Zaloguj się Nowe konto


Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Login/Adres e-mail:
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 599
» Najnowszy użytkownik: Grintex
» Wątków na forum: 1 592
» Postów na forum: 10 228

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 84 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 84 Gość(i)

Ostatnie wątki
Inerpretacja badań - odbl...
Ostatni post: ChiNziR
Dzisiaj 07:52
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 20
Napisałem sobie taka rozp...
Ostatni post: Sigal
Dzisiaj 05:03
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 12
Co działa a co nie - TEMA...
Ostatni post: ChiNziR
Wczoraj 20:20
» Odpowiedzi: 903
» Wyświetleń: 364640
Prop
Ostatni post: ChiNziR
Wczoraj 20:17
» Odpowiedzi: 3
» Wyświetleń: 55
sustanon+tren+?
Ostatni post: SCREAM
16.10.2017 12:48
» Odpowiedzi: 3
» Wyświetleń: 67

 
  Czy przyjmowanie sterydów bez względu na cel wpływa na psychikę zażywającej je osob
Napisane przez: SCREAM - 16.10.2017 12:27 - Brak odpowiedzi

Czy przyjmowanie sterydów bez względu na cel wpływa na psychikę zażywającej je osoby?






Sterydy mogą być przekształcane do postaci związków, które mogą oddziaływać na centralny układ nerwowy. Stąd – przykładowo – przy pobieraniu sterydów anabolicznych dochodzi do wzmożenia zachowań agresywnych. Stąd również wahania nastroju u kobiet w zależności od fazy cyklu płciowego oraz częste zaburzenia depresyjne przy menopauzie, po porodzie lub poronieniu. Również sterydy podawane jako leki przeciwzapalne (Hydrokortyzon, Kortyzol i inne) mogą wpływać na samopoczucie, powodując silne wahania nastroju osób je stosujących. Często spotykamy wzmożenie nastroju u osób zaczynających pobierać kortykosterydy, a w fazie przewlekłej ich podawania – pogorszenie samopoczucia. W niektórych sytuacjach sterydy anaboliczne mogą wpływać na poczytalność człowieka, wywołując silną agresję, doprowadzając do stanów maniakalnych, pogarszając krytycyzm.



W skrajnych przypadkach sterydy mogą wywoływać psychozy znoszące poczytalność, jak w przypadku manii z nawarstwieniami urojeniowymi lub psychoz o obrazie schizofrenicznym. Sterydy anaboliczne, zwłaszcza testosteron, wpływają na podniesienie nastroju i coraz częściej rozpatruje się stosowanie ich u osób nieuleczalnie chorych, aby poprawić jakość ich życia. Sterydy anaboliczne wpływają na podniesienie nastroju – dodają sił witalnych, wigoru, polepszają samopoczucie. Oczywiście, mam tu na myśli dawki zbliżone do dawek wydzielanych przez organizm. Stąd poleca się stosowanie sterydów anabolicznych w przypadku osób starszych, chorych na nowotwory, po amputacji jąder – w ilości zbliżonej do fizjologicznej. Dobrze tolerowanymi steroidami są steroidy roślinne, które mogą zastąpić niedobory sterydowe organizmu. Takie steroidy roślinne są również polecane kobietom w okresie menopauzy. Polepszają one samopoczucie, nastrój, zmniejszają efekty zanikania hormonów płciowych.



Zła sława sterydów jest skutkiem myślenia o nich wyłącznie w kategoriach dopingu, tymczasem nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że są to przede wszystkim środki lecznicze. Kiedy mówimy o sterydach w znaczeniu medycznym, a kiedy w pozamedycznym?


Zamiennie używa się pojęć „steroidy” i „sterydy”, „sterydy” są bardziej potoczne. Steroidy są związkami lipidowymi, których częścią wspólną są pierścienie steranu. Mogą być pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego. W organizmie występuje cały szereg związków steroidowych: obecne w żółci pochodne cholanu – kwas cholanowy i cholowy, pochodne estronu – estradiol, estrol – żeńskie hormony płciowe, pochodne pregnanu – aldosteron – mineralokortykoid, progesteron – hormon płciowy żeński, pochodne korteksonu – kortyzon, kortykosteron – hormony kory nadnerczy, pochodne cholestanu – cholesterol – składnik błon komórkowych, steroidy – pochodne androstanu – testosteron, androsteron – męskie hormony płciowe. Sterydy mogą być używane w celach medycznych jako leki przeciwzapalne, przeciwobrzękowo (kortykosterydy), stosowane w chorobach reumatycznych, nowotworowych, alergicznych, obrzęku mózgu itd., związane z regulacją cyklu płciowego – jako leki antykoncepcyjne, leki wspomagające zajście w ciążę, leki stosowane w okresie menopauzy jako hormonalna terapia zastępcza. Mogą też być stosowane w celach pozamedycznych do przyspieszania wzrostu masy ciała u osób ćwiczących na siłowni jako środki dopingowe (sterydy anaboliczne). Pojęcie „sterydy” zaczęło funkcjonować jako zamiennik dla steroidów anabolicznych stosowanych w dopingu.



- Czy to oznacza, że możemy podzielić sterydy na „dobre”, stosowane jako środki lecznicze oraz na „złe”, stosowane w celach pozamedycznych?


Wszystkie leki steroidowe mają zastosowanie medyczne. Sterydy anaboliczne również mają zastosowanie w chorobach wyniszczających, w niedoborach testosteronu. Kwestią jest to, do jakich celów zostaną użyte. Dlatego nie ma podziału na sterydy dobre i złe – to zależy od ich zastosowania.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Kalorie kaloriom nie równe
Napisane przez: SCREAM - 13.10.2017 11:24 - Brak odpowiedzi

Dzisiaj zajmiemy się kaloriami. Ich liczenie to jeden z podstawowych problemów, który pojawia się kiedy wprowadzamy dietę. Przeważnie wartość energetyczna produktu stanowi jedyny wyznacznik naszego żywienia. To błąd! Kalorie kaloriom nie są równe



Zapotrzebowanie energetyczne

Ilość kalorii, której potrzebuje organizm to indywidualna wartość, na którą wpływ ma wiek, płeć, aktywność ruchowa, kompozycja ciała czy tryb życia. Jeśli wartość energetyczna pożywienia, które dostarczmy, będzie równa zapotrzebowaniu, organizm nie będzie ani przybierał, ani tracił na wadze. Podstawą diet odchudzających jest dostarczenie mniej kalorii, niż wynosi zapotrzebowanie. Logika podpowiada, że nie ma to większego znaczenia, jakich produktów użyjemy i w jaki sposób ich dostarczymy, pod warunkiem zastosowania się do ujemnego bilansu energetycznego. W praktyce jednak rodzaj makroskładników ma duży wpływ na skuteczność i efektywność procesu odchudzania.



Metabolizm makroskładników

Trawienie, wchłanianie i metabolizowanie produktów spożywczych również wymaga energii. Organizm wydatkuje różną jej ilość na ten proces, w zależności od rodzaju makroskładników. Największa ilość energii jest potrzebna do przetwarzania białek, mniejsza do przetworzenia węglowodanów, a najmniejsza – tłuszczu. Oznacza to, że 1000 kcal pochodzących z białka dostarczy mniej energii niż 1000 kcal z węglowodanów. A 1000 kcal z węglowodanów mniej niż 1000 kcal z tłuszczu. Różnice te nie są jednak tak duże, by mogło to mieć fundamentalny wpływ na skuteczność diety, niemniej warto mieć je na uwadze.




Sytość

Błonnik to włókno pokarmowe, które nie jest trawione przez ludzki organizm. Nasila ono trawienie i poprawia pasaż jelitowy. Może również hamować w pewnym stopniu przyswajanie tłuszczu z pożywienia. Produkty bogate w błonnik, takie jak pełnoziarniste pieczywo czy warzywa, znakomicie hamują apetyt. To czynnik, którego nie należy lekceważyć. Po spożyciu kilku kromek pieczywa, będziemy znacznie dłużej syci niż po spożyciu niewielkiego batonika, mimo, że ilość dostarczonych kalorii będzie identyczna.




Efekt termiczny pożywienia

To wskaźnik, który mówi, jak dużo energii organizm zużywa na trawienie i wchłanianie posiłków. Na ten czynnik ma wpływ również pora posiłku – jest on wyższy rano niż wieczorem. Badania przeprowadzone na kilkusetosobowej grupie, dla identycznego posiłku o wartości energetycznej równej 544 kcal dały następujący rezultat:

- Dla pacjentów żywionych spożywających posiłek o godzinie 9:00 rano ilość zużywanej energii była wyższa o 16% w stosunku do wartości spoczynkowej.

