Zaloguj się Nowe konto


Witaj, Gość
Musisz się zarejestrować przed napisaniem posta.

Login/Adres e-mail:
  

Hasło
  





Szukaj na forum

(Zaawansowane szukanie)

Statystyki
» Użytkownicy: 2 339
» Najnowszy użytkownik: Sorbek
» Wątków na forum: 1 483
» Postów na forum: 9 166

Pełne statystyki

Użytkownicy online
Aktualnie jest 40 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 40 Gość(i)

Ostatnie wątki
pomoc cykl enan deca meta
Ostatni post: Arnoldzik
Wczoraj 18:26
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 79
Plan - masa
Ostatni post: Adamsoon
26.02.2017 19:50
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 83
Co działa a co nie - TEMA...
Ostatni post: Moaner
26.02.2017 18:27
» Odpowiedzi: 806
» Wyświetleń: 191478
VERMODJE - Inj.
Ostatni post: Moaner
26.02.2017 18:26
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 26
Sildenafil Sandoz 100 mg
Ostatni post: Moaner
26.02.2017 18:20
» Odpowiedzi: 1
» Wyświetleń: 173

 
  Wszczepianie sztucznych mięśni brzucha i piersi coraz bardziej modne
Napisane przez: SCREAM - 23.02.2017 10:31 - Brak odpowiedzi

Według psychologów z Winchester University w ciągu ostatnich 20 lat liczba mężczyzn niezadowolonych ze swojego wyglądu zwiększyła się 3-krotnie i obecnie wynosi 43%. Oznacza to, że mężczyźni poświęcają swojej fizyczności prawie tyle samo uwagi co kobiety. Wraz ze spadkiem samoakceptacji rośnie w nich pragnienie uzyskania perfekcyjnego wyglądu. Do tego stopnia, że dla niektórych staje się ono powodem poddania się operacji plastycznej.


Pierwsze miejsce w ilości wykonywanych operacji plastycznych od wielu lat zajmuje USA. To właśnie w Stanach Zjednoczonych w latach 90-tych opracowano metodę odsysania tłuszczu pozwalającą na pozbycie się od 20% do 50% zbędnej tkanki tłuszczowej. Technika nosi nazwę abdominal etching i obecnie, po dwóch dekadach udoskonalania, umożliwia odessanie nawet 80% masy ciała. Jednak nie każdy może być poddany takiemu zabiegowi – jak twierdzą amerykańscy lekarze, idealnym pacjentem jest osoba młoda, z wciąż rozwijającymi się mięśniami, bądź taka, która posiada muskulaturę „ukrytą" pod nadmiarem tkanki tłuszczowej.




Chirurgiczne odsysanie tłuszczu cieszy się ogromnym zainteresowaniem mężczyzn. Według światowych statystyk liposukcja stanowi 19% wszystkich operacji chirurgicznych, natomiast plastyka powłok brzusznych – 7%. Ceny liposukcji w Polsce oscylują w granicach 5-6 tys. złotych, zaś koszt plastyki powłok brzusznych wynosi 8-11 tys. zł. Drogo, jednak dużo taniej niż w Wielkiej Brytanii, gdzie operacja wyrzeźbienia brzucha kosztuje ok. 10 tys. funtów.


Standardowym sposobem na wypracowanie wysportowanej sylwetki jest – jak sama nazwa wskazuje – uprawianie sportu. Płaski, umięśniony brzuch można uzyskać dzięki serii intensywnych ćwiczeń i diecie

Jednak coraz więcej mężczyzn decyduje się nie na regularne ćwiczenia, a na operację plastyczną. Dzięki niej po kilku godzinach uzyskują to, na co musieliby ciężko pracować przez parę tygodni. Coraz chętniej poddają się także operacjom wszczepiania silikonowych implantów, które po odessaniu tłuszczu pełnią rolę sztucznych mięśni. Zabiegi tego typu wykonywane są głównie w USA, a polscy chirurdzy wciąż podchodzą do nich z rezerwą. Według IPRAS wszczepianie implantów stanowi obecnie 17% wszystkich operacji plastycznych.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Traktował swoje ciało jak laboratorium. Sterydy zniszczyły legendę kulturystyki
Napisane przez: SCREAM - 10.02.2017 11:07 - Brak odpowiedzi

