Główna Doping Czy ktoś tu sięga po doping?

Czy ktoś tu sięga po doping?

przez CIEMNA STRONA MOCY
642 wyświetlenia

 

 

 

Według Australijskiego Instytutu Sportu można wydzielić cztery grupy suplementów dla osób uprawiających sport . Pierwszą grupę stanowią odżywki i substancje wspomagające wydolność fizyczną oraz cele żywieniowe, by uzupełniać rezerwy energetyczne a także wspomagać odpowiednie nawodnienie organizmu i procesy odnowy. W kolejnej kategorii znajdują się takie preparaty, jak glukozamina, glutamina, melatonina, probiotyki itp.  których skuteczność nie jest jednoznacznie potwierdzona. Trzecia grupa to suplementy o naukowo potwierdzonej skuteczności, w tym karnityna, aminokwasy rozgałęzione, koenzym Q10 czy tlenek azotu. Ostatnią kategorią są sterydy o negatywnych skutkach dla zdrowia.

 

 

Ze względu na powszechność występowania niedozwolonego wspomagania warto przyjrzeć się temu zjawisku znacznie głębiej, zwłaszcza jego psychologicznemu aspektowi. Doping bowiem, to nie tylko farmakologia , ale również (a może przede wszystkim) motywacyjne i osobowościowe mechanizmy ludzkiej natury, które leżą u podstaw podejmowania decyzji o jego stosowaniu.

 

 

Na przestrzeni ostatnich lat, zaobserwować można niepokojący wzrost liczby zawodników, wśród których głównym motywem sięgania po niedozwolony doping, staje się przekonanie o nieodzowności jego stosowania we współczesnym procesie treningowym. Używanie zabronionych środków jest coraz częściej traktowane jako element ryzyka związanego z uprawianiem sportu i zwykle połączone jest z poczuciem niezniszczalności własnego organizmu i odporności na negatywne konsekwencje dopingu.

 

 

Różne strategie przyjmują sportowcy przyłapani na stosowaniu dopingu. Niektórzy do końca idą w zaparte, choć kolejne dowody poświadczają ich wspomaganie się niedozwolonymi środkami. Pękają dopiero wtedy, gdy dojdą do granicy wytrzymałości psychiczne.  Są tacy, którzy robią z siebie ofiary przemysłu, w którym trzeba „brać” przy przetrwać, są tacy, który zgrywają głupków nieświadomych tego, że zrobili coś złego. Pojawiają się wreszcie i sportowcy, którzy przyznają się z miejsca i nie szukają dla siebie usprawiedliwienia. Koksowanie jest tak powszechne, że gdyby ktoś chciał na przykład uczciwie przyznać medale nawet w wyścigu kolarskim, miałby niemały kłopot. Pierwszy czysty zawodnik przekracza metę gdzieś na 11,12. miejscu. Nie na darmo o cyklistach mówi się do dziś, że częściej sięgają po doping niż po pompkę do roweru.

 

 

Od lat niedozwolone wspomaganie jest źródłem kontrowersji i zjawiskiem, wokół którego toczą się dyskusje i spory. Ich zarzewiem są kolejne afery dopingowe z udziałem znanych zawodników, które uszczuplają wiarę w czystość uprawiania sportu i powszechność obowiązywania zasady „fair play”. Można powiedzieć wprost , że stosowanie zakazanych substancji jest w dzisiejszych czasach integralną częścią światowego sportu a w wielu przypadkach tylko od rozwoju nowych technik w dziedzinie wykrywania dopingu zależeć będzie, czy sukcesy danego zawodnika w istocie okażą się wypadkową jego talentu i ciężkiej pracy, czy też będą rezultatem oszustwa i wyboru „drogi na skróty”.

 

 

Śniadanie mistrzów. Tak w slangu zawodników nazywano dianabol. Syntetyczną pochodną testosteronu, która dawała diabelską moc. Pięściarze, zapaśnicy, ciężarowcy łykali go w latach 60. niczym witaminy. Zwiększał masę ciała, siłę mięśni i pozwalał na długi, ciężki trening. Łatwiejszy niż po tradycyjnym śniadaniu. Łatwiej też było trenować, a potem wskoczyć na pudło po przeszczepach i transfuzjach krwi, zabiegach, jakim ku chwale narodu masowo były poddawane enerdowskie lekkoatletki. Na koksie wygrywali i pływacy, którym prócz magicznych pastylek pompowano powietrze w odbyt, aby mieli lepszą wyporność. – Rozmach i pomysłowość nie miały granic ani geograficznych, ani moralnych

 

 

Legalny „doping”

Dopingiem psychologicznym możemy nazwać wszelkie formy mentalnego wspomagania (mobilizacji), które w pośredni lub bezpośredni sposób przekładają się na lepsze funkcjonowanie w sferze fizycznej, poznawczej i emocjonalnej sportowca. Źródło owej mobilizacji może mieć charakter zewnętrzny lub wewnętrzny (tj. pochodzić z otoczenia/od samej jednostki).

 

 

Do najprostszych przejawów dopingu psychologicznego możemy zaliczyć: poklepywanie ciała przed startem, autodialog (mobilizowanie samego siebie do walki), powtarzanie rytuałów sportowych, czy słuchanie muzyki lub własnego głosu przekonującego o świetnej dyspozycji danego dnia. Nieco bardziej zaawansowanymi formami mentalnego wspomagania są np. proste ćwiczenia relaksacyjne, techniki wyobrażeniowe lub praca z oddechem. Dla wielu sportowców najskuteczniejszym dopingiem psychologicznym pozostaje wciąż klasyczne kibicowanie i zagrzewanie do sportowej rywalizacji. Wspólnym mianownikiem podanych przykładów, jest uaktywnienie wspomnianego wcześniej procesu mobilizacji, który zwiększa aktywność narządów uczestniczących w realizacji zadań ruchowych, a tym samym przybliża nas do wymarzonych rezultatów i osiągnięć sportowy.

 

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz