Witamy na stronie - Ciemna Stron Mocy, niech moc będzie z Tobą!
Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Użytkownik
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 930
» Najnowszy użytkownik: seba.minga
» Wątków na forum: 1 947
» Postów na forum: 11 560

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 47 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 45 Gość(i)
Bing, Google

Ostatnie wątki
Testosteron a przedwczesn...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
15.09.2020, 10:03
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 522
Testosteron
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
02.09.2020, 11:19
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 276
zycie na bombie
Forum: DOPING
Ostatni post: SCREAM
01.09.2020, 23:44
» Odpowiedzi: 21
» Wyświetleń: 506
Guzek w sutku, gino vs es...
Forum: DOPING
Ostatni post: SCREAM
25.08.2020, 09:27
» Odpowiedzi: 9
» Wyświetleń: 488
Insulina jako stymulator ...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
14.08.2020, 08:49
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 443
Poziom testosteronu u męż...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
09.08.2020, 10:00
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 1 489
Metanabol - kto o nim nie...
Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY
Ostatni post: SCREAM
03.08.2020, 14:18
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 893

 
  Testosteron a przedwczesna śmierć
Napisane przez: SCREAM - 15.09.2020, 10:03 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Testosteron a przedwczesna śmierć


Testosteron to najważniejszy męski hormon płciowy, biorący udział w licznych procesach zachodzących w ludzkim organizmie. Jedną z tych funkcji jest pomaganie w budowaniu i utrzymywaniu mięśni szkieletowych. Trenerzy i zawodnicy sportów siłowych doskonale o tym wiedzą, o czym świadczy niesłabnąca  popularność sterydów anabolicznych.Organizacje sportowe, media i rządy USA zawsze ostro zareagowały na ujawnione przypadki stosowania dopingu przez znanych sportowców, rozpoczynając kampanię testów antydopingowych i piętnowania sportowców przyłapanych na niedozwolonym wspomaganiu.Alarmujące informacje na temat rosnącego stosowania sterydów anabolicznych przez osoby nieletnie dodatkowo wzmocniły histerię towarzyszącą tej sprawie. Nastroje przypominają niemal czasy Maccartyzmu. W tym wszystkim zagubił się jakoś fakt, że zdrowemu, dorosłemu mężczyźnie sterydy anaboliczne są w stanie przynieść znaczne korzyści. Jako że sterydy zostały wyklęte, naukowcy chcący zająć się ich pozytywną stroną napotykają na trudności związane z brakiem funduszy na badania i nieprzychylnością instytucji naukowych oraz prasy fachowej.




Wytyczne odnośnie terapii testosteronowej

Ograniczanie badań nad hormonami zarządzanymi przez oś podwzgórze-przysadka-gruczoł dokrewny, jest po prostu głupie, gdyż hormony te (hormon wzrostu, kortyzol, hormon tarczycy, testosteron, estrogen, itd.) mają kluczowe znaczenie dla naszego zdrowia i metabolizmu. Pomysł podawania zdrowym ludziom testosteronu tak, by utrzymywać go na poziomie wyższym niż naturalny budzi wielkie kontrowersje, mimo tego, że przecież całe pokolenia kobiet miały podwyższony poziom estrogenu i progesteronu (żeńskich hormonów płciowych) w wyniku stosowania pigułek antykoncepcyjnych. Za kontrowersyjne uważa się nie tylko podwyższanie poziomu testosteronu, ale nawet uzupełnianie go do naturalnego poziomu. Poziom ten, zwany inaczej fizjologicznym, u mężczyzn w wieku 20-39 lat mieści się zwykle w szerokim przedziale od 400 do 1080 ng/dl. Wraz z wiekiem pacjenta przedział ten zostaje obniżony tak, by dopasować teorię do realnego spadku poziomu testosteronu wraz z postępami procesu starzenia. Jednak pomimo tak szerokiego zakresu oraz jasnych symptomów zgłaszanych przez mężczyzn o niskim lub bardzo niskim poziomie testosteronu, oficjalna wykładnia zaleca stosowanie terapii uzupełniania testosteronu (czyli podawania testosteronu w ilościach pozwalających przywrócić normalny poziom tego hormonu w organizmie) dopiero gdy ilość testosteronu znacznie i długoterminowo odbiega od normy (zwykle wartością graniczną jest 300 ng/dl, ale niektórzy specjaliści uważają, że terapię można stosować dopiero gdy poziom testosteronu spadnie poniżej 200 ng/dl). Oficjalna terapia zakłada podawanie 100 miligramów testosteronu (enantanu) tygodniowo.







Prawnie usankcjonowana słabość

Ustawodawcy zasiadający w rządzie i towarzystwach naukowych wydają się unikać jakichkolwiek wyrazów poparcia dla stosowania anabolicznych lub po prostu wysokich dawek testosteronu, mimo udokumentowanej wielu badaniami skuteczności takiej terapii. Wydaje się to być, przynajmniej częściowo, reakcją na wpadki sportowców oraz problemy z zapanowaniem nad czarnym rynkiem rozprowadzania tego typu środków. Kwestia dopingu w sporcie jest sprawą czysto etyczną i powinna zostać uregulowana przez stosowne organizacje sportowe (MKOl, NFL, MLB itp. Akty Kontrolne Sterydów Anabolicznych w połączeniu z prawnym zakazem przepisywania testosteronu w celach kosmetycznych lub poprawy osiągnięć, można porównać do 18 poprawki do Konstytucji USA, która zakazywała rozprowadzania alkoholu. Przypomnijmy, że zakaz ten został cofnięty w 21 poprawce.
Prohibicja jest uważana w USA za nieudany eksperyment społeczny. Mark Thornton, analityk z prestiżowego Cato Institute, jasno podaje przyczyny upadku prohibicji i widzi w tym analogię do obecnej sytuacji.
Za sprawą omówionych wyżej ograniczeń nałożonych na lekarzy medycyny, zalecenia by nie badać poziomu testosteronu (pomimo iż niski poziom tego hormonu można stwierdzić aż u 20% pięćdziesięcioletnich mężczyzn) oraz ze względu na postawę przyjętą przez władze w prezydenckim raporcie o stanie państwa z 2004 roku społeczeństwo amerykańskie jest skazane na dalsze obniżenie poziomu zdrowia (objawiające się m.in. epidemią otyłości, zwiększoną ilością zachorowań na choroby serca oraz zmniejszeniem aktywności fizycznej). Sportowcy przestali być wzorem dla młodzieży. Media i politycy przedstawiają obecne pokolenie sportowców jako dopingujących się oszustów. Co ciekawe, sportowcy należący do pokolenia startującego w czasach, gdy nie było jeszcze testów antydopingowych i gdy media sprzyjały sportowcom, uznawani są za bohaterów i to mimo częstych oskarżeń o stosowanie narkotyków, alkoholizm, rozwiązłość i zachowania socjopatyczne.





Testosteron a śmierć

Atmosfera samozadowolenia oraz skłonność do negowania ważności rozwoju fizycznego może prowadzić do cichej epidemii wśród mężczyzn, objawiającej się przedwczesnymi zgonami lub zwiększoną podatnością na różne choroby.Mimo, iż testy i badania naukowe mówiły o tym od dawna, to jednak powiązanie miedzy niskim poziomem testosteronu a kiepskim stanem zdrowia/przedwczesnym zgonem pacjentów dopiero niedawno trafiło na łamy mediów. Naukowcy z University of Washington i VA Puget Sound Health Care System ogłosili w Archives of Internal Medicine wyniki dużych badań retrospektywnych, w których udział wzięło 858 starszych mężczyzn. W badaniu tym dane laboratoryjne (ilość wolnego testosteronu oraz jego całkowita ilość) zostały porównane z danymi o zdrowiu i śmiertelności. Odkryto, że mężczyźni z niskim poziomem testosteronu (definiowanym jako całkowity testosteron poniżej 250 ng/dl, lub wolny testosteron poniżej 0,75 ng/dl) są o wiele bardziej narażeni na przedwczesny zgon niż mężczyźni z właściwym poziomem testosteronu. Statystycznie prawdopodobieństwo przedwczesnej śmierci mężczyzny o obniżonym poziomie testosteronu jest aż o 88% większe niż w przypadku mężczyzny, u którego testosteron pozostaje na normalnym poziomie. Śmiertelność u mężczyzn, których testosteron mieścił się w dolnych granicach normy okazała się być wyższa o 38%, jednak było ich zbyt mało, by ze statystyki tej wyciągać jakieś daleko idące wnioski. Dodatkowo stwierdzono, że grupa z obniżonym poziomem testosteronu ma też wyższe BMI (indeks masy ciała) i dużą skłonność do cukrzycy.Pomimo, iż założenia tego badania nie pozwalają z całą pewnością stwierdzić, że niski poziom testosteronu powoduje (pośrednio lub bezpośrednio) zwiększenie śmiertelności, to jednak jasno udowadniają, że niskiego poziomu testosteronu nie wolno bagatelizować. Wśród osób o niskim poziomie tego hormonu średnie stężenie testosteronu wynosiło 190 nd/dl, czyli tuż poniżej granicy 200 ng/dl, którą lekarze z Endocrine Society Task Force uważają za wskazanie do podjęcia leczenia. Oznacza to, że około połowa pacjentów z obniżonym poziomem testosteronu po prostu nie będzie leczona przez bardziej konserwatywnych endokrynologów. Należy też podkreślić, że osoby starsze nie są tak zdrowe jak przeciętny obywatel, co skłania do zastanowienia czy zwiększonej śmiertelności nie stwierdzono by też u osób młodszych, nie cierpiących na śmiertelne choroby. Uczestnikom powyższego badania mierzono poziom testosteronu podczas rutynowych badań związanych z innymi dolegliwościami. Zwykle chodziło o problemy seksualne, osteoporozę, złe wyniki badan laboratoryjnych, rehabilitację wieku starczego i problemy z oddawaniem moczu. Żaden z uczestników badania nie miał raka prostaty bądź jąder.
Dowody na silne powiązania pomiędzy niskim poziomem testosteronu a podwyższoną zachorowalnością i śmiertelnością wśród osób starszych skłoniły lekarzy do przeanalizowania innych chorób związanych z niedoczynnością gruczołów płciowych w celu opracowania taktyki walki z tym, możliwym do zapobiegania, stanem oraz oszacowania ewentualnych korzyści płynących z zezwolenia na mocniejsze uzupełnianie poziomu testosteronu u zdrowych osób starszych i w średnim wieku. Przypomnijmy, że obecne wytyczne nie zalecają monitorowania poziomu testosteronu w społeczeństwie. Zwróćmy też uwagę na fakt, iż osoby biorące udział w cytowanym wyżej badaniu, miały sprawdzany poziom testosteronu, czego nie robi się rutynowo, a tylko gdy pewne objawy mogą wskazywać na niski poziom tego hormonu.




Można więc przypuszczać, że istnieje znaczna grupa mężczyzn, u których nie zdiagnozowano obniżonego poziomu testosteronu, która niejako przez to nie została uwzględniona w powyższym badaniu. Ponadto badani byli dzieleni na grupy o poziomie testosteronu normalnym, obniżonym oraz w dolnych granicach normy na podstawie kilku badań. Nawet jeśli część badań wskazywała na niski poziom testosteronu, to badany mógł trafić do wyższych grup jeśli tylko ilość wskazań do tych grup była równa lub wyższa od wskazań do grupy o niskim poziomie testosteronu. Dla przykładu, załóżmy, że pacjent miał następujące wyniki: 190 ng/dl, 251 ng/dl i 262 ng/dl. Pomimo faktu, iż większość laboratoriów uznaje 350 ng/dl za dolną granicę normy, to autorzy badania założyli, iż granica, poniżej której zaczynała sie grupa o obniżonym poziomie testosteronu to 250 ng/dl. Pacjent z wynikami takimi jak powyżej, zostałby zakwalifikowany do grupy ?normalnej?, jako że miał więcej wskazań do tej grupy niż do grupy niższej.

Interesującą kwestią jest, jak wyglądałyby wyniki gdyby za granicę normy uznać standardową wartość oraz albo wyliczać średnią ze wszystkich badań, albo stosować tylko ostatnie wyniki. Gdyby okazało się, że mężczyźni w grupie ?dolnej granicy normy? mają poziom testosteronu rzędu 400 ng/dl i zwiększone o 38 procent ryzyko przedwczesnego zgonu, to oznaczałoby to konieczność ponownego zdefiniowania normalnego (czyli takiego, przy którym nie występuje ryzyko przedwczesnego zgonu) zakresu poziomu testosteronu. Niewykluczone, że zezwolenie na stosowanie kuracji utrzymującej wysoki poziom testosteronu (np. podawanie estrów testosteronu, gonadotropiny kosmówkowej ? hGC, czy też blokerów aromatazy) mogłoby przyczynić się do poprawy zdrowia męskiej części populacji.








Rola przysadki

Badając powiązania niskiego poziomu testosteronu możemy dostrzec dalsze dowody łączące ten stan z podwyższoną śmiertelnością. Niski poziom testosteronu występuje w wielu sytuacjach, takich jak ostre stany chorobowe, syndrom Klinefeltera, nieprawidłowości pracy przysadki, terapia obniżania poziomu androgenów przy leczeniu raka prostaty, kastracja i starzenie.
Stężenie testosteronu spada w czasie nagłych chorób lub traumy (np. po ciężkim wypadku samochodowym lub poważnym poparzeniu). Badania na zwierzętach sugerują, że może się tak dziać za sprawą zwiększenia aktywności aromatazy (konwertowania androgenów, w tym testosteronu, do estrogenów). Z kolei badania na ludziach wskazują, że pacjenci po przebytym zawale są bardziej zagrożeni ryzykiem śmierci w ciągu 6 miesięcy od zawału, jeśli mają niski poziom testosteronu. Inne z badań wykazuje, że u osób, które trafiły na oddział intensywnej terapii i przeżyły, poziom testosteronu wzrastał w czasie pobytu, podczas gdy u osób, które zmarły na tym oddziale stwierdzano niższy poziom tego hormonu.


Syndrom Klinefeltera to choroba genetyczna objawiająca się dodatkowym chromosomem ?X?. Zdrowi mężczyźni oznaczani są jako 46XY, zdrowe kobiety jako 46XX. Mężczyźni z syndromem Klinefeltera otrzymują symbol 47XXY (cyfra 46 odnosi się do normalnej liczby chromosomów, zaś w przypadku syndromu Klinefeltera, chromosomów jest o jeden ?X? za dużo ? 47). Mężczyźni dotknięci tym schorzeniem mają bardzo małe jądra, skłonność do otyłości i niski poziom testosteronu. Ponadto często stwierdza się u nich otyłość typu brzusznego i odporność na insulinę ? dwa objawy wiązane z niskim poziomem testosteronu. Wielu cierpi też na Zespół Metaboliczny. Mimo iż syndrom Klinefeltera występuje dość powszechnie (raz na 660 urodzeń), często pozostaje niezdiagnozowany, tak wiec nie ma wystarczających danych by zbadać jego wpływ na długość życia chorej osoby. Duńscy naukowcy porównali dane 800 osób cierpiących na syndrom Klinefeltera z danymi osób zdrowych w tym samym wieku. Okazało się, że mężczyźni dotknięci tym syndromem umierają wcześniej oraz mają wrodzone skłonności do wielu chorób, w tym cukrzycy. Podobne badanie przeprowadzone w Wielkiej Brytanii dało identyczne rezultaty. Mężczyźni ze zdiagnozowanym syndromem Klinefeltera żyją średnio o 2 lata krócej niż ich mężczyźni zdrowi.


Przysadka wysyła hormony sygnałowe, które kontrolują pracę jąder. Gdy przysadka nie pracuje poprawnie, często spada poziom testosteronu i innych hormonów. Dwa osobne badania wykazały zwiększoną śmiertelność u osób dotkniętych niedoczynnością przysadki, którym nie podawano testosteronu, w porównaniu do osób które testosteron otrzymywały.< br /> Po zdiagnozowaniu metastatycznego nowotworu prostaty pacjent poddawany jest terapii obniżania poziomu androgenów. Jest to kuracja oparta na medykamentach blokujących produkcję testosteronu i łączy się ona z wieloma zmianami w ciele pacjenta, m.in. zmniejszeniem gęstości ciała i masy mięśniowej, zwiększeniem poziomu tłuszczu, problemami seksualnymi i pogorszeniem jakości życia. Często obserwuje się też otyłość typu brzusznego, odporność na insulinę i podwyższoną skłonność do zapadania na Zespół Metaboliczny. Co więcej, zmienia się też profil lipidowy (zawartość cholesterolu i tłuszczów we krwi), zwiększając ryzyko wystąpienia chorób serca (ataki serca, zawały i śmierć).
Kastracja (chirurgiczna amputacja jąder) była stosowana jako rodzaj kary za przestępstwa, ze względów instytucjonalnych oraz wśród śpiewaków operowych. Śmiertelność w tych grupach jest znacznie zróżnicowana, tak więc nie da się wyciągnąć wniosków na temat jej powiązań z poziomem testosteronu.