- Dla pacjentów spożywających posiłek o 17:00 – o 13%, a dla pacjentów spożywających posiłek o 1:00 nad ranem już tylko o 11%. Oznacza to, że metabolizm jest najszybszy rano i to wtedy spalamy najwięcej kalorii.




Ilość posiłków

Prosta matematyka mówi, że nie ma różnicy czy spożyjemy 2 czy 5 posiłków w ciągu dnia, pod warunkiem, że bilans energetyczny będzie ujemny. Okazuje się, że różnica jest i to dość znaczna, doskonałym przykładem są badania przeprowadzone na grupie japońskich bokserów. Zawodników podzielono na dwie grupy. W jedna spożywała 2 posiłki w ciągu dnia, a druga – 6 posiłków. Wartość energetyczna pożywienia i rodzaj posiłków w obu grupach były identyczne. Po 6 tygodniach okazało się, że bokserzy z grupy spożywającej 6 posiłków stracili o ponad 30% tkanki tłuszczowej więcej i o kilka % mniej tkanki mięśniowej. Oznacza to, że 1000 kcal spożyte w 5 posiłkach nie jest równe 1000 kcal spożytych w 2 posiłkach.




Rodzaj makroskładników

Białko, tłuszcz i węglowodany mają odmienny wpływ na kompozycję ciała i szybkość metabolizmu. Najbezpieczniejszym makroskładnikiem są proteiny. Przyczyniają się do hamowania rozpadu mięśni, przyspieszają metabolizm, a przy okazji są bardziej syte, niż pozostałe dwa składniki pokarmowe. Ma to oczywiście znamienny wpływ na efekt diety. Jasno obrazują to badania przeprowadzone na Uniwersytecie Waszyngtona. Badanych podzielono na dwie grupy. Pierwsza spożywała 15% białka, 35% tłuszczu i 50% węglowodanów. Druga – 30% białka, 20% tłuszczu i 50% węglowodanów. Ilość kalorii była identyczna w obu przypadkach. W efekcie okazało się, że grupa spożywająca większą ilość protein straciła więcej tkanki tłuszczowej.

Do produktów bogatych w białko zaliczamy mięso, jaja , ryby bądź twaróg. Produkty zawierające węglowodany to przede wszystkim: ryż , makaron, pieczywo , płatki owsiane i ziemniaki. Najwięcej tłuszczu z kolei znajdziemy w orzechach i olejach



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Dieta na mase , czyli ak zmieścić tyle jedzenia z tych samych produktów
Napisane przez: SCREAM - 09.10.2017 12:38 - Brak odpowiedzi

Dieta na mase , czyli ak zmieścić tyle jedzenia z tych samych produktów

Owszem , przez jakiś okres czasu można wtryniać cyca i ryż , ale po xxx tygodniach takiego jedzenia , wpycha się go na siłę...popija wodą....byleby tylko w siebie wcisnąć...Często powoduje to niechęć do jedzenia.... Nie wiem jak Wy , ale ja tak miałem wiele razy... połykanie jedzenia i popijanie woda...jak tabletki..byleby dostarczyć tylko tych cholernych kalorii Wink .... człowiek jest syty... a tu ciach ... mijają 2-3 godziny , nie czuje się wogóle głodu a tu trzeba jeść kolejny posiłek..

Słowo „dieta” zazwyczaj kojarzone jest z odchudzaniem, a znaczna część artykułów dotyczących problemów z realizacją żywieniowych założeń poświęcona jest kwestii radzenia sobie z towarzyszącym restrykcjom kalorycznym uczuciem głodu. Tymczasem są jednostki, które mają odmienny problem, a mianowicie – chcą zwiększyć masę ciała, ale nie są w stanie zjeść tyle ile powinni by uzyskać zadowalające postępy.

Upowszechniło się takie przekonanie, zgodnie z którym dieta wspomagająca rozbudowę muskulatury opiera się głównie na ryżu, chudym mięsie, nabiale, białkach jaj i otłuszczonym twarogu. Chociaż trudno zarzucić wymienionym przed chwilką produktom, że są niezdrowe czy też – bezwartościowe, to praktyka pokazuje, że traktowanie ich jako bazy codziennego menu nie służy optymalizacji efektów. Na forach internetowych znaleźć można niezliczone ilości wpisów osób, które pomimo podążania „sportową ścieżką” w oparciu o obowiązujące standardy żywieniowe nie doświadcza pożądanych przyrostów z jednego prostego powodu – zmieszczenie w siebie „kulturystycznych” posiłków okazuje się po prostu trudne, a niekiedy – po prostu niemożliwe. Doprecyzujmy może, że mówimy tutaj o przypadkach, w których zalecane dzienne spożycie energii, uwzględniające odpowiednią nadwyżkę kaloryczną przekracza niekiedy 4000kcal.

Dla zobrazowania warto przedstawić przykładową dietę kulturystyczną „na masę” opartej na popularnych standardach:

Śniadanie: Omlet owsiany z prażonym jabłkiem. Skład: 2 całe jaja, 6 białek jaj, 150g płatków owsianych, jedno duże jabłko, 10ml oliwy z oliwek

Drugie śniadanie: Pierś z kurczaka z ryżem i surówką. Skład: 150g ryżu brązowego, 200g piersi z kurczaka, surówka z selera(200g), 15ml oliwy z oliwek

Obiad: Pierś z kurczaka z ryżem i surówką. Skład 200g ryżu, 300g piersi z kurczaka, 20g orzechów, surówka z selera (200g), 1 banan, 15 ml oliwy z oliwek

Podwieczorek (potreningowy): 2 banany, 40g odżywki białkowej

Kolacja: Twaróg z masłem orzechowym. Skład: 300g sera chudego, 15g oleju lnianego

To jest dieta, której mniej lub bardziej udane klony pojawiają się regularnie na forach internetowych. Dopowiem, że pomimo iż posiłki wydają się dość obfite, to całkowita wartość energetyczna powyższego jadłospisu wynosi ledwie 3500kcal. Tymczasem realizacja jego założeń dla wielu osób jest po prostu kłopotliwa. Już samo zjedzenie 200g ryżu w ramach jednego posiłku okazuje się problemem nie do przejścia. Przypomnijmy jeszcze raz, że w przypadku szybkiego metabolizmu i dużej aktywności fizycznej niekiedy w celu wywołania wzrostu masy mięśniowej konieczne jest zastosowanie diety dostarczającej grubo ponad 4000kcal. W takich przypadkach powyższa konwencja komponowania jadłospisu zupełnie się nie sprawdza. Warto więc zastanowić się nad tym jak mogłoby wyglądać rozwiązanie alternatywne.

Istnieją dwie główne bariery uniemożliwiającą dostarczenie odpowiedniej dawki składników energetycznych i odżywczych z pożywienia. Pierwszą jest zespól czynników odpowiedzialnych za uczucie głodu sytości, drugą natomiast – jakościowy dobór produktów żywnościowych. Okazuje się, że możemy mieć istotny wpływ na oba parametry. Nie trzeba być specjalistą od żywienia by zauważyć, że to ile jesteśmy w stanie zjeść w ramach danego posiłku, uzależnione jest w dużej mierze od jego walorów sensorycznych takich jak smak, zapach, konsystencja i wygląd. Jeśli spożywamy posiłki, które wyglądają apetycznie i nam smakują – siłą rzeczy jesteśmy w stanie zjeść więcej. Niestety omlety z białek jaj, sucha pierś z kurczaka z ryżem czy twaróg z olejem lnianym – do specjalnie smacznych nie należą. Co więcej, jeśli spożywane są codziennie, to po pewnym czasie ich konsumpcja staje się męczarnią i w efekcie jeszcze trudniej jest wcisnąć w siebie zaplanowaną porcję.

Kolejnym problemem jest gęstość energetyczna tak skomponowanych posiłków. Białka jaj, pierś z kurczaka, chudy twaróg to pokarmy charakteryzujące się stosunkowo niską wartością energetyczną. Trzeba ich zjeść naprawdę dużo by wpłynąć w sposób istotny na dzienny bilans kaloryczny. Zastąpienie ich bardziej kalorycznymi odpowiednikami może okazać się rozwiązaniem niezwykle korzystnym. I nie namawiam tutaj do wprowadzania produktów będących źródłem tzw. pustych kalorii, a takich które charakteryzują się nie tylko wyższa gęstością energetyczną, ale również – odżywczą. Tak więc zamiast białek jaj warto jest jeść całe jaja, zamiast piersi z kurczaka – udka, lub mięso wieprzowe, zamiast chudego twarogu – ser podpuszczkowy miękki taki jak mozzarella. Dzięki temu w podobnej objętości pokarmu będzie można dostarczyć większą dawkę kalorii.