Traktował swoje ciało jak laboratorium. Sterydy zniszczyły legendę kulturystyki


Wielu kulturystów pytanych, kto był dla nich wzorem do naśladowania, odpowiada - Steve Michalik. To jedna z największych legend tego sportu. W dodatku bardzo kontrowersyjna, bo jako jeden z pierwszych otwarcie przyznał, że jego imponujące ciało jest efektem stosowania sterydów. Same anaboliki jednak nie zrobiłyby z niego giganta. Amerykanin wchodząc na siłownię wpadał w trans i ćwiczył tak długo, aż jego ciało odmawiało posłuszeństwa. Jeżeli ktoś przerwał mu cykl zajęć... z hukiem wylatywał przez okno. Zmarł w 2012 roku, gdy ciało miał już totalnie wyniszczone przez chemiczne specyfiki. To jednak nie choroba pozbawiła go życia. Michalik popełnił samobójstwo, bo nie był w stanie pogodzić się z faktem, że ma 63 lata i liczne problemy zdrowotne zaczynają mu uniemożliwiać dalsze treningi.

Poznajcie historię legendy kulturystyki. Historię, która zaczęła się od szafy pełnej komiksów należących do starszego brata.

Życie Michalika zmieniło się, gdy miał zaledwie osiem lat. Wychowywał się na Brooklynie, a ojciec miał dość specyficzne metody wychowawcze. Pewnego dnia mały Steve był niegrzeczny, a w ramach kary został zamknięty w szafie. Znudzony chłopiec szybko znalazł sobie zajęcie. To był stos komiksów, które należały do starszego brata. Najbardziej pochłonęły go te opisujące losy Kapitana Ameryka.

- Kapitan Ameryka był silny, mądry, uczciwy, szczery, a sukces osiągnął walcząc ze złymi ludźmi. Nie mogłem stać się nim, a więc postanowiłem zostać Panem Ameryka - wspominał wiele lat później Michalik.

Chcąc zostać superbohaterem młody chłopiec zaczął pierwsze treningi. Lata mijały, a doskonalenie własnego ciała coraz bardziej go pochłaniało. Nie zmienił tego nawet wyjazd na wojnę w Wietnamie. Steve zgłosił się na ochotnika. Chcąc urozmaicić sobie czas na wojnie, sam stworzył sztangę, w której ciężarami były pustaki.


Po powrocie do USA jeszcze bardziej oszalał na punkcie własnego ciała.Michalik całe dnie poświęcał na pracę nad sobą. Stosował brutalne metody treningowe, które doprowadzały jego organizm do granic wytrzymałości. Mało tego, często te granice przekraczał. W efekcie treningi kończyły się wymiotami lub wizytami w szpitalu. Zawsze przyświecało mu proste motto: intensywność albo szaleństwo. Wychodził z założenia, że dobry trening to 100 powtórzeń na jedną partię mięśni. Oczywiście każdego dnia przerabiał kilka elementów swojej muskulatury. Trudno nawet zliczyć ile ton dziennie dźwigał. Mordercza praca zaczęła przynosić efekty. W 1972 zdobył prestiżowy tytuł Mr. America. Trzy lata później stał się jeszcze sławniejszy po wygraniu zawodów Mr. Universe. Środowisko kulturystyczne oszalało na jego punkcie, a sam Steve nie zamierzał na tym poprzestawać. Celował w najcenniejsze trofeum, czyli tytuł Mr. Olympia. W 1976 roku Michalik był murowanym faworytem do zwycięstwa. Wszystko jednak legło w gruzach kilka miesięcy przed imprezą, w wyniku tragicznego wypadku.


Na początku roku Michalik zapakował prywatny samochód, a następnie pojechał na lotnisko. W drodze wydarzyła się tragedia. Steve zderzył się z wielką ciężarówką. Obudził się dopiero w szpitalu, gdzie dowiedział się, że cudem przeżył. Z jego samochodu prawie nic nie zostało. Wypadek jednak miał przykre konsekwencje. Kulturysta został sparaliżowany od pasa w dół. Lekarze byli przekonani, że Michalik już nigdy nie będzie w stanie chodzić o własnych nogach. 99% ludzi będąc na jego miejscu wpadłoby w depresję. To jednak był Steve, który potraktował to jako wyzwanie.

- Powiedziałem wtedy: na pewno będę chodzić i już ja znajdę na to sposób.

