Zaloguj się Nowe konto


Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Login/Adres e-mail:
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 230
» Najnowszy użytkownik: fabgiglio
» Wątków na forum: 1 416
» Postów na forum: 10 011

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 49 użytkowników online.
» 2 Użytkownik(ów) | 47 Gość(i)
Tomass

Ostatnie wątki
___DZIARY
Ostatni post: SCREAM
Dzisiaj 21:13
» Odpowiedzi: 19
» Wyświetleń: 276
Domowe wrapy z pszenicy d...
Ostatni post: dorotamonica
Wczoraj 22:24
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 65
Efekty uboczne stosowania...
Ostatni post: SCREAM
Wczoraj 12:39
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 30
Co działa a co nie - TEMA...
Ostatni post: Ziółek
03.12.2016 18:28
» Odpowiedzi: 748
» Wyświetleń: 147876
Antek co jak i kiedy?
Ostatni post: Moaner
03.12.2016 18:25
» Odpowiedzi: 25
» Wyświetleń: 481

 
  Insulina
Napisane przez: SCREAM - 29.11.2016 11:54 - Brak odpowiedzi

Insulina


Jak sterować w bezpieczny sposób tym hormonem, aby uzyskiwać maksymalne przyrosty masy mięśniowej?Insulina to najbardziej skomplikowany hormon w organizmie. Jeśli spytasz dwóch osób o jej działanie, prawdopodobnie usłyszysz dwie różne odpowiedzi. Jedna powie, że od insuliny się tyje, a druga, że od niej się chudnie i ma więcej mięśni. Kto ma rację? Tak naprawdę oboje. Insulina wywiera znaczący i silny wpływ na tkankę tłuszczową i na tkankę mięśniową. Wpływa również na inne hormony. Dlatego tak trudno sobie z nią radzić. Niemniej jednak jest to warte wysiłku. Umiejętność manipulowania insuliną to jedna z najskuteczniejszych broni w arsenale kulturysty im więcej wie się na ten temat, tym łatwiej jest regulować jej działanie za pomocą diety, suplementów i treningu.



Kulturystów interesuje to, kiedy i ile insuliny wydziela się w organizmie, i jak na to reagują jego komórki. Ta reakcja określana jest wrażliwością na insulinę.Kiedyś uważano, że aby być szczupłym, trzeba utrzymywać niski poziom insuliny. Teraz, po dokładniejszym zbadaniu sprawy wygląda na to, że wysoki poziom insuliny ułatwia regenerację i przyrost mięśni oraz redukcję tkanki tłuszczowej. Oba podejścia są słuszne, ale niestety, są one całkiem przeciwstawne. Oczywiście, przez większość czasu należy utrzymywać niski poziom insuliny, by organizm nie mógł magazynować węglowodanów w postaci tłuszczu i by w związku z tym mógł spalać tkankę tłuszczową. Jednakże po treningu warto porządnie podnieść poziom insuliny i zjeść sporo węglowodanów, białka, kreatyny i mikroelementów, by osiągnąć maksymalny przyrost mięśni i jak najlepszą regenerację (tutaj kłaniają sie suplementy zwane przed-treningówkami).W oparciu o najnowsze doświadczenia zawodowych kulturystów badaniach na zwierzętach i na ludziach, zwiększenie poziomu insuliny po treningu w połączeniu z odpowiednim i nieprzerwanym dopływem glukozy, aminokwasów egzogennych i mikroelementów w ciągu kilku godzin, daje zaskakująco duże przyrosty mięśni.


Insulina i białka: działają razem. Insulina jest produkowana przez trzustkę. Gdy wydzieli się do krwi, ma ogromny wpływ na metabolizm węglowodanów, gdyż pobudza transport glukozy (cukru) do komórek. Insulina pobudza również wychwyt aminokwasów i syntezę białek.Z drugiej strony insulina wprowadza również do komórek wolne kwasy tłuszczowe i zapobiega rozpadowi zmagazynowanego tłuszczu. Czyli insulina może spowodować tycie.


Biorąc to pod uwagę, czy kulturysta kiedykolwiek powinien chcieć zwiększyć poziom insuliny? Dowody naukowe świadczą o tym, że wzrost poziomu insuliny poprawia wykorzystanie białka. Generalnie jedzenie białek łącznie z węglowodanami jest chyba najlepszym sposobem na uzyskanie maksymalnego wpływu białka na przyrost mięśni. Rezultatem jest zwiększona synteza białek i większy przyrost mięśni. Czas po treningu to największa wrażliwość na działanie insuliny. Mając wrażliwe mięśnie na jej działanie, wystarczy mniejsza ilość insuliny do wywołania tego samego efektu (np. wprowadzenia danej ilości aminokwasów i glukozy do mięśni).


Największy wzrost wydzielania insuliny powoduje połączenie białek z węglowodanami. W wielu pracach porównywano wzrost wydzielania insuliny pod wpływem samych węglowodanów (75 g dekstrozy) ze wzrostem po zjedzeniu posiłku zawierającego białka (co najmniej 30 g) i węglowodany (co najmniej 50 g). Wniosek z tych prac był jednoznaczny: białka plus węglowodany bardziej zwiększają wydzielanie insuliny niż same węglowodany.


Mimo to wielu kulturystów nadal stara się ograniczać spożycie węglowodanów i często jedzą same białka, lub z niewielką ilością węglowodanów. Taki sposób odżywiania się może wywołać problemy. Gdy je się białka bez dodatku węglowodanów, organizm część tego białka przekształca w glukozę. W tym celu uwalnia substancję zwaną glukagonem, związek o działaniu katabolicznym, który zmienia stan hormonalny i metaboliczny organizmu.


Są dwa rodzaje gadżetów insulinowych: substancje, które powodują lub pobudzają wydzielanie insuliny oraz takie, które zwiększają wrażliwość na jej działanie. Teoretycznie, dla lepszego efektu powinno się brać je razem, a nie osobno.


Niewiele można powiedzieć o substancjach wydzielających insulinę. Najlepiej poznanymi są aminokwasy leucyna, arginina i lizyna. Zjedzenie białka zawierającego te aminokwasy to nie to samo, co przyjęcie ich na pusty żołądek. Natomiast substancje zwiększające wrażliwość na insulinę są jakby bardziej skuteczne, gdyż naukowcy uważają, że odkryli główny defekt (postreceptorowy) odpowiedzialny za powstawanie oporności na insulinę. Jednakże zwiększenie wrażliwości na insulinę też ma swoje wady.

