Witamy na stronie - Ciemna Stron Mocy, niech moc będzie z Tobą!
Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Użytkownik
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 915
» Najnowszy użytkownik: Darusia
» Wątków na forum: 1 939
» Postów na forum: 11 520

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 47 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 45 Gość(i)
Bing, Google

Ostatnie wątki
Kobiety na koksie
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
11.07.2020, 11:29
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 686
Optymalna dawka teścia?
Forum: DOPING
Ostatni post: Tomaras20
07.07.2020, 11:39
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 80
Kiedyś kontra teraz: anab...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
02.07.2020, 09:51
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 569
Agoniści receptorów beta-...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
23.06.2020, 09:56
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 143
Dianabol: Pierwszy szerok...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
15.06.2020, 10:13
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 587
LEUCYNA ANABOLIKIEM ?
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
08.06.2020, 09:30
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 276
Nagła utrata wagi obniża ...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
06.06.2020, 07:13
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 209

 
  Farmakologia sterydów anabolicznych
Napisane przez: SCREAM - 24.04.2020, 09:50 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Farmakologia sterydów anabolicznych







Sterydy anaboliczne (SAA), jako efektywne i niezawodne środki, są niezmiernie popularne wśród sportowców oraz osób zainteresowanych zwiększaniem masy mięśniowej. Tak jak z w przypadku każdego innego środka leczniczego, rozprowadzanym legalnie lub nielegalnie, pacjenci bądź osoby dozujące mogą go łatwo zażywać oraz przewidzieć reakcję organizmu przy minimum doświadczenia. Niestety, ze względu na to, że są tak łatwo dostępne, większość osób stosujących SAA nie podejmuje nawet próby zrozumienia ich działania oraz tego, dlaczego różne rodzaje SAA wywołują odmienne reakcje. Ponadto, rzadko bierze się pod uwagę bezpieczeństwo stosowania, dopóki nie pojawi się jakiś problem.



Farmakologia to nauka zajmująca się: czynnikami, które mają wpływ na to, jak dany środek dostaje się do organizmu i na niego oddziałuje, różnorodnymi sposobami regulowania zmian w danych procesach przez komórki oraz całe układy oraz tym, jak organizm jest z danego środka oczyszczany. Mimo tego, że SAA tworzy się w oparciu o hormon endogenny (testosteron) oraz stosuje się je jako produkty farmaceutyczne od ponad pięćdziesięciu lat, ich całkowita farmakologia pozostaje nieokreślona, pomimo znacznej liczby mężczyzn cierpiących z powodu objawów niedoboru androgenów. W rezultacie mają oni poważne problemy ze zdrowiem, np. zapadają na choroby układu krążenia, a także notuje się w tej grupie większą liczbę przedwczesnych zgonów. Na szczęście istnieje pokaźna liczba danych dotyczących badań w tej dziedzinie, które zostały porządnie przeanalizowana przez dr. Andrew Kicmana, pracującego w Londynie na Departament of Forensic Science and Drug Monitoring w King’s College. Wyniki te zostały opublikowane w British Journal of Pharmacology. Podczas gdy ta zbiorcza wiedza dotycząca SAA jest niekompletna (tak jak w przypadku każdego innego środka farmaceutycznego; nauka ma po prostu tego typu naturę), tak naprawdę wystarcza do swego rodzaju roboczego pojmowania działania SAA oraz wyznaczania kierunku potencjalnych badań w celu ulepszenia ich skuteczności oraz bezpieczeństwa.



Przegląd Kicmana jest doskonale zorganizowany i posiada wyczerpującą ilość źródeł w bibliografii, a jego przeczytanie z pewnością posłuży tym, którzy są naprawdę zainteresowani SAA, z osobami dozującymi oraz przepisującymi  tego typu środki włącznie. Jak już wiele razy podano, SAA zawierają bądź są pochodnymi naturalnego, męskiego hormonu płciowego − testosteronu. Nie jest więc zaskakujące, że SAA mają wpływ na niezliczoną ilość tkanek, które reagują na testosteron, między innymi na tkankę mięśniową, kości,  mieszki włosowe, wątrobę, nerki, mózg, białe i czerwone krwinki. Efekty działania SAA dzieli się na androgenne (odnoszące się do efektów wskazujących na zmężnienie) oraz anaboliczne (odnoszące się przede wszystkim do zwiększenia liczby białek w mięśniach i kościach). Podczas gdy efekty działania SAA na rozwój płodu, dzieci oraz kobiety czynią temat o wiele bardziej złożonym, ten artykuł będzie skupiał się na mężczyznach po okresie dojrzewania. 
 



Mięśnie szkieletowe, testosteron i hipertrofia



Efekty działania SAA na dane rodzaje tkanek (komórki tłuszczowe, mięśniowe i mózgu) zależą częściowo od tego, jak ta tkanka przetwarza enzymatycznie androgeny i od tego, czy dany rodzaj SAA jest chroniony przed „atakami” takiego enzymu.6 W tkance powiązanej z układem rozrodczym testosteron działa jak prohormon i jest przetwarzany na posiadający bardziej androgeniczne właściwości dihydrotestosteron (DHT) przez enzym 5-alfa-reduktazę. W podobny sposób testosteron przetwarzany jest na estradiol (estrogen) w tkance piersiowej i komórkach tłuszczowych przez enzym aromatazę. Wiele tkanek przetwarza testosteron zarówno na DHT oraz estradiol (np. mózg i kości).


Jednakże, tkanką najistotniejszą jeśli chodzi o stosowanie SAA w celu poprawienia budowy ciała lub wyników na treningach są mięśnie szkieletowe. Tkanka mięśni szkieletowych znajduje się we wszystkich mięśniach biorących udział w ruchu odcinków ciała: bicepsach, mięśniach piersiowych, mięśniach czterogłowych itp. Dwie inne klasy mięśni to mięśnie gładkie, które są obecne w jelitach oraz naczyniach krwionośnych, oraz mięsień sercowy. SAA mogą mieć na nie wpływ, szczególnie na mięsień sercowy. Mięśnie szkieletowe nie zawierają takiej ilości 5-alfa-reduktazy, którą można by wykryć, natomiast wyraźne jest w nich działanie aromatazy. Wobec czego testosteron jest głównym androgenem odpowiedzialnym za hipertrofię mięśni



Testosteron działa na komórki mięśniowe, aktywując cele genomiczne i nie-genomiczne. Związane z tym efekty działania testosteronu to klasycznie pojmowane mechanizmy powiązane z dostawaniem się go do cytoplazmy (wnętrza komórki), gdzie wiąże się z receptorem androgennym (RA) i dalej wspólnie podróżują do jądra komórkowego. Kiedy kompleks testosteron-RA już się tam znajdzie, pobudza lub dezaktywuje poszczególne geny (odcinki DNA), w wyniku czego następuje przyrost tkanki mięśniowej. Jednakże pobudzanie genów nie jest takie proste. Każda komórka zawiera odmienną ilość współregulatorów, które mogą pobudzać lub hamować zdolność kompleksu testosteron-RA do aktywowania genów. Niestety ten obszar wiedzy nie jest w pełni znany, wobec czego dopóki nie pojawią się nowe badania rola wspomnianych już współregulatorów pozostaje niejasna.

Testosteron może mieć bezpośredni wpływ na receptory i enzymy. Receptory osadzone w błonie lub cytoplazmie mogą być przez niego aktywowane oraz prawie natychmiastowo działać na funkcjonowanie komórek oraz ich zachowanie. Jest to najbardziej widoczne w zachowaniach związanych z godami oraz podejmowaniem ryzyka. Naukowcy z Lehigh University niedawno opublikowali badanie wykazujące, że zwrotne uwalnianie testosteronu przez samców myszy podczas godów szybko i bezpośrednio zwiększało podniecenie oraz krycie chłonnej partnerki.  Innymi słowy, kiedy nowa, seksualnie chętna samica została wprowadzona do klatki samca, w jego organizmie następował wzrost produkcji testosteronu, co sprawiało, że szybciej stawał się podniecony i pokrywał samicę. Ponadto podano, że nastąpiło zmniejszenie odczuwania bólu oraz niepokoju, a także wzrost skojarzeń związanych z nagradzaniem.13 Występowanie takich efektów nie zostało zbadane bezpośrednio na ludziach, aczkolwiek specjaliści od reklamy są świadomi, że podobne zjawiska zachodzą u mężczyzn już od stuleci. Socjolodzy oraz neurolodzy potwierdzają, że mężczyźni podejmują większe ryzyko seksualne i finansowe (np. nieużywanie kondomów, hazard) kiedy są podnieceni lub kiedy po prostu przedstawi im się obraz o treści erotycznej.


Najwyraźniej prawie natychmiastowa reakcja pojawiająca się w takich sytuacjach oraz powtarzająca się poprzez wstrzykiwanie szybko dostępnej formy testosteronu do organizmu myszy wymaga działania szybszego mechanizmu niż ten, który powstaje w wyniku interakcji testosteronu z genami. Aby zaobserwować zmiany w genach, potrzebne są godziny albo i dni, podczas gdy zmiany niezachodzące na poziomie genów trwają sekundy lub minuty.


Trzeci sposób, w jaki SAA zdają się wpływać pozytywnie na wzrost mięśni to hamowanie katabolizmu (wyniszczanie mięśni) wywołanego działaniem kortyzolu oraz innych glikokortykoidów. Istnienie równowagi pomiędzy anabolizmem (rozbudowywaniem się mięśni) oraz katabolizmem (ich wyniszczeniem) na ogół przypisuje się proporcji testosteron−kortyzol, aczkolwiek istnieją także inne czynniki decydujące.17 Ogólnie uważa się, że testosteron sprzyja anabolizmowi, podczas gdy kortyzol katabolizmowi. Jednakże istnieją badania, których wyniki potwierdzają tezę, że testosteron może powodować zmniejszenie procesów katabolicznych, poprzez przyłączanie się do receptora glikokortykoidowego i w ten sposób blokowanie efektów katabolicznych lub zmniejszanie skupienia receptorów glikokortykoidowych poprzez wyłączenie sygnału „produkcyjnego” z jądra komórkowego (DNA).

 






Chemiczna struktura SAA


SAA niewiele różnią się od testosteronu w strukturze chemicznej, która może jednak spowodować ogromne zmiany w przyswajaniu, androgenności, metabolizmie, powinowactwie receptora, konformacji kompleksu SAA-RA oraz sile działania poszczególnego sterydu SAA. Testosteron nie jest środkiem, który można przyjmować doustnie, ponieważ jest on szybko rozkładany i usuwany przez enzymy w jelitach oraz wątrobie. Jednakże, kiedy do małego łańcucha węglowego przyczepiany jest węgiel-17 (zachodzi alkilacja 17a), sterydy SAA są chronione przed działaniem tych enzymów. Niestety, SAA 17alfa-alkilowane są kojarzone z uszkodzeniami wątroby, potencjalnymi guzami zagrażającymi życiu, a także negatywnymi zmianami w poziomie cholesterolu HDL (dobry cholesterol). Niektóre ze sterydów tworzą podwójne wiązanie z węglem-1, co stwarza pewną ochronę przed rozkładem.

Powszechnie stosowane w zastrzykach SAA to androgeny (testosteron, nortestosteron, boldenon), które są przyłączane do kwasu tłuszczowego przez wiązanie estrowe przy siedemnastym atomie węgla. Więc zamiast chronić przed enzymami, estry 17b wydłużają czas, w którym związane sterydy SAA pozostają w kulce tłuszczu po zastrzyku, zanim zacznie ona krążyć po organizmie. Kiedy tylko ester SAA dostanie się do krwiobiegu, kwas tłuszczowy jest szybko rozdzielany przez enzymy zwane esterazami. Jeśli ester nie zostanie dodany, testosteron szybko zostanie usunięty z organizmu, w ciągu zaledwie kilku godzin.