Również w tym wypadku warto zobrazować jak mogłaby wyglądać taka alternatywna dieta na odpowiednim przykładzie:

Śniadanie: Omlet owsiany z musem bananowym, skład: 5 całych jaj, 100g płatków owsianych, 2 banany, olej kokosowy (do smażenia) 10g

Drugie śniadanie: Kanapka z pieczonym schabem, mozzarellą i pomidorem. Skład: 4 kromki chleba razowego żytniego (140g), 100g schabu, 40g mozzarelli, 10g masła extra, 30g migdałów, 150g pomidora, 150ml kefiru naturalnego, 2 mandarynki

Obiad: Zapiekanka ryżowa z łososiem i sosem jogurtowo-szpinakowym + deser: smoothie jabłkowo-pomarańczowe. Skład - danie główne: 250g łososia, 100g ryżu,

Podwieczorek (potreningowy): 100g ryżu, 1 banan, 40g odżywki białkowej

Kolacja: taka jak obiad, ale bez deseru lub taka jak drugie śniadanie.

Wartość energetyczna powyżej przedstawionego menu wynosi – uwaga – niemal 5000 kcal! W praktyce jednak skonsumowanie tak skomponowanych posiłków okazać się może łatwiejsze i przyjemniejsze (chyba, ze ktoś nie lubi szpinaku), niż próba wmuszenia w siebie wcześniej przedstawionej, odtłuszczonej i jałowej diety. Jeśli ktoś nie wierzy – proponuję wykonać prosty test w praktyce i spróbować dostarczyć 5000kcal bazując na fitnessowych standardach kulinarnych stworzonych przez kucharzy pozbawionych wyobraźni, a następnie zmienić dobór składników na mniej odtłuszczone i zacząć używać dodatków w postaci sosów i przełamujących nudę deserów owocowych.

W sytuacji, w której przyczyną problemów z rozbudową muskulatury jest niemożność spożycia zaplanowanej ilości pokarmu, należy z jednej strony podjąć działania na rzecz tego zwiększenia gęstości energetycznej posiłków, a z drugiej – postarać się tak zmodyfikować ich recepturę i sposób przygotowania, by były atrakcyjne kulinarnie. To naprawdę przynosi efekty.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Indywidualna podatność sterydów na psychikę
Napisane przez: SCREAM - 06.10.2017 10:38 - Brak odpowiedzi

Duszna sala treningowa. W narożniku przed lustrem, 120 kg obłąkaniec, z karkiem jak tur wrzeszczy w niebogłosy wypychając pokaźną sztangę z nad karku. Reszta w ciszy i skupieniu stoi wpatrzona jak w anioła. Bez wątpienia jest tutaj największy i najsilniejszy, budzi podniecenie, podziw i uznanie. Swoim tępym i agresywnym wzrokiem manifestuje otoczeniu, że nie warto z nim zadzierać. Niewątpliwie większość osób nadużywających sterydy odznacza się silną wrogością, impulsywnością, drażliwością, zachwianiem emocjonalnym. Nic więc dziwnego, że potęgująca się fala niedozwolonego dopingu budzi mnóstwo niepokoju społecznego i staje się coraz częstszym obiektem dyskusji w mediach. W ciągu ostatnich lat w naszym kraju doszło do kilku brutalnych morderstw, których sprawcami byli bardzo młodzi ludzie. W wielu przypadkach wskazano, że ich poczytalność w dużej mierze była ograniczona nadużywaniem leków sterydowych. Ale czy rzeczywiście preparaty te mogą wyzwalać aż tak potworne zachowania, rodzić tragedie, utrudniać normalne funkcjonowanie w społeczeństwie, być przyczyną silnych zaburzeń emocjonalnych? Na pytanie to nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Leki sterydowe są przecież w sporcie wyczynowym stosowane od kilkudziesięciu lat, a jednak wśród sportowców rzadko spotyka się przypadki antyludzkich zachowań. Co więcej, preparaty te przecież nadużywane są także przez szerokie grono osób niezwiązanych ze sportem, a mimo to w postępowaniu wielu z nich nie widać specjalnej agresji fizycznej czy werbalnej. Najprawdopodobniej więc problem ten jest znacznie bardziej złożony.


Spróbujmy postawić sobie kilka pytań: dlaczego mężczyźni są bardziej brutalni niż kobiety? Dlaczego chłopcy wykazują większe tendencje do zachowań agresywnych niż dziewczynki? Dlaczego więzienia przepełnione są głównie mężczyznami, dlaczego kobiety skazywane są raczej za przestępstwa przeciwko własności jak kradzież, defraudacja czy fałszerstwo, niż za przestępstwa związane z użyciem przemocy (morderstwo, pobicie, napad)? Czy przyczyny tych różnic mogą mieć podłoże biologiczne? Jak dotąd nie ma w tej kwestii jednoznacznych dowodów, ale istnieją przypuszczenia, że siła agresji w dużej mierze może być związana z płcią. W organizmie mężczyzn krąży 10-krotnie więcej testosteronu niż w organizmie kobiet, co może wskazywać, że sfera naszej psychiki znajduje się w dużej mierze pod kontrolą układu hormonalnego.

Zaaplikowanie zwierzęciu testosteronu wyzwala w nim bardzo silną agresję – dowiedziono to już wielokrotnie. Tą samą zależność można zaobserwować u człowieka. Im wyższy poziom męskiego hormonu we krwi, tym większa skłonność do przemocy i brutalnych zachowań. Potwierdzeniem tego mogą być badania przeprowadzone na więźniach w 1988r. Okazało się, że poziom testosteronu we krwi u osób odsiadujących wyroki za przestępstwa z użyciem przemocy, był znacznie wyższy niż u innych więźniów. Spostrzeżenia te pokrywały się zarówno w przypadku mężczyzn jak i kobiet.

Jeżeli więc podwyższony poziom testosteronu we krwi sprzyja inicjacji zachowań agresywnych, nic dziwnego, że przyjmowanie leków sterydowych, będących pochodną tego hormonu może jeszcze wyraźniej nasilać niekorzystne reakcje psychiczne. Analizując bezpośredni wpływ leków sterydowych na psychikę ludzką, należy mieć na uwadze, że siła ich negatywnego oddziaływania może być także uzależniona od bardzo wielu czynników, takich jak: rodzaj i ilość przyjmowanego środka, czas jego stosowania oraz czystość.

Jak wiadomo, większość niedozwolonych środków wspomagających, stosowanych w kulturystyce jest pochodną testosteronu. Leki te jednak pomimo wspólnego pochodzenia wykazują pewne różnice w budowie chemicznej, i z tego tytułu mogą różnie działać na psychikę ludzką. Na przykład sterydy stosowane doustnie wykazują generalnie większą toksyczność w obrębie różnych narządów niż preparaty iniekcyjne. Można więc domniemywać, że ich negatywne oddziaływanie może także silniej ujawniać się w sferze psychologicznej. Każdy organizm wykazuje specyficzną i indywidualną wrażliwość na działanie poszczególnych hormonów. Z tego tytułu dana ilość leku może w różny sposób działać na człowieka. Prawdopodobnie dla każdego osobnika istnieje określona dawka progowa, której przekroczenie może wyzwalać w zachowaniu niekontrolowaną agresje i przemoc. Nie bez znaczenia jest również czas trwania kuracji sterydowej. U jednych osób zaburzenia emocjonalne mogą pojawiać się już w parę dni po przyjęciu leku, u niektórych po kilku tygodniach czy miesiącach, u innych zaś mogą nie wystąpić wcale. Bardzo popularne w kulturystyce jest także łączenie różnych leków sterydowych w celu silniejszego przyrostu siły i masy mięśniowej. „Koktajle” takie , których mechanizm działania w organizmie jest trudny do przewidzenia, mogą w bardzo w istotny sposób zaburzać pracę mózgu, szczególnie w obrębie centrów sterujących emocjami. Choć wiele dowodów naukowych wskazuje na wyraźną zależność pomiędzy zwiększonym poziomem testosteronu we krwi a skłonnością do agresji, to jednak nadal nauka nie potrafi wyjaśnić, dlaczego tylko u niektórych osób sterydy wyzwalają tak brutalne zachowania i ograniczają zdolność rozpoznawania czynów. Analiza tego problemu wymaga więc spojrzenia nie tylko na biologiczną stronę człowieka, ale także pewne uwarunkowania rozwojowe mogące uwrażliwiać psychikę ludzką na działanie tego typu środków.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Odstawianie koksu czyli zejscie z cyklu
Napisane przez: SCREAM - 28.09.2017 11:31 - Brak odpowiedzi

