliwe są infekcje, stany podgorączkowe. W skrajnych wypadkach konieczna może być hospitalizacja. Dodatkowo nieumiejętna iniekcja – również może skończyć się co najmniej wizytą u lekarza. Gdy w sierpniu 2011 roku, u pewnej znanej firmy farmaceutycznej stwierdzono „podejrzenie niespełnienia wymagań jakościowych testosteronu prolongatum” (długie estry) – wycofano całą partię produktu, na mocy decyzji Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Czy ktokolwiek przejmuje się brakiem jakichkolwiek standardów w przypadku leków podrabianych? Tu nie może być mowy o jakichkolwiek „wymaganiach jakościowych”!




Po trzecie – testosteron podlega aromatyzacji.

Wiąże się z tym np. ginekomastia estrogenowa– zmiany w piersiach, trądzik, retencja wody – „opuchnięcie”, zaburzenia nastroju itd. Dodatkowo do pewnych dawek testosteron działa ochronnie na stawy, ścięgna i wiązadła (wg różnych źródeł 200-300 mg tygodniowo), przy wyższych również szkodzi.





Czwarta kwestia – bardzo często podrabiane środki albo nie mają substancji aktywnej (np. sam olej) albo bardzo zaniżone stężenie.

W swoim czasie 15-20 mg metanabolu dziennie uważane było za dużą dawkę. Co więcej, podobna ilość wystarczała do osiągnięcia dobrych rezultatów. Obecne dawkowania krążące w internecie są 2-3 krotnie większe – dlaczego? Gdyż nasycenie rynku podróbkami sprawia, że stężenie substancji aktywnej jest dużo niższe niż deklarowane. Stwarza to wiele problemów. Wystarczy, że jedno opakowanie danego środka będzie miało o wiele wyższe stężenie, a kolejne znikome. Ćwiczący chcąc nie chcąc – przez np. 3 tygodnie nie będzie dostarczał testosteronu. Jego poziom gwałtownie spadnie. Wiąże się to z szeregiem skutków ubocznych.


  Ładowanie mięśni glikogenem
Napisane przez: SCREAM - 23.12.2020, 14:00 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Ładowanie mięśni glikogenem


Termin „ładowanie mięśni glikogenem” jest stosowany zarówno w sportach wytrzymałościowych, jak i w sportach sylwetkowych. W kulturystyce etap ten często poprzedza okres startowy. Pamiętając, że glikogen wiąże duże ilości wody, strategia ta ma na celu zwiększenie objętości mięśni poprzez dodatkową adsorpcję wody. Z drugiej strony łącząc tę strategię z odpowiednim przyjmowaniem wody, redukuje się ilość wody podskórnej.




Przykład ze świata kulturystyki

W jednym z eksperymentów przeanalizowano strategie związane z manipulacją ilością węglowodanów oraz wody w diecie u kulturystów startujących w zawodach kulturystyki klasycznej. Do analizy wzięto zawodników startujących w latach 2016-17 zrzeszonych w Brytyjskiej Federacji Kulturystycznej. U tych zawodników, dietetyczny okres przygotowawczy wynosił ok. 22 – 23 tygodni. Najczęstszą strategią żywieniową w tygodniu poprzedzającym zawody było przyjmowanie w diecie węglowodanów o wysokim indeksie glikemicznym oraz manipulacja przyjmowaną wodą celem zwiększenia odwodnienia organizmu.