SAA mogą występować również w postaci żelu lub nasączonych plastrach, zawierających środki zwiększające przenikanie SAA do skóry, dziąseł lub policzków.20 Pracuje się także nad rodzajem testosteronu dawkowanego do nosa.21 SAA wchłonięte przez skórę bądź śluzówkę nie muszą być modyfikowane. Testosteron podany w ten sposób nie pozostaje długo w organizmie, wobec czego stosuje się go codziennie.


Różne rodzaje SAA znajdujące się w organizmie nie dają takiego samego efektu jak testosteron. Główne różnice między nimi rzekomo pochodzą od tego, czy stosowane SAA są zamieniane na estrogeny poprzez szlak aromatazy, dihydrotestosteron poprzez 5alfa-reduktazę, na oba sposoby lub żaden. Nawet SARM, które nie mają sterydowego charakteru, gdyż nie są robione na bazie testosteronu, są uważane za posiadające mniej androgeniczne właściwości ze względu na to, iż nie zmieniają się pod wpływem 5alfa-reduktazy. Środki, które 5alfa-reduktaza może zmienić zazwyczaj stają się bardziej androgenicznymi metabolitami wywołującymi utratę owłosienia, trądzik lub zwiększenie prostaty. Wyjątek stanowi 19-nortestosteron (deka), który zmienia się w związek mniej androgeniczny.22 SAA będące pochodną DHT wywołują mniej znaczący przyrost siły oraz masy ciała, mogą być także kojarzone z bólami stawów. Aczkolwiek wspomniane powyżej pozytywne skutki działania tego rodzaju sterydów są „lepszej jakości”, gdyż towarzyszy im mniejsze zatrzymywanie wody, a utrata tkanki tłuszczowej zdaje się być większa.


SAA które aromatyzują zazwyczaj wywołują większy przyrost masy ciała i siły, ale także czynią osoby dozujące bardziej podatnymi na zatrzymywanie wody oraz przyrost tkanki tłuszczowej. Te efekty można by logicznie przewidzieć, gdyż mięśnie szkieletowe nie zawierają 5alfa-reduktazy, aczkolwiek produkują aromatazę, co sugeruje, że bardziej androgenny dihydrotestosteron (DHT) nie jest tym preferowanym sterydem anaboliczno-androgenowym, zdaje się nim być testosteron. Ponadto, zaszyfrowana produkcja estradiolu w mięśniach wskazuje na to, że te SAA, które mogą zostać zaromatyzowane wywołują dodatkowe bodźce, sprzyjające wzrostowi; bodźce które nie powstałyby w wyniku stosowania zredukowanych przez 5alfa-reduktazę lub słabo aromatyzujących SAA. Faktycznie, 19-nortestosteron, który słabo aromatyzuje, powoduje mniejszy przyrost masy ciała i siły niż testosteron, mimo, że posiada większe proporcje anaboliczno-androgeniczne.

 

 





Nie wszystkie SAA są sobie równe


Podsumowując, mimo tego, że klasa środków dopingujących bazuje głównie na zawartości męskiego hormonu płciowego, testosteronu, branie SAA nie może traktowane jako terapia zastępująca lub zwiększająca naturalną produkcję testosteronu. Ilość testosteronu jest regulowana poprzez układ sprzężenia zwrotnego (co oznacza, że jeśli produkowane jest go za dużo, sygnał do produkcji pochodzący z mózgu jest zmniejszany).

 

Testosteron może zostać przetworzony na pochodne o większych lub mniejszych właściwościach androgennych i estrogenowych, zależnie od tkanki do której hormon ten się dostanie. Kiedy tylko pojawi się sygnał, organizm dezaktywuje dane hormony, przygotowując się na kolejny impuls. Sygnały te mogą się pojawiać szybko, na drodze nie-genomicznych szlaków, bezpośrednio wpływając na reaktywność receptora, enzymów lub doprowadzanie jonu; zjawiska te mają miejsce w ułamkach sekund lub minut i nie zawsze wymagana jest obecność androgenów w komórce, aby do nich doszło. Wolniejsze, ale trwające dłużej reakcje, są zazwyczaj wytwarzane, kiedy testosteron (lub jakiś metabolit) łączy się z receptorem androgennym, do których potem przyłączane są współregulatory obecne w komórce, zanim dostaną się do jądra komórkowego (DNA), gdzie dane geny są pobudzane lub osłabiane. Testosteron może także częściowo hamować reakcje kataboliczne zachodzące pod wpływem kortyzolu poprzez pobudzenie receptora glikortykoidowego lub zmniejszenie ilości receptorów glikokortykoidowych w komórce.


Kiedy testosteron (lub pokrewne sterydy) poddaje się niewielkim zmianom, ma to wpływ na reakcję organizmu na ten środek oraz jego przetwarzanie. SAA można brać doustnie, jeśli nie ulegną one rozkładowi w wątrobie lub jelitach; pozostają silnie stężone przez wiele dni, jeśli zostaną wprowadzone pod postacią długiego łańcucha estrów. SAA są niezawodnie anaboliczne, aczkolwiek efekty ich działania zależą od zastosowanego środku. Niektóre z nich mają duży potencjał androgenny, co może prowadzić do utraty włosów rozwoju trądziku; inne mają bardziej estrogenie właściwości i mogą pobudzać rozrost tkanki piersiowej u mężczyzn, lub wpływać pozytywnie na zatrzymywanie wody albo przyrost tkani tłuszczowej. Mięśnie szkieletowe są szybko pobudzane, ale większość procesów anabolicznych działa na zasadzie aktywowania znajdujących się w jądrze komórkowym genów, które mają pozytywny wpływ na wzrost.


SAA muszą połączyć się z receptorem androgenowym oraz współregulatorami, aby zaszła ta stymulacja anaboliczna. Jednakże, jeśli zmiany chemiczne, którym SAA zostało poddane doprowadzą do znacznych zmian w receptorze androgenicznym, współregulatory mogą nie być w stanie efektywnie połączyć się z kompleksem SAA-AR, w wyniku czego stymulacja genów może zostać zmniejszona lub w ogóle nie zajść.


  Białko serwatkowe
Napisane przez: SCREAM - 15.04.2020, 10:02 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Białko serwatkowe przyspiesza spalanie tłuszczu


Białko serwatkowe moduluje działanie kilku hormonów przyczyniających się do utraty wagi. Badania naukowe donoszą, że rezultatem przyjmowania przez sześć miesięcy izolatu białka serwatkowego (60 g dziennie) była znacząco niższa hiperinsulinemia (a zatem mniejsze możliwości magazynowania tłuszczu), niższy poziom kortyzolu (ochrona suchej masy mięśniowej) oraz podniesiony poziom greliny (zwiększone poczucie sytości). W nowym badaniu opublikowanym w Nutrition & Metabolism stwierdzono, że osoby przyjmujące białko serwatkowe jako suplement straciły więcej na wadze niż grupa kontrolna otrzymująca maltodekstrynę i poddana diecie o ograniczonej kaloryczności. Każdemu z badanych zalecono przyjmować jedną porcję suplementu dwadzieścia minut przed śniadaniem, a drugą dwadzieścia minut przed obiadem. Suplement zawierał 10 g białka w postaci czystego białka serwatkowego i peptydów. Zawarte były w nim także minerały oczyszczone z mleka. Grupa kontrolna otrzymywała napój o takiej samej kaloryczności zawierający maltodekstrynę. Po dwunastu tygodniach spadek wagi w grupie przyjmującej białko serwatkowe był wyższy, głównie z powodu utraty tkanki tłuszczowej (badani stracili 6,1% tłuszczu). Znacząco mniejsza była też utrata suchej masy mięśniowej. Białko serwatkowe może być idealnym suplementem podczas diety przed zawodami lub podczas redukowania tkanki tłuszczowej przy zachowaniu suchej masy mięśniowej.




Białko serwatkowe i receptory androgenowe


Fizjologiczne znaczenie receptorów androgenowych dla zwiększania hipertrofii mięśniowej zostało wykazane w czasie badań na zwierzętach, kiedy podczas przeciążenia mięśni podawano środki będące antagonistami receptorów androgenowych, które doprowadziły do zablokowania wzrostu mięśni. Sugeruje to, że ścieżka androgenów ma znaczący wpływ na wywoływaną ćwiczeniami hipertrofię mięśni i podkreśla jak ważne jest zwiększanie ilości receptorów androgenowych w mięśniach poddanych treningowi. Podniesiony po ciężkim treningu siłowym poziom testosteronu jest ważny, jeśli jednak liczba receptorów androgenowych jest niska, to ma on mniejszą wartość anaboliczną niż kiedy liczba receptorów jest stała lub podniesiona. Intensywne ćwiczenia fizyczne mogą wywoływać przejściowy wzrost krążącego testosteronu, który wiąże się ze zwiększeniem liczby receptorów androgenowych w mięśniach szkieletowych. 4 Potwierdzono zdolność tylko jednego suplementu do zwiększania liczby receptorów androgenowych w odpowiedzi na trening siłowy – jest to l-winian l-karnityny.
W badaniu opublikowanym poprzednio w Medicine & Science in Sports and Exercise stwierdzono, że stosowanie l-winianu l-karnityny (porcje po 500 mg – dwie kapsułki przy śniadaniu, dwie przy obiedzie. Całkowita dawka wynosiła 2 g dziennie przez 21 dni badania) spowodowało znaczący wzrost spoczynkowego stężenia androgenów w porównaniu z grupą placebo.  Nowe, fascynujące badanie opublikowano niedawno w Journal of Steroid Biochemistry and Molecular Biology. Zgodnie z jego wynikami suplementacja białkiem serwatkowym przed i po treningu ma tendencję do powodowania niewielkich wzrostów regulacji receptorów androgenowych w porównaniu z grupą kontrolną. Mimo, że efekt nie był duży (wyniki nie osiągnęły znaczenia statystycznego), to jednak nawet niewielki wzrost liczby receptorów androgenowych jest w dłuższej perspektywie korzystny, ponieważ testosteron ma więcej miejsc, do których może się przyłączyć. Badanie to jest zbliżone do poprzedniego, w którym mężczyznom podawano po ćwiczeniach fizycznych posiłek, co powodowało wzrost liczby receptorów androgenowych.




Przełom badawczy


W badaniu wzięli udział starsi mężczyźni – od 57 do 72 lat. Nie jest to wiek typowy dla kulturystyki, niemniej jednak wyniki są interesujące. Badani trenowali przez pięć miesięcy, dwa razy w tygodniu. Przypisano ich w przypadkowy sposób bądź do grupy przyjmującej 15 g izolatu białka serwatkowego, bądź do grupy placebo. Mężczyźni przyjmowali białko serwatkowe zarówno przed, jak i po treningu. Ciężki trening siłowy obejmował między innymi wyciskania nogami na maszynie – pięć serii po dziesięć powtórzeń z maksymalnym obciążeniem z dwuminutową przerwą pomiędzy seriami. Ciężary dopasowano w czasie sesji treningowej tak, by każdy z badanych był w stanie wykonać dziesięć powtórzeń w serii. Jeśli obciążenie było zbyt duże, to podczas ostatnich powtórzeń w serii zapewniano asystę. Przed i po ćwiczeniach wykonywano biopsję mięśni nóg. W grupie przyjmującej 15 g izolatu białka serwatkowego przed i po treningu stwierdzono niewielki trend w kierunku wzrostu liczby receptorów androgenowych, jednak efekt ten nie był duży.

Pytanie, nad którym się zastanawiałem brzmi następująco: „Jeśli stwierdzono niewielki trend w kierunku wzrostu liczby receptorów androgenowych u starszych mężczyzn przyjmujących białko serwatkowe, to jak sytuacja miałaby się z młodymi kulturystami wykonującymi ćwiczenia o wysokiej intensywności?”. Młodsi mężczyźni mają raczej więcej receptorów androgenowych niż starsi, co może powodować inne reakcje. Co więcej, u starszych mężczyzn odpowiedź receptorów androgenowych po ćwiczeniach siłowych jest osłabiona w porównaniu z młodszymi mężczyznami. Inna kwestia jest taka, że badani ćwiczyli dwa razy w tygodniu i wykonywali tylko pięć serii wyciskania nogami, co stanowi niewielką objętość w porównaniu z typowym treningiem kulturystycznym nóg. Czy częstsze treningi połączone z przyjmowaniem białka serwatkowego mogłyby zapewnić lepszy efekt długoterminowy? Opierając się na poprzednim badaniu można stwierdzić, że im częściej mięsień jest trenowany, tym większy jest wzrost liczby androgenów.

