Zaloguj się Nowe konto


Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Login/Adres e-mail:
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 364
» Najnowszy użytkownik: idpt
» Wątków na forum: 1 503
» Postów na forum: 9 311

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 57 użytkowników online.
» 3 Użytkownik(ów) | 54 Gość(i)
dexter007, satyr88, Vendigo88

Ostatnie wątki
Plan Treningowy
Ostatni post: Lex
Wczoraj 13:33
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 25
co dalej na mase
Ostatni post: bennyhill25
Wczoraj 10:53
» Odpowiedzi: 5
» Wyświetleń: 105
Roczny cykl -rady, opini...
Ostatni post: Jeffrey
25.03.2017 13:37
» Odpowiedzi: 6
» Wyświetleń: 203
Pierwszy cykl cypionat
Ostatni post: Lex
24.03.2017 15:29
» Odpowiedzi: 35
» Wyświetleń: 879
Susta Enan Prop Deca - Co...
Ostatni post: SCREAM
24.03.2017 10:41
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 44

 
  Prawda o sterydach anabolicznych
Napisane przez: SCREAM - 22.03.2017 09:59 - Odpowiedzi (1)

Temat sterydów jest niezwykle kontrowersyjny, budzi silne emocje, a wokół tych substancji krąży wiele mitów. Środki tego typu stosowane są niezwykle często w celu poprawy wyglądu, szczególnie wzrostu masy mięśniowej, poprawy wytrzymałości, czy też wzrostu motywacji do wysiłku. Stosujący rzadko myślą jednak o konsekwencjach. Jak zatem wygląda prawda o sterydach?



Sterydy anaboliczno-androgenne (SAA) są grupą chemicznych substancji o silnym działaniu anaboliczno – adrogennym, mogą być pochodzenia naturalnego lub syntetycznego. Mają one wpływ na szybkość wzrostu i dzielenia się komórek w ludzkim ciele, oraz kształtowanie drugorzędowych cech płciowych. Możemy podzielić je na dwie grupy – pochodne testosteronu oraz pochodne 19-nortestosteronu. Nie należy ich mylić z kortykosterydami, które, mimo podobnej nazwy, wykazują głównie działanie przeciwzapalne i często stosowane są w przypadku problemów stawowych czy alergii.


Pamiętać należy, że szeroko rozumiane środki dopingujące to nie tylko sterydy. Środki pobudzające, przeciwbólowe, sympatykomimetyki i wiele innych niebędących sterydami również klasyfikowane są jako środki dopingujące.



Jak działają sterydy anaboliczne

Substancje te działają przez aktywację specjalnych receptorów androgennych. Oznacza to, że sterydy same w sobie nie powodują żadnego efektu biologicznego, dopiero po połączeniu się z określonym miejscem receptorowym w komórce wywołują kaskadę reakcji, których efektem jest m.in. wzrost masy mięśniowej, produkcji czerwonych krwinek, wytrzymałości, siły czy apetytu. Warto jednak podkreślić, że środki tego rodzaju nie dają spektakularnych rezultatów bez odpowiedniej diety i wysiłku.



Zagrożenia i skutki uboczne wynikające ze stosowania sterydów mogą być niezwykle dotkliwe.Organizm zdrowego mężczyzny produkuje dziennie od około 2 do 9 mg testosteronu. Stosowanie syntetycznych odpowiedników sprawia, że w organizmie ilość testosteronu – w zależności od dawki – jest kilka, a nawet kilkadziesiąt razy większa! Następuje gwałtowny przyrost masy i siły mięśniowej, często również agresji. Wiele z tych preparatów ma duże powinowactwo do receptorów bardzo silnie androgennego dihydroksytestosteronu (DHT) co powoduje większą twardość mięśni, ale jednocześnie kłopoty z cebulkami włosów, ich wypadanie oraz łysinę. Przyczynia się również do przerostu prostaty i nadmiernej produkcji sebum, co objawia się oleistą cerą oraz pojawieniem się bardzo nasilonych zmian trądzikowych na plecach, ramionach oraz twarzy.


Kolejny efekt uboczny, jaki może być następstwem stosowania sterydów to retencja wody oraz ginekomastia. Dotyczy to głównie środków, które ulegają tak zwanej aromatyzacji. Kiedy w organizmie krąży duża ilość testosteronu, zostaje on przekształcony w estrogen, to naturalny mechanizm sprzężenia zwrotnego, który ma na celu obniżenie poziomu testosteronu. Jest to jednak niemożliwe z uwagi na regularną dostawę syntetycznych środków w postaci zastrzyków lub tabletek. Duża ilość estrogenu objawia się złym samopoczuciem, magazynowaniem wody podskórnej (charakterystyczny nalany wygląd), a czasem również ginekomastią czyli przerostem gruczołów sutkowych (mężczyźnie rosną piersi). Zwykle ten ostatni element można cofnąć jedynie chirurgicznie.



To jednak nie wszystko. W zależności od rodzaju środka może on powodować zwiększone libido, albo odwrotnie – gwałtowny spadek libido i letarg. Należy jednak rozwiać popularny mit, sterydy nie powodują zmniejszenia penisa, właściwie odwrotnie – u dzieci te właśnie hormony odpowiadają za jego wzrost. Mogą za to powodować przejściową lub – bardzo rzadko – trwałą impotencję i atrofię (zanik) jąder. Bardzo często pojawiają się również problemy z poziomem cholesterolu, stawami, podwyższonym ciśnieniem tętniczym krwi i wątrobą (z jej uszkodzeniami włącznie).


Wykazano, że przyjmowanie SAA wpływa na zachowanie. W zależności od substancji, dawki i indywidualnych predyspozycji mogą powodować łagodne zmiany nastroju, silne przejawy agresji, a w skrajnych przypadkach zachowania maniakalne i depresyjne.



Po zakończeniu przyjmowania tych środków (jednorazowe cykle trwają zwykle od 4 do 12 tygodni) okazuje się, że produkcja naturalnych hormonów anabolicznych jest znikoma. To naturalna reakcja obronna organizmu, “dochodzi on do wniosku”, że skoro substancje tego typu dostarczane mu są w kilkakrotnie większej dawce, może wyłączyć swoją produkcję testosteronu, by nie zwiększać dodatkowo puli hormonów krążących w krwioobiegu. Powrót naturalnej syntezy testosteronu nie następuje jednak z dnia na dzień po zaprzestaniu przyjmowania wspomagania. W zależności od rodzaju substancji i powinowactwa jego metabolitów do receptorów androgennych może to trwać od kilkunastu dni do kilku miesięcy. Znane są przypadki środków, które tak mocno łączą się z receptorem androgennym, że nawet powrót naturalnej produkcji testosteronu niewiele zmienia, okazuje się bowiem, że testosteron nie może połączyć się z odpowiednim receptorem i spełniać swojej naturalnej funkcji.


Oznacza to gwałtowny katabolizm (rozpad) tkanki mięśniowej, przyrost tkanki tłuszczowej, spadek wytrzymałości, letarg i stany depresyjne, brak libido (przez okres kilku miesięcy), spadek zainteresowania seksem, często pogorszenie stanu cery. W tym momencie wiele osób odstawiających sterydy decyduje się na terapię pocyklową (PCT), polega ona na przyjmowaniu substancji takich jak antyestrogeny lub inhibitory aromatazy, które znacznie przyspieszają produkcję naturalnego testosteronu i względnie przywracają równowagę hormonalną. Tego typu środki również nie są obojętne dla organizmu. Niektóre z nich mogą powodować ślepotę, huśtawki nastrojów czy depresję.