Ładowanie glikogenem

Trudno tutaj mówić o jednym zunifikowanym modelu ładowania glikogenem mięśni kulturystów (w fazie przedstartowej). Niemniej jednak pewne stałe założenia są obserwowalne:
  1. Zwykle podczas przygotowań kulturystycznych, dwie fazy są wyróżnialne: faza ograniczenia spożywania węglowodanów (faza restrykcyjna) oraz faza ładowania.
  2. Faza ładowania glikogenem jest zawsze poprzedzona fazą restrykcyjną:
  • Faza restrykcyjna – spożywa się węglowodany w ilości max. 100g dziennie.
  • Faza ładowania – spożywa się tutaj ponad 833 – 2500g węglowodanów dziennie.
  1. Podczas fazy ładowania, źródłem węglowodanów są: słodkie ziemniaki, biały ryż, produkty owsiane, ciastka/słodycze, banany, winogrona i inne produkty spożywcze.
  2. Powyższe fazy korelują z manipulacją przyjmowania wody. Celem tego zabiegu dietetycznego jest danie sygnału dla organizmu, że nie ma potrzeby utrzymywania zapasów wody podskórnej (sygnał między innymi dla układów hormonalnych).
  3. Manipulacja podażą wody:
  • Podczas pierwszej fazy przyjmuje się wodę w ilości 4 – 12 litrów dziennie (np. 53,3 – 160 ml/kg masy ciała dla 75 kg kulturysty).
  • Podczas drugiej fazy redukuje się ilość wody do minimum. Często faza ta jest łączona z ograniczeniem spożycia sodu w pożywieniu celem dalszego zmniejszania retencji wody podskórnej.




Plan żywieniowy na 7 dni przed startem

 
Poniżej umieszczam przykładowy plan żywieniowy dla kulturysty o masie 80 kg w tygodniu poprzedzającym zawody:
  • Dzień 1 – 3: na tym etapie należy ograniczyć spożycie węglowodanów do ilości 40 gramów dziennie. Jednocześnie należy wykonywać treningi aerobowe lub  oporowe o dużej objętości treningowej (w miarę możliwości codziennie) angażujące wiele grup mięśniowych. Faza ta ma na celu zubożenie zapasów glikogenu przed fazą ładowania. Ilość wody na tym etapie powinna oscylować w przedziale 5 – 6 L dziennie.
  • Dzień 4 – 5: faza ładowania; na tym etapie, w dniu 4 należy przyjąć 1050 gramów węglowodanów, zaś w dniu 5 już nieco mniejszą ilość węglowodanów – 750 gramów. Ilość wody przyjmowana w ciągu dnia powinna wynosić: 12L (dzień 4) i 8L (dzień 5). Widać więc, że na tym etapie ilości przyjmowanej wody korelują z ilościami przyjmowanych węglowodanów. Warto tutaj przypomnieć, że glikogen wiąże duże ilości wody, co powoduje pęcznienie mięśni na tym etapie.
  • Dzień 6 (przed zawodami): należy powrócić do typowego schematu żywieniowego (np. 350g węglowodanów dziennie). Proporcjonalnie, należy zmniejszyć spożycie wody np. do 4 – 2 litrów.
  • Dzień 7 (zawody): spożycie węglowodanów należy utrzymywać na poziomie z dnia 5, przy jednoczesnej redukcji spożycia wody do 1L dziennie.


  PODZIEMNE LABORATORIA... BADANIA NA OBECNOŚĆ BAKTERII
Napisane przez: SCREAM - 19.12.2020, 12:54 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

PODZIEMNE LABORATORIA... BADANIA NA OBECNOŚĆ BAKTERII




Czarnorynkowe sterydy bazujące na oleju

Olej nie jest zbyt dobrą pożywką dla bakterii. Co więcej badania wskazują, że 5-procentowy alkohol benzylowy, najczęściej stosowany środek antybakteryjny, powinien zabijać większość tych mikroorganizmów. Właściwości tych dwóch podstawowych substancji, stosowanych powszechnie w przemyśle, zapobiegają rozwojowi bakterii w bazujących na olejach sterydach. Tezę tę potwierdza fakt, że w próbkach testowanych sterydów bazujących na olejach, bakterie nie pojawiały się zbyt często. Mimo to było kilka problemów. Trzy spośród badanych próbek znalazły się odrobinę powyżej dopuszczalnego limitu zawartości bakterii (<100 CFU). Mimo iż wewnątrz tych roztworów nie zaobserwowano znaczącego wzrostu bakterii, to i tak ilość jednostek tworzących kolonie była wystarczająca, aby czuć zaniepokojenie. Tylko jedna z 17 przysłanych próbek sterydów bazujących na olejach charakteryzowała się wyjątkową dużą obecnością bakterii (15000 CFU). Jest to zdecydowany powód do zmartwienia, sugerujący występowanie fundamentalnego problemu w zakresie produkcji tego środka.