Jak powiedział, tak zrobił. Na własną rękę zaczął studiować anatomię człowieka. Więzadła, ścięgna, nerwy, kości... To wszystko nie miało dla niego żadnych tajemnic. Na podstawie zdobytej wiedzy opracował własnym program terapeutyczny. Tak, dobrze się domyślacie, polegał on na morderczej pracy na siłowni z ciężarami.

Szaleństwo? Tak wszyscy myśleli, ale Steve udowodnił światu, że go nie doceniali. Przez trzy lata ciężko harował, ale cel osiągnął. Po paraliżu nie było żadnego śladu, a w dodatku Michalik mógł wrócić do kulturystyki. Owszem, nie wygrywał już największych imprez, ale pamiętając, że lekarze skazali go na wózek inwalidzki to i tak dokonał niemożliwego.

Na tym jednak nie skończył się jego dramat. W połowie lat 80. ubiegłego wieku musiał zakończyć profesjonalną karierę. Jego organizm odmówił posłuszeństwa.



Ból towarzyszył Michalikowi od wielu lat, ale pewnego poranka był znacznie silniejszy niż zwykle. Kulturysta czuł, jak coś go rozdziera od środka. Żona przyzwyczajona do tego, jak zwykle poszła po torbę pełną lodu. Tym razem nie pomagało. Konieczna była szybka podróż do szpitala.Badania wykazały, że organizm sportowca jest totalnie wyniszczony. Ból spowodowany był nowotworem wątroby. Na zdjęciu rentgenowskim można było zauważyć guz wielkości grejpfruta. Nie dało się go już wyleczyć, ale to nie był jedyny problem. Poza rakiem wykryto niewydolność serca, a także chorobę nerek. Co spowodowało aż tak wielkie spustoszenie? Steve w ogromnych ilościach stosował sterydy. Pakował w siebie wszelkie istniejące substancje anaboliczne. Mówiło się, że kulturyści traktują swoje ciało, jak świątynię, ale w przypadku Michalika to nie była świątynia, a laboratorium.Mając na karku 40 lat publicznie przyznał się, że imponujące ciało zbudował szprycując się sterydami. Wtedy postanowił zmienić swoje życie o 180 stopni i rozpocząć walkę ze stosowaniem nielegalnych substancji w kulturystyce. Zdrowia jednak nie był w stanie już odzyskać.

- Każdy element mojego ciała został zniszczony przez sterydy. Moje jądra skurczyły się do rozmiaru orzeszków. To była tylko kwestia czasu, kiedy mój organizm wybuchnie - mówił.


Michalik musiał zakończyć zawodową karierę, ale nadal żył kulturystyką. To było możliwe dzięki własnej siłowni. Wstęp do niej mieli tylko najodważniejsi i najsilniejsi, a każdy, kto wytrzymał choćby jeden dzień mógł czuć się, jakby był mistrzem świata. Siłownię słynnego kulturysty nazywano lochami albo średniowieczną salą tortur. Ściany były pomalowane na czarno, a sprzęt do ćwiczeń był czerwony. Po wejściu od razu rzucało się w oczy zawieszone motto: "Trenuj ponad ból. Śmierć będzie Twoim jedynym wybawieniem". "Tortury" natomiast wykonywał sam Michalik. Podopieczni musieli wykonywać te same ćwiczenia, co Steve. Tempo i liczba powtórzeń były tak mordercze, że zdecydowana większość początkujących kulturystów lądowała w szpitalu. Na kolejne treningi wracali już tylko nieliczni. Mało tego, ci którzy zrezygnowali już nigdy nie próbowali swoich sił w tym sporcie. To nie wszystko. Ludzie trenujący w siłowni Steve'a wiedzieli, że lepiej mu nie przerywać, kiedy trenuje. Nowicjusze o tym nie wiedzieli. Kiedy ktoś podszedł do niego, gdy ćwiczył, lądował za oknem. Tak, Michalik brał takiego mężczyznę za fraki, a następnie wyrzucał go przez szybę. Agresja była jednym ze skutków ubocznych wieloletniego stosowania sterydów.

- Był kompulsywny i zachowywał się ekstremalnie. Prawdopodobnie spowodowane to było wielkimi dawkami sterydów, które wchłonął przez całe życie. Bywał dwoma różnymi postaciami. Kilka razy spotkałem człowieka inteligentnego oraz myślącego. Innym razem lepiej było nie znajdować się w jego pobliżu - wspomina jeden z podopiecznych.