Rzadko wspomina się również o tym, że sterydy mogą silnie uzależniać. Mechanizm ten jest dwubiegunowy. Z jednej strony część SAA może powodować wydzielanie peptydów opioidowych, ich potencjał uzależniający nie jest jednak bardzo duży. Większy problem to uzależnienie psychologiczne, które może być niezwykle silne. W okresie stosowania tego rodzaju środków, człowiek jest bardziej pewny siebie i wydaje mu się, że niemożliwe nie istnieje. Po zaprzestaniu przyjmowania sterydów, nagle ulatuje powietrze, mięśnie stają się mniejsze, siła zanika, pojawia się kiepskie samopoczucie. Dlatego amatorzy wspomagania zwykle nie poprzestają na jednym razie.




Większość SAA to preparaty, które stosowane są jako leki np. w stanach wyniszczenia organizmu czy terapii zastępczej spowodowanej naturalnym niedoborem hormonów. Oznacza to, że dopuszczone są do obrotu aptecznego, jednak ich sprzedaż jest ściśle kontrolowana. Pozaapteczny obrót tego typu środkami jest w Polsce nielegalny. Pojawia się więc dodatkowy problem dostępności owych wspomagaczy. Zwykle sprzedawane są przez strony internetowe i dilerów na siłowniach. Jednak zakup sterydów może okazać się prawdziwą rosyjską ruletką. A z racji tego, że dostęp do nich jest utrudniony, można spotkać się z licznymi podróbkami. Oznacza to, że trudno określić, co w istocie otrzymuje potencjalny nabywca. Może okazać się, że w ampułce czy tabletce, znajduje się zupełnie inna substancja niż deklarowana na opakowaniu. Okazuje się wówczas, że do organizmu podawany jest środek o nieznanym działaniu i, co ważne, potencjalnie nieprzewidywalnych skutkach ubocznych.



Zapotrzebowanie na SAA spowodowało, że w różnych zakątkach świata zaczęły powstawać podziemne wytwórnie. Nie podrabiają one preparatów aptecznych, ale wytwarzają je pod swoją „marką”. W ofercie tego typu podziemnych producentów można nawet znaleźć sterydy, które zostały wycofane z obrotu w wielu krajach kilkadziesiąt lat temu, z uwagi na niską przydatność w terapii medycznej lub zbyt wysoką ilość potencjalnych skutków ubocznych. Wydawać by się mogło, że łatwy dostęp do ogromnej ilości środków jest rajem dla koksiarzy. Pojawia się jednak pewien problem. Firmy tego typu nie podlegają kontroli sanitarnej, trudno powiedzieć w jakich warunkach i w jaki sposób przygotowywane są środki, które później ktoś wstrzykuje do organizmu. W internecie można znaleźć dość skrajne przykłady, ampułki z włosem czy martwym owadem w środku… Co więcej, nie ma gwarancji, że w opakowaniu znajdziemy faktycznie to, co deklaruje „podziemny producent”. Podobnie jak w przypadku podrabianych środków, może okazać się to prawdziwą loterią.


Stosowanie środków dopingujących, w tym sterydów anaboliczno-androgennych w sporcie jest zjawiskiem powszechnym. Społeczeństwo wciąż oczekuje lepszych wyników i większych emocji, a naturalne granice ludzkich możliwości już dawnozawodowym zostały przekroczone. Ta grupa stosujących zwykle jednak doskonale zna ryzyko i przebywa pod opieką lekarzy.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Okienko anaboliczne
Napisane przez: SCREAM - 17.03.2017 09:54 - Brak odpowiedzi

Okienko anaboliczne to temat, który w ostatnim czasie staje się coraz popularniejszy. Coraz więcej osób podważa jego istnienie, co całkowicie zmienia podejście do posiłku potreningowego. Pojawia się więc pytanie: co i kiedy jeść po treningu siłowym?



Okienko anaboliczne

To popularna nazwa zmian, które następują po zakończeniu intensywnego wysiłku, prowadzących do nasilenia syntezy białka w organizmie. Dostarczenie odpowiednich składników odżywczych w tym okresie ma potęgować efekty treningu. Pojawia się jednak spór ile ów okres trwa. Jeszcze niedawno mówiło się o 2 – 3 godzinach, obecnie udowodniono, że wzmożona synteza białek jest notowana nawet w 24 godziny po zakończeniu wysiłku. Skoro więc potencjał anaboliczny jest nasilony przez wiele godzin po treningu, pojawia się pytanie czy posiłek potreningowy można odłożyć w czasie czy lepiej spożyć go niezwłocznie po zakończeniu wysiłku?



Czas ma znaczenie

Prosta logika podpowiada, że posiłek można odłożyć w czasie i nie będzie to miało większego znaczenia. Okazuje się jednak, że w większości przypadków szybkie spożycie posiłku może przynieść wiele korzyści. Badania naukowe pokazują, że osoby wytrenowane, które spożywały posiłek tuż po zakończeniu wysiłku notowały bardziej nasilone procesy anaboliczne niż osoby, które posiłek odkładały w czasie na kilka godzin. W przypadku osób początkujących te różnice nie były już tak silnie zaznaczone. To dowód na to, że osoby, wytrenowane muszą znacznie skrupulatniej dbać o swoją dietę niż początkujący.

To jednak nie wszystko, badania pokazują, że trenujący, którzy spożywają posiłek potreningowy niezwłocznie po zakończeniu wysiłku notują niższy poziom kortyzolu niż osoby, które ów posiłek odkładają w czasie. Warto podkreślić, że kortyzol jest hormonem, który przyczynia się do rozpadu tkanki mięśniowej, więc ważne, by zadbać o to, aby jego poziom był jak najniższy.

Tuż po zakończeniu treningu znacznie nasilony jest również przepływ krwi przez mięśnie, co sprawia, że składniki odżywcze mogą być skuteczniej transportowane, a to może mieć duży wpływ na syntezę białek.

Badania pokazują, że mimo, iż wzmożony potencjał anaboliczny jest nasilony przez wiele godzin po zakończeniu treningu, czas spożycia posiłku ma znaczenie i może zapewnić nam dodatkowe korzyści.



Posiłek potreningowy

Niezależnie czy zdecydujemy się jeść posiłek zaraz po zakończonym wysiłku czy zechcemy odłożyć go w czasie, pojawia się pytanie, co najlepiej spożyć?
Jedna z teorii mówi, że powinniśmy postawić na węglowodany. Badania pokazują, że to lepsze wyjście niż brak posiłku, jednak same węglowodany wciąż nie gwarantują dodatniego bilansu azotowego czyli nasilonej syntezy białka. Dużo lepszym rozwiązaniem okazują się proteiny, które w badaniach wypadają lepiej niż same węglowodany. Najrozsądniejszym wyjściem przy zbilansowanej diecie może być połączenie obu makroskładników – węglowodanów prostych oraz białka. Po pierwsze gwarantuje to największy wyrzut insuliny, która ma silne działanie antykataboliczne, po drugie wiele badań pokazuje, że to właśnie takie połączenie powoduje najbardziej wzmożoną syntezę białka. By spowodować maksymalny wyrzut insuliny należy przyjąć około 0,8 – 1 g węglowodanów na każdy kilogram masy ciała oraz około 0,3 – 0,4 g białka na każdy kilogram masy ciała. Tu dobrym rozwiązaniem może być np. mleko lub mleko czekoladowe. Producenci często nieco je dosładzają, ale w okresie powysiłkowym dodatkowe węglowodany proste są oczywiście wskazane, więc tych praktyk nie należy się obawiać. Mleko zawiera również pełnowartościowe proteiny.