Odstawienie sterydów to duży problem dla wszystkich, którzy je stosują. I żebyś nie wiem jak naukowo do tego podchodził, zawsze stracisz trochę siły i masy. To, ile stracisz, w dużym stopniu będzie zależeć od dobrego odbloku, , wyregulowania hormonów , od treningu i odżywiania się po odstawieniu leków.. Większą część masy zyskanej dzięki sterydom stanowi woda. W zależności od tego , czy stosujesz antyestrogen możesz mieć całkiem niezłe obrzęki i spodziewać się nasilonej diurezy (czyli zwiększonego wydalania wody z moczem) po odstawieniu sterydów. I ta właśnie utrata wody powoduje, że czujesz się mały i wydaje ci się, że nigdy jeszcze tak głupio nie wyglądałeś.



Spadek masy może również wiązać się z posterydowym zmniejszeniem się liczby czerwonych krwinek. Rezultatem posterydowego zmniejszenia się hematokrytu (czyli objętości krwinek w stosunku do objętości pełnej krwi) i zmian w równowadze sodowo-potasowej jest zatrzymywanie wody w tkankach, co powoduje pogrubienie i obrzmienie miesni. Efekt ten stopniowo zanika w przeciągu kilku tygodni od zakończenia cyklu.
Androgeny mają olbrzymi wpływ na gospodarkę hormonalną organizmu. Przewlekłe stosowanie steroidów hamuje wytwarzanie tostosteronu, LH i FSH, ale produkcja ich wraca do normy (w większości przypadków) w przeciągu 12 tygodni po odstawieniu leków. Trzeba o tym wiedzieć, że organizm nie od razu zaczyna wytwarzać testosteronu. To może mieć wpływ nie tylko na trening, ale także na życie seksualne i zdrowie psychiczne.



W terapii zaburzonej gospodarki hormonalnej męskiego ustroju związanej z odstawieniem steroidów używa się obecnie wielu leków. Najczęściej stosuje się HCG. HCG ma takie samo działanie jak hormon luteinizujący (LH) i w mniejszym stopniu, do FSH. Jeśli jest stosowana prawidłowo, pobudza produkcję testosteronu w jądrach i może odwrócić zanik jąder. Terapię HCG stosuje się przez kilka tygodni albo do momentu, w którym poziomy testosteronu i LH powrócą do normy.




Kolejnym lekiem jest clomid. Powoduje on wzrost wydzielania LH i FSH. Zazwyczaj po odstawieniu steroidów dochodzi do nagłego wzrostu stężenia estrogenów w organizmie. Miałeś kiedykolwiek ginekomastię? To skutek wysokiego stężenia estrogenów w Twoim ciele. Ginekomastia to powiększenie sutków występujące u mężczyzn. Jest nie tylko bolesna, ale również nie dodaje Ci urody. Ponieważ nie zagrażą życiu, leczenie operacyjne stosowane jest tylko w ciężkich przypadkach. Poziom estrogenów powraca do normy w ciągu trzech, czterech tygodni od odstawienia sterydów, natomiast stężene testosteronu osiąga prawidłowe wartości dopiero po około 12 tygodniach, a nawet dłużej. Clomiphene pomaga przywrócić lepszy stosunek testosteronu do estrogenów



Odstawienie leków na dłuższy okres czasu może okazać się bardzo trudne. Niektórzy wycofują się ze sterydów i wtedy stosują niesterydowe środki jak np. Clenbuterol. Czasem to pomaga, ale na pewno nie oznacza całkowitego odstawienia jakichkolwiek leków. Selektywni agoniści receptorów beta-2 też mają szereg skutków ubocznych, a zarówno ich działanie anaboliczne, jak i bezpieczeństwo stosowania u ludzi, jest kwestionowane przez wielu specjalistów z tej dziedziny. Natomiast jeśli chodzi o suplementy, to monohydrat kreatyny może okazać się jednym z Twoich najlepszych przyjaciół w okresie wychodzenia ze steroidów.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Palenie spowalnia Twoje osiągi. Zwiększa produkcje miostatyny!
Napisane przez: SCREAM - 25.09.2017 10:50 - Brak odpowiedzi

Palenie spowalnia Twoje osiągi. Zwiększa produkcje miostatyny!
powoduje zanik mięśni i zniedołężnienie

Dym papierosowy to źródło trujących substancji, które z każdym wdechem przedostają się poprzez płuca do naszego organizmu. Ilość substancji szkodliwych w jednym papierosie jest porażająca, aktualnie poznano około 4987 związków, a do najbardziej znanych i niebezpiecznych należą: nikotyna, tlenek węgla oraz substancje smoliste. Nic więc dziwnego, że owe „białe walce” oddziaływają negatywnie na zdrowie, a co za tym idzie na naszą sprawność fizyczną.

Dym papierosowy negatywnie wpływa na mięśnie.Naukowcy udowodnili, że palenie tytoniu powoduje zanik mięśni i zniedołężnienie. Komórki mięśniowe pod wpływem wysiłku fizycznego potrzebują substancji odżywczych do regeneracji i wzrostu. Osoby palące wykazują słabsze wykorzystywanie potrzebnych cegiełek budulcowych przez mięśnie do tych procesów, niż osoby niepalące, co kończy się słabszymi efektami wizualnymi i siłowymi. Prawda ta dotyczy zarówno mięśni bogatych we włókna czerwone, jak i białe.

Papierosy powodują również w naszym ciele zwiększoną produkcję związku o nazwie: miostatyna, która utrudnia (wręcz hamuje) rozrost i wzrost mięśni. Po drugie, dym papierosowy wytwarza enzymy, które wpływają na rozkład białek mięśniowych. Palacze, którzy chcą poprawić swoje umięśnienie, pod względem masy mięśniowej czy rzeźby, mają już na starcie utrudnioną drogę. Papierosy obniżają tempo budowy siły i masy mięśniowej. Mięśnie nie mogą prawidłowo zwiększać swoich wymiarów, ani odpowiednio regenerować się po wysiłku fizycznym.

Palenie spowalnia osiągi... i jest to potwierdzone nawet przez osoby które palą. Mówią wprost... nim zaczęły palić, czuły większą pompę na treningu. Widzą różnice w ilości przyrostu masy mięśniowej.Palenie obniża u palaczy wydolność co bezpośrednio wpływa na jakość wykonanego treningu

Reasumując...NIE PAL...
Spowalniasz maksymalne wykorzystanie potencji jaka w Tobie drzemie..



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Kofeina podnosi poziom testosteronu i obniża ból podczas wysiłku fizycznego
Napisane przez: SCREAM - 21.09.2017 12:23 - Brak odpowiedzi

Kofeina podnosi poziom testosteronu i obniża ból podczas wysiłku fizycznego

Legenda mówi, że kawa została „odkryta” około 850 roku n.e. w północnym Egipcie, przez pasterza kóz zwanego Khaldi. Pewnego dnia Khaldi zauważył, że gdy jego kozy zjadały czerwone jagody (ziarna kawowca) z krzewów, to zachowywały się bardzo dziwnie. Skakały w kółko i były bardziej ożywione niż zazwyczaj. Gdy Khaldi to zobaczył, zdobył się na odwagę i sam spróbował jagód, po czym zanotował niezwykły przypływ energii tuż po spożyciu ziaren. Następnie pasterz porozmawiał z kilkoma mnichami, którzy zadecydowali, że należy ziarna ugotować tak, aby powstał napar i… dzięki temu powstała kawa! Khaldi nie zdawał sobie sprawy z tego, ilu milionom sportowców pomoże to odkrycie. Kawa to dobry sposób, aby zacząć każdy dzień, ale niektórzy kulturyści uważają, że stosowanie funkcjonalnego jedzenia daje lepsze rezultaty.