Dla przykładu, badani odbywali trzy sesje treningu siłowego dolnej części ciała w odstępach 48-godzinnych. Wykonywali trzy serie po 8–10 powtórzeń odpowiednio: przysiadów, wyciskania nogami i wyprostów nóg z obciążeniem równym 75–80% obciążenia maksymalnego na jedno powtórzenie (1 RM). Biopsje mięśniowe wykonywano tuż przed pierwszą sesją treningową i 48 godzin po każdej z trzech sesji, natomiast próbki krwi pobierano tuż przed, tuż po i 30 minut po każdym treningu. Gdy badanie zbliżało się do końca, naukowcy stwierdzili, że poziom mRNA receptorów androgenowych i białka wzrósł odpowiednio o 40% po pierwszej, 100% po drugiej i 202% po trzeciej sesji treningowej i był znacząco powiązany ze wzrostem poziomu testosteronu w osoczu podczas ćwiczeń.  Badanie to sugeruje, że większa częstotliwość treningów zwiększa liczbę receptorów androgenowych. Inny problem stanowi kwestia, że u starszych mężczyzn odpowiedź czynników wzrostu (MGF, miostatyny) jest osłabiona w porównaniu z młodszymi mężczyznami. Nawet jeśli u starszych mężczyzn zauważony efekt nie był duży, to jednak niewielki wzrost liczby receptorów androgenowych może zamienić się w dłuższej perspektywie w całkiem pokaźny.




Białko serwatkowe zwiększa ilość białek wiążących miostatynę


Ta sama grupa badawcza, która zajmowała się receptorami androgenowymi u mężczyzn, zbadała także białka wiążące miostatynę FLRG. Wykazały one zdolność do blokowania aktywności miostatyny w sposób zależny od stężenia. Krążą one w ludzkiej krwi i działają w mięśniach szkieletowych. Zwiększenie ilości FLRG obniża poziom miostatyny; myszy z nadmierną ilością FLRG cechowały się zwiększoną masą mięśniową i niższym poziomem miostatyny w sposób zależny od dawki. Co ciekawe, u starszych mężczyzn spożywających białko serwatkowe przed i po treningu zauważono zwiększony poziom FLRG, podczas gdy w grupie kontrolnej czynnik ten pozostawał bez zmian. Sugeruje to, że białko serwatkowe może hamować poziom miostatyny poprzez podnoszenie poziomu FLGR, należy jednak wykonać więcej badań naukowych.
Efektem działania białka serwatkowego jest rozdzielanie składników odżywczych (utrata tkanki tłuszczowej zwiększa się, podczas gdy sucha masa mięśniowa zostaje zachowana).
Nagły wzrost poziomu testosteronu związany był z większą koncentracją receptorów androgenowych po ćwiczeniach.
Białko serwatkowe być może zwiększa ilość receptorów androgenowych po ćwiczeniach fizycznych.
Białko serwatkowe powodowało zwiększenie ilości białek wiążących miostatynę.


  Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej
Napisane przez: SCREAM - 13.04.2020, 13:12 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej


W ostatnich latach głośno zrobiło się o hormonalnej terapii zastępczej (HTZ), której poddawani są starzejący się mężczyźni. Przyzwyczailiśmy się do wnikliwego przyglądania się zażywaniu sterydów anabolicznych, których w sporcie można z łatwością nadużyć lub użyć w niewłaściwy sposób. Nie należy jednak zapominać o istnieniu niezaprzeczalnych dowodów udowadniających korzyści płynące z utrzymania młodzieńczego poziomu męskiego hormonu w momencie, kiedy zaczynamy się starzeć. Korzyści te uwzględniają zarówno wzrost żywotności, jak i dobre samopoczucie, odporność na zmniejszanie się masy mięśni i kości oraz poprawę czynników wpływających na ryzyko chorób krążenia. W dzisiejszych czasach coraz więcej mężczyzn korzysta z zastrzyków, plastrów czy żelu z testosteronu, a rynek zbytu na takie substancje szybko wzrasta zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie. Wraz z nim wzrasta też zainteresowanie badaniami na temat korzyści i ryzyka takiej terapii.



Badanie, o którym będziemy mówić, zostało przeprowadzone w Centrum Medycyny Kognitywnej i na Uniwersytecie Illinois. Badanie zakładało spożycie enantanu testosteronu w ilości 200 mg raz na dwa tygodnie (jest to częsta dawka zastępcza) przez grupę mężczyzn w wieku od 66 do 86 lat. Interwencja przebiegała przez 9 miesięcy i miała charakter badania wstępnego, co oznaczało, że wszyscy mężczyźni przez pewien czas zażywali testosteron, a przez inny czas placebo. W celu oceny werbalnej aktywności pamięci i mózgu w przyśrodkowych częściach skroniowych i czołowych przeprowadzone zostały testy znormalizowane. Testy objęły dwie części badania. Wyniki testów wykazały znaczący spadek krótkoterminowej pamięci werbalnej (short-delay verbal memory) w momencie, kiedy poziom testosteronu był podwyższony (241 procent z terapią). Przyjęcie testosteronu spowodowało również spadek względnej aktywności w przyśrodkowej korze przedczołowej i mało znaczący wpływ na spadek zbiorowej miary pamięci werbalnej. Badacze ostrzegli, że przed podaniem testosteronu starszym mężczyznom ocenione musi być ryzyko negatywnego wpływu substancji na rozwój umysłowy człowieka.


Niektórzy z was na pewno słyszeli o Nikki Haskell. Nikki znana jest jako osoba udzielająca gwiazdom porad dotyczących diety. Promowała ona swoje usługi w wielu programach telewizyjnych, a ostatnio zaczęła sprzedawać suplement diety znany pod nazwą StarCaps. Produkt ten zawiera mieszankę wyciągu z papai, czosnku, waleriany, gatunku kukurydzy, papainy (enzymu trawiącego białka), węglanu magnezu i tlenku magnezu. Reklamy obiecują, że StarCaps jest prostym sposobem na zrzucenie od 5 do 65 kilogramów. Zarówno gwiazdy, jak i dietetycy promują suplement i obiecują, że StarCaps jest skutecznym, zdrowym i wolnym od symulantów sposobem na szczupłą sylwetkę. Niektórzy mogą oczywiście kwestionować jego wiarygodność marketingową, ale nawet najbardziej sceptyczni przyznają, że sugerowany produkt jest co najmniej niegroźny. Nie pisalibyśmy jednak o czymś, co nie budzi kontrowersji.


Centrum toksykologii na Uniwersytecie Utah zdecydowało się zbadać, czy w popularnych produktach StarCaps znajdują się jakiekolwiek niewymienione leki. Naukowcy kierowali się chęcią zbadania problemów związanych ze szpikowaniem lekami i zanieczyszczeniem na rynku suplementów diety, szczególnie w przypadku sterydów anabolicznych i innych nielegalnych substancji poprawiających wydajność. Według badania opisywanego w Journal of Analytical Toxicology  w sercu każdego z produktów StarCap znajduje się o wiele więcej niż tylko prosta mieszanka nieszkodliwych witamin i ziołowych składników. Dzięki wysokiej jakości chromatografii żelowej i spektrometrii masowej wykryto, że oprócz wspomnianych składników suplement zawierał również bardzo silny środek moczopędny, zwany bumetanidem.


Bumetanid jest środkiem moczopędnym z rodziny diuretyków pętlowych. Bumetanid należy do tego samego rodzaju substancji co Lasix (furosemid), jeden z najsilniejszych i najbardziej niebezpiecznych środków moczopędnych wykorzystywanych w konkursowym budowaniu rzeźby ciała. Diuretyki pętlowe powodują dramatyczne zwiększenie wydzielania wody, usuwają z organizmu potas oraz powodują ubytek elektrolitów, a zażywanie ich musi być uważnie obserwowane. Często takie substancje spożywa się razem z potasem lub innym łagodnym diuretykiem. Działanie takie odsuwa ryzyko opisanych powyżej zagrożeń. Innym sposobem jest zapoczątkowanie (i późniejsze dokładne badanie) uzupełnienia potasu. Tak jak furosemid, bumetanid jest powszechnie używany do leczenia obrzęków i niewydolności serca. Bumetanid jest również wykorzystany jako zastępstwo dla furosemidu, w przypadku kiedy pacjenci stają się odporni na lek. W szerokiej rodzinie diuretyków bumetanid jest zdecydowanie bardzo ważnym ogniwem.


Oczywiście możemy zadawać sobie pytanie, czy bumetanid znalazł się w produktach StarCaps świadomie. Racjonalną odpowiedzią na to pytanie jest stwierdzenie, że obecność diuretyków w środkach odchudzających znacząco wpływa na naszą dietę. Diuretyki powodują szybką utratę wody, co może być mylnie kojarzone ze spadkiem wagi ciała. Jeżeli na przykład osoba na diecie pod wpływem nowego suplementu traci od 3 do 5 kilogramów wagi przez tydzień, jest ona przekonana o tym, że produkt działa – a nawet działa bardzo dobrze. Po odstawieniu produktu i przybraniu na wadze nadal mamy złudzenie, że suplement działał. Mamy więc wyraźne, logiczne uzasadnienie tego, że firma chciała umieścić w suplemencie diuretyk. Myślimy tak, zakładając oczywiście, że celem firmy był czysty zysk, a nie przestrzeganie prawa czy zdrowie kupujących suplement ludzi.


Kolejnym motywem wskazującym na to, że producenci StarCaps wiedzieli, co robią, było wykrycie, że ilość substancji odnalezionej w suplemencie zbliżała się do ilości wykorzystywanej do celów terapeutycznych. Uboczne skażenie, lub przypadkowe włączenie substancji z poprzedniej produkcji wykonywanej na tym samym sprzęcie, powinno zaowocować wykryciem małej ilości substancji. Oczekiwalibyśmy wówczas wykrycia śladowych ilości substancji, nie ilość wystarczającą do celów terapeutycznych. Nie wspominając już o tym, że każda firma mająca licencję na pracę z diuretykami pętlowymi powinna mieć wdrożone standardy kontroli jakości i walidacji, potrzebne do uniknięcia wszelkiego rodzaju skażeń. Na pytanie, co tak naprawdę stało się w StarCaps, odpowiedzieć mogą tylko osoby, które pracują z produktami. Oczywiście nie jest to w żadnym stopniu oskarżenie. Mam jednak wrażenie, że jest to kwestia na tyle istotna, że powinni być o niej powiadamiani konsumenci. Znalezienie diuretyka pętlowego pośród substancji wydawanych bez recepty może mieć dużo różnych, w tym niebezpiecznych, skutków. Pamiętajmy również o potencjalnym skutku nieodpowiedniego spożycia silnego diuretyka pętlowego przez osobę, która korzysta z podobnych leków, ponieważ cierpi na choroby serca, lub przez pacjenta z silnym przeciwwskazaniem na diuretyki. W takim przypadku mogłoby to mieć poważne konsekwencje, do których zaliczane jest również zagrożenie życia. Osoby chore, które z zainteresowaniem przyglądają się wyborowi dostępnych na rynku suplementów diety, czują się całkowicie bezpiecznie, ponieważ nie sądzą, żeby środki zagrażały im zdrowiu. Cóż, składniki widoczne na opakowaniu produktów StarCaps nie wydają się na pierwszy rzut oka groźne. Sprawa StarCapsa powinna uświadomić nam, konsumentom, jak ważne jest ostrożne wybieranie suplementów.


  Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej
Napisane przez: SCREAM - 13.04.2020, 13:06 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron a spowodowany wiekiem spadek formy psychicznej


W ostatnich latach głośno zrobiło się o hormonalnej terapii zastępczej (HTZ), której poddawani są starzejący się mężczyźni. Przyzwyczailiśmy się do wnikliwego przyglądania się zażywaniu sterydów anabolicznych, których w sporcie można z łatwością nadużyć lub użyć w niewłaściwy sposób. Nie należy jednak zapominać o istnieniu niezaprzeczalnych dowodów udowadniających korzyści płynące z utrzymania młodzieńczego poziomu męskiego hormonu w momencie, kiedy zaczynamy się starzeć. Korzyści te uwzględniają zarówno wzrost żywotności, jak i dobre samopoczucie, odporność na zmniejszanie się masy mięśni i kości oraz poprawę czynników wpływających na ryzyko chorób krążenia. W dzisiejszych czasach coraz więcej mężczyzn korzysta z zastrzyków, plastrów czy żelu z testosteronu, a rynek zbytu na takie substancje szybko wzrasta zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie. Wraz z nim wzrasta też zainteresowanie badaniami na temat korzyści i ryzyka takiej terapii.



Badanie, o którym będziemy mówić, zostało przeprowadzone w Centrum Medycyny Kognitywnej i na Uniwersytecie Illinois. Badanie zakładało spożycie enantanu testosteronu w ilości 200 mg raz na dwa tygodnie (jest to częsta dawka zastępcza) przez grupę mężczyzn w wieku od 66 do 86 lat. Interwencja przebiegała przez 9 miesięcy i miała charakter badania wstępnego, co oznaczało, że wszyscy mężczyźni przez pewien czas zażywali testosteron, a przez inny czas placebo. W celu oceny werbalnej aktywności pamięci i mózgu w przyśrodkowych częściach skroniowych i czołowych przeprowadzone zostały testy znormalizowane. Testy objęły dwie części badania. Wyniki testów wykazały znaczący spadek krótkoterminowej pamięci werbalnej (short-delay verbal memory) w momencie, kiedy poziom testosteronu był podwyższony (241 procent z terapią). Przyjęcie testosteronu spowodowało również spadek względnej aktywności w przyśrodkowej korze przedczołowej i mało znaczący wpływ na spadek zbiorowej miary pamięci werbalnej. Badacze ostrzegli, że przed podaniem testosteronu starszym mężczyznom ocenione musi być ryzyko negatywnego wpływu substancji na rozwój umysłowy człowieka.
Niektórzy z was na pewno słyszeli o Nikki Haskell. Nikki znana jest jako osoba udzielająca gwiazdom porad dotyczących diety. Promowała ona swoje usługi w wielu programach telewizyjnych, a ostatnio zaczęła sprzedawać suplement diety znany pod nazwą StarCaps. Produkt ten zawiera mieszankę wyciągu z papai, czosnku, waleriany, gatunku kukurydzy, papainy (enzymu trawiącego białka), węglanu magnezu i tlenku magnezu. Reklamy obiecują, że StarCaps jest prostym sposobem na zrzucenie od 5 do 65 kilogramów. Zarówno gwiazdy, jak i dietetycy promują suplement i obiecują, że StarCaps jest skutecznym, zdrowym i wolnym od symulantów sposobem na szczupłą sylwetkę. Niektórzy mogą oczywiście kwestionować jego wiarygodność marketingową, ale nawet najbardziej sceptyczni przyznają, że sugerowany produkt jest co najmniej niegroźny. Nie pisalibyśmy jednak o czymś, co nie budzi kontrowersji.
Centrum toksykologii na Uniwersytecie Utah zdecydowało się zbadać, czy w popularnych produktach StarCaps znajdują się jakiekolwiek niewymienione leki. Naukowcy kierowali się chęcią zbadania problemów związanych ze szpikowaniem lekami i zanieczyszczeniem na rynku suplementów diety, szczególnie w przypadku sterydów anabolicznych i innych nielegalnych substancji poprawiających wydajność. Według badania opisywanego w Journal of Analytical Toxicology  w sercu każdego z produktów StarCap znajduje się o wiele więcej niż tylko prosta mieszanka nieszkodliwych witamin i ziołowych składników. Dzięki wysokiej jakości chromatografii żelowej i spektrometrii masowej wykryto, że oprócz wspomnianych składników suplement zawierał również bardzo silny środek moczopędny, zwany bumetanidem.
Bumetanid jest środkiem moczopędnym z rodziny diuretyków pętlowych. Bumetanid należy do tego samego rodzaju substancji co Lasix (furosemid), jeden z najsilniejszych i najbardziej niebezpiecznych środków moczopędnych wykorzystywanych w konkursowym budowaniu rzeźby ciała. Diuretyki pętlowe powodują dramatyczne zwiększenie wydzielania wody, usuwają z organizmu potas oraz powodują ubytek elektrolitów, a zażywanie ich musi być uważnie obserwowane. Często takie substancje spożywa się razem z potasem lub innym łagodnym diuretykiem. Działanie takie odsuwa ryzyko opisanych powyżej zagrożeń. Innym sposobem jest zapoczątkowanie (i późniejsze dokładne badanie) uzupełnienia potasu. Tak jak furosemid, bumetanid jest powszechnie używany do leczenia obrzęków i niewydolności serca. Bumetanid jest również wykorzystany jako zastępstwo dla furosemidu, w przypadku kiedy pacjenci stają się odporni na lek. W szerokiej rodzinie diuretyków bumetanid jest zdecydowanie bardzo ważnym ogniwem.
Oczywiście możemy zadawać sobie pytanie, czy bumetanid znalazł się w produktach StarCaps świadomie. Racjonalną odpowiedzią na to pytanie jest stwierdzenie, że obecność diuretyków w środkach odchudzających znacząco wpływa na naszą dietę. Diuretyki powodują szybką utratę wody, co może być mylnie kojarzone ze spadkiem wagi ciała. Jeżeli na przykład osoba na diecie pod wpływem nowego suplementu traci od 3 do 5 kilogramów wagi przez tydzień, jest ona przekonana o tym, że produkt działa – a nawet działa bardzo dobrze. Po odstawieniu produktu i przybraniu na wadze nadal mamy złudzenie, że suplement działał. Mamy więc wyraźne, logiczne uzasadnienie tego, że firma chciała umieścić w suplemencie diuretyk. Myślimy tak, zakładając oczywiście, że celem firmy był czysty zysk, a nie przestrzeganie prawa czy zdrowie kupujących suplement ludzi.
Kolejnym motywem wskazującym na to, że producenci StarCaps wiedzieli, co robią, było wykrycie, że ilość substancji odnalezionej w suplemencie zbliżała się do ilości wykorzystywanej do celów terapeutycznych. Uboczne skażenie, lub przypadkowe włączenie substancji z poprzedniej produkcji wykonywanej na tym samym sprzęcie, powinno zaowocować wykryciem małej ilości substancji. Oczekiwalibyśmy wówczas wykrycia śladowych ilości substancji, nie ilość wystarczającą do celów terapeutycznych. Nie wspominając już o tym, że każda firma mająca licencję na pracę z diuretykami pętlowymi powinna mieć wdrożone standardy kontroli jakości i walidacji, potrzebne do uniknięcia wszelkiego rodzaju skażeń. Na pytanie, co tak naprawdę stało się w StarCaps, odpowiedzieć mogą tylko osoby, które pracują z produktami. Oczywiście nie jest to w żadnym stopniu oskarżenie. Mam jednak wrażenie, że jest to kwestia na tyle istotna, że powinni być o niej powiadamiani konsumenci. Znalezienie diuretyka pętlowego pośród substancji wydawanych bez recepty może mieć dużo różnych, w tym niebezpiecznych, skutków. Pamiętajmy również o potencjalnym skutku nieodpowiedniego spożycia silnego diuretyka pętlowego przez osobę, która korzysta z podobnych leków, ponieważ cierpi na choroby serca, lub przez pacjenta z silnym przeciwwskazaniem na diuretyki. W takim przypadku mogłoby to mieć poważne konsekwencje, do których zaliczane jest również zagrożenie życia. Osoby chore, które z zainteresowaniem przyglądają się wyborowi dostępnych na rynku suplementów diety, czują się całkowicie bezpiecznie, ponieważ nie sądzą, żeby środki zagrażały im zdrowiu. Cóż, składniki widoczne na opakowaniu produktów StarCaps nie wydają się na pierwszy rzut oka groźne. Sprawa StarCapsa powinna uświadomić nam, konsumentom, jak ważne jest ostrożne wybieranie suplementów. Często to, co dostajemy, jest dla nas całkowitą zagadką.


  Brasinosteroidy: hormony roślinne – sterydami anabolicznymi
Napisane przez: SCREAM - 05.04.2020, 10:27 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Brasinosteroidy: hormony roślinne – sterydami anabolicznymi



Środki anaboliczne to niezwykle atrakcyjna grupa ‘medykamentów’ dla lecznictwa, hodowli i sportu. W medycynie chodzi głównie o leczenie różnych postaci wyniszczenia (charłactwa), przebiegających z drastyczną utratą masy mięśniowej, będących powikłaniem głodzenia, procesów starzenia się organizmu (sarkopenia), chorób układu pokarmowego, cukrzycy, nadczynności tarczycy, dysfunkcji przysadki lub podwzgórza, chorób psychicznych (anoreksji, depresji, schizofrenii, nerwicy), gruźlicy, zakażeń pasożytniczych, dializoterapii, długotrwałej terapii przeciw-cholesterolowej czy nowotworów (kacheksja). W hodowli – o szybszy przyrost wagi rzeźnej zwierząt, a co za tym idzie – większe zyski. W sporcie – wiadomo (!) – o szybszy rozwój większej masy mięśniowej, determinującej poziom wytrenowania, szczególnie w dyscyplinach siłowych i sylwetkowych.




Niemal wszystkie leki anaboliczne, poza małymi wyjątkami, są pochodnymi męskiego hormonu płciowego – testosteronu. W związku z tym – działają nie tylko anabolicznie, czyli wzrostowo na mięśnie i kości, ale też androgennie – rozwijają męskie cechy i gruczoły płciowe, i dlatego też nazywane są w nomenklaturze naukowej – steroidami anaboliczno-androgennymi. Te cechy znacząco ograniczają ich wykorzystanie, co zrozumiale, w leczeniu kobiet i dzieci, ale nawet i mężczyzn – bo tutaj prowadzą do przerostu prostaty. Widać jasno, że hodowcy też mają ‘skrępowane ręce’ w wykorzystaniu tego typu środków, gdyż te – kumulując się w tkankach zwierząt – mogą szkodzić spożywającym je konsumentom. Trudno również rekomendować sterydy anaboliczne sportowcom, nawet tym – trenującym dla siebie i nie podlegającym jurysdykcji Komisji Antydopingowej (leki te są w sporcie zakazane), gdyż koszt zdrowotny ich stosowania może przewyższyć pożytek dla formy. W tej sytuacji – farmakologia poszukuje od ponad pół wieku, pośród syntetycznych molekuł, bezpiecznych anabolików, pozbawionych aktywności androgennej, jednak – jak dotąd – wciąż raczej z perspektywami, za to bez spektakularnych rezultatów. Nie więc też dziwnego, że bardziej niecierpliwi czy też naturalistycznie nastawieni naukowcy wzięli się za testowanie w podobny sposób steroidów roślinnych.



W grupie zapalonych naukowców, poszukujących w przyrodzie naturalnych steroidów anabolicznych, znajdziemy pracowników Rutgers University w Nowym Brunszwiku. To właśnie oni opublikowali wspomniane na wstępie badanie, dotyczące brasinosteroidów. Praca nad tymi steroidami nie była jednak przypadkiem, tylko pokłosiem ich wcześniejszych doświadczeń. Brasinosteroidy przypominały im bowiem strukturalnie ekdysteroidy, które badali wcześniej – w 2008 i 2009 roku.