Posiłek potreningowy to nie wszystko

Oczywiście postrzeganie zmian anabolicznych jakie zachodzą po wysiłku fizycznym jedynie przez pryzmat jednego posiłku potreningowego jest błędem. Wpływ na procesy anaboliczne i kataboliczne ma wiele czynników, jak stan organizmu, intensywność i rodzaj treningu, posiłek przedtreningowy czy bilans energetyczny. Szybkie spożycie posiłku potreningowego może przynieść wiele korzyści, jednak należy pamiętać, że wzmożona synteza białek trwa znacznie dłużej niż może się wydawać i jeśli zależy nam na skutecznym kształtowaniu sylwetki, ten czas również należy wykorzystać i odpowiednio zaplanować kolejne posiłki.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Jak skutecznie zwiększyć masę ciała?
Napisane przez: SCREAM - 08.03.2017 10:35 - Brak odpowiedzi

Kształtowanie sylwetki to nie tylko spalanie tkanki tłuszczowej i, choć może wydawać się to dziwne, wiele osób boryka się ze zbyt niską masą ciała. Tego rodzaju problem może być równie dotkliwy, jak zbyt nadprogramowe kilogramy

To, czy przybieramy na wadze, czy na niej tracimy, zależy od podstawowego czynnika – kaloryczności jadłospisu. Każdy organizm ma inne zapotrzebowanie energetyczne, jeśli podaż kalorii przekracza owe zapotrzebowanie, waga będzie rosła. Problem pojawia się w przypadku osób o dużej szybkości metabolizmu, wówczas dostarczenie odpowiedniej ilości kalorii może być niezwykle trudne. Z takim problemem najczęściej borykają się osoby o ektomorficznej budowie ciała: wysokie, o długich kończynach i bardzo niskim poziomie tkanki tłuszczowej. Nie chodzi oczywiście o jedzenie bez ograniczeń zupełnie dowolnych produktów. Jadłospis powinien być odpowiednio przemyślany.

Dieta osób borykających się z tym problemem powinna bazować na 5-6 posiłkach i obfitować w węglowodany złożone – dobrym rozwiązaniem będą tu płatki owsiane, kasza gryczana, ryż brązowy czy pełnoziarnisty makaron. Niestety, nie można podać konkretnej wartości liczbowej, ponieważ każdy organizm charakteryzuje się innym zapotrzebowaniem kalorycznym, z uwagi na to, ilość poszczególnych produktów należy dobrać indywidualnie.
W przypadku posiłku potreningowego sytuacja jest bardziej precyzyjna. Powinien zawierać dużą ilość cukrów prostych, wartość ta może kształtować się nawet na poziomie 1 g węglowodanów na kilogram masy ciała. Jeśli przeliczymy to np. na 100 % sok owocowy, okaże się, że będzie to mniej więcej 100 ml soku na każde 10 kg masy ciała. Wydaje się to niezwykle dużą wartością, ale w takim przypadku jest całkowicie uzasadniona! Warto podkreślić, że dotyczy to szczególnie posiłku spożywanego bezpośrednio po treningu siłowym.

Często jednak zapotrzebowanie kaloryczne u ektomorfików jest tak wysokie, że dostarczenie odpowiedniej ilości energii przy ich pomocy staje się prawie niemożliwe. Z pomocą przychodzą tłuszcze, które mają ponad dwa razy większą kaloryczność niż pozostałe dwa makroskładniki pokarmowe i również znakomicie sprawdzą się w diecie masowej. Oznacza to, że do posiłków warto dodawać oliwę z oliwek, olej lniany, orzechy, awokado, masło orzechowe czy mielone siemię lniane. Tu jednak sytuacja jest podobna, jak w przypadku węglowodanów złożonych – nie sposób podać konkretnej wartości liczbowej. Z pewnością jednak można powiedzieć, że tłuszcz powinien znaleźć się w każdym posiłku, za wyjątkiem tego potreningowego, bazującego na cukrach prostych.

Ostatni makroskładnik pokarmowy diety to białko, czyli proteiny. W tym przypadku nie należy z nim przesadzać. Powszechnie panuje opinia, że spożycie dużej ilości białka bezpośrednio przekłada się na przyrost masy mięśniowej. To bardzo mylny pogląd. Proteiny są jedynie budulcem. By jednak mógł zachodzić rozrost tkanki mięśniowej, niezbędna jest odpowiednia ilość energii, albo, innymi słowy mówiąc, kalorii. Kolejnym przeciwwskazaniem do spożycia nadmiernych ilości białka jest fakt, że ten makroskładnik pokarmowy charakteryzuje się najwyższym wskaźnikiem efektu termogenicznego pożywienia i dodatkowo przyspiesza metabolizm – co oznacza, że niezbędne jest dostarczenie kolejnych kalorii, by go pokryć. Nie oznacza to oczywiście, że z protein należy całkowicie zrezygnować.



Osoby pragnące zwiększyć masę mięśniową często sięgają po odżywki typu Gainer. Producenci zapewniają, że ich stosowanie gwarantuje szybki przyrost masy ciała. Niestety, może okazać się, że ów przyrost to w głównej mierze tkanka tłuszczowa. Gainery zawierają w swoim składzie głównie węglowodany oraz nieco protein. Problem polega na tym, że nie zapewniają stałego, odpowiedniego poziomu cukru we krwi, a powodują szybki wzrost jego poziomu i gwałtowny spadek – podobnie jak w przypadku cukrów prostych. Zjawisko to nie sprzyja budowaniu mięśni. Dużo lepszym rozwiązaniem będzie przygotowanie wysokokalorycznego, pełnowartościowego napoju bazującego na złożonych węglowodanach i dobrym źródle tłuszczu. Taka domowa, naturalna i zdrowa wersja gainera, znacznie lepiej sprawdzi się w przypadku osób, których celem jest zwiększenie masy ciała.



By jednak przyrost wagi pochodził z tkanki mięśniowej, a nie tłuszczowej, żywienie powinno być poparte odpowiednim treningiem. Podstawową formą powinien być wysiłek o charakterze siłowym. Na początku można wykorzystać obciążenie własnego ciała i wykonywać przysiady, pompki czy podciągania na drążku. Po pewnym czasie zapewne niezbędne okaże się zastosowanie bardziej złożonych form ruchowych z wykorzystaniem sprzętu, takiego, jak sztanga czy hantle.


Ostatni aspekt, który warto poruszyć to wysiłek cardio – bieganie, pływanie czy jazda na rowerze. Mimo, że poprawiają kondycję, wytrzymałość i dobrze wpływają na pracę układu sercowo naczyniowego, nie przyczyniają się do budowania mięśni. Co więcej generują dodatkowy wydatek energetyczny, co oznacza, że kaloryczność jadłospisu musi być jeszcze większa by skutecznie budować mięśnie. Z uwagi na to, aplikowanie długiego wysiłku cardio u osób mających problemy z przybieraniem na wadze może skutecznie oddalić od przyrostu upragnionych kilogramów.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Wszczepianie sztucznych mięśni brzucha i piersi coraz bardziej modne
Napisane przez: SCREAM - 23.02.2017 10:31 - Brak odpowiedzi

Według psychologów z Winchester University w ciągu ostatnich 20 lat liczba mężczyzn niezadowolonych ze swojego wyglądu zwiększyła się 3-krotnie i obecnie wynosi 43%. Oznacza to, że mężczyźni poświęcają swojej fizyczności prawie tyle samo uwagi co kobiety. Wraz ze spadkiem samoakceptacji rośnie w nich pragnienie uzyskania perfekcyjnego wyglądu. Do tego stopnia, że dla niektórych staje się ono powodem poddania się operacji plastycznej.