[/align]
Niemniej jednak przyjrzyjmy się zaletom. Jeśli zwiększy się wrażliwość na insulinę, osłabiając lub eliminując oporność na insulinę, ma się duże szanse na znaczny przyrost mięśni i wzrost siły nie mówiąc już o spadku tkanki tłuszczowej.Manipulowanie insuliną to awangardowa nauka, która wymaga dalszego rozwoju i jeszcze dużo kwestii jest do poznania.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Sterydy a wątroba
Napisane przez: SCREAM - 26.11.2016 11:44 - Brak odpowiedzi

Mechanizm wpływu sterydów na funkcjonowanie komórek wątroby jest niezwykle złożony i właściwie nie do końca poznany. Wiadomo jednak, że sterydy oralne powodują ich silne uszkodzenie. Szczególnemu zniszczeniu ulega tzw. siateczka gładka. Jest ona zbudowana z układu specjalnych kanalików, pęcherzyków i błon, gdzie odbywa się większość skomplikowanych reakcji chemicznych. Pod wpływem podwyższonego poziomu hormonów steroidowych struktura ta ulega przerostowi i staje się częściowo niesprawna.



Wtedy też upośledzeniu ulega cały mechanizm odpowiedzialny za wydzielanie żółci. Gęsta, oleista ciecz, nie mogąc odpłynąć ze zrazików wątrobowych, gromadzi się w delikatnych przewodzikach żółciowych i tworzy w nich twarde skrzepy. Ten rodzaj uszkodzeń jest określany jako cholestaza śródwątrobowa lub czynnościowa. W efekcie uszkodzeń kanalików odprowadzających żółć może dojść do rozwoju tzw. żółtaczki cholestatycznej, bardzo często spotykanej np. po przedawkowaniu Metanabolu.


Jedynym, choć nie zawsze występującym objawem zewnętrznym jest podrażnienie i świąd skóry wywołany odkładaniem się w skórze barwników żółciowych. Jednocześnie charakterystycznym zmianom zewnętrznym może towarzyszyć zmęczenie, ospałość, zmniejszona wydolność fizyczna oraz nasilone stany depresyjne. Na uszkodzenia komórek wątrobowych może wskazywać również zżółcenie gałek ocznych, objawy grypopodobne, odbarwienie stolca oraz ciemnopiwne zabarwienie moczu. Nieleczony proces uszkodzeń komórek wątrobowych może się przerodzić w tzw. przewlekłe zapalenie wątroby, a następnie - czynne zapalenie wątroby, co objawia się nasilonymi zmianami martwiczo-zapalnymi oraz bardziej dokuczającymi bólami. W fazie zaawansowanych zmian martwiczych dochodzi do silnego zwyrodnienia hepatocytów. W miąższu wątroby w niezwykle szybkim tempie rozrasta się tkanka łączna, która - niczym skalpel - tnie wątrobę na niezliczoną ilość guzków.



We wstępnych okresach marskości, gdy wydolność narządu jest jeszcze w miarę zachowana, dolegliwości bólowe mogą być niewielkie. Są to zwykle wzdęcia brzucha, gniecenie i pobolewanie w nadbrzuszu, nasilające się zwłaszcza po pokarmach tłustych lub po wypiciu alkoholu. Często występują nudności, puste odbijania, brak łaknienia i uczucie osłabienia. Również i w tej fazie choroby wiele osób lekceważy objawy i udaje się do lekarza zbyt późno, gdy występują już daleko posunięte zmiany martwicze, takie jak żółtaczka, skaza krwotoczna, wodobrzusze, obrzęki, krwawienia z żylaków przełyku. U mężczyzn obserwuje się także zanik jąder, zmniejszenie libido i potencji oraz zmniejszony poziom testosteronu we krwi. Ponadto często stwierdza się jedno lub obustronną ginekomastię, gdyż u osób z marskością wątroby tkanka gruczołowa staje się niezwykle wrażliwa na obecność estrogenów.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Niebezpieczne rzezbienie ciała
Napisane przez: SCREAM - 22.11.2016 20:05 - Brak odpowiedzi

Moda na wygląd rodem z siłowni powoduje, że już 12-letni chłopcy narażają swoje zdrowie zażywając sterydy anaboliczne. Jest wtorkowy wieczór, a w dużej otwartej sali z widokiem na ulice Soho w centrum Londynu siedzą czterej mężczyźni. Jeden z nich, po czterdziestce, ma na sobie garnitur zapięty nad wystającym brzuchem, dwaj są w dżinsach. Wygląd młodszego mężczyzny w spodniach z materiału i obcisłym swetrze nie pozostawia wątpliwości co do masy swoich ramion i napięcia kaloryfera na brzuchu.

Jesteśmy w punkcie wymiany igieł, a ci mężczyźni nadużywają leków. - Co tam! - mówi Craig, 24-letni przystojniak pracujący w branży IT. - Nie zażywam innych leków, piję bardzo rzadko. Niech sterydy będą moim grzechem.


- Kilku mężczyzn, którzy biorą udział w zajęciach organizacji pożytku publicznego Turning Points Smart Muscle jest tak napakowanych, że chodząc chwieją się na boki - relacjonuje Roy Jones, który prowadzi poradnię i punkt wymiany igieł. Większość z nich wygląda normalnie, można ich spotkać wszędzie.

Sterydy anaboliczne są stosowane od lat 50. XX wieku, jednak kiedyś ich użycie było ograniczone do kulturystów, bywalców klubów gejowskich i niektórych sportowców, a teraz coraz większa liczba mężczyzn - od prawników po studentów, nauczycieli i strażników więziennych - stosuje je, by zwiększyć masę ciała. Nie są sportowcami, niektórzy robią to z powodów zawodowych, najczęściej chcieliby po prostu mieć piękne ciało, jakie widzą w reklamach bielizny i u superbohaterów kreskówek. Odkryli, że anaboliki stanowią drogę na skróty do tego celu.

Część z nich ignoruje nieprzyjemne działania uboczne sterydów anabolicznych. Poza tym, ponieważ ich rozprowadzanie jest nielegalne, klient nigdy nie może być pewny, co kupuje. (...)

Dokładna liczba osób stosujących anaboliki jest niemożliwa do określenia. (...) British Crime Survey (BCS) podaje, że anabolików używało 200 000 osób, jednak specjaliści w tej dziedzinie uważają, że są to dane niedoszacowane.Jim McVeigh z Liverpool John Moores University, którego badanie na temat sterydów anabolicznych zostało opublikowane w marcu, podaje, że liczba ta jest trzy razy większa niż szacunki BCS. - Naszym najlepszym wska¼nikiem są programy wymiany igieł. Wiemy, że anaboliki stosuje coraz więcej ludzi oraz że ich profil zmienia się w kierunku osób, które nie są zawodowymi sportowcami. Robią to ze względu na presję rówieśników, mediów oraz z powodów ekonomicznych. Jeśli nie masz wykształcenia i ambicji zawodowych, a jesteś wystarczająco duży i silny, możesz pracować jako ochroniarz w szarej strefie.