Największą grupą, u której można zbadać konsekwencje niskiego poziomu testosteronu są starzejący się mężczyźni. Począwszy od 30 roku życia stężenie testosteronu spada o 1-2% rocznie. Szacuje się, że około 20% pięćdziesięciolatków i 50% osiemdziesięciolatków cierpi na schorzenia wywołane zbyt niskim (wg norm podawanych laboratoryjnych) poziomem testosteronu. Związana z wiekiem redukcja poziomu testosteronu może być ważnym czynnikiem warunkującym negatywne doświadczenia starzejących się mężczyzn, takie jak depresja, choroby serca, osteoporoza (kruche kości), deformacje kości, utrata siły, mobilności i niezależności oraz zdolności poznawczych (procesy myślowe, obliczeniowe i pamięciowe). Niski poziom testosteronu predysponuje starzejących się mężczyzn do otyłości typu brzusznego, odporności insulinowej, a także cukrzycy. Cukrzyca zaś wydatnie zwiększa ryzyko ataku serca, zawału i zatoru tętnic. Chociaż wcześniejsze badania wykazywały brak powiązań miedzy śmiertelnością w tej grupie wiekowej a niskim poziomem testosteronu, to jednak nowsze i pełniejsze badania wykazują, że mężczyźni z obniżonym poziomem testosteronu częściej umierają na raka.





Znaczenie testosteronu

Jakie wnioski płyną z powyższych danych? Po pierwsze, rola testosteronu w podtrzymywaniu zdrowia i zapewnianiu długowieczności była do tej pory niedoceniana lub wręcz odrzucana. Powyższe badania wykazują, że nie monitorowanie poziomu testosteronu może narażać męską część populacji na przedwczesną śmierć, czemu można by łatwo i tanio zapobiec. Po drugie, zasada ?nie szkodzić? musi się odnosić zarówno do podawania leków, jak i ich nie podawania. Innymi słowy, nie podawanie komuś leku mimo złych wyników badań laboratoryjnych lub nieskuteczności kuracji, jest tak samo złe, moralnie i zawodowo, jak podawanie leków szkodliwych lub stosowanie błędnej kuracji. Po trzecie, bezpośrednie powiązanie przez prawodawców nielegalnego dopingu stosowanego w sporcie i używania narkotyków przez nieletnich ze sterydami anabolicznymi, bardzo ograniczyło jak najbardziej legalne i potrzebne badania nad tymi ostatnimi i jest rozwiązaniem omijającym faktyczne problemy (brak etyki w sporcie i ryzykowne zachowania nieletnich). Po czwarte, mężczyznom odebrano szansę na dłuższe i zdrowsze życie poprzez zablokowanie prac nad nowymi lekami i metodami leczenia skutecznymi wobec obniżonego poziomu androgenów.



Polityka mająca na celu zakaz stosowania sterydów w sporcie nie ograniczyła na nie popytu i tylko przyczyniła się do rozwoju szarej, przestępczej strefy, jednocześnie uniemożliwiając angażowanie się wykwalifikowanemu personelowi medycznemu. Stygmat sterydów miał wykreować ekstremalnie konserwatywną politykę wobec ich stosowania ze szkodą dla społeczeństwa i zdrowia milionów mężczyzn. Czas już podnieść zasłonę i przyjrzeć się jakie szkody uczyniła decyzja o odebraniu lekarzom skutecznego narzędzia w postaci sterydów anabolicznych i terapii testosteronowej oraz jakie korzyści można wyciągnąć z prawnie kontrolowanego ich użycia.


  Testosteron
Napisane przez: SCREAM - 02.09.2020, 11:19 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

TESTOSTERON


Testosteron jest to najważniejszy męski hormon, produkowany w jądrach oraz w niewielkiej ilości w nadnerczach (niewielkich narządach dokrewnych, znajdujących się nad nerkami). U kobiet produkcja testosteronu pochodzi głównie z nadnerczy, jednak posiadają tylko niewielką jego ilość w porównaniu z mężczyznami. Hormon ten pojawia się w organizmie człowieka po 10 roku życia wraz z zapoczątkowaniem procesu dojrzewania, a jego poziom wzrasta aż do 20-22 roku życia, potem następnie powolny spadek, szczególnie widoczny u mężczyzn miedzy 50 a 60 rokiem życia. Średnie, dobowe wytwarzanie testosteronu w organizmie mężczyzny wynosi 4-14 mg w ciągu 24 godzin, ale stężenie zmienia się w rytmie zarówno dobowym (największe między 6.00 a 9.00 rano, najniższe popołudniu oraz wieczorem), jak też i w okresie roku (najmniej we wrześniu i listopadzie, a najwięcej w czerwcu - w naszej szerokości geograficznej).

Miejscem syntezy testosteronu u mężczyzn są komórki Leydiga w jądrach, które są stymulowane przez hormony gonadotropowe (wytwarzane w przysadce mózgowej), a sam testosteron powstaje z cholesterolu (łańcuch boczny cholesterolu jest usuwany i powstaje pregnenolon). Za tą część procesu powstania testosteronu odpowiedzialny jest hormon lutenizujący LH (lub też dostarczona z zewnątrz w formie zastrzyków gonadotropina kosmówkowa, czyli HCG używa w sporcie po zakończeniu cyklu sterydowego właśnie w celu pobudzenia syntezy własnego testosteronu).





Testosteron powstaje na 2 różnych szlakach metabolicznych:

  1. Szlak progesteronowy (delta 4) - powstaje tu większość testosteronu Pregnenolon } Hydroksyprogesteron } Androstendion } Testosteron
  2. Szlak dehydroepiandrosteronowy (delta 5) Pregnenolon } Hydroksypregnenolon } Dehydroepiandrosteron (DHEA) } Androstendiol } Testosteron
Nazwy dehydroepiandrosteron (DHEA), androstendion, androstendiol z całą pewnością, nie są obce kulturystom i kojarzą się słusznie z suplementami - prohormonami, które mogą podwyższać poziom naturalnego testosteronu. Jednak ich skuteczność, szacując procentowo, jest niższa w porównaniu do sterydów androgenno-anabolicznych (SAA).

Wiemy już jak powstaje Testosteron, teraz przyjrzyjmy się jego działaniu.
98% testosteronu związane jest z globuliną (białkiem transportowym) i nie maja żadnego znaczenia stymulującego dla tkanek (także mięśniowej). Tylko ok. 1-2%, to testosteron w formie tzw. "wolnej", niezwiązanej z białkiem i to właśnie ta niewielka jego część najbardziej interesuje kulturystów. Ilość hormonu związanego i niezwiązanego zawsze pozostaje w organizmie człowieka w równowadze. Ten wolny hormon po krótkim okresie działania jest dezaktywowany (metabolizowany) w wątrobie w efekcie tzw. "pierwszego przejścia" do 17 - ketosteroidów łączących się z kwasem glukuronowym (glukuronolaktonem) oraz siarką. Następnie zostaje wydalony z moczem lub zamieniony w estrogen.






Wolny hormon we krwi spełni tylko wtedy swoje zadanie, jeżeli połączy się z receptorem umiejscowionym w komórce.

Natomiast testosteron połączony z białkiem stanowi rezerwę organizmu stopniowo uwalnianą w miarę zapotrzebowania. Dlatego inne hormony, np. białkowe (peptydowe), np. hormonu wzrostu, tarczycy, LH, nie są związane z nośnikami, a ich aktywność jest bardzo krótkotrwała. W momencie, kiedy cząsteczka hormonu łączy się z receptorem, ulega on aktywacji i wnika do wnętrza komórki, zapoczątkowując przy pomocy DNA produkcję białek. Receptory androgenne komórki są tak samo wrażliwe na testosteron jak i na dihydrotestosteron (DHT) - dlatego też suplemacja DHT z zewnątrz, powoduje zablokowanie dostępu dla testosteronu. Jest to argument lekko podważający suplementację prohormonami, zawierającymi DHT lub jego prekursor np. 5-AA.

Drugą ważna kwestią jest fakt, iż receptory komórkowe są wystawione na większe niż naturalne stężenie hormonów. Prowadzi to po pewnym czasie do zmniejszenia ich wrażliwości i reaktywności, a co za tym idzie do zminimalizowania syntezy białka w komórce. Zatem podawanie z zewnątrz zbyt dużych dawek sterydów lub też stosowanie ich przez zbyt długi czas lub zbyt często, doprowadzi z całą pewnością do spadku efektów i nie pomoże ani zmiana środka, ani (jeszcze gorzej) zwiększenie dawki. Drugim problemem, który pojawia się przy dostarczaniu z zewnątrz (np. w formie zastrzyków lub tabletek pochodnych testosteronu) jest to, że w momencie sztucznego zakłócenia poziomu testosteronu w organizmie następuje zahamowanie całego mechanizmu wytwarzania naturalnego hormonu.
Jest to tzw. oś "podwzgórze - przysadka - gonady".






  • Podwzgórze Na zasadzie ujemnego sprzężenia zwrotnego (wysokie stężenie testosteronu we krwi), następuje zatrzymanie wydzielania gonadoliberyny (GnRH).
  • Przysadka mózgowa Niskie stężenie GnRH, hamuje sekrecję gonadotropin: hormonu lutenizującego (LH) oraz folikulostymuliny (FSH).
  • Jądra (gonady) Niskie stężenie LH ogranicza produkcję testosteronu przez komórki Leydiga, natomiast niskie stężenie FSH, wstrzymuje spermatogenezę w kanalikach nasiennych.
 
Dlatego też po skończeniu cyklu z użyciem sterydów anabolicznych, a w szczególności pochodnych testosteronu, produkcja własnego testosteronu jest zablokowana. Natomiast poziom sztucznego testosteronu obniża się sukcesywnie z dnia na dzień. Takie "zablokowanie" własnej produkcji może przeciągnąć się nawet do 10 tygodni - jest to cecha indywidualna. Dlatego tez po zakończeniu cyklu sterydowego następują spadki siły oraz masy mięśniowej (gdyż gospodarka hormonalna jest rozregulowana i często zahamowana na pewien okres czasu). Ponadto następuje wzrost poziomu wody oraz tłuszczu głównie w tkance podskórnej (organizm dezaktywuje nadmiar testosteronu poprzez aromatyzację, czyli przemianę w estrogen - żeński hormon płciowy). Poza skutkami ubocznymi, jak spadek siły, wagi, zatrzymanie wody oraz rozrost tkanki tłuszczowej na brzuchu, oraz w okolicach sutków (tzw. lipomastia i ginekomastia - kobiece piersi) występują inne, bardziej groźne i często nieodwracalne uszkodzenia: uszkodzenie wątroby i nerek, przyrost prostaty, zmiany skórne (np. trądzik), drastyczny wzrost ciśnienia krwi, miażdżyca, łysienie, bóle stawów, atrofia (zanik) jąder, bezpłodność i spadek popędu seksualnego, podatność na infekcję, zaburzenia żołądkowo/jelitowe, uodpornienie organizmu na ten rodzaj środków, niekontrolowana depresja lub agresja (w trakcie cyklu).
 
Powyższe dolegliwości są zależne od indywidualnych predyspozycji organizmu, jednak największe spustoszenie czynią podawane osobnikom w wieku 15 - 25 lat. Dla pełnej sprawiedliwości należy również podać pozytywne aspekty używania testosteronu: krótkotrwałe zwiększenie siły, masy mięśniowej, tymczasowa utrata tkanki tłuszczowej, wzrost wytrzymałości, skrócony okres odpoczynku po treningu, szybsze gojenie się urazów, uwidocznienie żył powierzchownych (waskularyzacja).


  Insulina jako stymulator budowy ciała
Napisane przez: SCREAM - 14.08.2020, 08:49 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Insulina jako stymulator budowy ciała




Weźmy postać Arnolda Schwarzeneggera i Jessiego Ventury. Wystarczy wspomnieć ich nazwiska, aby ludzie założyli, iż rozmowa dotyczy polityki, jako że obaj panowie zostali prominentnymi gubernatorami.



Możliwe jest, że niektórzy pomyślą, iż tematem konwersacji są filmy akcji, w końcu obydwaj odnieśli sukces jako aktorzy. Występowali nawet razem w filmach takich jak: „Predator” (1987), „Uciekinier” (1987) i „Batman i Robin” (1997). Jednakże wielu zaskoczyłoby stwierdzenie, iż są to byli sportowcy. Jest to zaskakujące, jako że Schwarzenegger zdobył swój pierwszy tytuł Mr Olimpia w 1970 roku, a zapaśnicza kariera Ventury zakończyła się w połowie lat osiemdziesiątych. Nie powinno być to jednak tak dużą niespodzianką, biorąc pod uwagę, iż zgodnie z ustaleniami większość ludzi kojarzy George’a Foremana nie jako największego mistrza wagi ciężkiej swego czasu, a może i nawet wszech czasów, lecz jako przedstawiciela firmy produkującej „Grill George’a Foremana”.



Insulina jest hormonem, któremu przypisywano tyle ról, co Arnoldowi Schwarzeneggerowi zwanemu „Austriackim Dębem”.

Odkryta w 1921 roku insulina natychmiast stała się cudownym lekiem, gdyż była w stanie zwalczyć często występujące choroby (jak np. cukrzyca pierwszego typu), których ujawnienie się oznaczało wcześniej wyrok śmierci (1). Początkowo insulinę uzyskiwano poprzez ekstrakcję białek z trzustki bydła lub świń. Niestety pozyskiwany w ten sposób hormon często okazywał się być zanieczyszczony innymi białkami. Te nieczystości, jak również i fakt, że zwierzęca insulina różni się odrobinę od ludzkiej, powodowały u niektórych pacjentów usunięcie leku z organizmu, a czasem nawet wywoływały reakcję alergiczną. Na szczęście dzięki wynalezionej technice rekombinacji, firmy biotechnologiczne mogą wytwarzać czystą insulinę identyczną z tą produkowaną przez organizm ludzki.




Zła strona insuliny


Przeskoczmy teraz szybko do roku 1999. Innowacyjne pomysły wprowadzone do dietetyki stają na czele tej dziedziny za sprawą Barry’ego Searsa (dieta Zone) i dr. Roberta Atkinsa (dieta Atkinsa).


Gdy częstość występowania cukrzycy typu drugiego zaczęła przewyższać liczbę przypadków cukrzycy typu pierwszego (insulinozależnej), niegdyś groźna choroba zaczęła być traktowana jako zwyczajne schorzenie, częściej postrzegane jako konsekwencja leniwego stylu życia i obżarstwa.


Amerykańskie społeczeństwo stanęło przed obliczem epidemii otyłości, która zawsze była i wciąż pozostaje prawdziwym zagrożeniem dla służby zdrowia. Nagle czołowy atak został wystosowany przeciw złu wyrządzanemu przez insulinę i zwiększającym glikemię węglowodanom. Otyłość, cukrzyca typu drugiego, nadciśnienie, syndrom metaboliczny, choroby sercowo-naczyniowe itd. – wszystkie te schorzenia nagle stały się konsekwencjami grzechu hiperinsulinemii.


Mimo to z grona atletów zaczęły dochodzić odgłosy wzburzenia, mówiące o tym, że insulina jest stosowana przez elitę sportowców. Podczas lat 80. ukrywanym sekretem był fakt stosowania tego hormonu przez biegaczy. Informacje na temat używania insuliny przez kulturystów pojawiały się w czasopismach medycznych od początku do połowy lat 90. Pod koniec lat 90. i na początku nowej dekady stawało się to coraz bardziej oczywiste, że insulina jest zażywana przez wielu atletów i kulturystów, aby polepszyć jakość treningów i zwiększyć przyrost masy mięśniowej.


Jednakże miało to miejsce w trakcie dni świetności diet niskowęglowodanowych, zgodnie z którymi jasno twierdzono, iż wysoki poziom insuliny prowadzi do zwiększenia ilości tkanki tłuszczowej i do pogorszenia zdrowia. Kariera insuliny jako polepszacza kondycji fizycznej i budowy ciała została zatracona, gdyż ludzie winą za wszystkie swe problemy związane z niedoskonałym wyglądem lub zdrowiem zrzucili na ten właśnie hormon. Co ciekawe, istniały również bardziej kolorowe „kariery” insuliny: jako broni powodującej morderstwa lub samobójstwa czy jako czynnika potęgującego wrażenia seksualne.  Takie nadużycia tego leku doprowadziły do licznych przypadków uszkodzenia mózgu, niewydolności organów, a nawet śmierci.
Czynnik stymulujący budowę ciał


Jak to możliwe, że insulina jest w stanie stymulować rozwój muskulatury i korzystnie wpływać na naszą kondycję? Większość zamieszania wynika z oceniania aktywności insuliny przez pryzmat fizjologii w sytuacjach, gdy stosowana jest ona jako czynnik farmakologiczny. Gdy nie jest podawana insulina egzogenna (w formie zastrzyków lub innej postaci insuliny farmaceutycznej) oraz w przypadku ludzi zdrowych, hormon ten reguluje poziom cukru (glukozy) we krwi i zapobiega zużywaniu niecukrowych cząsteczek w procesie generowania energii komórkowej. Wszystkie komórki organizmu funkcjonują dzięki ciągłej produkcji ATP, cząsteczki energetycznej. ATP przypomina prąd zasilający komputer, gdy odetnie się go, komputer się wyłączy. Najprostszym sposobem wytworzenia przez komórkę ATP jest „spalenie” glukozy. Cukier ten można znaleźć w krążącej wokół komórek krwi. Jest on również zmagazynowany pod postacią glikogenu wewnątrz komórek. W normalnych okolicznościach u większości ludzi zdrowych ATP produkowane jest z cukrów. Jednakże w przypadku gdy poziom cukru we krwi spada lub zapasy węglowodanów są uszczuplone (w wyniku nadmiernego wysiłku lub głodzenia) oraz gdy poziom ATP potrzebny do spełnienia wymagań metabolicznych organizmu ulega nagłemu podwyższeniu (np. przy bardzo intensywnym wysiłku), inne źródła wykorzystywane są do produkcji ATP. Te źródła to konkretne aminokwasy i kwasy tłuszczowe. Należy zwrócić uwagę, iż wykorzystanie tych związków zajdzie, gdy poziom insuliny obniży się.