Pierwsze miejsce w ilości wykonywanych operacji plastycznych od wielu lat zajmuje USA. To właśnie w Stanach Zjednoczonych w latach 90-tych opracowano metodę odsysania tłuszczu pozwalającą na pozbycie się od 20% do 50% zbędnej tkanki tłuszczowej. Technika nosi nazwę abdominal etching i obecnie, po dwóch dekadach udoskonalania, umożliwia odessanie nawet 80% masy ciała. Jednak nie każdy może być poddany takiemu zabiegowi – jak twierdzą amerykańscy lekarze, idealnym pacjentem jest osoba młoda, z wciąż rozwijającymi się mięśniami, bądź taka, która posiada muskulaturę „ukrytą" pod nadmiarem tkanki tłuszczowej.




Chirurgiczne odsysanie tłuszczu cieszy się ogromnym zainteresowaniem mężczyzn. Według światowych statystyk liposukcja stanowi 19% wszystkich operacji chirurgicznych, natomiast plastyka powłok brzusznych – 7%. Ceny liposukcji w Polsce oscylują w granicach 5-6 tys. złotych, zaś koszt plastyki powłok brzusznych wynosi 8-11 tys. zł. Drogo, jednak dużo taniej niż w Wielkiej Brytanii, gdzie operacja wyrzeźbienia brzucha kosztuje ok. 10 tys. funtów.


Standardowym sposobem na wypracowanie wysportowanej sylwetki jest – jak sama nazwa wskazuje – uprawianie sportu. Płaski, umięśniony brzuch można uzyskać dzięki serii intensywnych ćwiczeń i diecie

Jednak coraz więcej mężczyzn decyduje się nie na regularne ćwiczenia, a na operację plastyczną. Dzięki niej po kilku godzinach uzyskują to, na co musieliby ciężko pracować przez parę tygodni. Coraz chętniej poddają się także operacjom wszczepiania silikonowych implantów, które po odessaniu tłuszczu pełnią rolę sztucznych mięśni. Zabiegi tego typu wykonywane są głównie w USA, a polscy chirurdzy wciąż podchodzą do nich z rezerwą. Według IPRAS wszczepianie implantów stanowi obecnie 17% wszystkich operacji plastycznych.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Traktował swoje ciało jak laboratorium. Sterydy zniszczyły legendę kulturystyki
Napisane przez: SCREAM - 10.02.2017 11:07 - Brak odpowiedzi

Traktował swoje ciało jak laboratorium. Sterydy zniszczyły legendę kulturystyki


Wielu kulturystów pytanych, kto był dla nich wzorem do naśladowania, odpowiada - Steve Michalik. To jedna z największych legend tego sportu. W dodatku bardzo kontrowersyjna, bo jako jeden z pierwszych otwarcie przyznał, że jego imponujące ciało jest efektem stosowania sterydów. Same anaboliki jednak nie zrobiłyby z niego giganta. Amerykanin wchodząc na siłownię wpadał w trans i ćwiczył tak długo, aż jego ciało odmawiało posłuszeństwa. Jeżeli ktoś przerwał mu cykl zajęć... z hukiem wylatywał przez okno. Zmarł w 2012 roku, gdy ciało miał już totalnie wyniszczone przez chemiczne specyfiki. To jednak nie choroba pozbawiła go życia. Michalik popełnił samobójstwo, bo nie był w stanie pogodzić się z faktem, że ma 63 lata i liczne problemy zdrowotne zaczynają mu uniemożliwiać dalsze treningi.

Poznajcie historię legendy kulturystyki. Historię, która zaczęła się od szafy pełnej komiksów należących do starszego brata.

Życie Michalika zmieniło się, gdy miał zaledwie osiem lat. Wychowywał się na Brooklynie, a ojciec miał dość specyficzne metody wychowawcze. Pewnego dnia mały Steve był niegrzeczny, a w ramach kary został zamknięty w szafie. Znudzony chłopiec szybko znalazł sobie zajęcie. To był stos komiksów, które należały do starszego brata. Najbardziej pochłonęły go te opisujące losy Kapitana Ameryka.

- Kapitan Ameryka był silny, mądry, uczciwy, szczery, a sukces osiągnął walcząc ze złymi ludźmi. Nie mogłem stać się nim, a więc postanowiłem zostać Panem Ameryka - wspominał wiele lat później Michalik.

Chcąc zostać superbohaterem młody chłopiec zaczął pierwsze treningi. Lata mijały, a doskonalenie własnego ciała coraz bardziej go pochłaniało. Nie zmienił tego nawet wyjazd na wojnę w Wietnamie. Steve zgłosił się na ochotnika. Chcąc urozmaicić sobie czas na wojnie, sam stworzył sztangę, w której ciężarami były pustaki.


Po powrocie do USA jeszcze bardziej oszalał na punkcie własnego ciała.Michalik całe dnie poświęcał na pracę nad sobą. Stosował brutalne metody treningowe, które doprowadzały jego organizm do granic wytrzymałości. Mało tego, często te granice przekraczał. W efekcie treningi kończyły się wymiotami lub wizytami w szpitalu. Zawsze przyświecało mu proste motto: intensywność albo szaleństwo. Wychodził z założenia, że dobry trening to 100 powtórzeń na jedną partię mięśni. Oczywiście każdego dnia przerabiał kilka elementów swojej muskulatury. Trudno nawet zliczyć ile ton dziennie dźwigał. Mordercza praca zaczęła przynosić efekty. W 1972 zdobył prestiżowy tytuł Mr. America. Trzy lata później stał się jeszcze sławniejszy po wygraniu zawodów Mr. Universe. Środowisko kulturystyczne oszalało na jego punkcie, a sam Steve nie zamierzał na tym poprzestawać. Celował w najcenniejsze trofeum, czyli tytuł Mr. Olympia. W 1976 roku Michalik był murowanym faworytem do zwycięstwa. Wszystko jednak legło w gruzach kilka miesięcy przed imprezą, w wyniku tragicznego wypadku.


Na początku roku Michalik zapakował prywatny samochód, a następnie pojechał na lotnisko. W drodze wydarzyła się tragedia. Steve zderzył się z wielką ciężarówką. Obudził się dopiero w szpitalu, gdzie dowiedział się, że cudem przeżył. Z jego samochodu prawie nic nie zostało. Wypadek jednak miał przykre konsekwencje. Kulturysta został sparaliżowany od pasa w dół. Lekarze byli przekonani, że Michalik już nigdy nie będzie w stanie chodzić o własnych nogach. 99% ludzi będąc na jego miejscu wpadłoby w depresję. To jednak był Steve, który potraktował to jako wyzwanie.

- Powiedziałem wtedy: na pewno będę chodzić i już ja znajdę na to sposób.

Jak powiedział, tak zrobił. Na własną rękę zaczął studiować anatomię człowieka. Więzadła, ścięgna, nerwy, kości... To wszystko nie miało dla niego żadnych tajemnic. Na podstawie zdobytej wiedzy opracował własnym program terapeutyczny. Tak, dobrze się domyślacie, polegał on na morderczej pracy na siłowni z ciężarami.

Szaleństwo? Tak wszyscy myśleli, ale Steve udowodnił światu, że go nie doceniali. Przez trzy lata ciężko harował, ale cel osiągnął. Po paraliżu nie było żadnego śladu, a w dodatku Michalik mógł wrócić do kulturystyki. Owszem, nie wygrywał już największych imprez, ale pamiętając, że lekarze skazali go na wózek inwalidzki to i tak dokonał niemożliwego.