Dostępne są anaboliki doustne, jednak większość ludzi wstrzykuje je sobie, ponieważ w ten sposób mniej szkodzą one wątrobie. Osoby pracujące w punktach wymiany igieł wiedzą, że wielu z tych mężczyzn - czy jak podaje Advisory Council on the Misuse of Drugs nawet już 12-letnich chłopców - nie postrzega siebie jako nadużywających leków.

- To kwestia próżności i samooceny - wyjaśnia Jones, były pielęgniarz psychiatryczny, który przez ponad 10 lat pracował z narkomanami. - Czują presję, by wyglądać w określony sposób i cierpią, jeśli tak nie jest, a ponieważ starają się coś poprawić, nie postrzegają tego jako nadużycia. (...) Pracujemy z nimi w ten sam sposób, co z używającymi heroiny, jednak stosujący sterydy nie popełniają przestępstw by kupić lek. Nie są bezrobotni, wielu z nich ma odpowiedzialne stanowiska i to sprawia, że są grupą trudną do współpracy.

W ciągu 18 miesięcy zajęcia w Smart Muscle przyciągnęły 270 mężczyzn, z których połowa nie stosowała dotąd anabolików. Jones szacuje, że w ciągu ostatnich 10 lat średnia wieku osób stosujących sterydy spadła z okresu przed czterdziestką do 23-24 lat. Większość z nich usłyszała o Smart Muscle od kolegów lub na siłowni, czyli ze źródeł, na których informacjach chętnie polegają; kupują w końcu swoje fiolki od kolegów, na siłowni lub w internecie.

Jones udziela rad na temat odżywania i najlepszych sposobów ćwiczenia. Przekonuje uczestników zajęć, że nie potrzebują chemicznych wspomagaczy. Jeśli jednak ktoś - po zapoznaniu się z potencjalnymi działaniami ubocznymi, które obejmują trądzik, rozwój piersi i atrofię jąder, a także zagrożeniami związanymi z kupowaniem podrabianych substancji - w dalszym ciągu chce spróbować sterydów, to Jones, który nigdy nikogo nie osądza, udziela rad dotyczących dawkowania i wyjaśnia, jak najbezpieczniej dokonywać wstrzyknięć.

- Czy będzie bolało? - pyta pewien kurier motocyklowy. - Najczęściej następnego dnia mięsień jest trochę sztywniejszy - odpowiada Jones. - Jeśli pojawi się zaczerwienienie, idź do lekarza. Smart Muscle oferuje także badania funkcji wątrobowych oraz badania przesiewowe pod kątem zdrowa seksualnego.

Craig udał się do Smart Muscle za poradą swojego trenera, zanim wziął sterydy. Zakończył teraz sześciotygodniowy kurs poparty intensywnym treningiem na siłowni

- leki nie powodują przyrostu mięśni w odpowiednich miejscach, jeśli się nie ćwiczy i nie zjada dużych ilości białka i jego masa wrosła z 75 do 87 kg. Leki kosztowały 130 funtów.

- W szkole byłem duży, bo dużo grałem w rugby, jednak na studiach z powodu złego odżywania straciłem ten wygląd - mówi. - Moi najlepsi kumple są przystojni i umięśnieni, a ja zawsze byłem tym wychudzonym i w tyle. (...) W sześć tygodni zyskałem więcej niż udałoby mi się to przez rok treningów. (...) Zawsze pozostawałem w cieniu, a to dodało mi dodatkowej pewności siebie. Krótko mówiąc, zyski przeważają ryzyko, choć boję się, że stracę to, co udało mi się uzyskać.

Jones zauważa, że mięśnie zbudowane całkowicie dzięki ćwiczeniom łatwiej zachować. Czy to oznacza, że od anabolików można się uzależnić? - Nie fizycznie - wyjaśnia. - Ale psychicznie ludzie mogą przyzwyczaić się do uczucia bycia napakowanym, bycia twardym, trochę agresywnym. U niektórych osób pojawia się dysmorfia dotycząca mięśni i nawet jeśli są one wielkie, to oni uważają, że ich ciało nie jest bez zarzutu i nie chcą go pokazywać.Ta odwrotna postać anoreksji została zauważona przez dra Roba Dawsona, lekarza pierwszego kontaktu, który od 14 lat przewodzi dyskusji na temat niewłaściwego stosowania sterydów anabolicznych oraz prowadzi zaopatrujący tysiąc pacjentów punkt wymiany igieł w hrabstwie Durham. Uważa on, że stosowanie sterydów anabolicznych przez elitarnych sportowców, takich jak Ben Johnson na olimpiadzie w 1988 roku, promuje te substancje, co powoduje wiele dylematów moralnych i etycznych.Nie mniej ważną sprawą jest niewystarczająca liczba badań nad oddziaływaniem tych leków na zdrowie. - Ludzie stracili w tej kwestii zaufanie do lekarzy - mówi

Dawson. - Najpierw mówiliśmy, że nie działają, a potem, że działają, ale mogą zabić.

Ze stosowaniem sterydów związanych jest niewiele zgonów, choć wydaje się, że kwietniowa śmierć 17-letniego Matthew Deara, kadeta z Southend po zażyciu tego, co miało być anabolikiem, jest tragedią odzwierciedlającą ryzyko związane z kupowaniem substancji, której nie można sprawdzić. (...) Dawson jest zaniepokojony postępowaniem rządu w kwestii sterydów anabolicznych i uważa, że nie należy się kierować racjami elitarnych sportów. Obawia się paradoksalnej reakcji, jaką może wywołać proponowana antykoncepcja dla mężczyzn, w której steryd anaboliczny miałby być podawany w "dawce prawdopodobnie przynoszącej korzyści dla wyglądu". Ma także nadzieję, że ujednolicenie europejskich przepisów nie doprowadzi do kryminalizacji leków.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Obniżamy kortyzol
Napisane przez: SCREAM - 21.11.2016 10:37 - Brak odpowiedzi

Obniżamy kortyzol



Kortyzol to najbardziej znienawidzony hormon przez sportowców z dyscyplin sylwetkowych. Wpływ na ugruntowanie się tej fatalnej reputacji miały jego dwie, zasadnicze cechy: działanie promujące rozwój tkanki tłuszczowej oraz aktywność kataboliczna, utrudniająca rozwój tkanki mięśniowej. Obie te cechy, wiadomo, nie sprzyjają kształtowaniu atletycznej – czy chociażby estetycznej – sylwetki.





Kortyzol a tkanka tłuszczowa.