W przeciwnej sytuacji, gdy stężenie cukru we krwi jest wysokie, insulina pomaga transportować cukry do wnętrza komórek. Ale co ważniejsze, będzie ona zahamowywać użycie aminokwasów i kwasów tłuszczowych do syntezy ATP. Jeśli zdrowa osoba równoważy liczbę pobieranych kalorii z zapotrzebowaniem swojego metabolizmu, organizm pozostaje w stanie dobrego zdrowia. Niestety społeczeństwo amerykańskie osiągnęło globalny stan braku równowagi kalorycznej. Kontynuowany nadmiar konsumpcji w połączeniu z prawie kompletnym brakiem wysiłku fizycznego czy pracy doprowadził do epidemii stanów przedcukrzycowych, syndromów metabolicznych i podobnych schorzeń (3). Jednakże zażywanie insuliny stwarza możliwości mogące być atrakcyjne dla wielu atletów. Zanim jednak dowiemy się czegoś więcej, istotne jest, aby osoby, które używają insuliny w celach medycznych lub stymulujących, zrozumiały, że hormon ten jest bardzo silnym lekiem. W przypadku przedawkowania śpiączka może wystąpić tak szybko, że na wezwanie pomocy może być już za późno. Co gorsza, w takim przypadku bardzo prawdopodobnym scenariuszem jest również śmierć. Przedawkowanie insuliny może nastąpić bardzo łatwo, jako że kilka czynników wpływa na sposób odpowiedzi organizmu na ten lek; niektóre formy insuliny działają bardzo szybko, inne uwalniane są powoli. Początkowy poziom cukru czy dostępność pożywienia są również czynnikami zmiennymi. Stosowanie insuliny poza zaleceniami lekarza, pod nieobecność natychmiastowej pomocy i bez monitorowania sygnałów lub symptomów hipoglikemii, jest bardzo niebezpieczne i niezalecane. Zostało to jasno udokumentowane na podstawie licznych przypadków pacjentów. Co ważniejsze dla czytelników tej publikacji, przypadki szoku hipoglikemicznego u kulturystów były notowane w literaturze medycznej . Jeden z przypadków opisany w British Journal of Sports Medicine wyszczególnia przypadek i leczenie 31-letniego kulturysty, który zapadł w śpiączkę po użyciu szybko działającej insuliny zamiast stosowanej przez niego insuliny rutynowej . Ten uprzednio zdrowy mężczyzna miał szczęście być znalezionym w domu w porę. Został skutecznie wyleczony i zwolniony ze szpitala bez żadnych długofalowych efektów ubocznych. Jednakże gdyby nie został znaleziony na czas, z całą pewnością mogłoby skończyć się to długotrwałą niepełnosprawnością, a nawet śmiercią mężczyzny. Autorzy artykułu szacują, iż jeden procent sportowców stosuje insulinę.


Mimo to, wiele osób nadużywa insuliny w nadziei, iż dzięki temu osiągnie swój cel. U zawodowych sportowców regeneracja i odzyskanie sił jest kluczowym czynnikiem determinującym intensywność ćwiczeń na przestrzeni czasu. Jednym z czynników, który może ograniczyć późniejszą aktywność fizyczną, szczególnie w stanach wymagających dziennie dużej intensywności lub długotrwałego wysiłku, jest uzupełnianie glikogenu. Poziom glikogenu odpowiada ilości zmagazynowanych węglowodanów w mięśniach i wątrobie. Razem z krążącą glukozą jest to jedno z najważniejszych źródeł natychmiastowej siły, używanej w trakcie zdarzeń wymagających wybuchu energii takich jak sprint. Biegacze często trenują przymusowo i po to, by znaleźć się w czołówce, doprowadzają do przetrenowania. Pod koniec treningu zapasy glikogenu w mięśniach są całkiem uszczuplone i występuje krótki poćwiczeniowy okres, w trakcie którego przemęczone mięśnie mogą szybko pobrać cukier i niezbędne aminokwasy.


Duża część zwiększonej absorpcji nie zależy od insuliny, jako że inne czynniki związane z wysiłkiem również stymulują pobieranie glukozy do mięśni, np. interleukina. Jednakżewchłanianie natychmiast po wysiłku wysoce glikemicznych węglowodanów, jednocześnie z szybko przyswajalnym źródłem aminokwasów o rozgałęzionych łańcuchach oraz innych spokrewnionych składników odżywczych (np. kreatyny), może zaowocować większym przyrostem beztłuszczowej masy ciała i szybszym uzupełnieniem poziomu glikogenu. Jeszcze lepsze efekty mogą zostać uzyskane poprzez spożywanie aminokwasów czy białek tuż przed ćwiczeniami .


Fizjolodzy zajmujący się wysiłkiem dokładnie przetestowali potreningowy okres absorpcji i odkryli, że ponadtrzygodzinne opóźnienie może poskutkować utratą większości korzyści uzyskanych dzięki wcześniejszym ćwiczeniom. Jednakże zostało udowodnione, że nagłe podwyższenie poziomu insuliny, spowodowane dużym stężeniem cukru we krwi lub podaniem insuliny jako leku, zwiększa poćwiczeniowy napływ w jeszcze większym stopniu. Jednakże przy tym konieczne jest posiadanie wystarczającej ilości aminokwasów we krwi . Jest to mechanizm manipulacji wykorzystywany przez atletów i ich trenerów, aby polepszyć procesy regeneracyjne organizmu i aby zapobiec przeciążeniom. Ponieważ nadużycie insuliny jest aktualnie nie do wykrycia i wielu atletów stosuje ten hormon, mimo że znajduje się on na liście substancji zakazanych wielu organizacji. Mimo to najnowsze doniesienia sugerują, że test wykrywający nielegalne użycie insuliny może zostać stworzony w najbliższej przyszłości.
Kulturyści i insulina


Atleci również wykorzystują zwiększające absorpcję składników odżywczych właściwości insuliny. Kulturyści nie są sportowcami, u których poszukuje się obecności insuliny przed zawodami, w związku z czym długotrwałe anaboliczne działanie tego hormonu jest bardziej pożądane niż krótkotrwała aktywność tylko w okresie poćwiczeniowym.


Insulina może również zwiększać wzrost syntezy białek w mięśniach (przyrost beztłuszczowej masy ciała) podczas odpoczynku. Ponadto wielu kulturystów stosujących insulinę postrzega ją jako jeden z licznych leków używanych w celu zmaksymalizowania hipertrofii komórek mięśniowych i zahamowania przy tym przyrostu tkanki tłuszczowej; przykładem innego leku może być hormon wzrostu .


Aby zwiększyć korzyści płynące ze stosowania insuliny, lek ten używany jest codziennie lub w trakcie trwania treningów tylko od kilku tygodni do kilku miesięcy .


Jednakże jednym z aspektów wzmożonej aktywności insuliny jest przyrost magazynowanej tkanki tłuszczowej. Insulina zahamowuje rozpad i uwalnianie magazynowanych tłuszczy i stymuluje enzymy pakujące lipidy do komórek tłuszczowych do tworzenia większej ilości tłuszczu. Aby zwalczyć tę aktywność, często stosuje się hormon wzrostu, hormon tarczycy i beta-agonistów (np. clenbuterol). Idąc dalej, insulina stosowana jest w najbardziej agresywnych okresach cyklu przybierania masy i z tego względu konkurencyjne używanie steroidów anabolicznych jest zjawiskiem niemalże uniwersalnym.


Oczywiste jest, że insulina nie byłaby stosowana przez atletów i kulturystów, gdyby nie była skuteczna. Pomimo ciągłego chowania głowy w piasek przez sportowe organizacje, które walczą ze stosowaniem insuliny, przekonując, iż nie ma żadnych dowodów na jej stymulujące i polepszające kondycję działanie, w mentalności elity zawodników insulina stała się koniecznym lekiem, który trzeba zażywać. Pewni kulturyści osiągnęli status „insulinowych guru” i lek ten jest jednym z powodów, dla których masa i budowa ciała czołówki kulturystów zmieniła się tak dramatycznie od czasu złotej ery Arnolda. Jasne jest, iż w rękach tych jednostek stosowanie insuliny zdaje się promować przyrost masy mięśniowej bez zwiększania się ilości podskórnej warstwy tłuszczu.


Niestety okazjonalni kulturyści, słysząc, że insulina jest szeroko stosowana wśród elit, będą zachęceni do używania tego leku, ale jest wysoce nieprawdopodobne, że dzięki niemu uzyskają tyle samo korzyści, co elitarni atleci. Nieliczni rekreacyjni kulturyści mają dostęp do tego samego poziomu instrukcji i wskazówek oraz nadzoru gwarantowanego ich elitarnym odpowiednikom; używanie leków pomocniczych jest bardziej ograniczone, diety są mniej surowe, brak jest motywacji i poparcia, mniejsza jest intensywność treningów. Są to główne powody, dla których zwyczajny użytkownik nie zauważy przyrostu masy podobnego do uzyskanego przez profesjonalistów. W zamian za to poprzez utrzymywanie stężenia insuliny na poziomie przekraczającym stan fizjologiczny rekreacyjni kulturyści ryzykują faktyczny przyrost tkanki tłuszczowej.


Prediabetycy i ludzie chorujący na cukrzycę typu drugiego mają wyższe stężenie insuliny we krwi w porównaniu z ludźmi, u których poziom cukru regulowany jest prawidłowo. Jest to związane z większą ilością beztłuszczowej masy ciała i również, co może zaskoczyć wiele osób, ze zwiększoną masą tkanki tłuszczowej. W przypadku braku ekstremalnego zapotrzebowania metabolizmu na energię, obojętnie czy w wyniku rygorystycznego i rozszerzonego treningu czy w wyniku stymulacji spalania tłuszczu wywołanej lekami, egzogenna insulina będzie powodować tylko i wyłącznie wzrost stopnia anabolizmu, raczej niż bardziej specyficzny zysk beztłuszczowej masy ciała. Anabolizm całego organizmu oznacza, że poziom zmagazynowanego tłuszczu będzie powiększał się tak samo lub nawet bardziej niż beztłuszczowa masa ciała, czego rezultatem będzie mniej pożądana sylwetka ciała, nie mówiąc już o ryzyku dla zdrowia.


Czy insulina ma swoje miejsce w polepszaniu kondycji fizycznej i zwiększaniu muskulatury? Przy najwyższym poziomie treningu hormon ten powoduje wzrost masy lub przyspiesza regenerację. Jednakże cena może być wysoka, nie pod względem finansowym, jako że lek ten jest relatywnie tani, ale w przypadku zdrowia. Liczba pacjentów przyjętych do szpitala w wyniku nadużycia insuliny nie jest dokładnie odzwierciedlona w literaturze, ponieważ FDA (Food and Drug Administration – Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków ) nie postrzega insuliny jako leku mogącego być nadużywanym. Jednakże wielu lekarzy z izby przyjęć w miastach, w których znajdują się społeczności kulturystów, doświadczyło przyjęć i zgłoszeń przypadków szoku hipoglikemicznego i śpiączki wywołanej nadużyciem insuliny. Ostatecznym przesłaniem na temat insuliny jest fakt, iż aby wyciągnąć potencjalne korzyści ze stosowania tego leku, należy być dobrze poinstruowanym, zdyscyplinowanym i świadomym ryzyka.


  Poziom testosteronu u mężczyzn zależy od środowiska, nie genów
Napisane przez: SCREAM - 09.08.2020, 10:00 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Poziom testosteronu u mężczyzn zależy od środowiska, nie genów


Według badań przeprowadzonych na Durham University, poziom testosteronu u mężczyzn w dużej mierze zależy od środowiska, w którym się wychowywali, a nie od genów czy rasy.

Mężczyźni, którzy dorastają w trudniejszych warunkach, na przykład w środowisku, gdzie mają kontakt z wieloma chorobami zakaźnymi, prawdopodobnie będą mieli niższy poziom testosteronu w późniejszym życiu niż ci, którzy spędzają dzieciństwo w zdrowszym środowisku – twierdzą naukowcy z Durham University.

Badanie opublikowane w „Nature Ecology and Evolution” kwestionuje teorię, że poziom testosteronu jest kontrolowany przez geny lub rasę. Jego rezultaty sugerują, że środowisko, w jakim mężczyźni spędzali dzieciństwo, było najważniejszym czynnikiem determinującym poziom testosteronu, wzrost czy wiek, w którym osiągnęli dojrzałość płciową.

Brytyjscy naukowcy porównali ze sobą pięć grup mężczyzn w oparciu o to, gdzie spędzili dzieciństwo. Grupy te składały się z: zamożnych mężczyzn urodzonych w Bangladeszu, którzy nadal tam mieszkają, mężczyzn urodzonych w Bangladeszu, którzy przenieśli się do Londynu jako dzieci, mężczyzn urodzonych w Bangladeszu, którzy przeprowadzili się do Londynu jako dorośli, mężczyzn urodzonych w Wielkiej Brytanii, których rodzice wyemigrowali z Bangladeszu i mężczyzn, którzy urodzili się w Wielkiej Brytanii i mieli europejskie korzenie.



Łącznie badanie objęło 359 mężczyzn. Uczni zebrali od nich informacje dotyczące, wzrostu, wagi, wieku osiągnięcia dojrzałości płciowej oraz szereg innych informacji. Pobrali także od badanych próbki śliny, by sprawdzić ich poziom testosteronu.

Badanie ujawniło pewne istotne różnicę między tymi grupami. Jego wyniki wykazały, że mężczyźni, którzy urodzili się w Bangladeszu lub Wielkiej Brytanii, ale dorastali i żyli jako dorośli w Wielkiej Brytanii, mieli znacznie wyższy poziom testosteronu w porównaniu do innych grup badanych. Byli też wyżsi i wcześniej osiągali dojrzałość płciową. Mężczyźni urodzeni i wychowani w Bangladeszu - w tym ci zamożni oraz ci, którzy przenieśli się do Wielkiej Brytanii jako osoby dorosłe – byli niżsi, później wchodzili w okres dojrzewania i mieli niższy poziom testosteronu.

Naukowcy twierdza, że te różnice wynikają z inwestycji w energię. Wysoki poziom testosteronu można osiągnąć, jeśli nie ma wielu innych wymagań energetycznych dotyczących organizmu, takich jak walka z infekcjami. W środowiskach, w których ludzie są bardziej narażeni na choroby lub złe odżywianie, mężczyźni kierują energię ku przetrwaniu kosztem testosteronu.

- Jest mało prawdopodobne, by poziom testosteronu u mężczyzn odnosił się do ich pochodzenia etnicznego czy miejsca, w którym żyją, jako osoby dorosłe. Zamiast tego odzwierciedla on otoczenie, w którym dorastali – powiedział główny autor publikacji, dr Kesson Magid z Wydziału Antropologii Uniwersytetu Durham.

Mężczyźni z wyższym poziomem testosteronu są bardziej narażeni na potencjalne niekorzystne działania tego hormonu na zdrowie i starzenie się. Bardzo wysokie poziomy mogą oznaczać zwiększone ryzyko wystąpienia chorób prostaty, w tym nowotworów i są powiązane z wyższą agresją. Z kolei bardzo niskie poziomy testosteronu u mężczyzn mogą obejmować brak energii, utratę libido i zaburzenia erekcji.

- Bardzo wysoki i bardzo niski poziom testosteronu może mieć wpływ na zdrowie mężczyzn. To ważne, aby dowiedzieć się więcej na temat ich sytuacji w dzieciństwie, aby uzyskać pełniejszy obraz czynników ryzyka dla niektórych chorób – przyznała Gillian Bentley, współautorka badań. Bentley zaobserwowała również, że środowisko, w którym dorastają dziewczynki, może wpływać na poziom ich hormonów, płodność i poziom ryzyka wystąpienia niektórych nowotworów.

Ponieważ wysoki poziom testosteronu potencjalnie prowadzi do zwiększonego ryzyka wystąpienia chorób prostaty, naukowcy sugerują, że wszelkie badania profilów ryzyka mogą wymagać uwzględnienia środowiska, w którym dorastał pacjent.


  Metanabol - kto o nim nie słyszał
Napisane przez: SCREAM - 03.08.2020, 14:18 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Metanabol - kto o nim nie słyszał


W internecie istnieją setki stron z jego opisami, a na forach dyskusyjnych codziennie pojawiają się dziesiątki pytań w stylu "jak jeść metkę".

Prawidłowa nazwa związku nazywanego Metanabolem to Methandrostenolone. Został on stworzony przez Johna Zieglera i po raz pierwszy wyprodukowany przez firmę farmaceutyczną Ciba w 1956 roku pod nazwą handlową Dianabol. W zamierzeniach miał być lekiem podawanym chorym z ujemnym bilansem białkowym (choroby wątroby i jelit, przewlekła biegunka), anoreksją, w stanach po ciężkich chorobach wyniszczających i zakażeniach, osteoporozą czy też zanikami mięśniowymi (w tym dystrofią u dzieci).