Na tym jednak nie skończył się jego dramat. W połowie lat 80. ubiegłego wieku musiał zakończyć profesjonalną karierę. Jego organizm odmówił posłuszeństwa.



Ból towarzyszył Michalikowi od wielu lat, ale pewnego poranka był znacznie silniejszy niż zwykle. Kulturysta czuł, jak coś go rozdziera od środka. Żona przyzwyczajona do tego, jak zwykle poszła po torbę pełną lodu. Tym razem nie pomagało. Konieczna była szybka podróż do szpitala.Badania wykazały, że organizm sportowca jest totalnie wyniszczony. Ból spowodowany był nowotworem wątroby. Na zdjęciu rentgenowskim można było zauważyć guz wielkości grejpfruta. Nie dało się go już wyleczyć, ale to nie był jedyny problem. Poza rakiem wykryto niewydolność serca, a także chorobę nerek. Co spowodowało aż tak wielkie spustoszenie? Steve w ogromnych ilościach stosował sterydy. Pakował w siebie wszelkie istniejące substancje anaboliczne. Mówiło się, że kulturyści traktują swoje ciało, jak świątynię, ale w przypadku Michalika to nie była świątynia, a laboratorium.Mając na karku 40 lat publicznie przyznał się, że imponujące ciało zbudował szprycując się sterydami. Wtedy postanowił zmienić swoje życie o 180 stopni i rozpocząć walkę ze stosowaniem nielegalnych substancji w kulturystyce. Zdrowia jednak nie był w stanie już odzyskać.

- Każdy element mojego ciała został zniszczony przez sterydy. Moje jądra skurczyły się do rozmiaru orzeszków. To była tylko kwestia czasu, kiedy mój organizm wybuchnie - mówił.


Michalik musiał zakończyć zawodową karierę, ale nadal żył kulturystyką. To było możliwe dzięki własnej siłowni. Wstęp do niej mieli tylko najodważniejsi i najsilniejsi, a każdy, kto wytrzymał choćby jeden dzień mógł czuć się, jakby był mistrzem świata. Siłownię słynnego kulturysty nazywano lochami albo średniowieczną salą tortur. Ściany były pomalowane na czarno, a sprzęt do ćwiczeń był czerwony. Po wejściu od razu rzucało się w oczy zawieszone motto: "Trenuj ponad ból. Śmierć będzie Twoim jedynym wybawieniem". "Tortury" natomiast wykonywał sam Michalik. Podopieczni musieli wykonywać te same ćwiczenia, co Steve. Tempo i liczba powtórzeń były tak mordercze, że zdecydowana większość początkujących kulturystów lądowała w szpitalu. Na kolejne treningi wracali już tylko nieliczni. Mało tego, ci którzy zrezygnowali już nigdy nie próbowali swoich sił w tym sporcie. To nie wszystko. Ludzie trenujący w siłowni Steve'a wiedzieli, że lepiej mu nie przerywać, kiedy trenuje. Nowicjusze o tym nie wiedzieli. Kiedy ktoś podszedł do niego, gdy ćwiczył, lądował za oknem. Tak, Michalik brał takiego mężczyznę za fraki, a następnie wyrzucał go przez szybę. Agresja była jednym ze skutków ubocznych wieloletniego stosowania sterydów.

- Był kompulsywny i zachowywał się ekstremalnie. Prawdopodobnie spowodowane to było wielkimi dawkami sterydów, które wchłonął przez całe życie. Bywał dwoma różnymi postaciami. Kilka razy spotkałem człowieka inteligentnego oraz myślącego. Innym razem lepiej było nie znajdować się w jego pobliżu - wspomina jeden z podopiecznych.



Pomimo morderczych metod treningowych i napadów agresji ludzie do niego lgnęli. Mężczyźni marzący o sukcesach w kulturystyce wiedzieli, że jeżeli wytrzymają to sukcesy mają zagwarantowane. Był dla nich mentorem i byli gotowi na wszystko. Lata jednak leciały, zdrowie coraz bardziej się pogarszało, co Steve odczuwał na własnej skórze poddając się wymyślonemu przez siebie reżimowi treningowemu. Podobno nie radził sobie z tym i popadł w depresję. Choroba pogłębiła się w 2011, gdy przeszedł operację przeszczepu nerki. Michalik nie miał już tyle siły, co kiedyś. W dodatku lekarze ostrzegali, że z powodu przeszczepu musi zwolnić z treningami na siłowni. Steve jednak nie chciał tak żyć. To nie był człowiek, który marzył o spokojnym okresie starzenia.

24 maja 2012 roku odwiedził swoją byłą partnerkę. To w jej domu wziął do ręki broń, a następnie popełnił samobójstwo. Potwierdziło się to, o czym mówiono od wielu lat. Michalik jest tym typem człowieka, który świat opuści na własnych zasadach. Tak też zrobił. Miał 63 lata.

- Był wielkim facetem z ogromną pasją do tego sportu.Był jedynym facetem z jajami w kulturystyce, który miał odwagę powiedzieć, że sterydy są złe - wspomina Anthony Catanzaro, jedna z legend kulturystyki.

Steve Michalik do dzisiaj jest inspiracją dla ludzi, którzy zaczynają przygodę z kulturystyką. Eksperci przyznają, że to on zrewolucjonizował tę dyscyplinę sportu. Nie ma go wśród nas już od ponad trzech lat, ale wygląda na to, że w pamięci ludzi zapisał się na zawsze.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Sterydy – czyli jak zrujnować posturę i mózg.
Napisane przez: SCREAM - 08.02.2017 11:03 - Brak odpowiedzi

Sterydy – czyli jak zrujnować posturę i mózg.

Taka opowieść pewniej kobitki jak to wygląda z jej punktu widzenia


Mam w pracy faceta, którego od początku oglądałam jak jakiś okaz w ZOO. Wysoki, postawny, wytatuowany, przystojny. Lat prawie 30 na
karku.Tak sobie oglądałam i oglądałam, aż w końcu mogłam przyjrzeć się bliżej, bo przysłali go do nas na szkolenie. A że pracuję z jego najlepszym kolegą, nawiązanie kontaktu to była kwestia dosłownie paru chwil. I tak od słowa do słowa okazuje się, że chodzi na siłownię. To nie zbrodnia, prawda? Chociaż w sumie nie wiem po co – ma hopla na punkcie swojej tkanki tłuszczowej, ja z kolei
uważam, że facet powinien mieć trochę mięsa. Nie za mało, nie za dużo – tak w sam raz. Przyznam szczerze, że bawi mnie z tym liczeniem kalorii i tłuszczu, pozwolił sobie ostatnio na batonika i jak widziałam go studiującego opakowanie to parsknęłam śmiechem.
Do siłowni dochodzą odżywki – czyli kilka razy dziennie miesza proszek z wodą, robi z tego shake’a i pije. Uciekam wtedy gdzie
pieprz rośnie, bo nie znoszę tego słodkiego zapachu, momentalnie mnie mdli. Dobra, odżywki też jeszcze są w porządku, nie on pierwszy i nie ostatni.

Któregoś dnia przyniósł pismo dla kulturystów czy tam innych takich, co to mają obsesję na punkcie mięśni. Czytam sobie, czytam, oglądam zdjęcia itd. W pewnym momencie zaczęłam kręcić głową z dezaprobatą. Zapytał, o co chodzi, więc powiedziałam zgodnie z
prawdą i swoimi odczuciami, że jest to chore, nienormalne i wymiotować mi się chce, jak patrzę na takich mężczyzn. Dokładnie tak myślę – oni wyglądają jakby nie mieli ciała ani skóry, a jedynie mięśnie na wierzchu. I te żyły jak z horroru.