Ekdysteroidy to hormony owadzie, ważne generalnie dla wszystkich stawonogów, znalezione po raz pierwszy w 1954 roku, w larwach jedwabników, przez Butenandta i Karlsona. Już kilka lat później – w 1961 i 1963 – Burdette, Richards i Coda zauważyli, że ekdysteroidy stymulują syntezę białek w organizmach ssaków. Natomiast Karlson stworzył w 1968 roku pierwszą listę hormonów, które pobudzają syntezę białek w swoich tkankach docelowych; między innymi, obok testosteronu, znalazł się na niej ekdyson – związek z grupy ekdysteroidów. W 1966 roku wykryto te związki również w roślinach; dzisiaj już wiemy, że ekdysteroidy (fitoekdysteroidy) występują w niektórych ziołach i warzywach – np. w leuzei i szpinaku, i że pełnią funkcje hormonów roślinnych. W tej sytuacji zachodziło więc podejrzenie, że znane z praktyki medycyny ludowej, wzmacniające efekty działania leuzei i szpinaku wynikają z anabolicznej aktywności tych sterydów w organizmie człowieka. Aby potwierdzić to przypuszczenie, a także ustalić przydatność ekdysteroidów dla hodowli, przeprowadzono najpierw wiele obserwacji na zwierzętach. Wtedy właśnie potwierdzono ich aktywność anaboliczną w badaniach na szczurach, myszach, owcach i świniach – a nawet – przepiórkach. Wymieńmy tutaj prace chociażby kilku autorów: Hikino (1969), Syrov i Kurmakov (1976), Chermnykh (1988), Purser i Baker (1994), Koudela (1995), Kratky (1997), Todorov (2000). Bodaj pierwsze, poważniejsze badanie nad wpływem ekdysteronu (najaktywniejszego ekdysteroidu) na skład ludzkiego ciała przeprowadził zespół Simakina, w 1988 roku. Naukowcy podzielili 78 sportowców na 3 grupy: otrzymującą placebo, otrzymującą białko i otrzymującą jednocześnie białko i ekdysteron. Po 10 dniach trwania eksperymentu odnotowano 7-procentowy wzrost beztłuszczowej masy mięśniowej przy jednoczesnej, 10-procentowej redukcji tkanki tłuszczowej, w grupie: ‘białko plus ekdysteron’.




Naukowcy z Rutgers University przebadali niezwykle sumiennie i wszechstronnie ekdysteroidy – zarówno na izolowanych, mysich i ludzkich komórkach mięśniowych, jak też na żywych zwierzętach. W testach poza organizmem (in vitro), poziom syntezy białek wzrastał w izolowanych komórkach mięśniowych, traktowanych różnymi stężeniami ekdysteroidów, nawet do 20 procent. W badaniach na żywych zwierzętach porównywano efekty podawania ekdysteroidów do efektów podawania steroidu anaboliczno-androgennego – metandienonu, znanego lepiej wszystkim kulturystom – jako Metanabol. Tak jak te pierwsze związki zwiększały siłę uścisku przednich łap szczura o 18-24% w porównaniu z grupą kontrolną, tak ten drugi – o 21 procent. Jednak, przy porównywalnym oddziaływaniu na siłę mięśni, ekdysteroidy w znacznie mniejszym stopniu od metandienonu wpływały na wzrost masy prostaty, co – jak pewnie sami przyznacie – wyglądało dosyć obiecująco.
Anaboliczna musztarda




Grave wyizolował z pyłku rzepaku, w 1979 roku, bardzo aktywne związki fitohormonalne, które – już w bardzo niskich stężeniach – silnie stymulowały wzrost roślin. Kiedy ustalono ich budowę steroidową, ‘ochrzczono’ – brasinosteroidami, od łacińskiej nazwy rzepaku: Brassica napus. I wprawdzie związki te występują generalnie w roślinach, w bardzo niskiej koncentracji, to jednak najwięcej zawierają ich zawsze warzywa kapustne, spokrewnione z rzepakiem, tak jak np. baza popularnej musztardy – gorczyca. Brasinosteroidy regulują metabolizm roślin w bardzo podobny sposób, jak hormony steroidowe metabolizm ludzi i zwierząt – pobudzają w komórkach syntezę rozmaitych białek. Tak jak efekty ich działania na przedstawicieli flory zostały dość dobrze poznane, tak do niedawna wiedzieliśmy jeszcze bardzo niewiele o wpływie brasinosteroidów na ludzki i zwierzęcy organizm. Ponieważ znaleziono je w ciałach owadów, dlatego podejrzewa się, że mogą pełnić tu funkcje hormonalne, podobne do ekdysteroidów. Donoszono, że związki te hamują rozwój niektórych wirusów i komórek niektórych typów ludzkich nowotworów.



Podobieństwo strukturalne i funkcjonalne brasinosteroidów do ekdysteroidów (obie grupy związków są faktycznymi lub potencjalnymi hormonami roślinnymi i owadzimi) z jednej strony, a jednocześnie mała znajomość ich wpływu na ludzki organizm z drugiej, skłoniły naukowców z Rutgers University, zachęconych sukcesami prac nad ekdysteroidami, do tak samo gruntownego przebadania brasinosteroidów, pod kątem ich aktywności anabolicznej i ergogenicznej (pracotwórczej). Tutaj również wykorzystano zarówno izolowane komórki mięśniowe, jak też i żywe zwierzęta. W efekcie traktowania komórek mięśniowych różnymi stężeniami 28-homobrasinolidu (HB), uznawanego za najaktywniejszy brasinosteroid, uzyskano 37-procentowy wzrost poziomu anabolizmu białek i prawie 10-procentowy spadek poziomu katabolizmu tych molekuł biologicznych. W porównaniu z grupą kontrolną – dorosłe szczury, karmione różnymi dawkami HB, spożywały więcej pokarmu i zwiększyły swoją wagę o prawie 27 procent. Przy czym wzrost beztłuszczowej masy ciała wyniósł tutaj niemal 15, zaś spadek poziomu całkowitej masy tłuszczu – prawie 5 procent. Wzrosła też o 19% masa mięśnia brzuchatego łydki, wybieranego zazwyczaj do oceny anabolicznych efektów działania różnych czynników bioaktywnych.



Autorzy ‘przepuścili’ też HB przez procedurę badawczą, podobną do tej, z wykorzystaniem której wyznaczany jest tzw. indeks (wskaźnik) anaboliczno-androgenny leków sterydowych. Podzielono więc na dwie grupy stadko młodych szczurów, tuż przed ich wejściem w okres okołopokwitaniowy. Grupę testową wykastrowano, zaś wykastrowane, młode szczurki znowu podzielono na grupy, gdzie – albo nie podejmowano żadnej interwencji, albo podawano różne dawki HB, albo – testosteron. (Ponieważ wykastrowane szczury nie produkują własnego testosteronu, dlatego na ich organizmach łatwo porównać anaboliczne i androgenne efekty działania badanego związku z takimi samymi efektami działania testosteronu, i w ten sposób ustalić – czy dany związek cechuje się korzystniejszym stosunkiem aktywności anabolicznej do androgennej, niż podstawowy męski hormon płciowy.) U wykastrowanych szczurów doszło do znacznego deficytu masy mięśniowej, gdyż mięśnie brzuchate łydki tych zwierząt rozwijały się jedynie na poziomie 85% mięśni szczurów nie poddanych temu przykremu zabiegowi. Jednak podawanie HB przywracało niemal całkowicie zdolność rozwoju mięśni; masa mięśni brzuchatych łydki była prawie o 14% większa w grupie HB, niż w grupie kastrowanych szczurów bez interwencji farmakologicznej, a nawet większa niż w grupie otrzymującej testosteron, który dodał tym mięśniom niewiele ponad 10% masy. Przy czym była to w 60 procentach masa włókien szybkokurczliwych, odpowiedzialnych za siłę mięśni, tak więc i siła uścisku przednich łap też była większa w grupie ‘leczonej’ HB. Jednocześnie prostaty kastrowanych zwierząt, otrzymujących HB, były średnio ponad czterokrotnie lżejsze, aniżeli gruczoły szczurów otrzymujących testosteron, co ostatecznie – wszystko razem zebrane do kupy – świadczyło o niezwykle korzystnym indeksie anaboliczno-androgennym HB: jego bardzo wysokiej aktywności anabolicznej, przy bardzo niskiej wartości androgennej.
Nieznane receptory



Co ciekawe – ekdysteroidy podawane zdrowym, niekastrowanym szczurom wyraźnie obniżają, zaś brasinosteroidy nieznacznie podwyższają poziom testosteronu. Zupełnie jednak co innego zaskoczyło tutaj amerykańskich badaczy: kiedy przeprowadzili odpowiednie badanie, okazało się, że zarówno ekdysteroidy, jak też brasinosteroidy, jedynie w minimalnym stopniu wiążą się z jądrowymi receptorami androgenowymi (AR). Jest to dlatego zaskakujące, że – jak do tej pory uważano – wiązanie danego sterydu z jądrowym receptorem androgenowym we wnętrzu komórki mięśniowej stanowi nieodzowny warunek zaistnienia odpowiedzi anabolicznej tkanki mięśniowej na taki związek.



Amerykanie ustalili, że ekdysteroidy i brasinosteroidy wykorzystują szlaki sygnałowe dwóch kinaz – PKB (nazywanej też Akt) i PKC. To z kolei świadczy o tym, że związki te wiążą się z jakimś receptorami błonowymi, gdyż kinazy pośredniczą w przekazywaniu sygnałów hormonalnych od tego typu receptorów do wnętrza komórki (wewnątrzkomórkowe receptory jądrowe nie potrzebują pośrednictwa tych enzymów). Od niedawna wiadomo, że różne receptory steroidowe – np. androgenowe-AR (dla męskich hormonów płciowych), estrogenowe-ER i progesteronowe-PR (dla żeńskich hormonów płciowych) czy glikokortykosteroidowe-GR (dla kortyzolu) – mają swoją reprezentację nie tylko we wnętrzu komórki, ale również w jej błonie komórkowej. W literaturze odróżnia się je poprzez dodanie małej literki ‘m’ – np. mAR. Tak więc i poszczególne hormony steroidowe mogą wiązać zarówno swoje receptory jądrowe, jak też błonowe, np. testosteron – AR i mAR. Wiązanie testosteronu z mAR aktywuje między innymi szlak PKC, zaś wiązanie estradiolu z mER – między innymi – Akt/PKB. Badacze uważają więc, chociaż nie udało się im ustalić szczegółów, że hormony roślinne i owadzie wiążą się najprawdopodobniej z jakimiś steroidowymi receptorami błonowymi. Ba, niektórzy postulują nawet, że może istnieć jakiś niezidentyfikowany dotąd typ receptora błonowego, wyspecjalizowany w wiązaniu steroidów roślinnych.



Wszystko to pokazuje, że wiązanie hormonów steroidowych z receptorami błonowymi może mieć nawet większe znaczenie dla przebiegu procesów anabolicznych, aniżeli wiązanie ich z receptorami jądrowymi… A to niemal ‘wywraca do góry nogami’ dotychczasową wiedzę o sterydach anabolicznych! Znakomicie koresponduje jednak z wynikami badania wykonanego przez zespół chińskich naukowców pod kierownictwem Rui Fu, opublikowanego w lutym 2011 roku, w którym dowiedziono, że stymulacja przez testosteron rozmnażania młodych komórek mięśniowych odbywa się za pośrednictwem błonowych receptorów androgenowych oraz szlaku PKC, zaś ich dojrzewanie – za pośrednictwem szlaku innej kinaz – PKA. Te dane warto byłoby zestawić z wynikami badania Nifli, z 2005 roku, w którym wykazano, że cechy agonistów błonowych receptorów androgenowych wykazują niektóre oligomeryczne flawonoidy, pochodne katechiny, co nasuwa podejrzenie, że związki te powinny wykazywać też aktywność anaboliczną…


  Testosteron i estrogen zwiększają ilość komórek satelitarnych
Napisane przez: SCREAM - 30.03.2020, 11:15 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron i estrogen zwiększają ilość komórek satelitarnych



Nadmiar estrogenu jest związany z wieloma negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi u mężczyzn. Równocześnie z obniżaniem się poziomu testosteronu wraz wiekiem, wielu mężczyzn doświadcza wzrostu poziomu estrogenów. Rezultatem jest zaburzenie równowagi stosunku testosteronu do estrogenu, co bezpośrednio wywołuje wiele wyniszczających problemów zdrowotnych związanych ze starzeniem. Podwyższony poziom estrogenu został określony, jako przyczyna łagodnego przerostu prostaty - BPH ( z ang. benign prostatic hypertrophy), obniżonego poziomu testosteronu i rozwoju ginekomastii.