Pomimo morderczych metod treningowych i napadów agresji ludzie do niego lgnęli. Mężczyźni marzący o sukcesach w kulturystyce wiedzieli, że jeżeli wytrzymają to sukcesy mają zagwarantowane. Był dla nich mentorem i byli gotowi na wszystko. Lata jednak leciały, zdrowie coraz bardziej się pogarszało, co Steve odczuwał na własnej skórze poddając się wymyślonemu przez siebie reżimowi treningowemu. Podobno nie radził sobie z tym i popadł w depresję. Choroba pogłębiła się w 2011, gdy przeszedł operację przeszczepu nerki. Michalik nie miał już tyle siły, co kiedyś. W dodatku lekarze ostrzegali, że z powodu przeszczepu musi zwolnić z treningami na siłowni. Steve jednak nie chciał tak żyć. To nie był człowiek, który marzył o spokojnym okresie starzenia.

24 maja 2012 roku odwiedził swoją byłą partnerkę. To w jej domu wziął do ręki broń, a następnie popełnił samobójstwo. Potwierdziło się to, o czym mówiono od wielu lat. Michalik jest tym typem człowieka, który świat opuści na własnych zasadach. Tak też zrobił. Miał 63 lata.

- Był wielkim facetem z ogromną pasją do tego sportu.Był jedynym facetem z jajami w kulturystyce, który miał odwagę powiedzieć, że sterydy są złe - wspomina Anthony Catanzaro, jedna z legend kulturystyki.

Steve Michalik do dzisiaj jest inspiracją dla ludzi, którzy zaczynają przygodę z kulturystyką. Eksperci przyznają, że to on zrewolucjonizował tę dyscyplinę sportu. Nie ma go wśród nas już od ponad trzech lat, ale wygląda na to, że w pamięci ludzi zapisał się na zawsze.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Sterydy – czyli jak zrujnować posturę i mózg.
Napisane przez: SCREAM - 08.02.2017 11:03 - Brak odpowiedzi

Sterydy – czyli jak zrujnować posturę i mózg.

Taka opowieść pewniej kobitki jak to wygląda z jej punktu widzenia


Mam w pracy faceta, którego od początku oglądałam jak jakiś okaz w ZOO. Wysoki, postawny, wytatuowany, przystojny. Lat prawie 30 na
karku.Tak sobie oglądałam i oglądałam, aż w końcu mogłam przyjrzeć się bliżej, bo przysłali go do nas na szkolenie. A że pracuję z jego najlepszym kolegą, nawiązanie kontaktu to była kwestia dosłownie paru chwil. I tak od słowa do słowa okazuje się, że chodzi na siłownię. To nie zbrodnia, prawda? Chociaż w sumie nie wiem po co – ma hopla na punkcie swojej tkanki tłuszczowej, ja z kolei
uważam, że facet powinien mieć trochę mięsa. Nie za mało, nie za dużo – tak w sam raz. Przyznam szczerze, że bawi mnie z tym liczeniem kalorii i tłuszczu, pozwolił sobie ostatnio na batonika i jak widziałam go studiującego opakowanie to parsknęłam śmiechem.
Do siłowni dochodzą odżywki – czyli kilka razy dziennie miesza proszek z wodą, robi z tego shake’a i pije. Uciekam wtedy gdzie
pieprz rośnie, bo nie znoszę tego słodkiego zapachu, momentalnie mnie mdli. Dobra, odżywki też jeszcze są w porządku, nie on pierwszy i nie ostatni.

Któregoś dnia przyniósł pismo dla kulturystów czy tam innych takich, co to mają obsesję na punkcie mięśni. Czytam sobie, czytam, oglądam zdjęcia itd. W pewnym momencie zaczęłam kręcić głową z dezaprobatą. Zapytał, o co chodzi, więc powiedziałam zgodnie z
prawdą i swoimi odczuciami, że jest to chore, nienormalne i wymiotować mi się chce, jak patrzę na takich mężczyzn. Dokładnie tak myślę – oni wyglądają jakby nie mieli ciała ani skóry, a jedynie mięśnie na wierzchu. I te żyły jak z horroru.

- Ten – pokazał mi faceta na zdjęciu – jechał na sterydach. Źle, bo potem, z czasem, mięśnie obwisają.

- Już Ty mi kitów nie wciskaj – znana jestem ze swojej bezpośredniości, więc i tym razem nie owijałam w bawełnę. – Sam pewnie jesz to gówno. Przecież to od razu widać, jesteś nerwowy, byle co Cię z równowagi wyprowadza. Obrażasz się, a za minutę wszystko wraca do normy. To nie jest naturalne.

Kto miał kiedyś kontakt z typowymi sterydowcami, wie o czym mówię. Większość z nich, dzięki długotrwałemu działaniu tego badziewia,
ma sieczkę zamiast mózgu. Z nim jeszcze nie jest tak źle, ale brakuje mu do normalności, oj brakuje.

Przyznał, że owszem, ma swoje doświadczenia ze sterydami, zaskoczony, że to wyłapałam. Jakby nie było, nie widać po nim, że brał sterydy, mimo rozbudowanego ciała – tak więc nie mogłam tego stwierdzić na podstawie wyglądu zewnętrznego. Wygląda jak normalny (tylko postawniejszy) facet, trochę brzuszka, dużo mięśni, ale bez przesady. Do „bezkarkowców” na pewno się nie zalicza.

- Ale teraz jestem czysty – dodał.

Temat się zamknął, wróciliśmy do pracy. W sobotę poszłam z naszymi wspólnymi kolegami na piwo, jego z nami nie było. Między mnóstwem pogawędek o wszystkim i niczym, przewinęła się sprawa owego kolegi. I sterydów.

- Mówił, że już nie bierze – rzuciłam.
- Tak, na razie! – odparował jeden z kumpli. – Od poniedziałku znowu zaczyna.

Na samą myśl zrobiło mi się gorąco. Jego kapryśny charakter i obrażalstwo już mnie dobija, a co dopiero będzie się działo, gdy
powróci do sterydów? Strach myśleć.

- W ogóle stwierdził, że gdy ostatnio brał sterydy penis mu się skurczył, o tyle – tu kolega obrazowo pokazał, odmierzając palcami.

Zakrztusiłam się piwem z wrażenia, bo niekoniecznie chcę znać aż takie szczegóły. Widać chłopcy zapomnieli, że kobieta wśród nich
siedzi. Ale skoro ktoś to już powiedział…

- Można mieć albo dużego penisa i mózg, albo mięśnie – wypaliłam bez ceregieli.

Dziś, z ciekawości, poszukałam sobie o skutkach ubocznych sterydów. Czytałam i oczom nie wierzyłam, że ktoś może być tak durny, żeby brać to gówno tylko po to, żeby (w swoim przekonaniu) dobrze wyglądać, jednocześnie narażając się na aż takie problemy. Niby nie chce wyglądać jak faceci na fotografiach w piśmie kulturystycznym, pokazał mi zdjęcie w miarę normalnego, wysportowanego faceta z kaloryferkiem na brzuchu i stwierdził, że właśnie do tego dąży. Tylko… no, nie czarujmy się, na sterydach nie będzie tak wyglądał, bo to, co mi pokazał, to naturalnie wypracowane ciało, bez sztucznego dopingu. Dwa razy mniejsze, niż ciało typowego koksiarza.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że lubię faceta. Jest zabawny, rozśmiesza mnie do łez, do rany przyłóż, dobrze wychowany.
Dlatego tym bardziej mi go żal, że wpadł w taką obsesję na punkcie wyglądu – za włosy nie można go potarmosić, bo „jak on teraz
wygląda” (cytat), na temat ciała broń Boże coś mu przygadać, bo trzeba będzie wiać, na siłowni mu koledzy dogryzali, że nie ćwiczy
brzuszka, to o mało zębów nie potracili.

Na własne życzenie niszczyć mózg i ładne, normalne ciało – tego chyba nigdy nie pojmę, widocznie mam za wąskie horyzonty myślowe.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Okres rozpadu sterydów oraz różnice między różnymi wersjami estrów testosteronu
Napisane przez: SCREAM - 31.01.2017 12:46 - Brak odpowiedzi

Okres rozpadu sterydów oraz różnice między różnymi wersjami estrów testosteronu

Co to znaczy okres rozpadu konkretnego sterydu?

Zasadniczo każdy lek ma swój okres rozpadu (rozkładu) w organizmie po podaniu Jeśli na przykład miałeś wstrzyknąć 1000mg jakiegoś testosteronu raz w tygodniu, przez 10 tygodni, to jak ustalić kiedy stężenie "substancji czynnej" we krwi skłania do kolejnego zastrzyku.