- Ten – pokazał mi faceta na zdjęciu – jechał na sterydach. Źle, bo potem, z czasem, mięśnie obwisają.

- Już Ty mi kitów nie wciskaj – znana jestem ze swojej bezpośredniości, więc i tym razem nie owijałam w bawełnę. – Sam pewnie jesz to gówno. Przecież to od razu widać, jesteś nerwowy, byle co Cię z równowagi wyprowadza. Obrażasz się, a za minutę wszystko wraca do normy. To nie jest naturalne.

Kto miał kiedyś kontakt z typowymi sterydowcami, wie o czym mówię. Większość z nich, dzięki długotrwałemu działaniu tego badziewia,
ma sieczkę zamiast mózgu. Z nim jeszcze nie jest tak źle, ale brakuje mu do normalności, oj brakuje.

Przyznał, że owszem, ma swoje doświadczenia ze sterydami, zaskoczony, że to wyłapałam. Jakby nie było, nie widać po nim, że brał sterydy, mimo rozbudowanego ciała – tak więc nie mogłam tego stwierdzić na podstawie wyglądu zewnętrznego. Wygląda jak normalny (tylko postawniejszy) facet, trochę brzuszka, dużo mięśni, ale bez przesady. Do „bezkarkowców” na pewno się nie zalicza.

- Ale teraz jestem czysty – dodał.

Temat się zamknął, wróciliśmy do pracy. W sobotę poszłam z naszymi wspólnymi kolegami na piwo, jego z nami nie było. Między mnóstwem pogawędek o wszystkim i niczym, przewinęła się sprawa owego kolegi. I sterydów.

- Mówił, że już nie bierze – rzuciłam.
- Tak, na razie! – odparował jeden z kumpli. – Od poniedziałku znowu zaczyna.

Na samą myśl zrobiło mi się gorąco. Jego kapryśny charakter i obrażalstwo już mnie dobija, a co dopiero będzie się działo, gdy
powróci do sterydów? Strach myśleć.

- W ogóle stwierdził, że gdy ostatnio brał sterydy penis mu się skurczył, o tyle – tu kolega obrazowo pokazał, odmierzając palcami.

Zakrztusiłam się piwem z wrażenia, bo niekoniecznie chcę znać aż takie szczegóły. Widać chłopcy zapomnieli, że kobieta wśród nich
siedzi. Ale skoro ktoś to już powiedział…

- Można mieć albo dużego penisa i mózg, albo mięśnie – wypaliłam bez ceregieli.

Dziś, z ciekawości, poszukałam sobie o skutkach ubocznych sterydów. Czytałam i oczom nie wierzyłam, że ktoś może być tak durny, żeby brać to gówno tylko po to, żeby (w swoim przekonaniu) dobrze wyglądać, jednocześnie narażając się na aż takie problemy. Niby nie chce wyglądać jak faceci na fotografiach w piśmie kulturystycznym, pokazał mi zdjęcie w miarę normalnego, wysportowanego faceta z kaloryferkiem na brzuchu i stwierdził, że właśnie do tego dąży. Tylko… no, nie czarujmy się, na sterydach nie będzie tak wyglądał, bo to, co mi pokazał, to naturalnie wypracowane ciało, bez sztucznego dopingu. Dwa razy mniejsze, niż ciało typowego koksiarza.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że lubię faceta. Jest zabawny, rozśmiesza mnie do łez, do rany przyłóż, dobrze wychowany.
Dlatego tym bardziej mi go żal, że wpadł w taką obsesję na punkcie wyglądu – za włosy nie można go potarmosić, bo „jak on teraz
wygląda” (cytat), na temat ciała broń Boże coś mu przygadać, bo trzeba będzie wiać, na siłowni mu koledzy dogryzali, że nie ćwiczy
brzuszka, to o mało zębów nie potracili.

Na własne życzenie niszczyć mózg i ładne, normalne ciało – tego chyba nigdy nie pojmę, widocznie mam za wąskie horyzonty myślowe.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Okres rozpadu sterydów oraz różnice między różnymi wersjami estrów testosteronu
Napisane przez: SCREAM - 31.01.2017 12:46 - Brak odpowiedzi

Okres rozpadu sterydów oraz różnice między różnymi wersjami estrów testosteronu

Co to znaczy okres rozpadu konkretnego sterydu?

Zasadniczo każdy lek ma swój okres rozpadu (rozkładu) w organizmie po podaniu Jeśli na przykład miałeś wstrzyknąć 1000mg jakiegoś testosteronu raz w tygodniu, przez 10 tygodni, to jak ustalić kiedy stężenie "substancji czynnej" we krwi skłania do kolejnego zastrzyku.

Znając okres rozkładu danego środka bedziesz wiedział kiedy zrobić odblok. Okres rozkładu założy wynosi 12 dni. Oznacza to, że 12 dni od ostatniego strzału z 1000mg czas rozpocząć PCT

Dlatego można zaplanować długość swojego cyklu uwzględniając rodzaj zastosowanego środka.

Nazwa widoczna na etykiecie wielu leków

Spójrzmy na testosteronu, na przykład. Można znaleźć związki, takie jak testosteron cypionate i enanthate, propionian, heptylate; caproate, fenylopropionian, isocaproate, dekanian, octan, lista się ciągnie i ciągnie. We wszystkich takich przypadkach głownym hormonem jest testosteron, który został zmodyfikowany przez dodanie estru (enanthate, propionate itp.) do jego struktury.

Następujące pytanie: Jaka jest różnica między różnymi wersjami estryfikowane testosteronu w odniesieniu do ich wykorzystania w kulturystyce?

Ester to sieć składająca się głównie z węgla i atomów wodoru. Łańcuch ten jest zazwyczaj podłączony do nadrzędnego hormonu steroidowego na 17 pozycji węgla .Estryfikacja sterydu anaboliczno / androgennych w zasadzie ma tylko jedno zadanie - spowolnienie uwalniania głównego testosteronu w miejscu wstrzyknięcia. Dzieje się tak dlatego , ze rozpuszczalność estera w wodzie będzie wyraźnie niższa... Spowoduje to , ze lek tworzy depozyt w tkance mięśniowej, z którego będzie on powoli wprowadzany do obiegu

Generalnie, im dłuższy łańcuch estru, tym mniejsza rozpuszczalność w wodzie związku,Spowolnienie uwolnienia głównego testosteronu jest bardzo korzystne w medycynie, jeśli by tego nie było ,to szybko byłby aktywny w organizmie i przez bardzo krótki okres czasu (zazwyczaj godzinę). Wymagałoby to ciągłych nieprzyjemnych zastrzyków....gdyby istniała potrzeba utrzymania poziomu testosteronu. Dodając ester, zastrzyki mogą być rzadkie ,np raz na tydzień , zamiast ciągle wstrzykiwać lek do osiągnięcia efektu.

Oczywiście bez użycia estru, utrzymywanie stałego stężenia we krwi za pomocą iniekcji anabolicznych / androgenów byłoby znacznie trudniejsze. Estryfikacja tymczasowo dezaktywuje cząsteczkę sterydów . Z łańcucha blokując 17. pozycji beta, wiążąc się z receptorami androgenów. Spowoduje to przywrócenie niezbędnej hydroksylowe (OH) grupy na 17. pozycji beta, umożliwiając lekowi dołączyć do odpowiedniego receptora

DZIAŁANIA RÓŻNYCH ESTRÓW

Jest wiele różnych estrów które są używane, ale wszystkie działają na tej samej zasadzie .Wszelkie różnice w działaniu i skutkach ubocznych, które mogą być zauważone przez kulturystów, którzy korzystali z różnych wersji na tej samej bazie sterydów są tylko kwestia czasu

Testosteron enanthate * powoduje problemy z estrogenami z większą łatwością niż Sustanon, tylko dlatego, ze poziom testosteronu enanthate osiągnie szczyt znacznie szybciej. Zwiększenie dawki testosteronu często powoduje ginekomastię , ponieważ poziom substancji czynnej we krwi podnosi się bardzo szybko.