Metanabol bardzo szybko zyskał ogromne grono zwolenników wśród sportowców, zwłaszcza w USA. Wśród ludzi go stosujących znajdziemy tak znane nazwiska jak Larry Scott, Frank Zane, Arnold Schwarzenegger czy też inni zdobywcy tytułu Mr. Olympia. To właśnie popularność była przyczyną wydania zakazu jego produkcji przez FDA. Stało się to po opublikowaniu raportu z którego jasno wynikało, że tylko niewielki procent całej produkcji używany był na potrzeby kliniczne, większość krążyła wśród osób uprawiających kulturystykę. Metanabol nawet na chwilę nie zniknął z rynku. Prym w jego produkcji wiodą zwłaszcza nasi wschodni sąsiedzi.


Swoją popularność Metanabol zawdzięcza głównie znacznemu wpływowi na tempo syntezy protein, przyspieszeniu procesu glikogenezy, czyli odbudowy zapasów glikogenu w mięśniach oraz szybkiemu, zauważalnemu wzrostowi siły. Nie bez znaczenia pozostaje też jego niska cena oraz powszechna dostępność. Doskonale pasuje do sportów siłowych. Jednak w przypadku dyscyplin, w których dominuje wysiłek aerobowy, jego używanie może okazać się błędem, ponieważ powoduje on spadek ilości tlenu dostarczanego do komórek (jest to spowodowane zmniejszeniem ilości czerwonych krwinek). Dzięki temu, że jego stosowanie wiąże się z szybkim przyrostem masy i siły świetnie sprawdza się jako "kickstarter" przy cyklach z użyciem środków o długim okresie półtrwania (są to środki posiadajace długi ester jak na przykład Dekanin Nandrolonu czy też Enantan lub Cypionat Testosteronu). Tego typu środki zazwyczaj osiągają odpowiednie stężenie, a tym samym zaczynają odpowiednio działać, dopiero po 10-15 dniach od rozpoczęcia cyklu. Dzięki dodaniu Metanabolu widoczne rezultaty pojawiają się o wiele szybciej. Wykazuje on silne właściwości anaboliczne przy niskim działaniu androgennym. Oczywiście efekt w dużej mierze zależy od dawki. W przypadku przyjmowania więcej niż 30 mg prawdopodobieństwo wystąpienia takich skutków ubocznych jak łysienie czy trądzik znacząco wzrasta.


Badania pokazują, że Metandienon ma bardzo słaby wpływ na nasz układ hormonalny. Jedno z takich badań przeprowadzone w 1976 roku przez Kopenhaskich uczonych na grupie 16 wytrenowanych sportowców pokazało, że podawanie Metandienonu w dawce 15 mg przez okres 2 miesięcy spowodowało spadek produkcji własnego testosteronu jedynie o 69%. Pozwala to na postawienie tezy, że duża część efektów związanych z jego przyjmowaniem nie wynika z mechanizmu łączenia się cząsteczki Metanabolu z receptorem androgennym. Do dziś nie udało się opisać wszystkich procesów towarzyszących jego przyjmowaniu. Wśród informacji na temat metanabolu, warto zwrócić uwagę na wzrost produkcji dopaminy występujący podczas jego przyjmowania, co jak wiemy skutkuje poprawą ogólnego sampoczucia.


Wszystkie wcześniej wymienione cechy powodują, że przy dobieraniu dawek metanabolu panuje ogólnie znana zasada "im więcej tym lepiej". Jak się okazuje jest ona bardzo często totalnie pozbawiona sensu. Dawka terapeutyczna tego środka wynosi 2,5 do 5 mg, a jedynie w niezwykle ciężkich stanach chorobowych zwiększa się ją do 10 mg. Wśród osób trenujących na siłowniach nierzadko można spotkać się z przypadkami przyjmowania 60, 80 czy nawet 100 mg Metanabolu dziennie! Takie zachowanie nie dość, że jest całkowicie nielogiczne, to dodatkowo niezwykle niebezpieczne. Badania moczu pokazują, że wraz ze wzrostem dawki wzrasta ilość wydalanego środka w formie niezmienionej czyli im więcej przyjmujemy tym więcej się marnuje. Odpowiednia dawka powinna zawierać 15-40 mg w zależności od stopnia zaawansowania jak również obecności innych środków w cyklu. Należy zwrócić także uwagę na dość krótki okres półtrwania, który wynosi od 3 do 6 godzin. Powoduje to, że najlepszym wyjściem jest podzielenie dziennej dawki na 2-3 mniejsze porcje i przyjmowanie ich w równych odstępach czasu.


Istnieją jednak czynniki, które sprawiają, że nie dla każdego rozkładanie dziennej dawki na kilka mniejszych będzie najlepszym wyjściem, pierwszym z nich jest fakt, że ilość związku metabolizowanego w wątrobie jest w miarę stała, co przy podawaniu niskich dawek powoduje, ze mniejsza ilość substancji pozostaje aktywna. Przyjmowanie małych dawek sprawia także, że nie osiągamy zbyt wysokiego stężenia (ale jest ono stabilne przez cały dzień). Widzimy teraz, że ustalenie uniwersalnego sposobu przyjmowania Metanabolu jest niemożliwe. W przypadku osób stosujących w cyklu wyłącznie Metanabol w umiarkowanych dawkach lepszym sposobem będzie przyjęcie jednorazowej dawki w godzinach porannych. Dzięki temu więcej substancji przetrwa proces dezaktywacji w wątrobie co zaowocuje wyższym jego stężeniem we krwi. Z powodu krótkiego okresu półtrwania zdąży on opuścić nasz organizm zanim wejdzie w fazę największej produkcji testosteronu, czyli w pierwszych godzinach snu. Tym samym o wiele łatwiej i szybciej będziemy mogli się odblokować co oznacza mniejsze spadki.


Bardzo szybko dochodzi do podniesienia wskaźników wątrobowych co może doprowadzić do jej uszkodzenia.Należy także uważać na skutki uboczne związane z nadmiarem estrogenów. Metanabol dość łatwo wchodzi w reakcje z enzymem aromatazy co sprawia, że istnieje ryzyko wystąpienia ginekomastii estrogenowej, podwyższonego ciśnienia krwi oraz nadmiernej retencji wody. Zaradzić temu możemy stosując antyestrogeny.




Jak już wcześniej wspominałem na rynku dostępna jest także iniekcyjna forma Metanabolu. Nie jest ona jednak zbytnio popularna. Krótki okres półtrwania sprawia, że trzeba wykonywać przynajmniej jedną iniekcję dziennie, a dla utrzymania stałego stężenia przynajmniej dwie. Ale ma ona także swoje zalety. Obecność grupy metylowej powoduje bardzo małe powinowactwo Metanabolu do SHGB (globulina wiążąca hormony płciowe) a tym samym sprawia, że duża ilość substancji pozostaje aktywna.


Wszystkie wcześniej wymienione cechy Metanabolu sprawiają, że jest to środek idealny zarówno dla osób zaczynających swoją przygodę z dopingiem jak również dla bardziej zaawansowanych.Nalleży jednak pamiętać, ze metanabolu nie powinno się lecieć solo a jako bazę dać testosteron


  DECA plusy i minusy
Napisane przez: SCREAM - 24.07.2020, 09:30 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

DECA plusy i minusy


Kulturyści używający sterydów dopracowują swą wiedzę na ich temat od wielu lat, twierdząc, iż dla określonych potrzeb nie ma lepszych środków. W ich środowisku jest powszechnie wiadomo, iż sterydy o działaniu bardziej androgennym nadają się bardziej do celów zwiększania ogólnej masy ciała w tzw. cyklach masowych. Natomiast komponenty o mniejszym oddziaływaniu androgennym, a zwiększonym wpływie anabolicznym, chętniej używane są w cyklach redukcyjnych oraz przed zawodami.

Wśród najbardziej znanych sterydów androgenno-anabolicznych (SAA), niewątpliwie znajduje się dekanian nandrolonu, znany pod powszechną nazwą jako DECA-DURABOLIN znany jako "DECA". Jest to ester 19-nortestosteronu o przedłużonym działaniu. Ester dekanianowy nadaje preparatowi przedłużone działanie do około trzech tygodni po wstrzyknięciu. Nandrolon jest zbliżony chemicznie do testosteronu jednak jest jego modyfikacją chemiczną, tworząc odrębną molekułę o nieco innym działaniu na organizm. W porównaniu z testosteronem jego działanie anaboliczne jest większe a działanie androgenne słabsze. Również obserwacje kliniczne potwierdzają słabszą aktywność androgenną nandrolonu.


U ludzi wykazano, iż Deca-Durabolin wpływa dodatnio na przemianę i gospodarkę wapnia. Zwiększa masę kości w takich schorzeniach jak osteoporoza i osteopenia. Według doniesień, u kobiet z rozsianym rakiem piersi, Deca-Durabolin powoduje obiektywnie wykazane cofanie się objawów choroby. Jednak na taki efekt czeka się wiele miesięcy.Deca-Durabolin działa też bardzo pozytywnie na gospodarkę azotową ustroju, co stwierdzono w badaniach przemiany białek. Zjawisko to zostało wykorzystane dla celów terapeutycznych w stanach niedoboru białka, np. w przewlekłych, wyniszczających chorobach, po operacjach i ciężkich urazach. Następstwa działania androgennego (np. wirylizacja) są względnie rzadkie po zalecanych dawkach.





SKŁAD CIAŁA

Badania mocno potwierdziły tezę, iż odpowiednie dawki połączone z treningiem oporowym powodują wzrost beztłuszczowej masy ciała. Jednakże oprócz oczywistych wyników, naukowcy doszli do wniosku, iż całkowity poziom tłuszczu oraz procentowa jego zawartość w organizmie, nie uległa zmianie, natomiast zawartość tłuszczu w okolicach nóg oraz grzbietu zmniejszyła się. Istotną wiadomością, jest fakt, iż do pomiaru tkanki tłuszczowej nie został użyty cyrkiel kabłąkowy (pomiar fałdu skórno-tłuszczowego), tylko technika o nazwie DEXA , która z dużą dokładnością odzwierciedla zawartość tkanki tłuszczowej. [b]DEXA, to specjalistyczna technika, wkożystująca promienie - X, które z dużą dokładnością oddają wyniki pomiaru masy tkanki tłuszczowej, masy kośćca oraz beztłuszczowej (suchej) masy ciała w interesujących nas regionach ciała.[/b]

To opracowanie pozwoliło wysnuć jednoznaczny wniosek, iż zróżnicowane dawkowanie "Deci", może zdecydowanie zwiększyć masę mięśni, nie powodując przyrostów tkanki tłuszczowej w zależności od indywidualnych predyspozycji genetycznych organizmu.

Nasuwa się więc pytanie, czy rezultaty niniejszych badań mogą być przyjęte za ostateczne i rozstrzygające dla potencjalnego czytelnika?
Niestety nie, pojedyncze badanie nie może być ostatecznym dowodem potwierdzającym wyniki oraz argumentację. Jednakże zainteresowanie "Decą" zaczęło się już o wiele wcześniej. Starsze opracowania, opisywały efekty związane ze zmianą składu budowy ciała na przykładzie sportowców, którzy wspomagali swój trening, mimo istniejących w tamtejszych czasach sprzecznych i niejednoznacznych poglądów, dotyczących dawkowania nandrolonu. Po recenzjach, w których nie odnotowano znaczących rezultatów, zaprzestano na pewien okres badań. Jednak z uwagi na duże zainteresowanie tym środkiem przez wielu sportowców, postanowiono przyjrzeć się wpływowi tej substancji na ich organizmy w nieco odmienny sposób. Otóż zaczęto zwiększać dawki, co okazało się kluczem do odkrycia jednoznacznych korzyści, płynących ze stosowania nandrolonu. Zaczęto podawać dawki 200mg/tydzień przez okres 6-ciu tygodni. Wyniki zaskoczyły wszystkich. Tym samym stwierdzono, iż dawki 100mg/tydzień i poniżej, przyjmowane przez okres do 3 tygodni, nie dają żadnych rezultatów związanych z poprawą wyników, osiąganych w różnych dyscyplinach sportowych. Właśnie na tym polegał wcześniejszy błąd badaczy. Dlatego też wydaje się, iż dawka DECA-DURABOLINU 200mg/tydzień, przyjmowana przez okres nie mniejszy niż 6 tygodni, jest odpowiednią, a zarazem niezbędną do osiągnięcia oczekiwanych rezultatów. Zatem potwierdzono, iż dawki "Deci" w różnych proporcjach wpływają na zmianę składu ciała u większości ludzi. Pozostało tylko jeszcze jedno pytanie, z jakim ryzykiem się to wiąże?





WIĘCEJ MASY, MNIEJ SKUTKÓW UBOCZNYCH

Deca posiada bardzo silne działanie anaboliczne, związane z zatrzymaniem ucieczki azotu z organizmu, oraz anty-kataboliczne, ograniczając rozpad mięśniówki i wpływając na przyspieszenie restytucji potreningowej (szybsza regeneracja). Opinie osób trenujących w 100% potwierdzają powyższe wyniki.


"Deca" pozwala mi trenować ciężej i dłużej, przyspiesza regenerację i cudownie smaruje moje stawy. To niesamowity efekt, nie boję się przetrenowania w dodatku ryzyko skutków ubocznych przy odpowiednim poziomie wiedzy jest niewielkie.

Istnieją też inne pozytywne skutki stosowania nandrolonu. Przeprowadzono kolejne badania na mężczyznach, tym razem nietrenujących. Podawano im dawkę 300mg/tydzień, która zwiększyła w ich organizmach tolerancję glukozy. Wynik ten jest znaczący z biochemicznego punktu widzenia i wskazuje na zwiększoną utylizację cukrów przez organizm, która wpływa na szybką produkcją energii, zapobiegając magazynowaniu cukrów w postaci tkanki tłuszczowej. Warto dodać, iż ten efekt, nie został zaobserwowany wśród mężczyzn otrzymujących testosteron prolongatum (Testosteron Enanthate), sugerując, iż takie działanie jest specyficzne tylko dla "Deci". Zatem znikome działanie związane z aromatyzacją oraz efekt utylizacji cukrów w organizmie, predysponuje dekę do miana sterydu w głównej mierze anabolicznego i w "miarę bezpiecznego" dla organizmu.



"Deca" podczas dłuższego stosowania wpływa na bezpłodność u mężczyzn, jak prawie wszystkie sterydy, wstrzymuje wydzielanie gonadotropin. Prowadzone są badania nad środkiem antykoncepcyjnym dla mężczyzn z wykorzystaniem nandrolonu. Nadużycie lub niewłaściwe jej stosowanie prowadzi do zaniku zdolności reprodukcyjnych. Tylko medyczna interwencja może przywrócić utracone funkcje seksualne. To bardzo istotna informacja dla sportowców planujących założenie rodziny. Wszystkie sterydy w większym, bądź mniejszym stopniu wpływają na zmianą gospodarki lipidowej oraz skład krwi (czas protrombinowy - krzepnięcie, gęstość).Po mimo, iż "Deca", nie posiada grupy alfa-alkilowej przy C-17, należy mieć świadomość, iż nieodpowiednie jej dawki przyczynią się do uszkodzenia wątroby - przecież tam jest metabolizowana


  Kobiety na koksie
Napisane przez: SCREAM - 11.07.2020, 11:29 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Kobiety na koksie



Niewiele kobiet trenowało w Muscle City w latach osiemdziesiątych. Było tam tylko kilka siłowni, lochów zdominowanych przez samców, bez żadnej infrastruktury przyjaznej paniom. Pojedyncze kobiety, które decydowały się na trening, robiły to na swoje własne ryzyko.


W World`s Gym nie było drzwi od prysznica. Droga do prysznica wiodła przez garaż. Wtedy, Rachel McLish wygrała Ms. Olympia. Jej piękne ciało pojawiło się w czasach, gdy umięśnienie było w modzie, co zainspirowało wiele kobiet do uprawiania kulturystyki i obaliło mit o tym, że kobieta nie powinna mieć mięśni. Krok po kroku, coraz więcej ładnych ciałek, pojawiało się w naszych świątyniach, drastycznie poprawiając krajobraz. Siłownie musiały temu sprostać, budując sale dla pań i oddzielne szatnie.


Początkowo, byłem bardzo zaintrygowany, gdy spod sztangi wyłoniła się idealnie dopracowana bogini. Właśnie odłożyłem sztangę na stojaki i podnosząc głowę, zobaczyłem idealne uda wchodzące w szorty ze spandexu, tak cieniutkie, że z daleka można było dostrzec kolor stringów. Walnąłem głową w sztangę, na tyle mocno, by wyjść na ostatniego palanta, gdy wstawałem z ławki, aby obejrzeć resztę jej ciała. W piersiach miała tyle silikonu, by odpowiednio zaokrąglić swoją sylwetkę, stanowiło to piękny kontrast dla wyrzeźbionego ciała i wyglądało bardzo prowokująco. Twarz miała jak z okładki magazynu: ładną, naturalną, bez przesadnego make-upu, piękne, długie blond włosy.
Odwróciła się i spostrzegła, że się jej przyglądam. Uśmiechnęła się lekko zaczepnie i posłała mi takie spojrzenie, że prawie polałem się w gacie. Znalazłem w sobie odwagę, podszedłem i zagadałem. Szedłem po cienkiej linie, nie wiedząc dokąd i gdzie prowadzi. Ledwo wyjąkałem prośbę o numer telefonu. Dostałem. Zadzwoniłem tego samego popołudnia i wieczorem poszedłem na swoją pierwszą w życiu randkę z umięśnioną laską.