Zastanawia tutaj fakt, że – tak naprawdę – to kortyzol jest jednym z podstawowych hormonów lipolitycznych, rozbijających cząsteczki tłuszczu zapasowego. Aktywnością przypomina więc hormony hamujące rozwój tkanki tłuszczowej i sprzyjające jej redukcji – takie jak noradrenalina, adrenalina czy somatotropina. Jednocześnie ułatwia on tym hormonom ich zadanie i wspomaga je w aktywności odchudzającej, działając częściowo poprzez te same mechanizmy, częściowo zaś w sposób zupełnie niezależny. Obok tych trzech hormonów, kortyzol jest najważniejszym hormonem stresu, wydzielanym w sytuacjach życiowych, wymagających uruchomienia rezerw energetycznych. Wiadomo, że reakcja stresowa powstała ewolucyjnie – jako zjawisko fizjologiczne, przygotowujące organizm do walki lub ucieczki, czyli do wzmożonego wysiłku fizycznego. Natomiast rozpad cząsteczek tłuszczu zapasowego miał tutaj za zadanie uwolnić kwasy tłuszczowe z tkanki tłuszczowej i skierować je do mięśni, celem wykorzystania do produkcji energii przez pracującą muskulaturę.

I tak też jest w rzeczywistości – kortyzol uwalniany incydentalnie, na skutek stresu czy wysiłku fizycznego, nie sprzyja gromadzeniu tłuszczu zapasowego, tylko – odwrotnie.

Tak samo dzieje się wtedy, gdy w organizmie występuje normalny, fizjologiczny poziom hormonu: kortyzol sprzyja redukcji tkanki tłuszczowej.

Problemy pojawiają się dopiero przy znacznym nadmiarze, będącym efektem powikłań onkologicznych i endokrynologicznych, leczenia kortyzolem lub jego pochodnymi, permanentnego stresu czy genetycznych cech osobniczych. Wtedy kortyzol promuje gromadzenie się tkanki tłuszczowej, ale też tylko na twarzy, na karku i w okolicy pasa, zachowując lipolityczną aktywność – względem tkanki tłuszczowej kończyn. To może prowadzić do karykaturalnego wyglądu sylwetki, ale też tylko u osobników dorosłych, gdyż u dzieci i młodzieży – kortyzol gromadzi tłuszcz proporcjonalnie, we wszystkich partycjach ciała.

Mechanizmy tej odwróconej aktywności nie zostały ostatecznie, całkowicie wyjaśnione. Wiadomo jednak, że kortyzol rozbija jednocześnie białka i uwalnia z nich aminokwasy. Aktywuje też enzymy, przekształcające aminokwasy w glukozę. Hamuje przy tym zużywanie glukozy, co ostatecznie powoduje, że poziom glukozy znacząco wzrasta. Teraz glukoza stymuluje produkcję i uwalnianie insuliny, która – jak wiadomo – jest najsilniejszym promotorem tkanki tłuszczowej i najsilniejszym hormonem tuczącym.

Kortyzol oddziałuje też na mózg – zwiększając łaknienie. Tutaj przekształca się najpierw w tzw. neurosteroidy. Neurosteroidy aktywują z kolei receptory kwasu gamma-aminomasłowego (GABA), które hamują uwalnianie hormonu podwzgórza – CRH. Jest to element dobrze zapewne znanego nam zjawiska – ujemnego sprzężenia zwrotnego. Normalnie bowiem CRH stymuluje przysadkę mózgową do uwalniania innego hormonu – ACTH, który znowu oddziałuje na nadnercza i pobudza je do produkcji kortyzolu. Zmniejszając poziom CRH, kortyzol hamuje więc swoją własną produkcję. Szkopuł w tym, że CRH jest jednocześnie silnym hamulcem apetytu. Ostatecznie więc – obniżając produkcję CRH, kortyzol zwiększa łaknienie.

I właśnie te dwa mechanizmy (stymulację insuliny i apetytu) obwinia się głównie za tuczące właściwości kortyzolu – w sytuacji permanentnego podwyższenia jego poziomu w organizmie. I chociaż dzisiaj problem ten wydaje się daleko bardziej złożony, pozostawmy na boku dalsze dywagacje…





Kortyzol a tkanka mięśniowa.

Podobne problemy pojawiają się w przypadku tkanki mięśniowej… Przy normalnym, fizjologicznym poziomie – kortyzol sprzyja jej rozwojowi. Mechanizm ten jest dosyć złożony i trudny do wyłożenia w sposób całościowy (powiedzmy też szczerze – słabo poznany). Ale na pierwszy plan wysuwa się tutaj wpływ tego hormonu na utrzymanie wysokiej pobudliwości tkanki mięśniowej oraz gospodarkę energetyczną komórek mięśniowych. Ważne wydaje się też pobudzanie anabolizmu białek w wątrobie, skutkujące produkcją albumin osocza krwi, stanowiących zapas aminokwasów dla wzrastającej tkanki mięśniowej. Chociaż niektóre źródła podają, że niskie dawki kortyzolu działają po prostu anabolicznie, tak samo jak testosteron.

Dopiero wyższe stężenia hormonu sprzyjają katabolizmowi (rozpadowi) białek mięśniowych i generują deficyty masy mięśniowej. Sprzyjają kształtowaniu ujemnego bilansu azotowego, kiedy to organizm traci więcej białek, aniżeli pobiera z pożywienia.

Mechanizm katabolicznej aktywności kortyzolu jest prawdopodobnie złożony i nie do końca jasny. Tym bardziej, że na poziomie subkomórkowym hormon ten działa antykatabolicznie, stabilizując błony lizosomów i ograniczając aktywność zgromadzonych tam enzymów trawiących białka. To może być też jeden z mechanizmów, sprzyjających rozwojowi tkanki mięśniowej przez fizjologiczne stężenia kortyzolu. Natomiast aktywność kataboliczna wysokich stężeń zdaje się przejawiać poprzez dwa mechanizmy: hamowanie syntezy białek kurczliwych na etapie transkrypcji genów oraz stymulację (również na poziomie transkrypcji) syntezy białka miostatyny – hormonu tkankowego, ograniczającego rozwój tkanki mięśniowej.