W przypadku testosteronu enanthate na przykład 250mg jest równa zaledwie 180mg wolnego testosteronu. 70mgs z każdego 250 mg wstrzykiwań. Jeśli chcemy być naprawdę wybredni, moglibyśmy powiedzieć ze enanthate jest nieco silniejsze niż cypionate (wiem, że to jest sprzeczne z popularnym myśleniem) a jego łańcuch estru zawiera jeden atom węgla mniej.

Podsumowując Choć nadejście estrów z pewnością stanowi nieoceniony postęp w dziedzinie medycyny, wyraźnie widać, że nie istnieje magiczny sposób na ich wykorzystanie. Estry działają w sposób wygodny i przewidywalny i nie zmieniają aktywności testosteronu w inny sposób niż poprzez opóźnienie jego uwolnienia.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Jedz „węgle” na noc i chudnij
Napisane przez: SCREAM - 27.01.2017 12:49 - Brak odpowiedzi

Chociaż w świetle przyjętych standardów pomysł by celowo dodawać węglowodanów do kolacji może wydawać się wywrotowy, to gwarantuję, iż po głębszym przeanalizowaniu argumentów świadczących na jego korzyść sytuacja będzie wyglądać inaczej. Spożywanie „węgli” w posiłkach wieczornych stanowić może znakomity sposób na zwiększenie efektywności pracy nad sylwetką i przyspieszenie utraty tłuszczu przy jednoczesnym zachowaniu tkanki mięśniowej. Jak to możliwe?


Jak powszechnie wiadomo, węglowodany stanowią przystępne źródło energii dla naszego organizmu. Logicznym wydaje się więc, że umieszczenie ich w posiłkach „rozruchowych”, poprzedzających rozpoczęcie dziennej aktywności (czy to zawodowej czy jakiejkolwiek innej) jest o prostu rozsądne. Stąd też od dawna zaleca się, by produkty będące źródłem węglowodanów zaleca się spożywać przede wszystkim rano, w ramach pierwszego posiłku (i kolejnych spożywanych w pierwszej połowie dnia). Analogicznie też w przypadku posiłków „wyciszających”, spożywanych w okresie poprzedzającym położenie się spać, zaleca się ograniczenie lub całkowitą eliminację węgli - jak wiadomo bowiem sen nie należy do specjalnie energochłonnych czynności, wiec „przekarmiony” cukrami organizm mógłby energetyczną nadwyżkę łatwo zamienić w tłuszcz zapasowy.



Przedstawiony powyżej opis fizjologicznych zależności wydaje się spójny i logiczny, ma tylko jedną wadę – jest fragmentaryczny i nie bierze pod uwagę wielu innych ważnych aspektów!

Wraz z rozwojem nauki udało się odkryć, że składniki odżywcze, które dostarczamy z pokarmem, takie jak węglowodany, tłuszcz i białko nie tylko pełnią funkcje energetyczne i budulcowe, ale także wpływająca aktywność wielu hormonów regulujących gospodarkę energetyczną organizmu ludzkiego. Tymczasem bardzo często kwestia fizjologicznych następstw wynikających ze spożywania określonego rodzaju pokarmów przedstawiana jest podobnie do tankowania pojazdu, co jest absolutnie nietrafionym porównaniem, co prowadzi do błędnych wniosków i rozmaitych mitów, takich jak te nakazujące spożywać „wysokoenergetyczne śniadanie” i „białkową kolację”. Zmiana spektrum pozwala spojrzeć na sprawę szerzej i dostrzec naprawdę, intrygujące zależności!



Oczywiście wywody na temat żywieniowych mitów i próby podważenia utartych standardów nie będą miały wystarczającej „mocy przekonywania” jeśli nie zostaną podparte wynikami badań. Akurat tak się składa, że istnieją badania, które nie tylko potwierdzają, iż wcale nie trzeba jeść „energetycznych śniadań” i „białkowych kolacji” by efektywnie tracić tkankę tłuszczową, ale wręcz pokazują, że przesunięcie spożywanych węglowodanów na posiłki wieczorne w sposób efektywny wspomaga pracę nad kompozycją sylwetki!



W trwającym pół roku eksperymencie 78 izraelskich, otyłych policjantów, podzielono na grupy i przydzielono losowo do jednej dwóch diety, które nie różniły się kalorycznością i rozkładem makroskładników (białko 20%, węglowodany 45 – 50%, tłuszcz 30 – 35% kaloryczności jadłospisu). Jedyna rozbieżność pomiędzy żywieniowymi planami polegała na rozmieszczeniu spożycie makroskładników w skali całego dnia. Jedna grupa uczestników dostarczała spożywanych węglowodanów w kolacji, druga grupa natomiast miała „węgle” rozłożone równomiernie na wszystkie posiłki. Wyniki zanotowane po sześciu miesiącach badania okazały się niezwykle interesujące. Zaobserwowano bowiem, że policjanci spożywający węglowodany w posiłkach wieczornych stracili więcej tkanki tłuszczowej, (i więcej centymetrów w obwodzie pasa) oraz stracili mniej tkanki mięśniowej niż grupa realizująca założenia „standardowej diety”.



To jednak nie wszystko….

Prawdopodobnie zaobserwowana w przytoczonym powyżej badaniu zależność powiązana jest z aktywnością hormonu zwanego leptyną, który uczestniczy w regulacji gospodarki energetycznej organizmu m.in. zmniejszając łaknienie i nasilając wydatkowanie energii. W normalnych warunkach najwyższe stężenie tego hormonu obserwowane jest w godzinach nocnych, ale poprzez umiejętne przesunięcie spożywanych węglowodanów na posiłki wieczorne możliwe jest zmodyfikowanie rytmu dobowego wydzielania leptyny tak by szczyt przypadał na godziny okołopodłudniowe. Być może w grę wchodzą także inne mechanizmy hormonalne związane z aktywnością kortyzolu i greliny, rozważania tego typu to jak na razie tylko i wyłącznie spekulacje.
Wnioski

Efekty eksperymentu z udziałem izraelskich policjantów mówią same za siebie, a co najważniejsze – nie są odosobnione. W innym, wcześniejszym badaniu zaobserwowano, że zwiększenie kaloryczności posiłków przypadających na drugą połowę dnia również daje pożądane efekty w postaci korzystniejszych zmian w składzie ciała niż w przypadku zastosowaniu konwencjonalnego rozkładu posiłków. W jeszcze innych badaniach zaobserwowano natomiast, że spożywanie białkowego śniadania (zamiast śniadania węglowodanowego) pomaga lepiej kontrolować łaknienie w późniejszych porach dnia i zmniejszać tendencję do podjadania. Istnieją więc argumenty wskazujące, iż odrzucenie przyjętych standardów żywieniowych nakazujących spożywanie „energetycznego śniadania” i eliminację węglowodanów z ostatniego posiłku, nie tylko nie jest szkodliwe, ale może nieść za sobą pewne korzyści.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Uzależnienie i rosyjska ruletka
Napisane przez: SCREAM - 19.01.2017 09:47 - Brak odpowiedzi

Rzadko wspomina się o tym, że sterydy mogą silnie uzależniać. Mechanizm ten jest dwubiegunowy. Z jednej strony część SAA może powodować wydzielanie peptydów opioidowych, ich potencjał uzależniający nie jest jednak bardzo duży. Większy problem to uzależnienie psychologiczne, które może być niezwykle silne. W okresie stosowania tego rodzaju środków, człowiek jest bardziej pewny siebie i wydaje mu się, że niemożliwe nie istnieje. Po zaprzestaniu przyjmowania sterydów, nagle ulatuje powietrze, mięśnie stają się mniejsze, siła zanika, pojawia się kiepskie samopoczucie. Dlatego amatorzy wspomagania zwykle nie poprzestają na jednym razie.