Gdy obudziłem się w jej łóżku następnego dnia, byłem na progu 2,5 letniego doświadczenia, najbardziej głębokiego i intymnego w moim życiu, bycia z kobietą, która się koksuje. Poznałem część tego, co przeżywają i jak zmieniają się kobiety, stosujące sterydy. Prochy zmieniają te dziewczyny fizycznie, psychicznie i seksualnie, co czyni taką znajomość, powiedzmy "interesującą". Nie mówię, że to najgorszy z moich związków, ale przyprawił mnie o wielki ból głowy.


Tak, jak mężczyźni, kobiety muszą zmierzyć się z tymi samymi problemami zdrowotnymi i prawnymi, jeżeli stosują sterydy. Kobiety musza ponadto, zmierzyć się z czymś więcej. Ze społecznym odrzuceniem w chwili, gdy sterydy zmieniają ich ciało w bardziej męskie, a przemiany tej nie da się ukryć. Nie mówię tutaj o umięśnionych laskach. Mówię o zawodowcach. O dziewczynach z okładek. O tych, które dostarczają Ci tego, czego oczekujesz kupując bilet na zawody kulturystyczne.


Już sama kwestia wpływu na psychikę i umysł, wstrzykiwania osobie danej płci hormonów płci przeciwnej, budzi wiele kontrowersji. Czy męskie hormony niszczą kobiecość, czy tylko dodają męskości i która z tych rzeczy jest nieporządna? Dla mnie obydwie. Ale najpierw spróbujmy określić, co to jest kobiecość. Możesz porównać sobie Kim Chizevsky do Marly Duncan, obie w formie startowej i powiedzieć, że jedna wygląda bardziej kobieco od drugiej- ( Ja mogę, ale co ja tam wiem.) Już widzę feministki krzyczące, że obie są kobiece, ponieważ są kobietami i ich kobiecość leży w ich doświadczaniu bycia kobietą.... A sprawy wizualne, definiujące kobiecość z męskiego punktu widzenia, takie jak: duże cycki, okrągły tyłek, wąska talia i ładna buzia, nie mają z tym nic wspólnego.


Ja nie umiem inaczej zdefiniować kobiecości. Nie znam się, nie posiadam wiedzy. Ale Carol Anne wie. Nie ma lepszej adwokatki kobiecości od naszej kochanej Carol Anne Weber. Mam nadzieję, że nie będzie na mnie zła, jeżeli przytoczę jej opinię. Każdy, kto stoi po tej drugiej, nie-biznesowej stronie kulturystyki, to zrozumie. Carol Anne nie zgadza się ze stwierdzeniem feministek, że -To kobiety decydują, co to znaczy być kobiecą, nie mężczyźni." Carol Anne mówi: " Liczy się to, jak przeżywasz i doświadczasz swojej kobiecości. Możesz być zawodową kulturystką i nie stracić nic ze swojej kobiecości, jeżeli mężczyźni będą cię uznawać za kobiecą."


Zgadzam się. Dopóki nie biorą sterydów. Uważam, że kulturystki nie są kobiece. Ale tylko te, które biorą, nie kulturystki ogólnie.To kluczowa sprawa. Zgadzają się z tym wszyscy ludzie poproszeni o opinię. Nikt nie uważa naturalnych kulturystek za mało kobiece. Za mało kobiece uważane są kulturystki z wielkimi żyłami, szeroką szczęką, wielkim nosem i głosem jak Barry White po zażyciu helu. Ale w ferworze walki, kto zastanawia się nad tym co myślą ludzie. Linia podziału została jasno określona. Jakkolwiek kulturystyka bez żadnych ograniczeń ma swoich wiernych fanów, to ich liczba systematycznie się zmniejsza. To powoduje, że często czołowe zawodniczki nierzadko muszą dodatkowo pracować, aby się utrzymać.


Powszechne używanie sterydów sprawiło, że ludzie odwrócili się od kobiecej kulturystyki. Gdy George Snyder promował Ms. Olympia, ludzie bardzo ciepło przyjęli te zawody, a zawodniczki miały rzesze fanów. Kobiety wyglądały na zgrabne, silne i zdecydowanie kobiece. To zainspirowało inne kobiety w dążeniu do sylwetki, która była w zasięgu ręki. Sport się rozwijał i sterydy wyszły przed szereg. Federacja próbowała ustalić normy i przeprowadzać testy, ale niestety zakończyło się to porażką. Teraz, gdy widzisz kobiety na scenie, zastanawiasz się, czy to nie pora na wprowadzenie definicji trzeciej płci. Pomijając świetną genetykę Lendy Murray, czy urodę Sue Pierce, reszta stawki wyglądała fatalnie. Nie mogłem nawet na nie patrzeć. I nie tylko ja. Ta impreza straciła wszystko ze swojego pierwotnego charakteru. Na tyle dużo, że nie ma szans zarobić sama na siebie, musi być dołączana do męskich zawodów. Gdy w zeszłym roku promowano Ms. Olympia jako oddzielną imprezę, sprzedano 2000 biletów.


Rozmawiałem z kilkoma kobietami, o których wiem, że brały koks. Zapytałem ich, dlaczego chcą za tak marne grosze zniszczyć swoją kobiecość i życie seksualne. Co ciekawe, kobiety podchodzą do tej sprawy inaczej niż mężczyźni.
Tylko kilka kobiet przyzna się, że są na koksie, pomimo tego, że skutki uboczne widoczne są gołym okiem. Tylko kilka przyznało się na osobności, że brały. Pewnie dlatego, że jakiś czas temu przychodziły do mnie po rozpiski. Inne szły w zaparte. Nawet, gdy pokazałem im ich własne zdjęcia sprzed kilku lat i kilku cykli (nie menstruacyjnych). Gdyby zużywały połowę tej energii, z jaką kłamały mi prosto w oczy na treningu w siłowni, nie potrzebowałyby nigdy koksu. Zastanawiam się, czy one uważają to za coś złego. Nie mówię tutaj o łamaniu zasad federacji, czy prawa, ale o łamaniu zasad ustanowionych przez matkę naturę. To ironiczne. Naśladują mężczyzn w tym, jak trenują, jak startują, przyjmują męskie hormony i zgadnij co się dzieje? Stają się mężczyznami.


Czego doświadcza kobieta, która wraz z rosnącą muskulaturą zmienia się w faceta? Nikt tego nie wie. Wypisanie wszystkich efektów ubocznych sterydów to jedno, a życie z nimi to zupełnie co innego. Pół roku po tym, jak zaczęliśmy się spotykać, moja panna weszła na pierwszy cykl. Chciała wygrać Nationals i myślała, że nie da się tego zrobić inaczej. Mówiłem jej, że nie ma, aż tak dobrych genów, by powalczyć na Nationals i sterydy tylko zniszczą jej zdrowie. Nie miała genów kulturystki, ale miała ciało, dla którego ksiądz zrzuciłby sutannę. Umięśnione, szczupłe, idealna skóra - piękna, seksowna kobieta. Mogła zajść bardzo daleko bez koksu, ale nigdy nie mogłaby wygrać Nationals. Obojętnie, czy z koksem, czy bez.


To ją wnerwiło. Mówiąc jej co myślę, rzuciłem rękawicę, którą ona podjęła i zaczęła koksować. Chciała nadrobić stracony czas, nie schodząc w ogóle z cyklu. Okazało się, że miałem racje. Z tego co mi wiadomo, do tej pory nie wygrała Nationals. Ale zniszczyła swoje ciało i swoją kobiecość. Jej skóra stała się gruba i sucha. Włosy wypadały. Ton jej głosu spadł o 3 oktawy, szczeka stała się szeroka, nos urósł, okres się zatrzymał. Jej przemiana to wszystko (wiem, że umierasz z ciekawości, abym podał nazwisko), czego doświadczają kobiety sięgające po koks. Niektóre bardziej, inne mniej, ale nie ma kobiety odpornej na skutki uboczne. Wymieniłem te występujące najczęściej. Są one nieodwracalne, nieporządne, ale z niezrozumiałych dla mnie powodów akceptowane.


Najbardziej widoczne efekty utraty cech kobiecych, są źródłem gorących dyskusji w kręgach kibiców kulturystyki, jednak federacja zdaje się przymykać na to oko. Chcę teraz pomówić o innych sprawach, o których wie niewielu. O sprawach intymnych. Kobieta zmienia się psychicznie i fizycznie, gdy jej płeć nie jest jasno określona, a do jej organizmu dostają się androgeny. Co dzieje się z heteroseksualnym związkiem, gdy kobieta zaczyna zmienia się w faceta? Nic w tym pięknego i szczerze mówiąc, nie dziwię się, że budzi odrazę.


Pomówmy najpierw o agresji. Kulturysta powinien być agresywny, co nie? Wtedy robi się najlepsze treningi. Ale gdy kobiecie włącza się "agresor" od testosteronu, to mamy problem. Mózg nie wie co ma robić. Prowokują bójki, nie panują nad słownictwem, wpadają w furię, gdy coś im spadnie. Miałem taki przypadek z moją dziewczyną. Pierwszy raz zobaczyłem kobietę z "agresorem".


Wracaliśmy z pokazów. Czekaliśmy na bagaż na lotnisku. Ja spokojnie czekałem, aż wyjedzie na taśmie, ona stała oparta o ścianę. Miała na sobie szorty, sportowy stanik i top. Była w dobrej formie, cała w żyłach od fast foodów, na jakie pozwoliła sobie po zawodach. Muszę przyznać, że wyglądała całkiem nieźle. Jakiś biedny facet, przyglądał się jej odrobinę za długo. Wydarła się na niego głosem starego faceta: " Na co się kurwa gapisz, chuju ??? Mam Ci wydłubać te oczy z tego jebanego łba?" Ledwo udało mi się ją od niego odciągnąć, na oczach zdumionego tłumu.


A co z agresją seksualną? Testosteron wywołuje chcicę także u kobiet. Chcicę i agresję. Ale zanim zaczniesz wkruszać metę do płatków twojej dziewczyny, pomyśl chwilę. Dziewczyna waży 65-70kg. Potrafi robić cardio przez godzinę i wyciska 100kg na klatę. Wraca z treningu i nie ma nic do roboty. Chce ciebie, tutaj i TERAZ! Nie mówię tu o świecach, czy nastrojowej muzyce. Mówię o dzikiej, natychmiastowej potrzebie seksu, kilkanaście razy dziennie. Jeżeli kręcą cię takie dziewczyny, to pamiętaj, żeby zamykać okna od sypialni. Gdy będzie cię ujeżdżała, będzie wyrażać swoją przyjemność krzycząc... męskim głosem. Sąsiedzi będą pewni, że bzykasz się z facetem. Przez pierwsze 4 miesiące, jak wprowadziła się do mnie, sąsiad z góry myślał, ze jestem gejem. Od czasu, gdy ją poznał, uważa mnie za jeszcze większego zboka.


Ok, powiedzmy, że nie przeszkadza Ci seks z dużą, silną kobietą, o niskim głosie. A co powiesz na seks z dużą, silną kobietą, o męskim głosie, z włosami na dupie i małym penisem? Powiększenie łechtaczki pod wpływem działania androgenów, to kolejny, nieodwracalny skutek uboczny. Widziałem kilka większych od mojego kciuka i gwarantuję Ci, że po takim widoku, nie będziesz się tak ochoczo zabierał do robienia minety. Gdy taka kobieta się podnieci, jej łechtaczka powiększa się i "staje" zupełnie tak, jak penis. Niektóre kobiety mówią, że to dostarcza niesamowitych przeżyć i mocniejszych orgazmów. Ale z drugiej strony, doznania erotyczne, podczas każdego wchodzenia po schodach, to chyba nie jest to, o co chodzi. W każdym razie przywyknij do tego, bo to nie zniknie.


Następny w kolejce jest Hirsutyzm, czyli występowanie nadmiernego owłosienia (w formie "trawnika"). Włosy zaczynają rosnąć na szyi, biuście, dookoła sutków, na pośladkach, na wewnętrznych stronach ud i w okolicach odbytu. Usuwanie tych włosów z całego ciała, może stać się obsesją. Znam kobiety, które spedzają kilka godzin wyrywając sobie włoski z brody, goląc klatę i depilując bikini. Często i regularnie. I będą musiały tak robić do końca życia.



Wzdęty brzuch, to kolejny skutek uboczny stosowania niektórych sterydów. Pojawia się dysfunkcja i obrzęk dolnych partii brzucha. Żołądek obniża się. Objawia się to zatrzymaniem wody i potężnymi wzdęciami. Zawodniczki starają się to ukryć, chodząc cały czas "na wdechu". Rozwarcie pochwy. Brzmi seksownie, co nie? Niestety, kobiety stosujące sterydy mają ciągły problem z "upławami". To nie choroba, ani infekcja. To po prostu ciągłe rozwarcie. To oczywiście nie jest bolesne, ale kłopotliwe. Dolegliwość ta, ustępuje natychmiast po odstawieniu sterydów. Ale w trakcie cyklu, trzeba sobie z tym jakoś radzić. Musi sobie z tym też poradzić facet, który zamierza spędzić trochę czasu w jej pochwie. Kolejny problem, jaki pojawia się u kobiet na koksie, to odór ciała. Gdy facet się nie umyje, pachnie trochę inaczej niż kobieta. Testosteron odpowiada za zapach potu u ludzi, jak u reszty ssaków, dając samcom mocniejszy zapach. Kobiety stosujące sterydy, również muszą się z tym liczyć.


Cierpi na tym jej poczucie własnej wartości, prowadząc do depresji i nierzadko wycofywania się z zawodów. Co więcej, odstawienie dopingu, jeszcze bardziej to pogłębia. Ponowne uwolnienie estrogenów, powoduje olbrzymią depresj-, rozpacz i apatię. Niektóre dziewczyny mówiły mi, że myślały, że zwariują zanim ich układ hormonalny wrócił do normy. Obserwowanie, jak znikają ciężko wypracowane mięśnie, dolewa tylko oliwy do ognia.


Załamana, owłosiona kobieta z wzdętym brzuchem, śmierdzącym potem i małym penisem, z którego bez przerwy coś cieknie, dla większości potencjalnych kochanków będzie odpychająca, co z kolei pogłębia jej depresję, itd. Omijając mięśnie, nowa samoświadomość kobiety, może być przyczyną wstydu i problemów. Seksualność takiej kobiety, może zostać zachwiana na zawsze zwłaszcza, jeżeli trafi na niedoświadczonego, nietolerancyjnego i tępego kochanka.
Czy to wszystko jest tego warte? Czy światowa czołówka zarabia miliony dolarów i żyje w luksusie, zbierając sławę i uwielbienie fanów? Większości z tych dziewczyn, ledwo wystarcza na rachunki. To interesujące, pomimo tego, że zawodowa kulturystka ma kobietom do zaoferowania tak niewiele, one dalej decydują się używać sterydów, aby stworzyć ciało, które tak naprawdę nikomu się nie podoba.


Często to nie ich wina. Przeważnie stoi za nimi ich chłopak lub mąż, który ma górę koksu, przerost ambicji i karze dziewczynie robić wszystko, by wygrać. Ci goście, to zazwyczaj byli kulturyści, którym "nie wyszło". Ich kumpel jest troszkę większy niż oni sami, więc on na pewno zna się na koksie lepiej, od tych wszystkich "ekspertów". Niestety, większość tych gości nie potrafiło samemu zrobić formy, a zabierają się za trenowanie innych. Jak często widziałeś obok kulturystek, które z roku na rok wspinają się w rankingach, gości o paskudnych gębach ze strzykawką za plecami?


Niektóre kobiety stosują małe dawki nisko androgennych sterydów. Niestety, zazwyczaj przy końcu swej kariery. Ale niektóre z nich, jeszcze długo startują. Jeszcze inne nie koksują w ogóle. Moja żona, Shelley Beattie, nigdy nie używała sterydów w swojej zawodowej karierze. Ale zrobiła cykl, żeby wygrać USA NPC i dostać kartę zawodowca, za namową jakiegoś idioty, który ją wtedy trenował. Radzi sobie o wiele lepiej bez nich (bez sterydów i idioty). Trzecie miejsce na tegorocznym MS. Olympia bez koksu, to naprawdę dobry wynik, z którego jesteśmy dumni. Jeżeli masz wątpliwości, czy Shelley jest czysta, to wiedz, że od 1992r. występuje w Amerykańskich Gladiatorach, gdzie sterydy są zabronione i są przeprowadzane testy, bo tego wymaga producent. Jeżeli kogoś złapią na dopingu, wylatuje automatycznie. Ostatnio pewien "działacz sportowy" podszedł do niej i powiedział, że jeżeli marzy o jakiejś wyższej lokacie, to musi "coś" wziąć. W tym roku Shelly zbudowała jeszcze więcej masy i miała mniejszy procent tłuszczu w ciele. Nie zastosowała się jednak do porady "działacza". W tym roku była siedemnasta.


Niestety, jej fani nigdy już nie zobaczą jej na scenie. Przesłanie było jasne. Shelley to utalentowana dziewczyna, zarobiła kilkadziesiąt tysięcy za samo zejście ze sceny, a w tej chwili ma masę propozycji ze spokrewnionych branż. Niestety większość zawodniczek, nie ma tyle szczęścia. Tylko kilka spośród zawodowych kulturystek, może zarobić na życie pozując, udzielając wykładów i grając w reklamach. Wiele z nich pracuje jako trenerki lub wykonuje jakąś zwykłą robotę. Niektóre kończą jako striptizerki, prostytutki, pracują w seks-telefonach lub zapewniają rozrywkę ścierwom, takim jak masochiści.