Ile kortyzolu?…

Norma dobowej produkcji kortyzolu jest dosyć szeroka i waha się w przedziale – od 5-ciu do 30-tu miligramów. Widzimy więc, że wspominane, genetyczne cechy osobnicze mogą wyznaczać nam poziom tego hormonu w naszym organizmie i decydować – komu łatwiej, a komu ciężej, kształtować beztłuszczową masę ciała. I znowu – problem ten jest oczywiście daleko bardziej złożony, ale – dla uproszczenia – pozostańmy jedynie przy genetycznie wyznaczonych zakresach produkcji kortyzolu…

W powszechnej świadomości sportowców, kortyzol jest złem tak potężnym, że z pełną determinacją walczyć należy o jego jak najniższy poziom. Istnieją oczywiście leki, skutecznie obniżające poziom kortyzolu, stosowane w onkologii i endokrynologii, po które nieraz sięgają zawodnicy. To jednak przysłowiowe „igranie z ogniem”… Środki te generują niezwykle niebezpieczne, niepożądane skutki działania. Pamiętajmy przy tym, że zbyt niski poziom kortyzolu sprowadza bezpośrednie zagrożenia życia. Pomijając jednak konsekwencje zdrowotne, przypomnijmy, że zbyt niski poziom kortyzolu może nieść skutek odwrotny od zamierzonego – utrudnienia w redukcji tłuszczu i rozwoju muskulatury. U ludzi z głębokim niedoborem tego hormonu, nazywanym cisawicą, pojawia się znużenie, osłabienie i zwiotczenie mięśni. Obniżeniu ulega też masa mięśniowa. Skrajnie spada poziom hormonów płciowych (w tym – testosteronu), co objawia impotencją i utratą libido.

Jeżeli więc podejrzewamy, że nasz genotyp wyznacza nam wysoki poziom kortyzolu, bo np. łatwo przybieramy na twarzy, karku i w pasie, to możemy wypróbować jakieś naturalniejsze i przyjaźniejsze metody obniżania jego poziomu, aniżeli interwencje farmakologiczne…






Kortyzol a składniki pokarmowe.

Jak wyżej pisałem – bodaj najważniejszym związkiem obniżającym poziom kortyzolu pozostaje GABA. Przekaźnik ten hamuje uwalnianie CRH – a co za tym idzie – ACTH i kortyzolu.

GABA stymuluje jednocześnie uwalnianie somatotropiny, czyli hormonu wzrostu (GH) – najsilniejszego hormonu anabolicznego i lipolitycznego, sprzyjającego kształtowaniu beztłuszczowej masy ciała.

Wydawałoby się więc, że – im więcej GABA w organizmie lub wyższa jego aktywność – tym lepiej dla wyników sportowych, szczególnie w dyscyplinach sylwetkowych.

Preparaty GABA przenikają do nas z rynku amerykańskiego. Istnieje też znaczna liczba leków, będących jego mimetykami – naśladowcami. Chodzi tu głównie o barbiturany i pochodne benzodiazepiny. Nie radzę jednak nikomu próbować tych specyfików!… Te też generują liczne, niepożądane skutki działania: senność, zmiany osobowości, otępienie i uzależnienie. „Wilczy” apetyt wiąże się z hamowaniem CRH, co wcześniej już wyjaśniłem. Z punktu widzenia praktyki wysiłkowej – najgorszy jest jednak brak napędu i osłabienie siły mięśniowej. Ten ostatni efekt to konsekwencja hamującego działania GABA w motoneuronach – neuronach ruchowych.

Widzimy więc, że – tak jak nie można przeginać z obniżaniem poziomu kortyzolu, tak samo – z podwyższaniem poziomu lub aktywności kwasu gamma-aminomasłowego. Znowu rozsądny umiar wydaje się stanowić najwłaściwsze rozwiązanie.

Umiarkowanym aktywatorem GABA jest jeden z podstawowych składników pokarmowych i suplementów sportowych – glutamina. GABA zawsze powstaje z glutaminy. Jego produkcja odbywa się bowiem w obrębie cyklu, gdzie najpierw glutamina przekształcana jest w GABA, a następnie GABA – z powrotem – w glutaminę. Przemiana glutaminy do GABA zachodzi w dwóch etapach, gdzie oba kontrolowane są przez witaminę B6.

Dodatkową zaletą witaminy B6 jest to, że hamuje ona uwalnianie prolaktyny. Sportowcy często stosują ją dla tego efektu, gdyż prolaktyna promuje rozwój tkanek okolicy sutków, czym utrudnia kształtowanie estetyki torsu.

Ważny dla ogólnego poziomu kortyzolu jest etap jego syntezy, przeprowadzany przez enzym – dehydrogenazę 11beta-hydroksysteroidową. Ważny, gdyż w jego efekcie może powstawać bardzo dużo kortyzolu. Nie odbywa się on bowiem w gruczołach nadnerczy, tylko w tkankach obwodowych – między innymi – w tkance tłuszczowej. Może prowadzić więc też do wzrostu lokalnej puli tego hormonu w tej tkance, więc tam, gdzie go nam – ze zrozumiałych względów – jak najmniej potrzeba.

Jak każdy enzym i każde białko, tak również dehydrogenaza pozostaje pod kontrolą genetyczną. Natomiast genami, jak wiemy, sterują hormony. Aktywują one tzw. czynniki transkrypcyjne. Te, aktywowane hormonem, oddziałują na nasze geny i – albo pobudzają je do produkcji odpowiednich białek, albo je wyciszają i hamują produkcję białka. Działają więc dodatnio lub ujemnie na transkrypcję genów, która jest pierwszym etapem syntezy białek. Tak właśnie testosteron aktywuje czynnik transkrypcyjny, którym w tym przypadku jest receptor androgenowy (AR), pobudzając geny do produkcji białek kurczliwych włókienek mięśniowych. Natomiast kortyzol aktywuje inny czynnik transkrypcyjny – receptor GR, który wycisza transkrypcję tych samych genów, hamując produkcję białek kurczliwych.

Pisze o tym wszystkim z tego powodu, że produkcja dehydrogenazy pozostaje pod ścisłą kontrolą szczególnych czynników transkrypcyjnych – receptorów PPAR gamma, które wyciszają syntetyzujące ją geny. Im więc silniejsza aktywacja PPAR, tym mniejsza produkcja enzymu i – ostatecznie – niższy poziom kortyzolu. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że czynnikami aktywującymi PPAR wcale nie są hormony, tylko zwykłe składniki pokarmowe – nienasycone kwasy tłuszczowe, takie jak modne ostatnimi czasy - kwasy omega 3.





Bliżej praktyki.

Z przedstawionych powyżej informacji – możemy wywnioskować, że łączna suplementacja glutaminy, witaminy B6 i kwasów omega 3 – powinna poskutkować umiarkowanym obniżeniem poziomu kortyzolu.

Wydaje się, że stosowane w tym celu dawki glutaminy nie muszą być bardzo wysokie. Dowiedziono np., że już 2-3 gramowe porcje glutaminy wyraźnie stymulują uwalnianie hormonu wzrostu – a przypomnijmy, że za jego uwalnianie odpowiada prawdopodobnie ten sam mechanizm, co za hamowanie uwalniania ACTH (wpływ glutaminy na produkcję GABA).