Kofeina to związek, który zwiększa naszą uwagę i koncentrację, dzięki oddziaływaniu w kilku szlakach biochemicznych. Podstawowymi drogami, poprzez które kofeina stymuluje centralny system nerwowy są: bezpośrednia inhibicja fosfodiesteraz i zwiększanie ilości cyklicznego AMP, blokowanie receptorów adenozyny, stymulowanie uwalniania adrenaliny i zwiększanie wewnątrzkomórkowego poziomu wapnia. Wielu kulturystów może odczuwać drżenie mięśni, gdy spożywają za dużo kofeiny. Zostało udowodnione, że związek ten może wywoływać drżenie włókien mięśniowych bez ich skurczu oraz zależny od dawki całkowity skurcz mięśni przy podaniu kofeiny .


Adenozyna to przede wszystkim chemiczny inhibitor; kofeina blokuje działanie adenozyny. Kilka badań na zwierzętach potwierdziło, że adenozyna działa na specyficzne receptory, wywołując sen. Te receptory są rozproszone po całym organizmie i mózgu. Najnowsze badanie przeprowadzone na kotach, znanych śpiochach, dokładnie określa sieć pobudzenia, i potwierdza, że adenozyna to naturalny induktor snu. Naukowcy odkryli, iż naturalne stężenie adenozyny narastające w częściach mózgu w trakcie okresu wybudzenia u kotów, powodowało, że zwierzęta znów zasypiały.
Kofeina działa, łącząc się z receptorami dla adenozyny, co zapobiega połączeniu adenozyny ze swoim własnym receptorem. Dzięki temu kofeina nie pozwala nam zasnąć. Adenozyna blokuje również uwalnianie większości neurotransmiterów w mózgu, szczególnie dopaminy i dodatkowo może zahamować syntezę tego związku. Obniżony poziom dopaminy jest łączony ze zmęczeniem podczas wysiłku.


Kofeina, na równi z kreatyną, to jedyny suplement, o którym wciąż donoszą, że działa. W najnowszym magazynie International Journal of Sports Nutrition Exercise and Exercise Metabolism, badacze donoszą, że kofeina obniża ból podczas wyczerpującego wysiłku fizycznego. Badacze podali ochotnikom 5 mg kofeiny/kg masy ciała i kazali rozpocząć ćwiczenia na rowerze przy 80 procentach ich maksymalnego pułapu tlenowego. W porównaniu z ochotnikami, którzy zażyli placebo, grupa kofeinowa odczuwała zdecydowanie mniej bólu przy wykonywaniu ćwiczeń . To badanie potwierdza wcześniejsze doniesienia mówiące o tym, że spożywanie kofeiny wywiera, zależny od dawki, wpływ na obniżenie bólu mięśni nóg w trakcie ćwiczeń kolarskich (np.: im więcej kofeiny zażyje osoba, tym mniej bólu będzie odczuwać w trakcie wykonywania ćwiczeń) (2). Wyobraź sobie ile więcej powtórzeń można by wykonać, gdyby podwyższyć próg bólu.
Nie jest więc przypadkiem, że większość środków przeciwbólowych zawiera kofeinę. Udowodniono również, że związek ten obniża ból w mięśniach następnego dnia po wysiłku. Naukowcy opublikowali w Journal of Pain, że spożywanie kofeiny dwa dni po wykańczającym wysiłku fizycznym, obniża powysiłkowy ból mięśni i stymuluje produkcję energii . Inne badanie z tego miesiąca warte nadmienienia mówi o tym, że największe korzyści ze stosowania kofeiny wyciągną kulturyści ćwiczący w upale. Zostało udokumentowane, że zażycie kofeiny połączonej z wodą i węglowodanami w trakcie ćwiczeń w upale, spowoduje utrzymanie maksymalnego skurczu mięśni zależnego od naszej woli, pomimo odwodnienia . Korzyści z tego mogą czerpać kulturyści, którzy ćwiczą w „hardcoreowych” siłowniach bez klimatyzacji, albo ci, którzy trenują na słońcu.



Wielu sportowców nie widzi różnicy między kawą a kofeiną. Jednak kawa nie spowoduje tych samych efektów jak kofeina. Więc przedstawiamy kilka informacji na temat różnicy między kawą a kofeiną, co może być ciekawe w aspekcie kulturystyki. Przeprowadzono badania nad biegaczami, podając im godzinę przed 10 km trasą czystą kofeinę (4,5 mg na kg masy ciała) lub równowartość tej dawki w postaci kawy. Stężenia kofeiny w surowicy krwi były podobne u obu badanych grup, ale pozostałe wyniki były diametralnie różne. Co ciekawe pigułki z kofeiną wpłynęły na poprawienie wytrzymałości o 33 procent, obniżając czas biegu z 41 do 32 minut, podczas gdy równoważna dawka kawy nie spowodowała żadnej poprawy . W kawie są setki substancji chemicznych, z których część niekoniecznie sprzyja utrzymaniu dobrej kondycji fizycznej. Lepiej więc nie płacić $4 za kawę w Starbucs, gdy za taką samą cenę można kupić całą butelkę tabletek kofeinowych z gwarancją, że dadzą ci porządnego kopa.


Kofeina zwiększa poziom testosteronu

Gdy już myślisz, że kofeina nie może być lepsza, okazuje się, że jednak jest. Artykuł opublikowany w Journal of Sports Nutrition and Exercise Metabolism donosi, że kofeina podnosi poziom testosteronu podczas wysiłku fizycznego. Podczas badania grupie mężczyzn podano kofeinę w dawkach odpowiednio 200, 400 i 800 mg tuż przed ćwiczeniami siłowymi. Następnie ochotnicy wykonali 45-minutowy super ciężki trening (przysiady, ciągi i wykroki, zakończone 18-kilometrowym sprintem). Wyniki badań wskazują, że kofeina spowodowała, zależne od dawki, podniesienie poziomu testosteronu (najwyższa dawka spowodowała największy wzrost stężenia testosteronu). Podniesienie poziomu testosteronu zaszło już po 15 minutach wysiłku, przy zastosowaniu dawek 400 mg i 800 mg. Badacze sugerują, że dawki kofeiny większe niż 400 mg podane tuż przed ćwiczeniami siłowymi mogą przyczyniać się do zwiększania stężeń testosteronu.


Chwileczkę! Zanim zaczniesz jeść kofeinę żeby podnieść swój poziom testosteronu, ważne żebyś wiedział, że w wyżej opisanym badaniu naukowcy również ustalili, iż największe dawki kofeiny spowodowały największy wzrost poziomu kortyzolu i stężenie to utrzymywało się aż do okresu poćwiczeniowego . Naukowcy twierdzą, że kofeina wywiera pozytywne efekty, gdy chodzi o podnoszenie poziomu testosteronu, ale te efekty mogą być neutralizowane przez zwiększony poziom kortyzolu, do którego dochodzi po stosowaniu kofeiny. Więc, jak można wyciągnąć wszystkie korzyści z kofeiny, równocześnie usuwając szkodliwe efekty kortyzolu? Trzeba stosować węglowodany i niezbędne aminokwasy tuż po ćwiczeniach. Ochotnicy w przeprowadzonym badaniu nie otrzymali potreningowej mieszanki regeneracyjnej, czegoś, co większość kulturystów uważa za konieczność. Taka mieszanka wypita po zakończeniu ćwiczeń zredukuje działanie kortyzolu zarówno w trakcie, jak i po ćwiczeniach. Dla przykładu, mężczyźni mieli odbyć serie ćwiczeń siłowych i otrzymali albo placebo albo mieszankę z niezbędnymi aminokwasami i węglowodanami. W grupie otrzymującej placebo zanotowano znaczący wzrost stężenia kortyzolu po 30 minutach wysiłku fizycznego, a największy wzrost, o 105 procent, zauważono tuż po zakończeniu ćwiczeń. Poziom kortyzolu utrzymywał się na poziomie przekraczającym o 54 procent wartość średnią do 30 minut po zakończeniu ćwiczeń. Odwrotnie było w przypadku grupy, której podano mieszankę (aminokwasy + węglowodany). W tej grupie nie odnotowano żadnych znaczących zmian w poziomie kortyzolu w trakcie ćwiczeń, a 30 minut po ich zakończeniu poziom kortyzolu był 23 procent poniżej średniej. Po przeczytaniu, że kofeina może zwiększać poziom testosteronu, może nasunąć się pytanie, jak to jest możliwe? Opierając się na literaturze można stwierdzić, iż, katecholaminy czy adrenalina, to substancje, które mogą stymulować produkcję testosteronu. Odnotowano, że u mężczyzn biorących udział w zawodach (i wygrywających je) produkcja tego hormonu jest zwiększona. Takie zjawisko zdarza się również przy podwyższonym poziomie adrenaliny. Wskazuje to na właściwości adrenaliny do stymulacji wydzielania testosteronu.