Estrogen wysyła sygnały do podwzgórza (części mózgu), żeby zastopowana została produkcja hormonu, znanego jako GnHR. GnHR jest to hormon stymulujący wydzielanie hormonu luteinizującego (LH), który z kolei jest sygnałem mówiącym jądrom żeby produkowały testosteron. Dlatego też, u mężczyzn z podwyższonym poziomem estrogenu nastąpi zahamowanie wydzielania testosteronu. Wysoki poziom estrogenu może wywołać zatrzymanie nadmiaru wody i sodu w organizmie, co doprowadzi do napuchniętego, obrzmiałego i miękkiego wyglądu. Dwa najczęstsze problemy związane z zażywaniem testosteronu to ginekomastia i trudności w odzyskaniu naturalnej produkcji testosteronu.



Suplementy takie jak 6-OXO , cynk , resveratrol  i wyciąg z grejpfruta (naringenin), to wszystko środki anty-estrogenowe, mogące być stosowane, aby uniknąć nadmiernej produkcji estrogenu. Leki anty-estrogenowe takie jak anastrozol (Arimidex), letrozol , skutecznie zapobiegają ginekomastii i są bezpieczne do stosowania dla większości ludzi. Jednakże zażywanie wysokich dawek związków anty-estrogenowych przez długi okres czasu może zahamować przyrost tkanki mięśniowej.




Komórki satelitarne: rosnąć czy nie rosnąć? Oto jest pytanie!

Komórki satelitarne istnieją po to, aby ułatwiać wzrost, utrzymanie i naprawę uszkodzonych komórek mięśni szkieletowych. Te komórki zostały nazwane satelitarnymi, gdyż umiejscowione są na zewnętrznej powierzchni włókna mięśniowego, a następnie łączą się istniejącym włóknem pomagając mu w regeneracji i wzroście. Przy podaniu testosteronu obserwuje się zależny od dawki wzrost w ilości oraz wielkości komórek satelitarnych





Ile przeciętnie wynosi liczba komórek satelitarnych w ciele człowieka?

W jednym ze źródeł znaleźć można taki wzór, choć poniżej podajemy przykład nieco bardziej klarowny.
 

  • Liczba komórek w ciele: 2 × 10 (7) do 3 × 10 (7) jąder / g, 20–25  kg mięśni u przeciętnego człowieka;
  • 2 × 10 (5) do 10 × 10 (5) komórek satelitarnych / g, tj. × 1 × 10 (10) do 2 × 10 (10) komórek satelitarnych na osobę.
Liczby w nawiasach to potęgi.
 

Liczba jąder pochodzących z komórek satelitarnych większą jest u osób młodych, niż dojrzałych. Przykładowo u mężczyzn między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia mięsień dwugłowy ramienia ma ok 4% jąder z komórek satelitarnych, ten sam mięsień
w grupie wiekowej powyżej 58 roku życia to już tylko 1,5% jąder komórkowych z tego źródła. Badanie wspomniane niżej pokazuje, że ilość komórek satelitarnych w kontekście budowania masy mięśniowej ma duże znaczenie.





Co istotne, siła oddziaływania komórek na budowanie mięśni nie jest stała i zależy od wielu czynników – również genetycznych.


Mówiąc bardzo ogólnie, nawet przy mocno wykańczających treningach i odpowiedniej diecie hipertrofia nie wystąpi (lub wystąpi w bardzo ograniczonym zakresie), jeśli komórki satelitarne nie “oddadzą” swoich jąder mięśniom, by te mogły wyprodukować więcej materiału genetycznego, sygnalizującego wzrost komórek. To właśnie aktywacja komórek satelitarnych świadczy o tym, że przy takim samych parametrach treningu, odżywiania i regeneracji, jedni osiągają doskonałe rezultaty, podczas gdy inni co najwyżej średnie.


W jednym z badań  porównano ilość komórek satelitarnych i jej wzrost oraz wzrost powierzchni włókien mięśniowych podczas 16 tygodni wykonywania treningu oporowego.
  • Osoby, które doskonale reagowały na ów trening miały początkowo średnio 21 komórek satelitarnych na 100 włókien. Ilość ta wzrosła do 30 komórek na 100 włókien, co przełożyło się na zwiększenie ich średniej powierzchni o… 54%!
  • Osoby, które reagowały na trening słabo lub wcale miały początkowo średnio 10 komórek satelitarnych na 100 włókien … i ilość ta nie zmieniła się, co siłą rzeczy nie przełożyło się na ich hipertrofię.

Wśród 66 badanych  najlepszych 17 respondentów uzyskało średnio 58% wzrost powierzchni poprzecznego przekroju włókien, 32 respondentów uzyskało 28% wzrostu, zaś 17 osób, jak wspomniano, nie miało owego wzrostu wcale. Co ciekawe, o ile w tej pierwszej grupie ilość komórek satelitarnych wzrosła znacznie (z 6 na 10%), o tyle w grupie drugiej wzrost ilości komórek satelitarnych był mały
(z 5 na 6%), co świadczy o tym, że nie tylko ilość owych komórek ale również ich jakość ma ogromne znaczenie. Wykazano, że w budowaniu masy mięśniowej żywienie i optymalne programowanie treningowe odgrywa pewną rolę, ale równie ważny jest genotyp i co za tym idzie, istotne są też liczba: molekuł sygnalizacyjnych, wrażliwość komórki na sygnały, dostępność komórek satelitarnych, rozszerzenie puli komórek satelitarnych oraz , regulacja miRNA. U osób, które doskonale reagują na trening oporowy, mają wysoką ekspresję genów kluczowych dla hipertrofii i wyraźną przewagę adaptacyjną nad innymi osobami. To między innymi tutaj możemy upatrywać odpowiedzi na to, dlaczego niektórzy naturalni bodybuilderzy wyglądają znacznie lepiej niż osoby, które bezskutecznie ładują w siebie tony “towaru”
 
Ostatnie badania dowodzą, że choć komórki satelitarne traktowane były jako populacja jednorodna, mogą być tak naprawdę bardzo zróżnicowane, Subpopulacja komórek satelitarnych może pochodzić ze znacznie prymitywniejszej komórki macierzystej. Oznacza to, że znaczenie ma nie tylko sama liczba komórek satelitarnych, ale również ich jakość i wspomniana genetyka.






Czynniki wpływające na “jakość” komórek satelitarnych
 

Genetyka

Jak już parokrotnie podkreślono, zarówno na ilość jak i na potencjał komórek satelitarnych ogromny wpływ ma genetyka. To właśnie różnorodność genetyczna ma bardzo duży wpływ na to, że jedni są urodzonymi sprinterami, inni doskonale odnajdują się w sportach ekstremalnych, jeszcze inni zaś potrafią zrobić przysiad ze sztangą, na której mają ponad 30 kilogramów. Oczywiście, ogromne znaczenie ma tu również styl życia, trening, zaangażowanie czy preferencje, jednak potencjał genetyczny ma tu również ogromne znaczenie. Lecz nie tylko on – czasem zdarza się tak, że choć pula genów jest dość podobna, to znacznie różni się pod względem transkrypcyjnym, a więc w innym stopniu przepisywane są informacje z DNA do RNA. Jak wspomniano kilka akapitów wcześniej, owa transkrypcja jest niezbędna do właściwej syntezy białek. To właśnie ona może też mieć znaczenie dla specyficznej odpowiedzi komórek satelitarnych, nawet, jeśli ich ilość u różnych osób jest zbliżona. U osób, u których większa jest aktywność genów kodujących białka związane ze stanami zapalnymi organizmu, hipertrofia mięśni może być mocno ograniczona, a nawet nie występować.
 


Stan zdrowia

Jest to kolejny czynnik kluczowy dla odpowiedniego działania komórek satelitarnych. Ich działanie ma na celu zwłaszcza regenerację mięśni po wysiłku fizycznym. Jeśli stan zdrowia jest zły, również zdolności regeneracyjne są zaniżone. Szczególne znaczenie mają tu choroby, które mocno upośledzają regenerację komórek (jak choćby cukrzyca typu II).
 


Inne komórki sąsiadujące

Tak zwane mikrośrodowisko, w jakim znajdują się komórki satelitarne. Z jednej strony są bowiem komórki włókien mięśniowych,
z drugiej – białka macierzy zewnątrzkomórkowej, także wpływające na aktywację komórek satelitarnych (komórki macierzy pozakomórkowej syntetyzują swoiste organiczne związki chemiczne i
wydzielają je do przestrzeni poza komórką;  przykładem białek tego typu jest chociażby kolagen). W ciele człowieka są również komórki niemiogeniczne, czyli takie komórki macierzyste, które nie są komórkami satelitarnymi i mogą one oddziaływać na komórki satelitarne, pobudzając je do działania. Zatem obecność i ilość wspomnianych komórek również wpływa na ilość i dynamikę działania komórek satelitarnych.
 


Starzenie się komórek satelitarnych

Pod tym względem komórki satelitarne nie różnią się od innych komórek. U osób starszych spora część szlaków molekularnych, właściwych dla komórek satelitarnych, może być uszkodzona. Niemniej, u osób aktywnych fizycznie starzenie się owych komórek jest w bardzo dużym stopniu spowolnione. Ich regularne pobudzanie i aktywacja sprawia, że pomimo wieku potencjał regeneracyjny wciąż będzie relatywnie wysoki.
 


Czynniki endokrynne

Dla podziału i regulacji działania komórek satelitarnych bardzo ważne są docierając do nich z krwią składniki – regulatory wzrostu oraz substraty energetyczne. Owe składniki mogą do nich dotrzeć także będąc wydzielanymi przez komórki satelitarne.







Aktywacja komórek satelitarnych

Komórki satelitarne nazywane są prekursorami komórek mięśniowych. Ich aktywacja stanowi ogromną część procesu wzrostu mięśni. Na co dzień, kiedy nie podejmuje się żadnego rodzaju wysiłku fizycznego, komórki satelitarne pozostają „uśpione”.  Kiedy mięsień poddawany jest skurczom w trakcie ćwiczeń, daje to bodziec do aktywacji szlaków molekularnych, pobudzających komórki satelitarne do działania (podziału). Komórki satelitarne zaczynają wówczas wydzielać substancje, które wiążą się z receptorami danej komórki i pobudzają ją do dalszego podziału.  Do substancji takich należą HGF (białko, które jako pierwsze aktywuje komórki satelitarne – jest przez nie wydzielane a następnie wiązane przez białka macierzy międzykomórkowej) i aktywujące je enzymy. Jest to też tlenek azotu, wydzielany na skutek rozciągania komórek satelitarnych i to on aktywuje wspomniane enzymy (które aktywuje HGF, wiążący się z receptorami komórek satelitarnych i pobudzających je do dalszych podziałów). Na dynamikę działania i dzielenia się komórek satelitarnych wpływa też m.in. IGF-1.  Warto tu też wspomnieć o tym, że komórki satelitarne mają zdolność do samoodnawiania się – dzięki temu pula komórek gotowych do reakcji na wysiłek fizycznych jest wciąż utrzymywana na poziomie, zapewniającym organizmowi potencjał regeneracyjny.