Jeżeli mówimy natomiast o dawkach witaminy B6, to należałoby sugerować się chyba takimi wielkościami, które hamują uwalnianie prolaktyny. Są to jednak dosyć wysokie wartości, przy których pojawiać się mogą niepożądane efekty działania tej witaminy; wypada więc zaapelować o rozsądek. Wydaje się, że – w połączeniu z glutaminą – wystarczy standardowa dawka (ok. 50 mg).

Badania udowodniły, że już 1 g kwasów omega 3 na dobę prowadzi do uzyskania korzystnych efektów zdrowotnych. We wspomaganiu wysiłku stosujemy zazwyczaj jednak znacznie wyższe dawki. Wydaje się jednak, że nie ma potrzeby pochłaniania większych porcji, aniżeli 2-3 gramy dziennie.

Jeżeli więc ktoś podejrzewa, że jego geny wyznaczają mu górną normę wartości kortyzolu, bo łatwo przybiera na twarzy i ciężko walczy o redukcję kilku centymetrów w pasie, możemy zaproponować mu następujące postępowanie:

2 kapsułki Gold Omega 3 przy śniadaniu i 2 przy kolacji

2 kapsułki Glutaminy 1 tabletka witaminy B6 – bezpośrednio przed snem

Wyżej zaproponowałem oczywiście pewne, niezbędne minimum – dla osób nie związanych wyczynowo ze sportem, korzystających z rożnych form ruchu, w celu kształtowania estetycznej sylwetki. Wyczynowcy i zaawansowani posługują się zazwyczaj złożonymi cyklami wspomagania, więc dla nich niech pozostanie ważna jedynie ta informacja, że glutamina, witamina B6 i kwasy omega 3 – to bardzo dobry wybór, chociażby właśnie z uwagi na zdolność tych suplementów do redukcji poziomu kortyzolu.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Co jeść, aby zwiększyć poziom testosteronu?
Napisane przez: SCREAM - 17.11.2016 19:13 - Brak odpowiedzi

Co jeść, aby zwiększyć poziom testosteronu?



Poziom testosteronu w organizmie odgrywa ważną rolę szczególnie wśród profesjonalnych sportowców, którym zależy na budowie i utrzymaniu przez długi czas dużej i mocnej masy mięśniowej oraz widocznej rzeźby. Testosteron jest nie tylko najsilniejszym hormonem anabolicznym w organizmie, ale również jest w stanie przyspieszyć spalanie tkanki tłuszczowej, wspomaga libido i wzmaga witalność. Nic więc dziwnego, że tylu profesjonalnych sportowców – uważając poziom testosteronu we własnym organizmie za niewystarczający – decyduje się na przyjmowanie sterydów, tj. testosteronu syntetycznego.



Przez przyjmowanie steroidów anaboliczno-androgennych sportowcy rzeczywiście budują beztłuszczową masę i siłę, jednocześnie jednak narażają się na wystąpienie szeregu skutków ubocznych, z upośledzeniem naturalnej produkcji testosteronu na czele. Warto pamiętać, że na poziom testosteronu w organizmie wpływ ma wiele czynników, takich jak jakość snu, naturalne predyspozycje, wysiłek fizyczny, ale również dieta i obecne w niej składniki odżywcze. Na podstawie wieloletnich obserwacji badacze stworzyli listę żywieniowych boosterów i inhibitorów testosteronu.



Co jeść, a czego nie?

Badacze badający wpływ diety sportowcy na jego osiągnięcia wyraźnie dają do zrozumienia, że osoby, którym zależy na wysokim poziomie i stężeniu testosteronu we krwi, powinny jest dużo i regularnie. Głód jest przeciwnikiem wysokiej ilości biodostępnego testosteronu.
Naukowcy uważają, że aby naturalnie podnieść poziom testosteronu w organizmie, należy jeść pokarmy bogate w cynk, witaminy z grupy B, cholesterol oraz kwas arachidonowy (tzw. KA), takie jak ostrygi, jaja, wołowina, czosnek czy brokuły. Substancje te są wymienianie ze względu na ich ogromne znaczenie w procesie tworzenia testosteronu na osi podwzgórze-przysadka-gonady. Cynk i witaminy z grupy B są niezbędne przy produkcji testosteronu. Te dwie substancje występują – obok magnezu – w popularnej na rynku, protestosteronowej formule ZMA. Cholesterol także znalazł się w tej grupie nieprzypadkowo – należy pamiętać, że testosteron to właśnie pochodna cholesterolu, który dostarczany jest wraz z pożywieniem. Z kolei kwas arachidonowy (KA) jest kwasem tłuszczowym, który pokrywa w jądrach komórki Leydiga. KA pełni rolę przekaźnika między impulsem z przysadki a procesem produkcji testosteronu.


W pożywieniu znaleźć można nie tylko boostery, ale również inhibitory testosteronu. Na poziom testosteronu negatywnie może wpływać przyjmowanie przeciwutleniaczy, bowiem należy pamiętać, że testosteron powstaje głównie w wyniku reakcji utleniania. Najwięcej antyutleniaczy można znaleźć w zielonej herbacie, której spożycie może hamować pewne działania testosteronu przez przekształcanie go w DHT. Osoby, którym zależy na przyroście masy i siły mięśniowej, powinny wystrzegać się spożywania soi. Soja w odżywkach dla sportowca dostępna jest przede wszystkim w postaci roślinnego białka. Soja może obniżać poziom testosteronu w organizmie przez to, że jest bogata w izoflawony i genisteinę, które hamują aktywność enzymów odpowiedzialnych za syntezę testosteronu w organizmie.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Diety ketogeniczne low-carb zwiększają ryzyko ataku serca
Napisane przez: SCREAM - 16.11.2016 11:45 - Brak odpowiedzi

Diety low-carb sprzyjają gwałtownej utracie masy tłuszczowej, ale mogą być niebezpieczne dla osób z nadwagą lub otyłością, znajdujących się w grupie podwyższonego ryzyka chorób serca. Stephen Lloyd, w pracy zaprezentowanej na spotkaniu American College of Cardiology stwierdził, że bogate w tłuszcze i ubogie w węglowodany diety wpływają na gospodarkę cukrem we krwi, co upośledza metabolizm energii w mięśniu sercowym. Diety o niskiej zawartości węglowodanów zmniejszają też szansę przeżycia ataku serca. Badanie zostało przeprowadzone na szczurach, więc jego wyniki mogą nie być miarodajne dla ludzi.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Woda i mięśnie
Napisane przez: SCREAM - 11.11.2016 11:40 - Brak odpowiedzi

Woda i mięśnie



Znaczenie wody dla tężyzny fizycznej to często i szeroko omawiany problem. Zapewne każdy, kto praktycznie zajmuje się sportem, wie – że 75% mięśni to woda, z utratą każdego procentu wody podczas ćwiczeń – tracimy 10% zdolności wysiłkowych, straty przekraczające 4% prowadzą do niemożności dalszego kontynuowania pracy, zaś sięgające 10% zagrażają już zdrowiu i życiu zawodnika.