Masochiści to dewianci, którzy płacą kulturystką za to, by ich biły, napinając przy tym bicepsy lub dusiły umięśnionymi nogami i rzucały po pokoju. Często w trakcie tego się masturbują. Dziewczyny dostają jeszcze większa kasę, jeżeli zaproponują "pomocną dłoń". To najgorsza forma prostytucji. Masochiści to ścierwo, które powinno żyć w kanałach. Chorzy mali ludzie, z którymi nie powinna się spotykać żadna kobieta. Niestety, niektóre są do tego zmuszone. To tragiczne, że jakakolwiek dziewczyna tak oddana kulturystyce, musi kończyć w ten sposób. Kulturystyka pełna jest takich smutnych historii.


Dlaczego kobiety stawiają wszystko na jedną kartę? Mężczyźni traktują kulturystykę poważnie, ale nie do tego stopnia. Odpowiedź jest prostasterydy.


Męskie hormony należą do męskiego ciała. Wstrzykuj je sobie, a będziesz bardziej męski, co też nie jest zbyt dobre dla twojego organizmu. Ale męskie hormony obdzierają kobietę z całej jej kobiecości. Efekty są nie do zaakceptowania, co pokazuje spadek popularności damskiej kulturystyki i niepochlebne opinie widzów o zawodniczkach. Fitness sylwetkowe, które do tej pory było tylko dodatkiem, zyskuje coraz większą rzeszę fanów. To o czymś świadczy.


  Kiedyś kontra teraz: anaboliki i dodatki . Era Arnolda.
Napisane przez: SCREAM - 02.07.2020, 09:51 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Kiedyś kontra teraz: anaboliki i dodatki . Era Arnolda.



Biorąc pod uwagę, że większość fanów kulturystyki stanowią dorośli w wieku raczej młodym oraz nastolatki, nie jest zaskoczeniem, że debaty na temat najlepszych kulturystów często wykluczają byłych zawodników. W zasadzie trudno jest odszukać zdjęcia wielu spośród byłych legend. Aż do lat 90. fotoarchiwa nie były dostępne na stronie internetowej w formie elektronicznej. Zdjęcia robione były na filmach i kliszach celuloidowych i przechowywano je w ochronnych, bindowanych osłonkach. Najwcześniejsze dni kulturystyki charakteryzowały się obecnością podróżujących artystów, którzy prezentowali publicznie swoją silę. Aż do lat 60. nie istniał jeszcze przemysł kulturystyczny, przypominający ten, który widzimy w dzisiejszych czasach. Kulturystyka była zajęciem czysto niszowym, pojawiła się w psychodelicznych latach 60. i ukształtowała swoje społeczeństwo na plażach Los Angeles. Młodzi kulturyści, których pierwsze doświadczenia z żelazem wiązały się głównie z podnoszeniem ciężarów, zaczęli emigrować do Venice w stanie Kalifornia, aby trenować na siłowni Joe Golda. Plotki głosiły, że w tym właśnie miejscu rozwijały się najlepsze muskulatury świata. Wśród tej mgławicy, świeciła gwiazda, która definiowała tę erę i do dziś stanowi wybitny przykład – Arnold Schwarzenegger.

Zawrotna kariera Arnolda w dziedzinach takich jak kulturystyka, aktorstwo czy polityka, zawsze była dobrze udokumentowana. Nawet dzisiaj, niektóre z jego zdjęć są uznawane za obraz maksymalnego rozwinięcia muskulatury. Niektórzy twierdzą, że istnieją lub istniały sylwetki dorównujące lub nawet lesze od tej prezentowanej przez Arnolda, jednakże wpływ, jaki wywarł on na kulturystykę jest wciąż niepodważalny.



Czy w porównaniu z dzisiejszymi mistrzami muskulatura Arnolda pozostanie nadal niedoścignionym wzorem, czy zblednie jak w przypadku „czterech jeźdźców”? Jest to spór, który nigdy nie zostanie rozstrzygnięty, gdyż kulturystyka jest sportem ocenianym subiektywnie. Jednakże jest jasne, że w porównaniu z erą Arnolda, wygląd kulturystów w dzisiejszych czasach jest zupełnie inny. Porównajcie Arnolda i kulturystów z jego czasów z dzisiejszymi zwycięzcami zawodów Mr. Olympia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że przedstawiciele obu grup są umięśnieni i szczupli, jednakże wystarczy przyjrzeć się dokładniej, żeby zauważyć ogromne różnice. Muskulatura z czasów Arnolda ogólnie wytyczona była klasycznymi liniami symetrii. W tamtych czasach bardziej koncentrowano się na rozwoju górnej części ciała. Opinia publiczna była zachwycona tymi posturami gigantów, gdyż odzwierciedlały one pożądaną estetykę męskiej sylwetki tamtych czasów. Porównajcie te obrazy z bardziej przesadzonymi figurami dzisiejszych mistrzów. Ekstremalne postury, które naciągają wyobraźnię tak bardzo, jak naciągnięta była skóra elity zawodników na początku tej dekady, pokazują maksymalny rozwój raczej niż tylko optymalną estetykę. Imponujący, lecz i równie przytłaczający, przyrost masy pod postacią kulturystów paradujących w poprzek sceny, przez ostatnie kilka lat zaczął być pokazywany przez coraz mniejszym gronem widzów. Muskulatura współczesnych championów nie jest już postrzegana przez publikę jako ideał męskiego ciała. Wystarczy prześledzić historię człowieka unieśmiertelnionego w filmie „Pumping Iron”. Można więc zadać sobie pytanie, „Czy lepiej, aby postura najlepszych światowych kulturystów przemawiała tylko do najbardziej zatwardziałych fanów, czy też może to opinia publiczna miałaby wyznaczać trendy w kulturystyce?”. To przekracza już zakres tematyczny tego artykułu i jego towarzysza opisującego utratę tkanki tłuszczowej.





Co wpływa na to, że różnice występujące między championami z ery Arnolda i aktualnymi mistrzami są tak zauważalne? Odpowiedź za 100 punktów brzmi tak: leki. I właśnie o tym będzie mowa. Jednakże, gdy mówmy, że jedyną różnicą pomiędzy tym co było kiedyś, a tym co jest teraz, jest kilka ukłuć igłą, to umniejsza to całą dziedzinę jaką jest kulturystyka. Bezapelacyjnie można stwierdzić, że kulturystyka w latach 60. i 70. to zupełnie inna bajka w porównaniu z XXI wiekiem. Warunki były prymitywne, sprzęt często wykonany z pozbieranych w jedną całość części, suplementy były bardzo podstawowe i kariera kulturysty nie wróżyła dużych zarobków. Po przeprowadzeniu kilku rozmów z profesjonalistami z tamtej ery, między innymi z mężczyznami przedstawionymi w „Pumping Iron”, było jasne, że kultura i społeczeństwo kulturystów bardzo odbiegają od tego, jakie są dzisiaj. Poza Mekką, jaką było Venice w stanie Kalifornia i kilkoma innymi metropoliami nie było wiele możliwości, aby brać czynny udział lub w ogóle mieć styczność z kulturystyką.




Venice było miastem przyciągającym jak magnes najbardziej utalentowanych kulturystów z całego świata, którzy chcieli uczyć się bądź chociaż być blisko wzrastających legend. Ponieważ kulturystyka była tak bardzo niszowym zajęciem i sama jej koncepcja nie była dobrze znana większości ludzi, pionierzy tej dyscypliny utworzyli zwarte, wspierające się wzajemnie społeczeństwo, którego członkowie pomagali sobie nawzajem w rozwoju fizycznym i razem odpierali werbalne ataki ze strony przeciwników kulturystyki, twierdzących, że jest to dziedzina o narcystycznym, dziwacznym i homoseksualnym charakterze (podejście do homoseksualizmu różniło się znacząco w latach 60. i 70.). Duch przyjaźni i współzawodnictwa unoszący się między ówczesnymi kulturystami przetrwał do dzisiaj. Grupy razem grillowaly, podróżowały po całym świecie i mobilizowały się wzajemnie do większej pracy. Żeby dostać się do tego kręgu, trzeba było wykazać się ciężką pracą, dobrymi wynikami i pozytywnym poparciem. Podobnie jak w bractwie, mężczyźni ci traktowali się wzajemnie jak zaufani towarzysze.




Oczywiście często pojawia się pytanie „ z czego korzystali mistrzowie ery Arnolda?”. Szczerze mówiąc, zażywanie leków było wtedy tak samo popularne jak w dzisiejszych czasach. W końcu mężczyźni współzawodniczyli ze sobą tak, jak to robią kulturyści dzisiaj. Przez dziesiątki lat kilku spośród nich przyznało się w wywiadach dla magazynów do korzystania ze sterydów anabolicznych. Jednakże trzeba zrozumieć, że społeczeństwo i środowisko prawnicze było bardziej otwarte w tamtych czasach. Oczywiście wówczas nie obowiązywał żaden standardowy plan stosowania leków, resztą teraz też takiego nie ma. Jednakże po rozmowie z kilkoma z ikon, ukazuje się pewien ogólny schemat. Trening nie zmieniał się przez cały rok, a jego intensywność malała nieznacznie jedynie poza sezonem, gdy kulturyści koncentrowali się bardziej na sile i masie. Masa ciała nie zmieniała się zbytnio i różniła się od wagi konkursowej o 5–10 procent. Kulturystyka była bardzo wymagającym stylem życia, tylko kilku spośród ówczesnych kulturystów rozpoczynało inne kariery. Niektórzy posiadali wystarczającą ilość pieniędzy, którą mogli wydawać na ubrania, domy czy narkotyki. Dodatkowo, ilość i rodzaje dostępnych anabolików była w tamtych czasach dużo bardziej ograniczona niż dzisiaj. Biorąc pod uwagę niewielkie zasoby (pieniądze, sterydy anaboliczne), wynagrodzenie zależne bardziej od estetyki niż masy, i bardziej konserwatywne zastosowanie leków przez kulturystów, osiągali oni niesamowite muskulatury, wykorzystując zadziwiająco małe ilości sterydów anabolicznych. Ogólnie mówiąc cykle trwały 8–12 tygodni przy czym większość kulturystów w tamtych czasach przechodziło przez cykl dwa razy w roku. Nie było insuliny, hormonu wzrostu, IGF-1 itd. Trening, zwłaszcza przed konkursem, był bardzo intensywny i kataboliczny. Dlatego też stosowano leki podtrzymujące masę i pęd. Właścicielami i managerami siłowni byli faceci tacy jak Joe Gold, który spędzał większość czasu na siłowni i należał do społeczności kulturystów, a nie tylko inwestował w nią. Nie było miejsca na agresję czy nieład. Wszystkie te czynniki wpływały na cykle w ten sposób, że stawały się bardziej androgeniczne i zawierały mniej dawek niż cykle przed konkursowe stosowane dzisiaj. To wyjaśnia, dlaczego kulturyści tamtej ery mieli pełniejszy wygląd i nie byli tak szczupli. Zazwyczaj nie stosowano diuretyków ani lokalnych leków zapalnych takich jak synthrol czy prostaglandyny, tak więc rozmiar i kształt bezpośrednio odzwierciedlały leżące pod skórą mięśnie i ogólną kondycję (tkankę tłuszczową, podskórną wodę). Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że 10 lat później  w The Underground Steroid Handbook wciąż wymienianych było tylko 29 leków stosowanych przez kulturystów.



Jeden z championów tamtej ery całkiem szczerze stwierdził, że: „Nie byliśmy święci. Tak po prostu było w tamtych czasach”. Dalej mówił o tym, że jak w przypadku innych zawodników, nikt nie chciał, aby ktoś inny miał więcej możliwości. Wspomniał też, że lata od Arnolda do Haneya reprezentowały najlepsze czasy kulturystyki. Prawie wszyscy kulturyści z Los Angeles byli wówczas pacjentami Dr. Kerr’a . Warto nadmienić, iż cykle stosowane w tamtych czasach były bardzo podobne do tych wykorzystywanych aktualnie przez kulturystów stosujących sterydy i niebiorących udziału w zawodach.

Tak więc w trakcie jednego roku profesjonaliści z lat 70. przechodzili przez dwa cykle trwające 8–12 tygodni każdy. Przez zastosowanie systemu piramidowego dodanych zostało kilka tygodni na początku i na końcu każdego cyklu. Cykle były podstawowe i umiarkowane, zawierały 10–50 mg Metanabolu (lub innego ekwiwalentu np. Winstrolu, Anavaru) zażywanego dziennie z dodatkiem 200–800mg estru testosteronu zażywanego raz na tydzień.  Niektórzy stosowali Deca albo Primobolan zamiast lub równocześnie z testosteronem; inni zostawali przy całkowicie doustnym cyklu (wiele osób nie zdawało sobie sprawy z tego, że kulturyści zaopatrywali się w swoje leki u lekarzy.

Prawie wszyscy kulturyści z Los Angeles byli wówczas pacjentami Dr. Kerr’a. Warto nadmienić, iż cykle stosowane w tamtych czasach były bardzo podobne do tych wykorzystywanych aktualnie przez kulturystów stosujących sterydy i niebiorących udziału w zawodach.Nie można jednak powiedzieć, że kiedyś nie pojawiały się przypadki ekstremalnego wykorzystania sterydów anabolicznych. Niektórzy kulturyści byli znani z przestrzegania zasady „im więcej tym lepiej”. Kilku z nich przypłaciło to życiem. Ten trend stal się niesłychanie rozpowszechniony od połowy do końca lat 80., bo właśnie wtedy kulturystyka stała się bardzo popularna. Nagle miliony osób chciało wyglądać jak Arnold, lub jego żeński odpowiednik. Jest to żenujące, że do dziś, laicy nie chcą przyjąć do wiadomości, jak wiele uczciwej pracy Arnold, jego rówieśnicy i następcy musieli włożyć i jak wiele musieli poświęcić, aby osiągnąć taki wygląd. Opinia publiczna, i środowisko sprzeciwiające się dopingowi, chciałaby wierzyć, że sterydy anaboliczne są szybkim substytutem lat rygorystycznego treningu, diet i innych czynników, które są niezbędnymi fundamentami osiągnięcia sukcesu w tej branży (zarówno zawodowego, jak i osobistego).

Innym czynnikiem, który przyczynił się do zwiększania długości cykli o wyższych dawkach i ewentualnego dołączenia hormonu wzrostu, insuliny i innych leków, był de facto standard, wymagający  większej masy  i minimalnej ilości tkanki tłuszczowej  preferowany przez sędziów i przemysł wydawniczy. Jedni z większych kulturystów ery Arnolda ważyli  110 kg i mieli ponad 180 cmwzrostu. W dzisiejszych czasach zawodnicy wkraczający na scenę ważą o 20–40 kg więcej i mają dużo mniej kanki tłuszczowej.Gdy przyjrzycie się bliżej zdjęciom ze zjazdów Olympia z lat 70., zauważycie prawie całkowity brak widocznych naczyń krwionośnych. Dzisiaj można dostrzec całe drzewo naczyniowe, siedząc w dziesiątymtym rzędzie na widowni. Dopiero śmierć Andreasa Munzera i ujawnienie w niemieckim periodyku „Der Spiegel” wiadomości na temat przechodzonych przez niego cykli, upublicznilo stosowanie tych środków. Munzer znany był z tego, że bardzo rygorystycznie podchodził do treningów i ten stosunek został przedstawiony w jego protokole lekowym.

Od lat 70. stworzono wiele leków, które stosuje się jako dodatki do sterydów anabolicznych w celu zwiększenia przyrostu masy mięśniowej. Niektóre kontrolują pojawianie się efektów ubocznych, co pozwala na korzystanie z większych dawek sterydów. Inne stymulują wzrost mięśni poprzez różne szlaki metaboliczne i dzięki temu uzupełniają działanie sterydów. Mimo to inne leki wkroczyły do świata kulturystów, w konsekwencji rozprzestrzeniania się grona odbiorców poza   sportowców wyczynowych. Innym czynnikiem było postrzeganie sterydów anabolicznych i ich dystrybuowanie identycznymi szlakami, jak kokaię czy środki przeciwbólowe. Ograniczając obserwacje do współzawodniczących kulturystów będących aktualnie elitą, można zauważyć zaskakujące czynniki różniące świat klasycznych sterydów anabolicznych lat 70. i tych  współczesnych.Aktualnie, kulturyści stosują dużo wyższe dawki sterydów w połączeniu z ludzkim hormonem wzrostu, insuliną i rzadko z IGF-1, aby maksymalnie stymulować wzrost i regenerację.Zastosowanie inhibitorów aromataz (Arimidex, Femara itp.) jest praktycznie uniwersalne. Często również dodaje się inhibitory 5-alfa-reduktazy (np. finasteryd, duasteryd), aby kontrolować pojawianie się efektów ubocznych.