Załączone pliki Miniatury
   

  Szczerość pochodną poziomu testosteronu
Napisane przez: SCREAM - 21.03.2020, 11:23 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Szczerość pochodną poziomu testosteronu



Testosteron jest odpowiedzialny za wiele czynności w organizmie człowieka, od budowania mięśni, przez libido, po wzrost włosów. Chociaż występuje u kobiet i mężczyzn, to tradycyjnie jest kojarzony z cechami męskimi. Teraz wydaje się jednak, że za testosteronem kryje się coś więcej, gdyż może sprzyjać prospołecznym zachowaniom. Odkrycia, opisanego w czasopiśmie PLOS One, dokonali europejscy naukowcy, którzy otrzymali dofinansowanie z Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (grant dla początkujących naukowców).



Testosteron miał burzliwą przeszłość i był obiektem pewnych niewłaściwych określeń. "Od zawsze twierdzono, że testosteron pobudza do agresji, podejmowania ryzyka i pozerstwa" - donosi profesor dr Bernd Weber, neuronaukowiec z Centrum Ekonomii i Neuronauki CENS (ang. Centre for Economics and Neuroscience) przy Uniwersytecie w Bonn, Niemcy.
Wyniki ostatnich badań sugerują jednak, że testosteron może również nasilać zachowania prospołeczne lub osłabiać zachowania egoistyczne w niektórych sytuacjach. Skłoniło to naukowców do analizy powiązania między testosteronem a szczerością.



"Wadą wielu prac badawczych jest korelowanie wyłącznie poziomu testosteronu badanych z ich zachowaniem" - wyjaśnia autor naczelny, dr Matthias Wibral, dodając, że takie podejście odzwierciedla jedynie powiązania statystyczne i nie przynosi informacji o przyczynach zachowania. "Bowiem nie tylko testosteron wpływa na zachowanie, gdyż zachowanie również wpływa na poziom hormonów". To skłoniło naukowców z CENS do poszukiwania metody eksperymentalnej, która umożliwiłaby wykrycie przyczyny i skutku.
Na potrzeby eksperymentu behawioralnego naukowcy zrekrutowali 91 zdrowych mężczyzn. Z tej grupy 46 badanym podawano przezskórnie testosteron w formie żelu. Dopiero następnego dnia endokrynolodzy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Bonn sprawdzili, czy faktycznie stężenie testosteronu we krwi było wyższe u tych badanych niż w grupie placebo. Pozostałych 45 badanych otrzymało tylko żel placebo.


"Nikt z badanych ani żaden z naukowców przeprowadzających badania nie wiedział, kto otrzymał testosteron, a kto nie" - informuje dr Wibral. To miało uchronić przed potencjalnym wpływem tej wiedzy na zachowania.



Mężczyźni zostali poproszeni o zagranie w kości w osobnych kabinach. Im wyższy uzyskiwali wynik, tym wyższą otrzymywali nagrodę pieniężną. "Doświadczenia zostały zaplanowane w taki sposób, aby badani mogli kłamać" - mówi profesor Weber. "Znajdowali się w osobnych kabinach i nikt nie wiedział, czy wpisywali do komputera faktyczne wyniki, czy wyższe, aby otrzymać więcej pieniędzy". Aczkolwiek naukowcy byli w stanie ustalić później, czy badani oszukiwali, czy nie. "Statystycznie prawdopodobieństwo wyrzucenia każdej liczby oczek jest identyczne" - wyjaśnia neuronaukowiec. "Jeżeli zatem w wyższych liczbach znajdą się wartości oddalone, jest to jasna wskazówka, że badani oszukiwali".



Naukowcy porównali wyniki grupy testosteronowej z grupą kontrolną. "Wyniki wyraźnie pokazały, że badani z grupy o wyższym poziomie testosteronu kłamali rzadziej niż badani z grupy, której nie podano testosteronu" - wskazuje ekonomista profesor dr Armin Falk, wicedyrektor CENS wraz z profesorem Weberem. "Uzyskany wynik stoi w oczywistej sprzeczności z jednowymiarowym podejściem, wedle którego testosteron prowadzi do zachowań aspołecznych". Dodaje, iż prawdopodobnym jest, że hormon zwiększa poczucie dumy i potrzebę budowania pozytywnego obrazu samego siebie. "Na tym tle kilka euro bezsprzecznie nie jest wystarczającą zachętą, aby narazić na szwank poczucie własnej wartości" - twierdzi profesor Falk.
"Ze zjawiskiem kłamstwa łączy się głęboko osadzone tabu. Na przykład 8. przykazanie dekalogu, które brzmi - Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu" - mówi profesor Falk. "Kłamstwo jednak pełni istotną rolę zarówno w świecie biznesu, jak i w życiu osobistym". Dodaje, że ludzie często kłamią nie ze względu na własne korzyści, tylko, by chronić inne osoby lub ze względu na ich dobro.



Tego typu zachowania i ich skutki ekonomiczne często były przedmiotem badań. "Niewiele przeprowadzono jednak prac badawczych nad biologicznymi przyczynami kłamstwa" - wyjaśnia ekonomista z Bonn. "W tym względzie badania pozwoliły nam uczynić wielki krok naprzód".


  Anaboliki niszczą organizm od środka
Napisane przez: SCREAM - 19.03.2020, 11:11 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Anaboliki niszczą organizm od środka




Mężczyźni z silnymi mięśniami i bardzo słabym zdrowiem - tak można powiedzieć o tych, którzy wzrost mięśni wspomagają anabolikami.


Czeka nas epidemia zawałów u młodych, wysportowanych mężczyzn - ostrzegają brytyjscy lekarze. Przyszli pacjenci poradni kardiologicznych mają dziś średnio po dwadzieścia kilka lat. Przyczyną zagrożenia nie jest wysiłek związany z podnoszeniem ciężarów. Niestety, dbałość o ładną sylwetkę nie zawsze kończy się na samej aktywności fizycznej. Coraz więcej młodych ludzi sięga po preparaty przyspieszające wzrost mięśni.



I to właśnie budzi troskę lekarzy. - Młodzi entuzjaści kulturystyki faszerują się substancjami, które rujnują ich organizmy - mówi Vivienne Nathanson z Brytyjskiego Towarzystwa Medycznego, główna autorka badań, których celem było oszacowanie rozmiarów zjawiska. - Sytuacja coraz gorsza, a sprzyja temu rozwój internetu. Rozmaite produkty przygotowane głównie na bazie sterydów anabolicznych są coraz powszechniej sprzedawane w sieci. Walka z tym procederem to syzyfowa praca - dodaje.



Sterydy anaboliczne i ich pochodne były dawniej powszechnie przyjmowane przez sportowców uprawiających m.in. lekką atletykę, kolarstwo, sporty siłowe. Kiedy zdano sobie sprawę z ich szkodliwości, postanowiono się z nimi rozprawić. Zamiar ten powiódł się w dużym stopniu dzięki zaostrzeniu kontroli antydopingowych i uważnej pracy komisji medycznych. Wtedy jednak anaboliki rozpoczęły drugie życie - ze sportu przeniknęły do amatorskiej kulturystyki. Tu przyjmowanie szkodliwych preparatów odbywa się poza jakimkolwiek nadzorem, głównie w oparciu o "dobre" rady kolegów z siłowni.



- W rezultacie niektórzy młodzi mężczyźni pragnący pobudzić szybki wzrost tkanki mięśniowej przyjmują dawki sterydów 20-30 razy większe od bezpiecznej normy. Długotrwałe konsekwencje zdrowotne takiego postępowania są następujące: uszkodzenie mięśnia sercowego, uszkodzenie wątroby, uszkodzenie systemu nerwowego, objawiające się wzrostem agresji - wylicza Nathanson. Ocenia ona, że w Wielkiej Brytanii regularnie sięga po "koks" około 150 tys. osób. - W niektórych środowiskach i grupach rówieśniczych wykształcił się styl bycia polegający na stałym przyjmowaniu koktajli zwiększających masę mięśniową.



Ta swoista "kultura koksu" budzi niepokój, bo za kilkanaście lat może nas czekać epidemia zawałów i nowotworów wątroby u ludzi wyglądających jak okaz zdrowia. Ale to tylko pozór. Pod górą mięśni znajduje się przeciążony organizm - mówi brytyjska uczona.



Zdaniem Nathanson już teraz notuje się podwyższoną zachorowalność na niektóre dolegliwości serca wśród mężczyzn regularnie uprawiających kulturystykę. Ponieważ żaden z nich nie jest skłonny do ujawniania swych przygód ze sterydami, można się tylko domyślać, że to one zmusiły go do wizyty u kardiologa w tak młodym wieku. Często pierwszym niepokojącym objawem, są niekorzystne zmiany w psychice. Osobowość człowieka zmienia się z łagodnej w agresywną. Z upływem lat natężenie tych negatywnych uczuć może się pogłębić, osiągając stan, który lekarze nazywają "furią sterydową". - To sygnał, że w organizmie dzieje się coś niedobrego. Pod wpływem anabolików system nerwowy zaczyna się psuć, co oczywiście obciąża dodatkowo serce, które jest niezwykle wrażliwe na stres - mówi brytyjska uczona.



Załączone pliki Miniatury
   

  Dean Wharmby
Napisane przez: SCREAM - 16.03.2020, 12:31 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Dean Wharmby był zawodowym kulturystą. Sylwetki zazdrościło mu wielu mężczyzn.Niestety mężczyzna prowadził bardzo niezdrowy tryb życia.Dean każdego dnia spożywał co najmniej 10 000 kalorii, aby pozyskać energię na trening i budowanie masy mięśniowej. Tak dużą ilość kalorii o wiele łatwiej dostarczyć z niezdrowych produktów. Wiedział o tym Dean i dlatego codziennie jadło mnóstwo fast foodów i pił kilka napojów energetycznych.
Pewnego dnia jego ciało odmówiło posłuszeństwa: u Deana zdiagnozowano raka wątroby. Kulturysta był pewien, że jest to wynik ogromnych ilości jedzenia, które codziennie pochłaniał.Lekarze odkryli jednak jeden szczegół, który miał decydujący wpływ na rozwój u niego choroby.



Jak donosi The Daily Mail, kulturysta Dean Wharmby z Manchesteru był zapalonym sportowcem.Trenował praktycznie codziennie, ponieważ jego marzeniem było zbudowanie jak największej ilości mięśni. Oprócz treningów, Dean pracował także na siłowni jako trener osobisty.Właśnie z tego względu pochłaniał codziennie 10 000 kalorii i wypijał 7-8 napojów energetycznych.Dean nie różnił się bardzo od innych kulturystów – jego dieta była bogata w jaja, kurczaka i szejki z odżywek białkowych. Jego największym problemem było jednak zamiłowanie do niezdrowego jedzenia i napojów energetycznych.



Codziennie odwiedzał McDonalds na wieczorna przekąskę. W drodze z pracy do domu jadł dodatkowo pizzę, a następnie jego dziewczyna przygotowywała obfitą kolację. Pewnego dnia jego ciało powiedziało dość.Dean zaczął cierpieć na wiele różnych dolegliwości. Jednak kiedy lekarze odkryli w jego wątrobie guzy, wiedzieli, że jest to coś poważnego.Gdy Dean usłyszał diagnozę: rak – natychmiast zmienił swój styl życia. Pierwszym krokiem, który podjął, było odstawienie napojów energetycznych, od których był uzależniony.Przestał także jeść fast foody. Zrezygnował z czerwonego mięsa i cukru. Zamiast chemioterapii i radioterapii postanowił korzystać tylko z naturalnych produktów i witamin.Proponowano mu chemioterapię i przeszczep wątroby, ale odmówił.Kulturysta powoli tracił masę, ale nie zamierzał się poddawać.



Dean był przeświadczony o tym, co wywołało u niego raka.„Nie mogę powiedzieć, że to była dieta na sto procent, ale napoje energetyczne na pewno miały w tym swój udział. Podobnie z czerwonym mięsem, w którym w dzisiejszych czasach jest tak wiele chemii” – mówił Dean dziennikarzom The Daily Mail. Czy napoje energetyczne naprawdę mogą powodować raka? Doktor Dmitri Alden, onkolog z Nowego Jorku, który specjalizuje się w nowotworach wątroby, nie jest do takiej tezy przekonany.„Trudno stwierdzić, czy napoje energetyczne jako grupa produktów, wpływają na powstanie raka wątroby. Zanim wyciągniemy jakiekolwiek wnioski należy spojrzeć na skład napojów, które pił dany pacjent, a także na inne czynniki indywidualne, które są inne dla każdego człowieka” – przekazał doktor Alden FoxNews.