Te dawno ustalone i szeroko promowane fakty sprawiają, że specjalistyczne napoje sportowe, służące uzupełnianiu wody i sterujących nią elektrolitów, nazywane potocznie „izotonikami”, utożsamiamy – tylko i wyłącznie – ze środkami doraźnie wspomagającymi wysiłek podczas zawodów czy treningów. Jednak najnowsze badania niezbicie dowodzą, że odpowiednie nawodnienie (status hydratacyjny) wnosi jednocześnie ogromny wkład w regenerację powysiłkową i adaptację wysiłkową – a ostatecznie – w rozwój zdolności wysiłkowych.




Woda a hormony.

Kiedy naukowcy postanowili przebadać wpływ nawodnienia na poziomy podstawowych hormonów zaangażowanych w rozwój tężyzny fizycznej – okazało się, że organizmy zawodników z wysokim statusem hydratacyjnym produkowały wysokie porcje testosteronu, zaś małe – kortyzolu. Jednocześnie, organizmy z niskim statusem zachowywały się tutaj zupełnie odwrotnie – kortyzol zdobywał przewagę nad testosteronem.

Przypomnijmy w tym miejscu znaczenie obu tych steroidów dla procesów adaptacji wysiłkowej…

Kortyzol jest bardzo przydatny w fazie samego wysiłku, gdyż stymuluje produkcję glukozy w wątrobie, czym ułatwia utrzymanie odpowiednich zasobów energetycznych. Ponieważ jednak glukoza ta powstaje z aminokwasów budujących białka, kortyzol hamuje jednocześnie wbudowywanie aminokwasów w białka mięśniowe. Kiedy więc organizm produkuje go zbyt wiele lub kiedy jego podwyższony poziom utrzymuje się zbyt długo – upośledzeniu ulega odbudowa białek a nasileniu ich rozpad, co nazywamy katabolizmem powysiłkowym i co bardzo utrudnia rozwój sportowej formy.


Testosteron stanowi niejako „przeciwwagę” dla kortyzolu. To hormon o bardzo wysokiej aktywności anabolicznej, silnie stymulujący produkcje białek w komórkach mięśniowych. To w dużej mierze dzięki niemu dochodzi do rozwoju siły i masy mięśni oraz ich wydolności tlenowej, gdyż powstające pod jego wpływem białka – to nie tylko włókienka mięśniowe, ale również – enzymy oddechowe i organelle komórkowe, prowadzące procesy energetyczne.




Woda a enzymy.

Jak widzimy: hormony anaboliczne to najważniejsi sprzymierzeńcy sportowej formy. Na poziomie molekularnym – aktywują one tzw. czynniki transkrypcyjne, pobudzające geny do produkcji białek. Nie zawsze jednak czynią to bezpośrednio… Często posługują się tutaj wyspecjalizowanymi enzymami – kinazami. Wygląda to wtedy tak, że najpierw hormon aktywuje kinazę, zaś dopiero ta – czynnik transkrypcyjny. Dodatkowo – kinazy aktywują też tzw. kompleksy inicjacyjne, kontrolujące kolejne etapy anabolizmu, polegające na wiązaniu poszczególnych aminokwasów – w wielkie cząsteczki białek. Kinazy są więc dokładnie tak samo ważne dla rozwoju formy, jak same hormony anaboliczne.

I tutaj znowu badania dostarczają nam dosyć niespodziewanego odkrycia!… Okazuje się, że wysoki status hydratacyjny aktywizuje kinazy – niemal w taki sam sposób, jak nasze hormony anaboliczne. I wprawdzie naukowcy nie są jeszcze zgodni, co do tego – na jakiej zasadzie się to odbywa, ale wiążą obserwowane zjawisko z pewnymi faktami:

kinazy funkcjonują, wykorzystując reakcję hydrolizy, czyli rozpadu pewnych cząsteczek w środowisku wodnym;
ich aktywność wzrasta znacząco w obecności reaktywnych form cząsteczek zbudowanych z tlenu i wodoru, powstających z wody, która jest przecież niczym innym – jak tylko tlenkiem wodoru (H2O).




Przez cały czas – woda.

Mając na uwadze wyniki najnowszych badań – powinniśmy zmienić w naszej świadomości obraz napojów sportowych które znakomicie uzupełniają nam wodę ubywającą podczas wysiłku, gdyż zawierają takie proporcje pierwiastków elektrolitowych – jak woda wypełniająca nasze ciało. Wprawdzie są bardzo pomocne podczas treningów czy zawodów, to ich wartość wspomagająca ani trochę nie słabnie – po zakończeniu wysiłku i w okresie całej doby, kiedy to nowo powstające białka regenerują mięśnie i rozwijają zdolności wysiłkowe. Pamiętajmy więc o nich – nie tylko przed wyjściem na trening, ale również podczas posiłków i w każdej jednej sytuacji, gdy odczuwamy pragnienie.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Receptory sterydowe
Napisane przez: SCREAM - 07.11.2016 19:25 - Brak odpowiedzi

Receptory sterydowe




Cóż to te receptory ? Czy przypadkiem ich rola nie polega na atakowaniu białek w organizmie ?. Białka przechodzą wraz z krwiobiegiem i są rozprowadzane do konkretnych miejsc w organizmie.Receptory przechwytuj a białka,węglowodany itp.I transportują to wszystko do ze zróżnicowanym natężeniem w zależności od konkretnych potrzeb organizmu.W przypadku pracy i stymulowania mięśni sporo "towaru" trafia właśnie tam.Ale jak to z towarem bywa są zwroty nie wykorzystane.Sterydy to zmieniają "zabraniają" cofać nie ma zwrotów I tak na okrągło.To jeden z powodów dla których są tak skuteczne.Oczywiście to duże uproszczenie .Wszystko opiera się o skomplikowane procesy i enzymy.Ale nie musimy tego wiedzieć aż tak dokładnie .Proces przyjmowania białka przez organizm ulega sporemu "ulepszeniu" .Dlaczego .Dlatego że sterydy wywołują proces ciągłego anabolizmu w organizmie.I receptory maja ciągle "pełne ręce roboty"



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Implanty mięśnia piersiowego u mężczyzn
Napisane przez: SCREAM - 05.11.2016 11:59 - Brak odpowiedzi

I teraz coś dla leniuchów.... czyli implanty mięśnia piersiowego u mężczyzn



Implanty silikonowe są głównie stosowane do poprawy konturu klatki piersiowej u mężczyzn. Ich budowa różni się swą konsystencją od wkładek stosowanych przy operacjach augmentacji piersi u kobiet.