Robert Sapolsky, światowej sławy endokrynolog badający małpy, donosi, iż gdy samce małp walczą między sobą o samice u osobnika, który zwycięża poziom testosteronu jest wyższy, podczas gdy u przegranego ilość tego hormonu jest mniejsza. Badacz twierdzi, że poziom testosteronu u małp może być podwyższany w wyniku działania innego mechanizmu niż szlak LH, i podobnie może być również u ludzi . Sugeruje on, że stres wpływający na układ sympatyczny stymuluje wydzielanie adrenaliny, a to z kolei w przeciągu kilku minut wpływa pobudzająco na wydzielanie testosteronu, podczas gdy kortyzol uwolniony z nadnerczy zahamowuje produkcję testosteronu w jądrach równie szybko. A zatem Robert Sapolsky podejrzewa, iż wyrzut adrenaliny spowodowany zwycięstwem, zwiększa poziom testosteronu i równocześnie obniża ilość produkowanego kortyzolu (związku obniżającego poziom testosteronu).


Badacze postanowili sprawdzić teorię adrenaliny i testosteronu, wykorzystując młodych mężczyzn. Ochotnicy zostali przydzieleni bądź do grupy podnoszącej ciężary (niski poziom katecholamin) albo do grupy wykonującej intensywne ćwiczenia (wysoki poziom katecholamin). Podnoszenie dużych ciężarów składało się z 4 serii przysiadów z 6 powtórzeniami, przy 90-95 procentach wykonania maksymalnej ilości powtórzeń (RM, z ang. repetition maximum). Umiarkowane podnoszenie ciężarów składało się z 4 serii 9-10 powtórzeń przy 60-65 procentach 1RM. Waga ciężarów i ilość powtórzeń została tak ustawiona, aby całkowita podnoszona waga w obu sesjach była taka sama. W grupie wykonującej 4 serie po 10 powtórzeń poziom testosteronu był zdecydowanie wyższy. Dodatkowo ilość hormonu wzrastała równolegle z poziomem adrenaliny. Badacze zasugerowali, że adrenalina i noradrenalina, związki, których ilość zwiększa się proporcjonalnie z intensywnością wysiłku fizycznego, mogły w znaczący sposób zwiększyć poziom testosteronu w odpowiedzi na serię ćwiczeń. Kofeina wywiera wiele farmakologicznych efektów, które mogą podnieść kondycję fizyczną. Najnowsze dowody popierają pogląd, że kofeina potrafi usprawnić krótkotrwałe intensywne ćwiczenia oraz zredukować ból. Główne działanie kofeiny polega na blokowaniu receptorów adenozyny związanych z centralnym układem nerwowym. Jest to najczęściej popierana teoria działania tego związku, wyjaśniająca podwyższające sprawność organizmu właściwości kofeiny.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Matka Kreatyny - Betaina- Cz I
Napisane przez: SCREAM - 13.09.2017 11:51 - Odpowiedzi (1)

Betaina-Matka Kreatyny




Kosubstraty to związki, ściśle współpracujące z enzymami w przenoszeniu grup chemicznych pomiędzy substancjami. Jednym z kosubstratów jest np. koenzym A (CoA), który zajmuje się przenoszeniem grup (rodników) acetylowych, czyli aktywnego kwasu octowego. Może on jednak przenosić również inne, aktywne kwasy karboksylowe, które wtedy – ogólnie nazywane są grupami (rodnikami) acylowymi. Kiedy CoA związany jest z przenoszonym rodnikiem acetylowym, nazywamy go acetyloCoA, zaś kiedy z rodnikiem acylowym – acyloCoA. To właśnie dzięki tym cechom CoA – mogą przebiegać zarówno reakcje sprzęgania aminokwasów z kwasem octowym, jak też w zasadzie – ze wszystkimi kwasami karboksylowymi.

Kosubstraty nie są związane z enzymem chemicznie, ale wiąże je miejsce działania. Enzymy działają bowiem w określonych przedziałach komórkowych. Właśnie z uwagi na ograniczone pole działania kosubstratów – organizm posługuje się jeszcze drugim kosubstratem. Taki drugi kosubstrat wiąże grupy chemiczne, magazynuje je i przenosi pomiędzy przedziałami komórkowymi. W przypadku rodników acetylowych i acylowych – drugim kosubstratem jest dobrze nam znana karnityna. Ponieważ przenosi ona wszystkie rodniki acylowe (kwasowe), więc wprowadza też kwasy tłuszczowe do miejsc ich spalania – do mitochondriów. Z tego powodu – stosujemy ją głównie, jako spalacz tłuszczu. Jednak już jej formę sprzężoną z rodnikiem acetylowym (kwasem octowym) – acetylokarnitynę (ALC) – stosujemy dla poprawy umięśnienia, gdyż – jako drugi kosubstrat w reakcjach acetylacji – dostarcza rodników acetylowych do kilku procesów, związanych z syntezą białek i generowaniem impulsów siłowych.

Układami dwóch kosubstratów organizm posługuje się standardowo… Innym, dobrze znanym przykładem jest układ – ATP/fosfokreatyna. ATP to pierwszy kosubstrat w fosforylacjach – reakcjach przenoszenia rodników fosforanowych, służących – między innymi – do skurczów włókienek i syntezy białek mięśniowych. Fosfokreatyna natomiast pełni rolę drugiego kosubstratu, przenoszącego rodniki fosforanowe pomiędzy przedziałami komórkowymi – z miejsc ich wytwarzania (mitochondriów) – do miejsc ich działania; do włókienek mięśniowych – generujących impuls siłowy, do kinaz – enzymów przenoszących sygnały anabolicznych hormonów, jak również do rybosomów – ostatecznie produkujących białka mięśniowe.

Może powyższa dygresja wyda się zbyt długa – niektórym czytelnikom, ale już wkrótce okaże się niezwykle istotna – przy omawianiu funkcji betainy…





Betainy.

Aminokwasy posiadają jednocześnie dwie grupy funkcyjne – aminową i karboksylową.

Możliwość tworzenia różnorodności białek i całego bogactwa przyrody ożywionej wynika właśnie z tego oto faktu: grupa aminowa jednego aminokwasu może wiązać grupę karboksylową innego – i tak dalej, i dalej – w nieskończoność…

W podobny sposób powstają aminokwasy sprzężone, kiedy to grupa aminowa aminokwasu wiąże grupę karboksylową jakiegoś kwasu organicznego. Jednak grupa aminowa może wiązać również inne, dowolne grupy funkcyjne. Z uwagi na swoje właściwości chemiczne, maksymalnie może związać – aż trzy… Właśnie jeden ze sposobów sprzęgania aminokwasów polega na wiązaniu przez grupę aminową – grup (rodników) metylowych. Aminokwasy sprzężone rodnikami metylowymi nazywane są metyloaminokwasami. Jeżeli grupa aminowa wiąże trzy rodniki metylowe, związek taki nazywamy trimetyloaminokwasem – lub prościej… – betainą.

Metyloaminokwasy zaabsorbowały uwagę badaczy, gdyż to właśnie one pełnią najczęściej funkcje drugich kosubstratów. Np. popularna kreatyna to właśnie metyloaminokwas – metyloguanidynoglicyna, zaś równie popularna karnityna to betaina – trimetylohydroksyaminomaślan.

Metyloaminokwasy są też składnikami Naszego pożywienia, chociaż ich wpływ na organizm jest dopiero, szczegółowo badany. Najwięcej metyloaminokwasów zawierają korzenie buraka, a dominuje tu ten, do którego przylgnęła na stałe nazwa betainy – trimetyloglicyna.



Betaina.

Wprawdzie badania betainy (trimetyloglicyny) trwają już kilkadziesiąt lat, to dopiero w ostatnim dziesięcioleciu udało się dowieść jej niebagatelnego znaczenia dla rozwoju formy. Dawniej – uboga metodyka badań biochemicznych nie pozwalała na określenie znaczenia dla organizmu reakcji metylacji, w których betaina pełni funkcję drugiego kosubstratu, jak fosfokreatyna w reakcjach fosforylacji i acetylokarnityna – acetylacji.