Po okrutnej diagnozie raka, partnerka kulturysty, Charlotte Rigby, zaczęła podejrzewać, że mogą być także inne czynniki, które spowodowały chorobę. Podejrzewała, że jej partner brał sterydy.Dean przyznał sam, że na początku swojej kariery kulturysty stosował sterydy anaboliczne.


Zanim u Deana zdiagnozowano w 2010 roku raka, zajmował się on kulturystyką przez ponad 20 lat.Po zmianie diety i złych nawyków oraz dzięki przyjmowaniu dużej ilości witamin, stan Deana zaczął się poprawiać. W 2011 roku jego guz praktycznie zniknął.„To mnie zgubiło. Poczułem się zbyt pewny siebie. Ponownie dał o sobie znać stary tryb życia” – wyjaśniał Dean.W 2013 roku Dean nagle stracił przytomność po wyjściu z siłowni, w której pracował.Zabrano go do szpitala, a jego stan był ciężki. Na szczęście udało mu się wyjść z kryzysu. Jednak zaledwie po dwóch latach, w roku 2015, jego życie znowu zaczęło gasnąć.



Dean zerwał z dziewczyną. Przez chwilę był nawet bezdomny. W końcu wróciła także choroba. Lekarze dawali mu mniej więcej trzy tygodnie życia.Guz urósł do takich rozmiarów, że nie było dla niego żadnych szans.Dean zmarł w lipcu 2015 roku.Według lekarza przeprowadzającego sekcję zwłok, Lisy Hashami, śmierć kulturysty była spowodowana stosowaniem sterydów.„Najbardziej prawdopodobną przyczyną raka wątroby było w tym przypadku stosowanie sterydów” – powiedziała doktor Hashami.



Pod koniec życia Dean opowiedział swoją historię walki z rakiem na stronie na Facebooku o nazwie: Dean’s Journey. Jego dziewczyna pomagała mu ją prowadzić.„Jestem pewna, że gdziekolwiek teraz się znajduje, jest wolny, szczęśliwy i ma się dobrze” – powiedziała Charlotte, jego dziewczyna. Niezależnie od tego, co wywołało u Deana raka, nikt nie powinien tak cierpieć.



Załączone pliki Miniatury
           

  Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Napisane przez: SCREAM - 11.03.2020, 11:33 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Jutro będę duży , dzisiaj jestem mały

art. z nowoscii.com.pl



Bogdan Okuszko  jest znany ze swojego krytycznego stosunku do „koksu”">- Czuję się czasem jak jakiś szaman albo sprzedawca magicznych eliksirów - kręci ogoloną na łyso głową właściciel sklepu z suplementami dla kulturystów. - Niektórym wydaje się, że wystarczy zainwestować kilka stów w odżywki białkowe, napchać się kreatyną i wygodnie zasiąść przed telewizorem, czekając na efekty. A potem pretensje, wyzwiska: coś ty mi za g... sprzedał, naciągaczu... W sklepie ustawia się w tym czasie kolejka. Szaman (sprzedawca nie chce ujawniać swojego nazwiska) nie może teraz rozmawiać, prosi, żeby poczekać chwilę na zapleczu. Chwila rozciąga się w kwadrans. „Bzyczek” nad sklepowymi drzwiami wciąż anonsuje nowych klientów.




Przed majowym weekendem


Niewysoka dziewczyna, wyraźnie „pofałdowana” na boczkach, a jednak wbita w ciasne spodnie i obcisłą bluzkę, wybiera jeden z wielu dostępnych w sklepie spalaczy tłuszczu. Krótko ostrzyżony „misiek” bierze dwa opakowania kreatyny w tabletkach. Na kreatynę decyduje się również stojący za „miśkiem” chudy chłopak - na oko 15, może 16 lat i „pięćdziesiąt kilo w mokrej wiatrówce”, jak podsumuje później Szaman.



Kreatyna (od greckiego kreo - mięso) to jeden z najlepiej sprzedających się suplementów. Wyraźny efekt „paker” czuje już po kilku dniach jej stosowania. Wzrasta wydolność organizmu, mięśnie stają się większe, jakby napompowane.


- Kreatyna na początku przygody z siłownią to nie najlepszy pomysł - ostrzega Szaman, oceniając dyskretnie stopień kulturystycznego zaawansowania chudzielca. - Zbyt gwałtowne podnoszenie progu wydolnościowego może wyjść ci potem bokiem. Lepiej zacząć łagodnie, „na sucho.”




- To dla kuzyna - bąka nastolatek i płaci pośpiesznie.


Suplementy to nie jest tania zabawa. Prawie każdy klient zostawia w sklepie około 100-200 zł. - A bywa, że i dwa tysiące - twierdzi Szaman. - Miałem takiego klienta w zeszłym tygodniu. Mówił, że do Londynu na dłużej wyjeżdża i musi zapas zrobić, bo tam podobno te środki osiągają horrendalne ceny.Szaman zapewnia, że ruch w sklepie nie zawsze jest tak duży: - Zwykle jest tu spokojniej. Nieco więcej roboty mam np., kiedy zbliżają się okresowe testy sprawnościowe dla policjantów.


Prawdziwe „żniwa” nadchodzą jednak wraz z końcem zimy, w zasadzie - z pierwszymi ciepłymi dniami. Społeczeństwo zaczyna wówczas nerwowo myśleć o wyglądzie. Trzeba zgubić nagromadzone kilogramy, a jeszcze lepiej - przerobić tłuszczyk na sprężyste i okazałe muskuły. I to szybko, najlepiej przed majowym weekendem, a już na pewno przed wakacjami. Wiadomo, w naturalnym trybie („na sucho”) takie tempo nie wchodzi w grę. Pozostaje zatem inwestycja we „wspomagacze”. - Młodzi ludzie są niecierpliwi - mówi Szaman. - Chcą efektów natychmiast. Jak w tej piosence: „Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały”.



Do sklepu wtacza się właśnie olbrzym w granatowym dresie. Pyta o cenę 3-kilogramowej paki preparatu białkowego na przyrost masy. - Stówa? Drogo, k...a - bluzga i oznajmia, że wcześniej brał zakazaną kateinę. Na „czarnym rynku” też płacił stówę, ale za 25 kg. Szaman nie komentuje, krzywi się tylko z dezaprobatą. Kateinę dodają do żółtego sera producenci, którym nie chce się czekać miesiącami na zakończenie naturalnego procesu dojrzewania. Kilogram specyfiku zagęszcza 100 kg sera. Olbrzym zużył pakę w pół roku. - Efekt był, ale nie polecam - cmoka w zadumie „paker”, wciąż ważąc w ogromnych dłoniach srebrne opakowanie legalnego preparatu. - Do dziś, jak strzelę kupę, niedobrze mi się od własnego smrodu robi. Matka mnie z domu wyrzuciła. Ale nie mam do niej żalu, sam się siebie brzydzę.









„Czarny rynek” suplementów kulturystycznych rozwija się znakomicie. Wystarczy spojrzeć na liczbę internetowych ofert sprzedaży legalnych i nielegalnych produktów. Ceny w internecie są zwykle korzystniejsze niż w sklepach dla sportowców, ale...


- Nie zawsze w puszce z odżywką zakupioną drogą internetową znajduje się to, co na tej puszce jest napisane - twierdzi Tomasz Sawicki, lekarz sportowy z Torunia. - Nie jest to, niestety, jedyny problem. Suplementy, jak sama nazwa mówi, powinny być dla sportowca tylko uzupełnieniem starannie ułożonej diety. Wiem z doświadczenia, że tak nie jest. Zwłaszcza młodzi ludzie nadużywają tych środków, co mija się z celem i w najlepszym wypadku kończy brakiem spodziewanych efektów.

- A w najgorszym?

- Rozwolnieniem - twierdzi Robert Szczepański, właściciel sklepu z suplementami „Maximus” w Bydgoszczy. - Suplementy to zwykle produkty ziołowe. Poza rozstrojem żołądka nie powinno spotkać nas po ich przedawkowaniu nic groźnego.





Jest to wersja powszechnie obowiązująca. Czy prawdziwa?


Białe przestępstwo


- Wpływ niektórych suplementów na organizm nie jest oczywisty - mówi dr Sawicki. - Zwłaszcza że producenci prześcigają się w tworzeniu jeszcze skuteczniejszych „wynalazków”. Na rynku jest zatrzęsienie tego typu produktów. Co istotne, nie są one klasyfikowane jako leki. Nie ma zatem obowiązku poddawania ich rygorystycznym testom i badaniom laboratoryjnym. Chociażby z tego powodu dr Sawicki zaleca ostrożność i konsultacje z lekarzem. Przypomina zarazem, że jest poważniejszy problem niż nie do końca potwierdzone ryzyko związane z nadużywaniem suplementów. Chodzi o sterydy.


- Z przerażeniem zauważam, że skala tego zjawiska gwałtownie się rozszerza - twierdzi Bogdan Okuszko, instruktor sportowy, kierownik toruńskiej siłowni „Centrum”. - „Koksuje” coraz więcej młodych ludzi. Co gorsza, problem jest wyraźnie bagatelizowany. Mam czasem wrażenie, że „koksowanie” to takie „białe przestępstwo”, na które istnieje ciche, społeczne przyzwolenie.




Koksiarskie forum


Polskie prawo nie zabrania posiadania i używania sterydów. Nie wolno nimi jedynie handlować bez zezwolenia (sterydy to lekarstwa, można kupić je na receptę w aptece). Kwestia szkodliwości sterydów, które wywołują często narkotyczne uzależnienia, nie budzi żadnych wątpliwości u zażywających te srodki.



- Sterydy mogą powodować efekty uboczne: zaburzać gospodarkę hormonalną organizmu i pracę nerek, być źródłem problemów psychicznych, m.in., niekontrolowanych wybuchów agresji - wylicza B. Okuszko. - Z dostępem do tych środków nie ma natomiast większych problemów.








Aby wyglądać jak Leszek Zajko, zeszłoroczny zdobywca Pucharu Polski w kulturystyce, trzeba wielu lat mozolnych ćwiczeń. Większość „pakerów” wybiera jednak drogę na skróty - kilka miesięcy na sterydach." Wystarczy wstukać w internetową przeglądarkę słowo „sterydy”, a otworzy się przed nami gigantyczny świat „dopalaczy”. Tylko na polskich stronach internetowych istnieje kilkadziesiąt serwisów poświęconych temu tematowi. Można znaleźć tu zestawienia poszczególnych rodzajów sterydów, opisy ich działania, porady dotyczące ustawienia odpowiednich cykli sterydowych i treningów dla „koksiarzy”. Można również zrobić zakupy. Ceny sterydów wahają się najczęściej od kilkudziesięciu do 500 zł. Na jednej ze stron trafiliśmy na ciekawą ankietę - „aktualnie zamierzam: zacząć brać sterydy, odstawić sterydy, dokupić sterydy.” Ponad 60 proc. internautów (1100 osób) biorących udział w ankiecie wybrało pierwszą odpowiedź.





- Mam 21 lat, 180 cm wzrostu, 95 kg wagi. Ćwiczę jakieś 6 lat, a teraz chciałbym spróbować czegoś mocniejszego - pisze na „koksiarskim” forum internetowym Nowicjusz. - Prosiłbym o rozpisanie jakiegoś cyklu. Chcę się bardziej wyżylić i wyrzeźbić. To będzie mój pierwszy cykl.


- Jeżeli to twój pierwszy cyklon to zapodaj prop plus winko. Na deke przyjdzie czas później - radzi w „koksiarskim” slangu Adi.


- Ja proponuję prim plus prolo plus meta - nie zgadza się z Adim niejaki Aparat. - Zobaczysz, mięsko będzie gites na lato. Dużo, szybko, wszystko.



Załączone pliki Miniatury