Czarnorynkowe sterydy bazujące na wodzie: OSTRZEŻENIE

Badania dotyczące sterydów bazujących na wodzie były dużo bardziej niepokojące. Woda jest idealną pożywką dla wzrostu bakterii. Dlatego też produkcja tego typu sterydów w podziemnych laboratoriach jest dużo bardziej ryzykowna. Liczne bakterie, otaczające nas na co dzień łatwo wykorzystują słabe punkty procedur związanych z kontrolą jakości. Firmy farmaceutyczne stosują liczne środki zapobiegawcze, gwarantujące brak dostępu bakterii do linii produkcyjnej. Podziemne laboratoria nie są w stanie wprowadzić i stosować identycznych środków, dlatego też wiele tego typu laboratoriów nie podejmuje się produkcji sterydów bazujących na wodzie. Mimo iż przyznaję, że podziemna produkcja tego typu sterydów jest możliwa, to o ile wyniki tych badań są jakimkolwiek wyznacznikiem, widoczne jest, że problemy zdarzają się całkiem często. Spośród czterech produktów przesłanych do laboratorium, w trzech ilość bakterii była bardzo wysoka. Jedyną substancją bazującą na wodzie, która przeszła testy bakteryjne był stanozolol w ampułce





Nie zidentyfikowano gatunków bakterii, które zostały znalezione w przebadanych substancjach i dlatego nie jest możliwe oszacowanie potencjalnego ryzyka ich stosowania. Możliwe jest, że zażywanie skażonych bakteriami sterydów nie wywoła żadnych zauważalnych efektów, gdyż wiele bakterii jest nieszkodliwych dla człowieka. Z kolei inne gatunki mogą spowodować gorączkę, chorobę i/lub poważne zakażenie. Prawdopodobne jest, że kontaminacja bakteriami może przyczynić się do powstania wrzodów lub powodować silny ból w trakcie wykonywania iniekcji. W ekstremalnych przypadkach obecność bakterii może nawet doprowadzić do amputacji lub wystąpienia zakażenia zagrażającego życiu. Biorąc pod uwagę potencjalną szkodliwość produktów skażonych bakteriami, tego typu sterydy nie zostają dopuszczone do sprzedaży. Jeśli zakupiliście taki środek na czarnym rynku, to nie powinniście go stosować. Czarnorynkowe sterydy zawsze uznawane będą za gorsze odpowiedniki farmaceutyków o weryfikowalnym stopniu czystości. Ich podziemna natura stwarza wiele niebezpieczeństw dla osób chcących stosować te środki, które dodatkowo mogą być jeszcze spotęgowane w przypadku stosowania wody jako bazy, gdyż jest ona w końcu pożywką wysoce dla bakterii korzystną. Konsumenci powinni pamiętać o tym, że stosowanie czarnorynkowych sterydów nie jest zalecane, a produkty bazujące na wodzie mogą być szczególnie niebezpieczne.




Oczywiście aby zminimalizować ryzyko najlepiej jest stosować jedynie sprawdzalne leki o wysokiej czystości. Pamiętajcie również, że wyniki tych badań dotyczą jedynie bakterii. Obecność tych mikroorganizmów może być z łatwością kontrolowana przy pomocy 22 mikronowego systemu filtracji i stosowania wystarczającej ilości alkoholu benzylowego. Mimo iż bakterie stanowią znaczny problem dla zdrowia osób kupujących sterydy na czarnym rynku, to nie jest to problem jedyny. Tak naprawdę istnieje wiele więcej dodatkowych czynników nad którymi należałoby się zastanowić. Problemy mogą wiązać się z czynnikami takimi jak niezgodność  stężenia i zawartości , skażenie metalami ciężkimi i pogarszanie jakości produktu domieszkami innych leków/substancji.