Inny niepokojący trend obserwowany w ostatnim dziesięcioleciu to przedłużone stosowanie sterydów. Często zdarza się, że niektórzy kulturyści  w ogóle nie przerywają cyklu.Częściej okres poza cyklem przypada na miesiące zimowe, jednak i tak jest on ogólny i składa się z krótkiego mostu i przyśpieszonej regeneracji po cyklu. Okres poza cyklem może trwać nie więcej niż 4–6 tygodni w ciągu całego roku. Powodem prawie ciągłego korzystania z anabolików jest wydłużenie trwania konkursów w ciągu roku, częste sesje zdjęciowe wykonywane, aby zwiększyć popularność, produkcja promocyjnych video lub filmów dostępnych w sieci i wystąpienia na amatorskich spotkaniach. Dzisiejszy kulturysta bardziej przypomina profesjonalistę niż klasycznego kulturystę. W latach 70. bardzo często można było zobaczyć kulturystów pracujących w niewyspecjalizowanych branżach tylko po to, aby zarobić na opłacenie siłowni czy podróże. Faceci z czołówki byli sponsorowani, jednak, ogólnie mówiąc, na kulturystyce nie dało się dużo zarobić. Nie tak jak dzisiaj. Aktualnie najlepsi kulturyści mają własne linie produktów i ubrań, podpisane kontrakty i agentów. Mimo iż na świcie jest tylko kilku byłych kulturystów, którzy stali się multimilionerami, to i tak aktualnie najlepsi zawodnicy zarabiają całkiem niezłe sumki. Jasne jest, że finanse są zarazem wymogiem, jak i motywacją dla dzisiejszej generacji kulturystów. Rocznie na korzystanie z leków i inne wydatki trzeba mieć ponad 50 000 USD. W latach 90. oszacowano, że rocznie kulturyści wydawali 100 000 USD. Jednakże dostęp do hormonu wzrostu, produkowanego przez chińskie laboratoria znacznie obniżył te koszty.




Jeśli ktoś skupi się tylko na wykorzystaniu sterydów przez kulturystów, to cała kultura i zaangażowanie mężczyzn i kobiet jest stracone. Oczywiście, leki są niezbędne, aby móc wypracować masę i są potrzebne, aby przodować wśród profesjonalnych kulturystów. Prawdą jest również to, że w przeciągu lat zaczęły one odgrywać coraz ważniejszą rolę. Jeden z zawodników zauważył, że w latach 70. jedyną prawdziwą nagrodą były same osiągnięcia i to sprawiało, że kulturystyka była powołaniem. Zawodnik startujący w dzisiejszych czasach stwierdził, że teraz kulturystyka bardziej przypomina biznes, wymagający od człowieka profesjonalizmu i podejmowania ryzyka.Można stwierdzić, że w czasach Arnolda, kulturystyka była ciężką pracą. Inni uważają, że dzisiejsi kulturyści pracują bardziej głową niż mięśniami. Niektórzy twierdzą, że w latach 60. i 70. większą rolę odgrywały geny (wystarczy spojrzeć na Sergio Olivę, Mr Olimpia 1967–1969), inni z kolei myślą, że geny wciąż pełnią ważną rolę i że zwiększająca się publiczna świadomość kulturystyki i dostęp do dobrze wyposażonych siłowni ( i leków) wyrównał szansę między genetycznie obdarzonymi, a przeciętnymi zawodnikami. Pomimo różnic między pokoleniami, jeden fakt jest uniwersalny dla całej elity ikon kulturystyki: wszyscy oni poświęcili się całkowicie w drodze do osiągnięcia fizycznej doskonałości.


  Agoniści receptorów beta-2 a wzrost mięśni
Napisane przez: SCREAM - 23.06.2020, 09:56 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Chociaż tradycyjnie niektóre z agonistów beta(b)-adrenergicznych używane są do leczenia objawów chorób związanych z oskrzelami, szczególnie astmy, to szybko stało się jasne, że potrafią one przyczynić się do zwiększenia masy mięśni szkieletowych i obniżenia ilości tłuszczu w ciele (efekt zwany redystrybucją). Kulturyści od dawna stosują clenbuterol na kilka tygodni przed zawodami jako „lek rzeźbiący” – stymuluje on rozkład tłuszczów i proces termogenezy, jednak naukowcy badają obecnie efekty agonistów b-2 z innych powodów… chodzi o hipertrofię mięśni! W badaniach na zwierzętach Clenbuterol był jednym ze związków wywołujących ważne reakcje antykataboliczne i anaboliczne. Jednakże jego toksyczne działanie na organizm człowieka spowodowało brak zainteresowania przeprowadzeniem testów klinicznych. Przeprowadzono bardzo mało eksperymentów badających działanie clenbuterolu Clenbuterolu na przyrost masy mięśniowej u ludzi, jednak w najnowszym z nich, opublikowanym w dzienniku „Journal of Heart and Lung Transplant”, naukowcy udowodnili, że clenbuterol Clenbuterol zwiększa suchą masę mięśniową i redukuje poziom tkanki tłuszczowej u osób prowadzących osiadły tryb życia i cierpiących na chroniczne zaburzenia pracy serca. Przez 12 tygodni pacjenci przyjmowali doustnie clenbuterol Clenbuterol lub placebo jako dodatek do leków na zastoinową niewydolność serca. Na początku podawano go 20 mikrogramów dwa razy dziennie, następnie zwiększono dawkę do 40 mikrogramów dwa razy dziennie przez 7 dni.
Udowodniono, że dawka ta – stosowana przy leczeniu dusznicy – zwiększa osiągnięcia u sportowców i ludzi po zabiegach ortopedycznych. Na zakończenie trzymiesięcznej kuracji badani zażywali 80 mikrogramów clenbuterolu Clenbuterolu dziennie, nie wywołał on jednak zmian wagi ciała, nawet u pacjentów prowadzących siedzący tryb życia – spadek masy tłuszczowej rekompensowany był wzrostem masy mięśniowej, co stało w zgodzie z danymi o anabolicznym działaniu leku na ludzki organizm. Dodatkowo odnotowano 27 -procentowy wzrost siły maksymalnej, jednak zauważono, że clenbuterol Clenbuterol obniża wyniki w ćwiczeniach wytrzymałościowych. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo leku, był on dobrze tolerowany – nie stwierdzono żadnego wpływu na pracę serca i, co ważniejsze, nie zmienił się również jego ciężar. Naukowcy udowodnili, że przy tej dawce clenbuterol Clenbuterol zwiększa siłę i ilość suchej masy mięśniową bez poprawienia wytrzymałości, zaledwie minimalnie ingerując w pracę serca.1 Badanie to stanowi kontynuację eksperymentów przeprowadzonych w roku 2006, kiedy to naukowcy podawali 720 mikrogramów clenbuterolu Clenbuterolu pacjentom chorym na serce. W ciągu 12 tygodni kuracji odnotowano 13,5 -procentowy przyrost masy mięśnia czworogłowego uda i 11,8 -procentowy wzrost ogólnej masy ciała. W badaniu dowiedziono również, że lek jest dobrze tolerowany przez organizm; nie odnotowano żadnych poważnych skutków ubocznych.13   Clenbuterol jest agonistą b-2 stosowanym w Europie przy leczeniu astmy, jednak w Stanach Zjednoczonych nie został na razie dopuszczony do użytku. Lek posiada zwiększoną przyswajalność doustną, jest również bardziej selektywnym i silniejszym środkiem od albuterolu Albuterolu ([w Polsce znany pod nazwą handlową salbutamol Salbutamol – przyp. red.]).2 Uważa się, że sposoby, w jakich jakie agoniści  b-2 wywołują wzrost mięśni, zachodzą poprzez bezpośrednie na niego oddziaływanie, a nie stymulację endogeniczną hormonów dokrewnych, jak insulina, hormon wzrostu czy hormony tarczycy.3



Receptory B-2 pośredniczą we wzroście masy mięśniowej
Mięśnie szkieletowe zawierają znaczne ilości receptorów b-adrenergicznych, w większości podtypu b-2. W komórkach wolnokurczliwych są one ułożone gęściej niż w szybkokurczliwych.6 Receptory adrenergiczne B-2 pośredniczą w procesach anabolicznych wywoływanych przez clenbuterol Clenbuterol – zostało to potwierdzone działaniem selektywnego leku antagonistycznego b-2 (blokującego działanie clenbuteroluClenbuterolu), który ma ~100 x razy większe powinowactwo do receptorów adrenergicznych b-2 niż b-1. Gdy lek antagonistyczny b-2 został podanyo wraz z clenbuterolemClenbuterolem, redukował jego działanie anaboliczne, a gdy podawano go osobno, wywoływał atrofię mięśni.10 Dodatkowy dowód pochodzi z eksperymentu, w którym naukowcy podawali clenbuterol Clenbuterol zwykłym i zmodyfikowanym genetycznie myszom; u tych drugich wyłączono receptory b-1 lub b-2. Okazało się, że hipertrofia mięśni zaszła jedynie u osobników niezmienionych i tych, u których wyłączono receptory b-1. Badanie to potwierdziło tezę, że receptory adrenergiczne b-2 pośredniczą w działaniu clenbuterolu Clenbuterolu i odgrywają rolę w kontroli wzrostu mięśni.



Wewnątrzmięśniowe aktywatory b-2 zwiększają masę i regenerację mięśni
Jak już wcześniej wspomniano, agoniści b-2 mają bezpośrednie działanie na mięśnie, co ułatwia i przyśpiesza ich regenerację. Jednakże wysokie doustne dawki, przyjmowane przez długi okres czasu, i konieczne, by wywołać hipertrofię mięśni szkieletowych, łączą się z sercowo-naczyniowymi skutkami ubocznymi (szczególnie z rozrostem serca). Fakt ten jak dotąd ograniczał ich stosowalność kliniczną. Najnowsze badanie, opublikowane w dzienniku „Journal of Applied Physiology”, pokazało, że miejscowe zastrzyki domięśniowe z agonistów b-2 (formoterolFormoterol) zwiększały masę mięśniową przy minimalnym oddziaływaniu na układ sercowo-naczyniowy. Szczury otrzymywały odpowiednio po 0,01, 0,1, 1,0, 10 i 100 mikrogramów formoterolu Formoterolu (w 0,1 ml roztworze soli) w jednym zastrzyku w mięsień prawego uda. Co ciekawe, mięsień ten powiększył powiększał się przy każdej testowanej dawce leku. Przy najwyższej dawce – 100 mikrogramów – wystąpiła również najwyższa hipertrofia. Następnie naukowcy uszkodzili ten mięsień i wstrzyknęli w niego 100 mikrogramów formoteroluFormoterolu. Okazało się, że w badanym odnóżu, w porównaniu do łapki kontrolnej, nastąpił wzrost siły i masy mięśniowej już po jednym zastrzyku z formoteroluFormoterolu. Zaskakującym rezultatem eksperymentu był fakt, iż zaledwie jedna dawka formoterolu Formoterolu powodowała wzrost masy mięśniowej. Jednym z ważniejszych czynników ograniczających użycie agonistów b-2 do leczenia zniszczonej i osłabionej tkanki mięśniowej jest ich wpływ na układ sercowo-naczyniowy. Stałe doustne podawanie agonistów b-2 kojarzone jest z hipertrofią mięśnia sercowego i zmianami w działaniu układu sercowo-naczyniowego.4, 5 W eksperymencie zarówno pojedyncze, jak i wielokrotne domięśniowe wstrzyknięcia leku nie spowodowały rozrostu serca.



Agoniści b-2 zwiększają masę mięśniową, działając poprzez wiele szlaków biologicznych
Za podstawę skuteczności clenbuterolu jako czynnika anabolicznego uważa się jego zdolność do wspierania syntezy białek w mięśniach oraz redukowania ich rozpadu. Od jakiegoś już czasu toczą się dyskusje, któremu z mechanizmów zawdzięczamy wywołany clenbuterolem wzrost masy mięśniowej. Zidentyfikowano kilka genów uczestniczących w ważnych procesach związanych ze wzrostem mięśni szkieletowych, wliczając w nie przekaźniki na szlakach, którymi podążają sygnały wysyłane przez komórki.

A. Redukowanie miostatyny: agoniści B-2 potrafią redukować poziom miostatyny. Na przykład poprzez zwiększenie wydzielania białka NOR-1. Niewiele wiadomo o tym, w jaki sposób białko to wpływa na mięśnie, ale gdy jego działanie zostanie wstrzymane, następuje gwałtowny wzrost (~65 razy) ilości cząsteczek miostatyny.7 Jak więc, do jasnej cholery, przeciwdziałać spadkowi poziomu NOR-1? Włączenie agonistów b-2 powoduje zwiększenie wydzielania NOR-1 i może hamować wydzielanie miostatyny, i tym sposobem korzystnie wpływać na wzrost mięśni szkieletowych. Naukowcy donoszą, że w jednym z eksperymentów agonista B2-AR znacznie zwiększył (~100 razy) wydzielanie NOR-1 mRNA. Należy zauważyć, że myszy genetycznie uodpornione na działanie miostatyny nie odczuwały anabolicznych skutków działania agonisty B2-AR na mięśnie szkieletowe, co sugeruje, iż częścią tych reakcji mogą być zmiany w wydzielaniu miostatyny.7 Dane te mogą dostarczyć nam informacji na temat mechanizmów molekularnych pośredniczących w zmianach metabolicznych i anabolicznych kojarzonych z hipertrofią mięśniową wywołaną stałym podawaniem agonistów b-2.
B.    Zwiększanie mTOR/AKT i IGF-1: jedna z dróg, którymi podążają sygnały regulujące wzrost mięsni szkieletowych to szlak AKT/mTOR. Aktywność szlaku mTOR wzrasta w odpowiedzi na aktywność mięśnia podczas jego wzrostu, a zmniejsza się podczas jego zanikania. By rozpocząć hipertrofię, IGF-1 aktywuje zarówno AKT, jak i mTOR. Różne szlaki AKT występujące w mięśniach szkieletowych włączają się podczas stymulacji receptorów b-2 adrenergicznych, a to z kolei prowadzi przeważnie do wzrostu mięśnia. Przykładowo, naukowcy donieśli, że stymulacja ścieżki sygnałowej adrenoreceptorów b-2 wywołała reakcję fosforylazy AKT, co następnie aktywowało mTOR.8, 9 Należy dodać, że gdy badacze wraz z clenbuterolem Clenbuterolem wstrzykiwali rapamycynęRapamycynę, będącą antagonistą mTOR, anaboliczne działanie clenbuterolu Clenbuterolu zostało zahamowane.8  Zaobserwowano również zmiany w wydzielaniu przez mięśnie szkieletowe IGF-1 mRNA zaraz po podaniu clenbuteroluClenbuterolu, co sugerujęsugeruje, iż regulowanie tychże czynników wzrostu może mieć duże znaczenie w początkowej reakcji mięsni szkieletowych na stymulację ścieżki sygnałowej adrenoreceptorów b-2.
C.    Redukowanie katabolicznej ekspresji genów: Na podstawie badań ustalono, że w katabolicznym działaniu kortyzolu uczestniczy MuRF1 (Białko białko to zostało zidentyfikowane jako czynnik pojawiający się w stanie atrofii; jego ekspresja zwiększana jest przez komórkę mięśnia będącego właśnie w takim stanie) i atrogin-1 (jest niezwykle silnie pobudzana w wielu stanach katabolicznych). Odkryto, że aktywacja adrenergicznego B-2 redukuje ekspresję muRF1 i atrogin-1 w mięśniach szkieletowych; prawdopodobnie dzieje się to przy udziale AKT.8 Stwierdzono, że clenbuterol Clenbuterol redukuje antykataboliczne działanie kortyzolu.



Nowa generacja agonistów b-2
„Nowsza” generacja beta-agonistów (formoterol Formoterol i salmeterolSalmeterol) wywiera znaczące działanie anaboliczne na mięśnie szkieletowe, nawet przy dawkach mikromolowych, w porównaniu do dawek milimolowych wymaganych, by wywołać tę samą odpowiedź przy użyciu starszej generacji agonistów b-2, jak fenoterol Fenoterol czy clenbuterolClenbuterol. Co więc odróżnia formoterol Formoterol od clenbuteroluClenbuterolu? Podaje się, że Fformoterol jest agonistą pełnym beta-receptorów. Innymi słowy wywołuje większą reakcję komórkową (produkcja cAMP), niż ma to miejsce przy stymulacji clenbuterolem Clenbuterolem (agonista częściowy). Jeśli porównamy tę samą dawkę Fformoterolu i Cclenbuterolu podanego zwierzętom, ten drugi zwiększa wielkość mięśni o 6 procent, podczas gdy pierwszy aż o 20 procent.12 Do tej pory w celu wywołania hipertrofii mięśni stosowano niezwykle wysokie dawki clenbuterolu Clenbuterolu i innych agonistów b-2, daleko przekraczające ilości oceniane jako bezpieczne dla człowieka. Przyjmowanie działającego przy niskich dawkach formoterolu Formoterolu ma pewną przewagę nad clenbuterolemClenbuterolem, ponieważ już małe ilości tego leku powodują przyrost mięśni bez zwiększenia ich podatności na zmęczenie. Obiecującym faktem związanym z Fformoterolem są jego mikromolowe dawki, przy których i tak powoduje on hipertrofię mięśni, bez wywoływania rozrostu serca.11 W ostatnich doniesieniach na temat tego leku podaje się, że redukuje on efekty kataboliczne pewnych wyniszczających mięśnie chorób, na przykład raka. Kuracja Fformoterolem spowodowała spadek zawartości mRNA w ekspresji genów katabolicznych (ubikwityna i proteasom) w mięśniu brzuchatym łydki. Fakt ten, wraz z zaobserwowanym spadkiem aktywności agregatu enzymatycznego proteasom, sugeruje, że podstawowa funkcja leku, przeciwdziałająca rozkładowi białka, może opierać się na hamowaniu reakcji rozkładu opierającej się na ATP i ubikwitynie.16 Formoterol może okazać się idealnym lekiem przed zawodami, ponieważ ma działanie antykataboliczne i anaboliczne, a do tego powoduje tylko znikomą hipertrofię mięśnia sercowego.