Mocna i stosunkowo twarda struktura wkładki doskonale imituje naturalny wygląd mięśnia piersiowego. Operacje wszczepienia takiego impalntu, wykonywane są u osób, które pomimo ćwiczeń nie mogą uzyskać ładnej rzeźby ciała. Ponadto, silikonowa wkładka może również spełniać ważną rolę podczas operacji rekonstrukcyjnych tkanek miękkich utraconych na skutek choroby lub wypadku. Dodatkowo, impalanty spełniają ważną rolę podczas operacji kształtujących i modelujących klatkę piersiową u osób z wrodzonymi wadami budowy ciała.



Implanty mięśnia piersiowego wypełnione są żelem silikonowym. Ich powierzchnia jest teksturowana, a wypełniający je żel ma bardzo twardą konsystencję. Implant mięśnia piersiowego zawiera trwały, sprężysty, wysoko elastyczny silikon, który chroniony jest warstwą ochronną. Taka budowa implantu zapewnia jego wysoką odporność na ucisk mięśni, na który będzie narażony. Na przyśrodkowej części implantu umieszczona jest specjalna zakładka, która ułatwia jego umieszczenie. Wkładki silikonowe to protezy jednokomorowe o kształcie owalnym, dostępne w wersji prawo- i lewostronnej, w wielu rozmiarach. Wkładki silikonowe trafiają do szpitala w sterylnych, pojedynczych opakowaniach. Wszystkie implanty stosowane w klinikach powinny spełniać normy systemów jakości dla wszczepów medycznych.



Zabieg powiększania klatki piersiowej kosztuje około: 3.000 – 8.000 PLN.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Czy można zbudować duże mięśnie bez sterydów?
Napisane przez: SCREAM - 04.11.2016 11:54 - Brak odpowiedzi

Czy można zbudować duże mięśnie bez sterydów?




Pasjonaci systematycznie modelujący swoje ciało i spędzający na tej czynności całe godziny tygodniowo nie zawsze wykazują odpowiednią cierpliwość potrzebną do zbudowania imponującej masy mięśniowej. Jest to pierwszy krok do sięgania po sterydy, które wprawdzie w dużym stopniu przyśpieszają procesy anaboliczne, ale też przynoszą wiele skutków ubocznych, a po ich odstawieniu często dochodzi do degradacji tkanek. Wielu zwolenników sterydów wyraża przekonanie, że zbudowanie masy mięśniowej nie jest możliwe bez wspomagania, co oczywiście nie jest prawdą.



Co odpowiada za brak efektów?

Tym, co odpowiada za brak właściwych efektów jest nieprawidłowy plan treningu oraz popełniane przez ćwiczących błędy. Za brak efektywności odpowiedzialne jest w dużym stopniu przetrenowanie. Osoby pragnące w szybki sposób wypracować masę mięśniową często wychodzą z założenia, że im więcej, dłużej i intensywniej będą ćwiczyć, tym szybciej osiągną efekty. W rzeczywistości przetrenowanie przypomina zjedzony i następnie zwrócony posiłek. Co z tego, że włożyło się duży wysiłek, jeśli nie przyniósł on efektów, zaś jedynie zniszczył mięśnie? Trening to nie wyścig, kto podniesie więcej, tylko zaplanowane i przemyślane ćwiczenia nastawione na cel. Przetrenowanie w konsekwencji prowadzi do aktywacji układu nerwowego, a co się z tym wiąże również pogorszenia przyswajania pokarmów.



Kolejny błąd, to stawianie na czas a nie na obciążenie. Wypracowanie dużych mięśni wymaga dużych obciążeń, ale treningu nie powinno się przedłużać. Przepisowe 45 minut do godziny wykonywane ćwiczenia z dużymi ciężarami dadzą lepsze efekty niż długie ćwiczenia z małymi. Nie można też przesadzać w drugą stronę. Brak efektów można zawdzięczać również źle dobranej kolejności ćwiczeń. Podstawowa zasada mówi, że natężenie powinno wzrastać, a nie maleć, dlatego błędem jest wykonywanie ciężkich ćwiczeń na początku a kończenie treningu lekkimi. Ważnym elementem jest odpowiedni wykwalifikowany trener, który będzie pilnował, aby ćwiczenia zostały wykonane poprawnie technicznie. Brak tej wiedzy i wykonywanie na podstawie tego, co się widzi często prowadzi do miernych efektów.



Dieta – to temat rzeka, który ma jednak ogromny wpływ na przyrost masy mięśniowej. Problemem może być zarówno rodzaj spożywanego mięsa, w którym białko jest zanieczyszczone cząsteczkami tłuszczu, podobnie jak niektóre owoce morza pożerające nieczystości i zatrute szkodliwymi substancjami. Wykluczony jest gazowany i słodzony napój, który również hamuje proces trawienia i przyswajania białka, mleko nie powinno pochodzić z folii, bo nasiąka formaldehydem Bezwzględnie należy unikać ratyfikowanego cukru i systematycznie uzupełniać wodę.. Podstawą tego aby rosnąc, jest dieta powyżej dziennego zapotrzebowania kalorycznego. Czyli dodajemy od 500 do 1000 kalorii (w zależności od naszej przemiany materii)



Trenując ciało należy pamiętać, że dobrze dobrana dieta oraz długotrwałe, systematyczne i prawidłowo wykonywane ćwiczenia zapewnią nam oczekiwane efekty. W dzisiejszym świecie stosunkowo często widzimy osoby z nadludzko rozbudowany mięśniami , jednak zanim i ty przejdziesz do działania, zastanów się, czy wygląd zewnętrzny osoby, która ci zaimponowała na pewno został uzyskany w naturalny sposób. Kulturyści oraz inni sportowcy słynący z rozbudowanej muskulatury choć zapewniają, że efekty ciała osiągnęli drogą natury, zbyt często mijają się z prawdą. Być może kieruje nimi strach o utratę szacunku i podziwu. Jeśli marzysz o ponadprzeciętnej muskulaturze to pomimo morderczych ćwiczeń i rygorystycznej diety możesz bardzo szybko natrafić na ścianę nie do przebicia. Staniesz wtedy twarzą w twarz z okrutną prawdą, że takich mięśni jakie miewają kulturyści nie da się osiągnąć naturalnymi metodami i być może zaczniesz się zastanawiać, czy i ty nie powinieneś pójść tą bardziej efektywną drogą na skróty. Zanim jednak podejmiesz tą decyzję, weź pod uwagę wszystkie za i przeciw w kwestii brania sterydów.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu



Copyright © Ciemnastronamocy.pl 2016 Community Software by MyBB.