Pierwszym kosubstratem metylacji jest S-adenozylometionina (SAM), która dostarcza rodników metylowych – enzymom. Natomiast betaina przenosi rodniki metylowe pomiędzy przedziałami komórkowymi, tak jak fosfokreatyna rodniki fosforanowe, zaś acetylokarnityna – acetylowe. Układ betaina/SAM jest więc analogiczny do układów: acetylokarnityna/acetyloCoA i fosfokreatyna/ATP.

Poza metylacją, betaina bierze udział w jeszcze jednym procesie, niezwykle istotnym dla rozwoju zdolności wysiłkowych – syntezie glikocyjaminy – bezpośredniego prekursora kreatyny.





Matka kreatyny.

Wprawdzie mówimy zazwyczaj, że prekursorem kreatyny jest arginina, to aminokwas ten dostarcza jedynie drobnego fragmentu cząsteczki kreatyny – molekułę guanidyny. Drugim fragmentem jest metyloaminokwas, powstający z betainy – sarkozyna.

Pierwszy etap syntezy kreatyny zachodzi w komórkach nerek. Ponieważ, najwcześniej poznano reakcję argininy z glicyną, prowadzącą do powstawania produktu pośredniego – glikocyjaminy – w podręcznikach biochemii czytamy, że synteza kreatyny rozpoczyna się od reakcji argininy z glicyną, z wytworzeniem glikocyjaminy. Jednak, jak pokazują badania, ten pierwszy etap może być bardziej skomplikowany…

Wydawałoby się, że organizm nie ma żadnego kłopotu z pozyskaniem do syntezy kreatyny – glicyny – najpowszechniejszego składnika białek. Glicyna należy też do aminokwasów endogennych, czyli takich, które mogą być syntetyzowane w organizmie. Ponieważ jednak glicyna jest najpowszechniejszym aminokwasem, budującym białka, to 99% jej puli pozostaje związana w molekułach białkowych – w postaci nieprzydatnej do syntezy kreatyny. W tej sytuacji, organizm bez przerwy prowadzi jej syntezę – i to kilkoma szlakami metabolicznymi – na raz. Tak zapewnia sobie pulę wolnej glicyny – wykorzystywaną w wielu procesach metabolicznych.

Jednym ze szlaków tworzenia glicyny jest przemiana w nią – betainy. Podczas tej przemiany – powstaje też produkt pośredni, stanowiący fragment cząsteczki kreatyny – sarkozyna.

A więc na szlaku metabolizmu betainy – arginina reaguje nie tylko z powstającą cząsteczką glicyny, ale też bezpośrednio – z sarkozyną, co prowadzi od razu do powstania gotowej kreatyny – z pominięciem etapu produkcji glikocyjaminy. Jednak powstająca w ten sposób kreatyna trudno opuszcza komórki nerkowe. Pomimo, iż w nerkach może powstawać gotowa kreatyna, to niewiele z tej puli dociera do mięśni. Nerki są więc – w praktyce – jedynie „eksporterem” glikocyjaminy. Glikocyjamina łatwo opuszcza komórki nerkowe – przenika do wątroby, gdzie dopiero przekształca się w użyteczną kreatynę.

Wprawdzie dawniej próbowano suplementacji glicyny – jako sposobu stymulacji syntezy kreatyny, to jednak efekty były umiarkowane, gdyż nadmiar glicyny ulega utylizacji w wątrobie. Jedynie mała część glicyny jest tutaj metylowana, czyli przekształcana w betainę.

Znacznie skuteczniej syntezę kreatyny stymulowała właśnie betaina… Ta jest bowiem metyloglicyną – a więc formą glicyny – już jakby przetworzoną przez wątrobę, którą wątroba łatwiej przepuszcza dalej – między innymi – do komórek nerkowych i syntezy kreatyny.

Tak więc na pierwszym etapie syntezy kreatyny – betaina dostarcza głównie cząsteczek glicyny – do wiązania ich z argininą i wytwarzania molekuł glikocyjaminy.

Betaina jest również niezwykle pomocna na drugim etapie syntezy kreatyny – w wątrobie. Tutaj właśnie – docierająca z nerek glikocyjamina jest metylowana (wiązana z rodnikiem metylowym), co dopiero prowadzi do ostatecznego ukształtowania cząsteczki kreatyny. A jak pamiętamy – w reakcjach metylacji, betaina pełni bardzo doniosłą funkcję: jest przecież tutaj – bądź co bądź – drugim kosubstratem!

Ponieważ, ostatecznie betaina okazuje się przydatna – a nawet niezbędna – na każdym etapie syntezy kreatyny, dlatego śmiało możemy nazwać ją: „Matką Kreatyny”.

Cdn...



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Uwaga na tłuszcze zwierzęce!
Napisane przez: SCREAM - 07.09.2017 12:33 - Brak odpowiedzi

Jedną z podstawowych zasad żywieniowych w kulturystyce jest ograniczanie tłuszczu w pożywieniu. Jest prawdą, że nadmiar kwasów tłuszczowych może hamować progresje wyników i zwiększać przyrost tłuszczowej masy ciała, jednak drastyczne eliminowanie tego składnika pokarmowego w cale nie musi oznaczać poprawy wyników. Jak się okazuje propagowane przez szereg lat zalecenia 10-15% tłuszczu w diecie , już dawno przeszły do lamusa. Tym bardziej iż obecnie modne jest robienie masy bądź redukcji na tzw. tłuszczowce. Większość kulturystów, którzy niegdyś liczyli nawet tłuszcz w pomidorach, dzisiaj spożywa oleje łyżkami i propaguje spożywanie niektórych produktów będących obfitym źródłem tłuszczu. I rzeczywiście, rozsądek zwyciężył. Obecnie wiadomo, że zarówno w kulturystyce, jak i w innych dyscyplinach sportu najefektywniej sprawdza się dieta zrównoważona, w której spożycie tłuszczu waha się na poziomie 20-30%. Jak się okazało, przyczyną powstawania niekorzystnych zmian budowie ciała nie jest nie tyle ilość tłuszczu, co nieodpowiedni jego rodzaj.




Najbardziej niekorzystną formą lipidów pokarmowych są tłuszcze pochodzenia zwierzęcego, zawarte w tłustych gatunkach mięs i produktów mlecznych, a także tłuszcze poddane obróbce termicznej (smażenie). W produktach pochodzenia zwierzęcego występuje przewaga kwasów tłuszczowych nasyconych, będących dla organizmu jedynie źródłem energii. Nie one pełnią żadnych pożytecznych funkcji biologicznych w organizmie i wykorzystywane są przede wszystkim na potrzeby tkanki tłuszczowej. W wyniku nadkonsumpcji tłuszczów zwierzęcych dochodzi nie tylko do nadwagi, ale także niekorzystnych zmian w układzie sercowo-naczyniowym, co w połączeniu z lekami sterydowymi może doprowadzić do poważnych zaburzeń w stanie zdrowia. Ponadto należy pamiętać, że kwasy tłuszczowe nasycone utrudniają proces syntezy białek i glikogenu w mięśniach. Osoby zainteresowane uzyskaniem korzystnego składu ciała powinny wiec eliminować z diety produkty zwierzęce o zwiększonej zawartości tłuszczu zwierzęcego (wieprzowina, tłuste wędlin, sery żółte, topione, mleko pow. 1,5% tłuszczu, itp.). Uwagę na to powinny zwrócić przede wszystkim osoby nadużywające sterydy.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  10 rad dla początkujących "koksów"
Napisane przez: SCREAM - 04.09.2017 19:51 - Brak odpowiedzi

10 rad dla początkujących "koksów"

Ogólnie rzecz biorąc, treningi najlepszych zawodowych kulturystów nie są dla amatorów, gdyż zawodowcy żyją w innych realiach (duże zaplecze finansowe) i korzystają z całego arsenału środków dopingujących (w zawodowej kulturystyce nie ma badań antydopingowych). Ponieważ jednak doskonale orientują się oni w kwestii rozbudowy mięśni, to - wyłączając z tego sprawy związane ze stosowaniem dopingu - warto korzystać z ich wiedzy treningowej, którą na miarę swoich potrzeb możemy wykorzystywać w swoich treningach.