  Dianabol: Pierwszy szeroko stosowany steroid kończy 50 lat
Napisane przez: SCREAM - 15.06.2020, 10:13 - Forum: ARTYKUŁY NA TEMAT DOPINGU Z CIEMNA STRONA MOCY - Brak odpowiedzi

Dianabol - Pierwszy szeroko stosowany steroid


Aby zrozumieć wpływ, jaki Dianabol oraz kilka innych SAA, wywarł na sporty rywalizacyjne, trzeba cofnąć się do późnych lat pięćdziesiątych. Przed wprowadzeniem SAA na rynek, wydajność fizyczna człowieka (głównie mężczyzn) była limitowana jego zdolnością do trenowania oraz regeneracji. Mało było możliwości, aby człowiek mógł rozwinąć swoją siłę lub masę mięśniową wysoko ponad to, co można zobaczyć w laboratorium. Statuy wykonane w szczycie świetności antycznych kultur Grecji i Rzymu lub prace renesansowych rzeźbiarzy takich jak Michał Anioł, posiadają taką muskulaturę, jaką posiadali sportowcy żyjący w połowie dwudziestego wieku.
 


Okres po drugiej wojnie światowej był czasem dramatycznej zmiany w światowym balansie sił. Byłe potęgi wojskowe, Niemcy i Japonia, zostały metaforycznie wykastrowane, kiedy zwycięscy Alianci podyktowali warunki kapitulacji. Związek Radziecki przekierował swoje zasoby, aby ustalić pozycję militarną oraz aby szerzyć komunizm w rozdartych wojną państwach Wschodniej Europy. Mieszkańcy prawie każdego kraju odczuwali traumę z powodu niedawnej dewastacji, a niebezpieczeństwo ekonomicznej zapaści nadciągało, kiedy przemysł próbował otrząsnąć się ze zniszczeń wojennych. Powstała silna potrzeba odbudowania narodowej dumy oraz stworzenia nowych gałęzi przemysłu rozrywkowego, jak również stworzenia środków pozwalających na wykazanie swojej wyższości, zarówno pod względem indywidualnym, jak i narodowym. Olimpiada, zupełnie jak w starożytnych czasach, stworzyła wszystkim krajom możliwość zmierzenia swoich najlepszych „wojowników” w pokojowych potyczkach.


Biorąc pod uwagę niepewny stan rzeczy, osobowości powojennych liderów państwowych, jak również ludzką naturę, nie ma większych wątpliwości, że tajne programy dopingujące zostały wdrożone do akcji. Moralnie zdewastowane państwo Niemiec Wschodnich stało się olimpijską potęgą, a ekonomicznie zubożałe republiki ZSRR posiadały w swoich zasobach najsilniejszych zawodników trójboju siłowego. Na przestrzeni dziejów ekstrakty z jąder były wykorzystywane w celu wzmocnienia odwagi czy też libido, jednak dopiero, kiedy badania na zwierzętach wykazały, że androgeny obecne w moczu są w stanie przywrócić męskie cechy wykastrowanym zwierzętom, rozwinęły się badania naukowe nad SAA.4 Wśród najwcześniejszych rozdziałów historii SAA znajdują się plotki na temat wykorzystywania tych substancji przez żołnierzy niemieckich podczas drugiej wojny światowej w celu wzmożenia agresji.  Sugeruje się, że SAA były wręcz rozdawane, aby utrzymać siłę wojska w sytuacjach, kiedy dostawy były zastopowane i brakowało jedzenia. Jak na ironię, w późniejszych czasach SAA były wykorzystywane przy przywracaniu zdrowia ocalałym więźniom wojennych obozów koncentracyjnych.


SAA wkroczyły w królestwo sportu w ciągu dekady od zakończenia drugiej wojny światowej. Najwcześniejsze udokumentowane doniesienie o użyciu SAA w Ameryce pochodzi z 1956 roku, kiedy to doktor John Ziegler, lekarz kadrowy drużyny trójboju siłowego odkrył, że drużyna rosyjska używała zastrzyków z testosteronu i innych steroidów, aby zwiększyć siłę swoich sportowców (zarówno mężczyzn, jak i kobiet). Ziegler przywiózł sekret rosyjskiego źródła siły do USA i tak rozpoczęła się amerykańska era SAA i dopingu w sporcie. Dopiero wiele lat później Zachód dowiedział się o rządowym programie dopingowym prowadzonym w Niemczech Wschodnich.


Ziegler kooperował z Ciba Pharmaceuticals, powstałą w 1859 roku poważaną firmą farmaceutyczną, obecnie stanowiącą część firmy Novartis, w celu wprowadzenia Dianabolu na rynek amerykański w 1958 roku Dianabol był sprzedawany jako środek na niektóre przypadłości zdrowotne, jednakże znaczna część jego produkcji przeznaczana była na rynek sportowy. Bez dwóch zdań kulturyści oraz trójboiści siłowi byli pierwszymi, którzy uzyskali dostęp do tego produktu, jednak ze względu na niszowy charakter tych dwóch dyscyplin, środki masowego przekazu skoncentrowały się na roli SAA w piłce nożnej w celu zademonstrowania wpływu Dianabolu na sport. Niestety, przedstawiony profil tej substancji bezwarunkowo łączy Dianabol z kwestiami etycznymi oraz problemami bezpieczeństwa, które są nierozerwalnie związane z nielegalnym dopingiem sportowym. Jednakże, historyczna i socjologiczna wartość artykułu na ten temat jest dość znacząca.


Etyka oraz sprawa bezpieczeństwa są kwestiami krytycznymi, jeśli chodzi o użycie lub nadużycie SAA. Racjonalna osoba musi rozważyć zagadnienia etyczne, legalne oraz kwestie bezpieczeństwa, gdyż potrafią być one silnie odpychające. Niestety, smutne jest to, że dokładna ocena jest trudna nawet dla ekspertów (nie mówiąc już o laikach), jako że różnie zdeformowane interpretacje prezentowane przez zwolenników i przeciwników SAA dogłębnie zaciemniają obraz. Tak czy inaczej, wielu sportowców oraz hobbystów podnoszących ciężary decyduje się stosować Dianabol, pomimo posiadania pewnego stanu wiedzy na temat związanego z tym ryzyka. Jakie są właściwości Dianabolu, które pozwoliły mu na tak silne zakorzenienie się na kartach sportowej farmakopei? Krótka odpowiedź jest prosta: wygoda, siła i niezawodność.


Już od najwcześniejszych dni istnienia Dianabolu, różnego rodzaju sportowcy zauważyli, że już jedna lub dwie tabletki są w stanie zapobiec załamaniu i wycieńczeniu podczas przedsezonowych obozów treningowych, czy też wspomóc budowanie masy mięśniowej i wytrzymałości wysoko ponad to, co można osiągnąć dzięki zdyscyplinowanemu treningowi i diecie. Małe ilości Dianabolu pozwalają utalentowanemu sportowcowi na trenowanie dłuższe i cięższe, i tym samym umożliwiają rozwijanie jego wachlarza umiejętności bez cierpienia z powodu utraty beztłuszczowej masy ciała czy też siły. Bardziej zmotywowany sportowiec, chcący zwiększyć swoją masę mięśniową i wytrzymałość, jak również agresję, osiągnie ten cel poprzez zaaplikowanie kilku tabletek więcej. W niedługim czasie podczas stosowania Dianabolu, według wytycznych, ustalonych przez takich profesjonalistów jak doktor Ziegler, pojawiły się jednostki wykraczające poza rekomendowane dawki – bezmyślnie aplikujące sobie lek, co kończyło się pojawianiem się skutków ubocznych. Na szczęście wskaźnik występowania poważnych efektów ubocznych jest niski, jednakże sposób myślenia „im więcej tym lepiej” tak bardzo zniechęcił doktora Zieglera, iż w końcu zdystansował się on do SAA.

 

Dianabol jest przyjmowany głównie w postaci tabletki, aczkolwiek można również spotkać wersję przeznaczoną do wykonywania zastrzyków. Bez wątpienia większość użytkowników napotkała lek w postaci tabletki, i w takiej też postaci został on wprowadzony wśród sportowców w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Aby przetrwać „efekt pierwszego przejścia” (z ang. first pass metabolic clearance; dezaktywacja leku, która zachodzi w wątrobie i jelitach zanim lek dotrze do krwiobiegu lub tkanek docelowych, takich jak mięśnie), Dianabol posiada dwie modyfikacje, które zapobiegają enzymatycznej konwersji tego leku do jego nieaktywnej formy. Pierwszą z modyfikacji jest dodatkowe wiązanie podwójne, obecne jako linia prosta w pierwszym pierścieniu od lewej w metandrostenolonie, nieobecne natomiast w testosteronie. Jest to podwójne wiązanie z pierwszym węglem w związku i jest to ta sama modyfikacja, która obecna jest w niedawno wycofanych prohormonach, takich jak 1-testosteron albo 1-androstenedion. Drugą zmianą jest obecność grupy 17-alfametylowej (CH3), która dodana jest daleko po prawej stronie metandrostenolonu, ale która, raz jeszcze, jest nieobecna w testosteronie. Grupa 17-metylowa stanowi przykład alfa-alkilacji SAA, które bardzo często stosowane są w doustnych SAA, i które odpowiedzialne są za większość związanej z tymi związkami toksyczności w stosunku do wątroby. Tak więc, Dianabol jest formą testosteronu, ale dwie modyfikacje zabezpieczają go przed dezaktywacją w drodze do mięśni, czyniąc go w ten sposób aktywnym doustnym androgenem. Testosteron nie jest aktywny, kiedy poda się go doustnie bez opisanych modyfikacji.


Jednakże, Dianabol nie jest tylko doustnym testosteronem. Podczas porównywania obydwu, dostarczanie testosteronu w postaci zastrzyku lub w formie metyltestosteronu, Dianabol okazał się dwa razy mocniejszym anabolikiem (wzrost masy mięśniowej) w odniesieniu do ilości androgenicznej stymulacji (rozrost prostaty), którą zaindukował. Ciągle istnieje jednak silna skłonność do występowania androgenicznych efektów ubocznych, zwłaszcza u kobiet. Prawdę mówiąc bardzo niewielu guru w dziedzinie steroidów poleca Dianabol kobietom, chyba, że męskie efekty uboczne nie są brane pod uwagę. Mężczyźni mogą być świadkami objawów chorobowych prostaty, przyspieszonej utraty włosów, problemów z płodnością oraz wystąpieniem agresji. Podobnie jak testosteron, Dianabol może być przekształcony do silnego estrogenu, powodując zatrzymanie wody i tłuszczu, jak również w niektórych przypadkach ginekomastię. Wygląd „na Dianabolu” jest bardzo podobny do wynikającego z zastosowania estrów testosteronu, czyli duży rozmiar z pewnym stopniem napompowania. Trądzik wydaje się być bardziej powszechny przy użyciu Dianabolu, lecz zostało to stwierdzone na podstawie obserwacji, natomiast nie było to określone w badaniach. Nadwyrężenie lub uszkodzenie wątroby (jako organu, który otrzymuje największą dawkę leku) jest często zgłaszane. Nawet u osób stosujących lek w sposób skromny może wystąpić podwyższenie ilości enzymów wątrobowych widoczne w testach krwi; jest to niespecyficzny znak mówiący, iż komórka wątrobowa jest narażona na toksyczną substancję lub warunki. Niemniej jednak, poziom enzymów wątrobowych rośnie podczas intensywnych ćwiczeń, co sprawia, że wielu ekspertów wierzy, iż występowanie przypadków toksyczności wątroby jest tak naprawdę mniejsze niż to zgłaszane. Również zmiany w poziomie cholesterolu oraz poważne konsekwencje w sposobie działania układu krążenia, zostały odnotowane w literaturze klinicznej. Jak widać, istnieją poważne czynniki zdrowotne, które trzeba wziąć pod uwagę, kiedy rozważa się stosowanie Dianabolu.
 

Uznawszy użyteczność doustnych SAA i pobieżnie zapoznawszy się z chemią leku, wiele ludzi może ciągle zastanawiać się, dlaczego Dianabol wciąż dzierży dominującą pozycję w świecie SAA. Mówiąc szczerze, działa on bardzo dobrze. To stwierdzenie nie jest aprobatą dla korzystania z leku, legalnego czy nielegalnego, jako że ocena stosunku ryzyka do korzyści dla każdego doustnego SAA wychodzi poza moje profesjonalne kompetencje. Jednakże, szaleństwem jest zaprzeczanie mocy, jaką posiada Dianabol, coś, czego próbowały rządowe i przemysłowe grupy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, tym samym napędzając nieufność sportowców w stosunku do fachowców w dziedzinie zdrowia. Sporadyczni użytkownicy, którzy często porzucają zdyscyplinowany trening i wymogi diety w ciągu kilku tygodni, mogą zaobserwować od 10 do 50% wzrostu swojej wytrzymałości połączonej z przybraniem na wadze 10–30 funtów w ciągu dwóch miesięcy. Bardziej zdeterminowani sportowcy oraz kulturyści nie zobaczą tak drastycznych przyrostów, ponieważ posiadają oni wyższe wartości wyjściowe, które zawdzięczają swojemu stylowi życia oraz treningom. Tak czy inaczej relatywnie skromne spożycie Dianabolu (10–30 mg/dzień) jest w stanie znacząco podnieść wytrzymałość; większe dawki doprowadzą do większych przyrostów, jako że efekt działania wszystkich SAA jest wprost proporcjonalny do dawki, jednakże ryzyko wystąpienia skutków ubocznych również wzrośnie.13,22 Nawet najniższe dawki mogą spowodować potencjalne problemy zdrowotne, tak więc bardzo ważne jest, aby ludzie świadomi byli konsekwencji zażycia tego, czy jakiegokolwiek innego, SAA. Oczywiście konsekwencje prawne pojawiają się już przy pierwszej tabletce, nawet przed jej spożyciem.


Aby uchronić się przed skutkami ubocznymi stosowania większych dawek, przy jednoczesnym osiągnięciu większych przyrostów, wiele użytkowników kumuluje Dianabol z jednym lub kilkoma innymi SAA iniekcyjnymi. Przez dekady najbardziej popularną mieszanką była Deca (dekanian nandrolonu) i D-bol, jako że ta kombinacja zapewniała zadowalające przyrosty małym kosztem. Deca i D-bol właściwie zdefiniowały kulturę kulturystyki w latach osiemdziesiątych, czasach, które przez wielu postrzegane są jako szczytowy punkt w sporcie. Z pewnością nie była to kombinacja do stosowania przed zawodami, jednak większość użytkowników nie była, ani nie jest teraz kulturystami biorącymi udział w zawodach.


Późniejsze generacje kulturystów porzuciły powszednie ścieżki Deca i D-bolu, nabywając wyolbrzymionych cech fizycznych dzięki zastosowaniu insuliny, hormonu wzrostu, IGF-1 i prostaglandyn. Gdzieniegdzie nadeszła już nawet przyszłość, w postaci inhibitorów miostatyny oraz innych, znajdujących się na poziomie badań, czynników biologicznych, doniesienia te przechodzą drogą „szeptan” wśród co lepiej powiązanych trenerów, instruktorów i sportowców. Międzynarodowy Komitet Olimpijski (z ang. International Olympic Committee) rozpoczął już nawet rozmowy na temat dopingu genowego, pomimo iż żadne dowody na istnienie tego typu dopingu jeszcze się nie pojawiły. Tak czy inaczej, pomimo iż doping w sporcie wkracza w erę zmiany genów, powszechne zapotrzebowanie na Dianabol pozostaje wysokie. Większość ludzi stosujących SAA nie zalicza się do sportowców biorących udział w sportach rywalizacyjnych, jak również nie chcą oni narażać się na niepewności i koszta związane z egzotycznymi hormonami. Celem większości jest lepszy wygląd i samopoczucie, co nieodłącznie związane jest z chęcią nie zbaczania z obecnej, tudzież przyszłej, ścieżki zdrowia. Dianabol jest generalnie postrzegany, jako środek dający rezultaty w sposób wygodny i stosunkowo bezpieczny, bez konieczności wykonywania zastrzyków (mocny punkt dla tych, którzy są niechętni strzykawkom). Dianabol nie będzie jednak opcją u lekarza. Estry testosteronu zapewniają podobne korzyści z wyłączeniem ryzyka uszkodzenia wątroby, zmian w poziomie cholesterolu i tłuszczy we krwi, jak również gwałtownych zaburzeń w stężeniu androgenów.


Dianabol pozostaje królem doustnych SAA. Gdyby nie testowanie na obecność leków, prawdopodobnie pozostałby on szeroko stosowanym środkiem wśród profesjonalnych sportowców. Jednakże, mimo iż góruje on nad swoimi chemicznymi kolegami, jego przyszłość jest mglista. Zainteresowanie kulturystyką blednie, zabiegi antydopingowe stają się coraz bardziej skuteczne w zapobieganiu stosowania SAA przez sportowców rywalizujących i nastolatków, gospodarka likwiduje karty członkowskie na siłownię, nadejście innych SAA (żele miejscowe, niealkilowany doustny testosteron itp.), które mogą być dostępne dla mężczyzn w średnim wieku i starszych, wszystko to razem zmniejszy zapotrzebowanie na ten lek. Gdyby SAA posiadały Komnatę Sławy, Dianabol z pewnością by się w niej znalazł. Ale uznanie nadchodzi dopiero wtedy, kiedy odstąpi się koronę.