Znając okres rozkładu danego środka bedziesz wiedział kiedy zrobić odblok. Okres rozkładu założy wynosi 12 dni. Oznacza to, że 12 dni od ostatniego strzału z 1000mg czas rozpocząć PCT

Dlatego można zaplanować długość swojego cyklu uwzględniając rodzaj zastosowanego środka.

Nazwa widoczna na etykiecie wielu leków

Spójrzmy na testosteronu, na przykład. Można znaleźć związki, takie jak testosteron cypionate i enanthate, propionian, heptylate; caproate, fenylopropionian, isocaproate, dekanian, octan, lista się ciągnie i ciągnie. We wszystkich takich przypadkach głownym hormonem jest testosteron, który został zmodyfikowany przez dodanie estru (enanthate, propionate itp.) do jego struktury.

Następujące pytanie: Jaka jest różnica między różnymi wersjami estryfikowane testosteronu w odniesieniu do ich wykorzystania w kulturystyce?

Ester to sieć składająca się głównie z węgla i atomów wodoru. Łańcuch ten jest zazwyczaj podłączony do nadrzędnego hormonu steroidowego na 17 pozycji węgla .Estryfikacja sterydu anaboliczno / androgennych w zasadzie ma tylko jedno zadanie - spowolnienie uwalniania głównego testosteronu w miejscu wstrzyknięcia. Dzieje się tak dlatego , ze rozpuszczalność estera w wodzie będzie wyraźnie niższa... Spowoduje to , ze lek tworzy depozyt w tkance mięśniowej, z którego będzie on powoli wprowadzany do obiegu

Generalnie, im dłuższy łańcuch estru, tym mniejsza rozpuszczalność w wodzie związku,Spowolnienie uwolnienia głównego testosteronu jest bardzo korzystne w medycynie, jeśli by tego nie było ,to szybko byłby aktywny w organizmie i przez bardzo krótki okres czasu (zazwyczaj godzinę). Wymagałoby to ciągłych nieprzyjemnych zastrzyków....gdyby istniała potrzeba utrzymania poziomu testosteronu. Dodając ester, zastrzyki mogą być rzadkie ,np raz na tydzień , zamiast ciągle wstrzykiwać lek do osiągnięcia efektu.

Oczywiście bez użycia estru, utrzymywanie stałego stężenia we krwi za pomocą iniekcji anabolicznych / androgenów byłoby znacznie trudniejsze. Estryfikacja tymczasowo dezaktywuje cząsteczkę sterydów . Z łańcucha blokując 17. pozycji beta, wiążąc się z receptorami androgenów. Spowoduje to przywrócenie niezbędnej hydroksylowe (OH) grupy na 17. pozycji beta, umożliwiając lekowi dołączyć do odpowiedniego receptora

DZIAŁANIA RÓŻNYCH ESTRÓW

Jest wiele różnych estrów które są używane, ale wszystkie działają na tej samej zasadzie .Wszelkie różnice w działaniu i skutkach ubocznych, które mogą być zauważone przez kulturystów, którzy korzystali z różnych wersji na tej samej bazie sterydów są tylko kwestia czasu

Testosteron enanthate * powoduje problemy z estrogenami z większą łatwością niż Sustanon, tylko dlatego, ze poziom testosteronu enanthate osiągnie szczyt znacznie szybciej. Zwiększenie dawki testosteronu często powoduje ginekomastię , ponieważ poziom substancji czynnej we krwi podnosi się bardzo szybko.

W przypadku testosteronu enanthate na przykład 250mg jest równa zaledwie 180mg wolnego testosteronu. 70mgs z każdego 250 mg wstrzykiwań. Jeśli chcemy być naprawdę wybredni, moglibyśmy powiedzieć ze enanthate jest nieco silniejsze niż cypionate (wiem, że to jest sprzeczne z popularnym myśleniem) a jego łańcuch estru zawiera jeden atom węgla mniej.