Do tego celu mogą posłużyć uwagi czterokrotnego zdobywcy tytułu Mr. Olympia, Jaya Cutlera. Są one ukierunkowane na maksymalne wykorzystanie potencjalnych możliwości osoby trenującej, a zatem mogą się okazać bardzo przydatne dla każdego, kto na treningach ciężko pracuje nad poprawą swojej muskulatury



1 Stosuj tylko to, co przynosi ci efekty



W swoim podejściu do treningu Jay jest dość konserwatywny. Trudno
dopatrzeć się u niego jakichś nowinek technicznych czy ćwiczeń wykonywanych w sposób wyszukany na specjalnych maszynach. Od 20 lat Jay opiera swoje treningi na: wyciskaniu sztangi leżąc (mięśnie klatki piersiowej), przysiadach ze sztangą (mięśnie ud), podciąganiu sztangi do brzucha w opadzie tułowia (mięśnie grzbietu), unoszeniu przedramion ze sztangą lub sztangielkami stojąc (bicepsy) oraz wypychaniu w dół drążka górnego wyciągu stojąc (tricepsy). Dlaczego tak robi? Bo ćwiczenia te dają mu kapitalne efekty!


Wymienione ćwiczenia Jay uważa za fundament swoich treningów. Jak twierdzi, sprawdzają się one nawet w przypadku zatwardziałych hardgainerów (ektomorfików, którym trudno przychodzi rozbudowa masy mięśniowej). Jay zazwyczaj robi w seriach od 8 do 12 powtórzeń i uważa, że jest to najwłaściwsza liczba powtórzeń na rozwój umięśnienia.



2 Zwiększaj liczbę serii, nie liczbę powtórzeń

Konwencjonalne podejście zakłada, że na duże grupy mięśniowe należy robić 12-16 powtórzeń serii w 3 lub 4 ćwiczeniach. Jay jednak bywa niekonwencjonalny i często wykonuje nawet 3 razy więcej serii, nigdy nie dochodząc w nich do wyczerpana mięśniowego (brak siły na kolejne powtórzenie). Preferuje cięższe, ale krótsze serie, gdyż uważa, że serie z dużą liczbą powtórzeń prowadzą tylko do ogólnego wypalenia. Metoda Jaya daje większą gęstość mięśni, z czego jest on dobrze znany.



3 Odpoczywaj i... śpij tyle, ile potrzebuje twój organizm

Osoby początkujące mogą odnosić duże korzyści z treningu, na którym robią ćwiczenia na wszystkie grupy mięśniowe. Dla osób zaawansowanych nie ma jednak lepszego rozwiązania, jak dobrze zaplanowany trening dzielony. Jay przywiązuje ogromną wagę do tego, aby między treningami na tę samą grupę mięśniową była wystarczająco długa przerwa na regenerację. Uznaje jednak, że długość tej przerwy może być nieco inna dla każdej osoby, ale tym, co dla wszystkich osób jest niezmienne, to odpowiednia dawka snu. Jay uważa to za najważniejszą rzecz.



4 Nie odpoczywaj zbyt długo wtedy, gdy nie jest to wskazane

Wskazówką „odpoczywaj między seriami tak długo, jak potrzebujesz" niektórzy biorą zbyt dosłownie. Nawet między najcięższymi seriami Jay rzadko odpoczywa dłużej niż minutę. To pozwala mu na wykonanie większej liczby serii, uzyskanie większych przyrostów masy mięśniowej, spożywanie większych ilości pożywienia oraz utrzymywanie wielkości i jakości mięśni w doskonałej formie przez cały rok.


Poruszając ten temat, Jay powołuje się na różne badania naukowe. Wyniki badań przeprowadzonych na College of New Jersey pokazują, że gdy mężczyźni robili wyciskanie sztangi leżąc, stosując 30-sekundowe przerwy między seriami, to spalali o 50% kalorii więcej niż wtedy, gdy przerwy te trwały 3 minuty.

Inne badania, wykonane na University of Southern California, wykazały, że mężczyźni, którzy odpoczywali między seriami 1 minutę, uzyskiwali większe przyrosty masy
i siły mięśniowej niż ci, którzy odpoczywali 4 minuty.



5 Jeśli tego potrzebujesz, ćwicz grupę mięśniową 2 razy w tygodniu

Jay nigdy nie miał oporów, aby jakąś grupę mięśniową ćwiczyć 2 razy w tygodniu, jeśli czuł, że jest mu to potrzebne. Słynne są jego dwa treningi tygodniowo na mięśnie najszersze grzbietu, z których każdy był nieco inny. Na pierwszym treningu koncentrował się na przyciąganiu drążka górnego wyciągu do klatki piersiowej oraz na martwym ciągu, natomiast na drugim - na poziomym przyciąganiu drążka wyciągu do brzucha.




6 Oceniaj, i ponownie oceniaj...

Wyczynowy kulturysta powinien być bezlitosny w krytycznej ocenie swojej sylwetki, ponieważ na zawodach pewne jest tylko to, że sędziowie będą robili dokładnie to samo. Jay uczestniczył w sześciu konkursach Mr. Olympia, zanim udało mu się wygrać go po raz pierwszy. I ta nauczka, jaką wyniósł z tych pierwszych, przegranych turniejów, pozwoliła mu w końcu zatriumfować.
Wiele lat temu, gdy zdał sobie sprawę z tego, że jego mięśnie grzbietu i ud wymagają dopracowania, aby mógł zwyciężać w zawodach, odpowiednio przeprogramował swoje treningi, ćwicząc te mięśnie ciężej i częściej.




7 Ufaj swojemu organizmowi

Informacji na temat treningu siłowego i kulturystyki jest o wiele więcej niż da się przeczytać i wypróbować. Dotyczą one obciążeń, objętości i częstotliwości treningów, technik treningowych, a nawet pory dnia, w której należy iść na siłownię. Mogło by się wydawać, że taki kulturysta jak Jay Cutler, studiuje to wszystko i tylko czeka na jakieś nowe, małe tricki, które pomogłyby mu osiągnąć dalsze postępy. Wręcz przeciwnie - jego główny doradca jest wielce subiektywny: są to jego własne odczucia. Wszystko zależy od tego, jak się aktualnie czuje.


Cutler mówi - Trenuję wtedy, gdy mój organizm daje mi znać, że jest gotów na kolejny trening, ignorując np. naukowe zalecenia, że trening w godzinach wieczornych przynosi lepsze rezultaty. To, co jest dobre dla ciebie dzisiaj, nie musi być tak samo dobre jutro - twierdzi Jay.




8 Nie bój się improwizacji

Jay uważa, że posiadanie programu treningowego jest rzeczą ważną, jednak nie można czuć się nim aż tak związanym, aby niemożliwa była jakakolwiek improwizacja. Mogłoby się komuś wydawać, że takie podejście to recepta na porażkę w wypadku osób o niezbyt długim stażu treningowym. Jay uważa jednak, że daje ono szansę na to, aby pobyt na siłowni był interesujący, urozmaicony i bardzo efektywny. Aby ciągle chętnie szło się na trening mimo wielu lat treningów.




9 Odżywiaj się po mistrzowsku

Nawet jeśli nie aspirujesz do uczestnictwa w zawodach kulturystycznych, możesz dokonać niewyobrażalnych zmian w wyglądzie
swojej sylwetki, stopniu wytrenowania i ogólnym zdrowiu, stosując mistrzowskie podejście do sposobu odżywiania się. Dotyczy to zarówno czasu spędzanego w domu, w pracy, czy nawet w podróży. Jay zaleca - Radzę ludziom, aby tak samo dużo wysiłku wkładali w swoją dietę, jak wkładają w swoje treningi. Taki sposób myślenia u każdego zaowocuje dużymi zmianami, niezależnie od aktualnych celów treningowych.




10 Koncentruj się na mięśniach ud

Nie zapominajcie o tym, że nic nie robi tak dużego wrażenia, jak potężne mięśnie czworogłowe ud, Robiąc kilka serii przysiadów ze sztangą na barkach, a potem kilka serii wyprostów nóg (maszyna do ćwiczenia mięśni czworogłowych ud), nie uzyska się ich poprążkowanego wyglądu (definicji). Program treningowy Jay'a na mięśnie ud uwzględnia, oczywiście, te ćwiczenia, ale obejmuje także wypychanie nogami platformy suwnicy skośnej, przysiady na hack-maszynie, przysiady ze sztangą trzymaną z przodu i „spacerowanie" w formie wykroków. Stymulujcie mięśnie ud pod różnymi kątami, jak opisuje to Jay w swoim artykule „Mój najcięższy trening", a wtedy rezultaty też będą widoczne pod każdym kątem [patrzenia].



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu



Copyright © Ciemnastronamocy.pl 2017 Community Software by MyBB.