Większość SAA to preparaty, które stosowane są jako leki np. w stanach wyniszczenia organizmu czy terapii zastępczej spowodowanej naturalnym niedoborem hormonów. Oznacza to, że dopuszczone są do obrotu aptecznego, jednak ich sprzedaż jest ściśle kontrolowana. Pozaapteczny obrót tego typu środkami jest w Polsce nielegalny. Pojawia się więc dodatkowy problem dostępności owych wspomagaczy. Zwykle sprzedawane są przez strony internetowe i dilerów na siłowniach.Jednak zakup sterydów może okazać się prawdziwą rosyjską ruletką. Czarnorynkowa cena aptecznych preparatów jest zwykle kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy wyższa. A z racji tego, że dostęp do nich jest utrudniony, można spotkać się z licznymi podróbkami. Oznacza to, że trudno określić, co w istocie otrzymuje potencjalny nabywca. Może okazać się, że w ampułce czy tabletce, znajduje się zupełnie inna substancja niż deklarowana na opakowaniu. Okazuje się wówczas, że do organizmu podawany jest środek o nieznanym działaniu i, co ważne, potencjalnie nieprzewidywalnych skutkach ubocznych.


Zapotrzebowanie na SAA spowodowało, że w różnych zakątkach świata zaczęły powstawać podziemne wytwórnie. Nie podrabiają one preparatów aptecznych, ale wytwarzają je pod swoją "marką". W ofercie tego typu podziemnych producentów można nawet znaleźć sterydy, które zostały wycofane z obrotu w wielu krajach kilkadziesiąt lat temu, z uwagi na niską przydatność w terapii medycznej lub zbyt wysoką ilość potencjalnych skutków ubocznych. Wydawać by się mogło, że łatwy dostęp do ogromnej ilości środków jest rajem dla koksiarzy.


Producenci sterydów obiecują imponujące efekty w krótkim czasie. O skutkach ubocznych milczą. Pojawia się jednak pewien problem. Firmy tego typu nie podlegają kontroli sanitarnej, trudno powiedzieć w jakich warunkach i w jaki sposób przygotowywane są środki, które później ktoś wstrzykuje do organizmu. W internecie można znaleźć dość skrajne przykłady, ampułki z włosem czy martwym owadem w środku...
Co więcej, nie ma gwarancji, że w opakowaniu znajdziemy faktycznie to, co deklaruje "podziemny producent". Podobnie jak w przypadku podrabianych środków, może okazać się to prawdziwą loterią.


Stosowanie środków dopingujących, w tym sterydów anaboliczno-androgennych w zawodowym sporcie jest zjawiskiem powszechnym. Społeczeństwo wciąż oczekuje lepszych wyników i większych emocji, a naturalne granice ludzkich możliwości już dawno zostały przekroczone.Ta grupa stosujących zwykle jednak doskonale zna ryzyko i przebywa pod opieką lekarzy i fizjologów. Zdecydowanie bardziej niepokojącym problemem jest przyjmowanie SAA przez osoby nie mające nic wspólnego ze sportem zawodowym, w tym coraz częściej młodych (czasem nawet niepełnoletnich) adeptów siłowni. Wielu z nich widzi w tego typu środkach szybką, łatwą i przyjemną drogę do wymarzonej sylwetki, nie zdając sobie sprawy, jak niebezpiecznym w skutkach doświadczeniem może się to okazać.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Trujący clenbuterol
Napisane przez: SCREAM - 11.01.2017 20:25 - Brak odpowiedzi

Trujący clenbuterol



Clenbuterol zabija od pierwszego brania komórki serca i pozostawia na tych miejscach pusty kolagen oraz wplywa na komórki leydiga, co powoduje bezpłodność.


Jeśli się kiedykolwiek zastanawiałeś, jakie mogą być efekty przypadkowego przedawkowania clenbuterolu, teraz możesz przeczytać o tym w raporcie z badań takiego przypadku (J Med. Toxicol. Raport ten szczegółowo opisuje przypadek trzydziestojednoletniego mężczyzny przywiezionego do szpitala w 30 minut po przyjęciu clenbuterolu w dawce wielokrotnie większej od zamierzonej.


Pacjent przyjął syrop ventipulmin, płynną formę clenbuterolu stosowaną w weterynarii. Stężenie clenu w owym syropie wynosi 72,5 mcg na mililitr. Mężczyzna przyjął 1,5 ml, czyli 108,75 mikrograma clenbuterolu. Clebuterol jest zakazany w Stanach Zjednoczonych, ale w innych krajach jest często stosowany jako beta-2 antagonista przy leczeniu astmy. Jest także szeroko stosowany wśród sportowców i kulturystów na całym świecie ze względu na swoje właściwości termogeniczne oraz sugerowane lekkie działanie anaboliczne. Preparaty dla ludzi zawierając clenbuterol występują zwykle w formie syropów o niskim stężeniu lub tabletek zawierających po 20 mcg substancji czynnej. Raport zaczyna się od stwierdzenia, że pacjent przyjął dawkę dziesięć razy większą niż zamierzał. Oznacza to, że zamierzał wziąć 10 mcg clenbuterolu, czyli pół normalnej tabletki. Taka pomyłka wcale nie jest nierealna, gdyż syropy dla ludzi zawierają mniejsze stężenie clenbuterolu. Na przykład spiropent, sprzedawany w syropie zawiera 5 mcg na 5 ml (1 mcg/ml) ventipulmin jako syrop dla dużych zwierząt zawiera o wiele większe stężenie clenbuterolu. Nieświadom swej pomyłki pacjent przyjął równowartość około 5,5 tabletki przeznaczonej dla ludzi na raz. Choć ciężko to nazwać jakimś poważnym przedawkowaniem, to jednak wystarczyło do wywołania szeregu kłopotliwych efektów ubocznych.


Przy przyjęciu do szpitala mężczyzna był bardzo pobudzony, narzekał na skrócony oddech i palpitacje serca. Badanie wykazało normalne ciśnienie krwi (122/77) i bardzo wysoki puls: 254 uderzenia na sekundę. Elektrokardiogram potwierdził, że mężczyzna cierpi na częstoskurcz nadkomorowy, charakteryzujący się przyspieszonym tętnem i zmniejszoną wydolnością serca. Po nieudanych próbach opanowania sytuacji przy pomocy adenozyny i diltiazemu, dopiero podanie esmololu pomogło zapanować nad rytmem serca. Mężczyzna spędził jeszcze w szpitalu trzy dni na obserwacji, po czym został wypisany do domu. Choć ta historia nie kończy się tragicznie, to jednak warto podkreślić, że przy braniu tak silnych stymulantów jak clenbuterol należy zachować zdwojoną ostrożność. Co więcej, przy środkach tak silnych, że ich dawki określa się w mikrogramach, zwykła pomyłka może się stać powodem przedawkowania. Innymi słowy, odmierzajcie dawki dokładnie i nie ufajcie nielegalnym źródłom clenbuterolu.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu



Copyright © Ciemnastronamocy.pl 2017 Community Software by MyBB.