Podsumowując Choć nadejście estrów z pewnością stanowi nieoceniony postęp w dziedzinie medycyny, wyraźnie widać, że nie istnieje magiczny sposób na ich wykorzystanie. Estry działają w sposób wygodny i przewidywalny i nie zmieniają aktywności testosteronu w inny sposób niż poprzez opóźnienie jego uwolnienia.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Jedz „węgle” na noc i chudnij
Napisane przez: SCREAM - 27.01.2017 12:49 - Brak odpowiedzi

Chociaż w świetle przyjętych standardów pomysł by celowo dodawać węglowodanów do kolacji może wydawać się wywrotowy, to gwarantuję, iż po głębszym przeanalizowaniu argumentów świadczących na jego korzyść sytuacja będzie wyglądać inaczej. Spożywanie „węgli” w posiłkach wieczornych stanowić może znakomity sposób na zwiększenie efektywności pracy nad sylwetką i przyspieszenie utraty tłuszczu przy jednoczesnym zachowaniu tkanki mięśniowej. Jak to możliwe?


Jak powszechnie wiadomo, węglowodany stanowią przystępne źródło energii dla naszego organizmu. Logicznym wydaje się więc, że umieszczenie ich w posiłkach „rozruchowych”, poprzedzających rozpoczęcie dziennej aktywności (czy to zawodowej czy jakiejkolwiek innej) jest o prostu rozsądne. Stąd też od dawna zaleca się, by produkty będące źródłem węglowodanów zaleca się spożywać przede wszystkim rano, w ramach pierwszego posiłku (i kolejnych spożywanych w pierwszej połowie dnia). Analogicznie też w przypadku posiłków „wyciszających”, spożywanych w okresie poprzedzającym położenie się spać, zaleca się ograniczenie lub całkowitą eliminację węgli - jak wiadomo bowiem sen nie należy do specjalnie energochłonnych czynności, wiec „przekarmiony” cukrami organizm mógłby energetyczną nadwyżkę łatwo zamienić w tłuszcz zapasowy.



Przedstawiony powyżej opis fizjologicznych zależności wydaje się spójny i logiczny, ma tylko jedną wadę – jest fragmentaryczny i nie bierze pod uwagę wielu innych ważnych aspektów!

Wraz z rozwojem nauki udało się odkryć, że składniki odżywcze, które dostarczamy z pokarmem, takie jak węglowodany, tłuszcz i białko nie tylko pełnią funkcje energetyczne i budulcowe, ale także wpływająca aktywność wielu hormonów regulujących gospodarkę energetyczną organizmu ludzkiego. Tymczasem bardzo często kwestia fizjologicznych następstw wynikających ze spożywania określonego rodzaju pokarmów przedstawiana jest podobnie do tankowania pojazdu, co jest absolutnie nietrafionym porównaniem, co prowadzi do błędnych wniosków i rozmaitych mitów, takich jak te nakazujące spożywać „wysokoenergetyczne śniadanie” i „białkową kolację”. Zmiana spektrum pozwala spojrzeć na sprawę szerzej i dostrzec naprawdę, intrygujące zależności!



Oczywiście wywody na temat żywieniowych mitów i próby podważenia utartych standardów nie będą miały wystarczającej „mocy przekonywania” jeśli nie zostaną podparte wynikami badań. Akurat tak się składa, że istnieją badania, które nie tylko potwierdzają, iż wcale nie trzeba jeść „energetycznych śniadań” i „białkowych kolacji” by efektywnie tracić tkankę tłuszczową, ale wręcz pokazują, że przesunięcie spożywanych węglowodanów na posiłki wieczorne w sposób efektywny wspomaga pracę nad kompozycją sylwetki!



W trwającym pół roku eksperymencie 78 izraelskich, otyłych policjantów, podzielono na grupy i przydzielono losowo do jednej dwóch diety, które nie różniły się kalorycznością i rozkładem makroskładników (białko 20%, węglowodany 45 – 50%, tłuszcz 30 – 35% kaloryczności jadłospisu). Jedyna rozbieżność pomiędzy żywieniowymi planami polegała na rozmieszczeniu spożycie makroskładników w skali całego dnia. Jedna grupa uczestników dostarczała spożywanych węglowodanów w kolacji, druga grupa natomiast miała „węgle” rozłożone równomiernie na wszystkie posiłki. Wyniki zanotowane po sześciu miesiącach badania okazały się niezwykle interesujące. Zaobserwowano bowiem, że policjanci spożywający węglowodany w posiłkach wieczornych stracili więcej tkanki tłuszczowej, (i więcej centymetrów w obwodzie pasa) oraz stracili mniej tkanki mięśniowej niż grupa realizująca założenia „standardowej diety”.



To jednak nie wszystko….

Prawdopodobnie zaobserwowana w przytoczonym powyżej badaniu zależność powiązana jest z aktywnością hormonu zwanego leptyną, który uczestniczy w regulacji gospodarki energetycznej organizmu m.in. zmniejszając łaknienie i nasilając wydatkowanie energii. W normalnych warunkach najwyższe stężenie tego hormonu obserwowane jest w godzinach nocnych, ale poprzez umiejętne przesunięcie spożywanych węglowodanów na posiłki wieczorne możliwe jest zmodyfikowanie rytmu dobowego wydzielania leptyny tak by szczyt przypadał na godziny okołopodłudniowe. Być może w grę wchodzą także inne mechanizmy hormonalne związane z aktywnością kortyzolu i greliny, rozważania tego typu to jak na razie tylko i wyłącznie spekulacje.
Wnioski

Efekty eksperymentu z udziałem izraelskich policjantów mówią same za siebie, a co najważniejsze – nie są odosobnione. W innym, wcześniejszym badaniu zaobserwowano, że zwiększenie kaloryczności posiłków przypadających na drugą połowę dnia również daje pożądane efekty w postaci korzystniejszych zmian w składzie ciała niż w przypadku zastosowaniu konwencjonalnego rozkładu posiłków. W jeszcze innych badaniach zaobserwowano natomiast, że spożywanie białkowego śniadania (zamiast śniadania węglowodanowego) pomaga lepiej kontrolować łaknienie w późniejszych porach dnia i zmniejszać tendencję do podjadania. Istnieją więc argumenty wskazujące, iż odrzucenie przyjętych standardów żywieniowych nakazujących spożywanie „energetycznego śniadania” i eliminację węglowodanów z ostatniego posiłku, nie tylko nie jest szkodliwe, ale może nieść za sobą pewne korzyści.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Uzależnienie i rosyjska ruletka
Napisane przez: SCREAM - 19.01.2017 09:47 - Brak odpowiedzi

Rzadko wspomina się o tym, że sterydy mogą silnie uzależniać. Mechanizm ten jest dwubiegunowy. Z jednej strony część SAA może powodować wydzielanie peptydów opioidowych, ich potencjał uzależniający nie jest jednak bardzo duży. Większy problem to uzależnienie psychologiczne, które może być niezwykle silne. W okresie stosowania tego rodzaju środków, człowiek jest bardziej pewny siebie i wydaje mu się, że niemożliwe nie istnieje. Po zaprzestaniu przyjmowania sterydów, nagle ulatuje powietrze, mięśnie stają się mniejsze, siła zanika, pojawia się kiepskie samopoczucie. Dlatego amatorzy wspomagania zwykle nie poprzestają na jednym razie.



Większość SAA to preparaty, które stosowane są jako leki np. w stanach wyniszczenia organizmu czy terapii zastępczej spowodowanej naturalnym niedoborem hormonów. Oznacza to, że dopuszczone są do obrotu aptecznego, jednak ich sprzedaż jest ściśle kontrolowana. Pozaapteczny obrót tego typu środkami jest w Polsce nielegalny. Pojawia się więc dodatkowy problem dostępności owych wspomagaczy. Zwykle sprzedawane są przez strony internetowe i dilerów na siłowniach.Jednak zakup sterydów może okazać się prawdziwą rosyjską ruletką. Czarnorynkowa cena aptecznych preparatów jest zwykle kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy wyższa. A z racji tego, że dostęp do nich jest utrudniony, można spotkać się z licznymi podróbkami. Oznacza to, że trudno określić, co w istocie otrzymuje potencjalny nabywca. Może okazać się, że w ampułce czy tabletce, znajduje się zupełnie inna substancja niż deklarowana na opakowaniu. Okazuje się wówczas, że do organizmu podawany jest środek o nieznanym działaniu i, co ważne, potencjalnie nieprzewidywalnych skutkach ubocznych.


Zapotrzebowanie na SAA spowodowało, że w różnych zakątkach świata zaczęły powstawać podziemne wytwórnie. Nie podrabiają one preparatów aptecznych, ale wytwarzają je pod swoją "marką". W ofercie tego typu podziemnych producentów można nawet znaleźć sterydy, które zostały wycofane z obrotu w wielu krajach kilkadziesiąt lat temu, z uwagi na niską przydatność w terapii medycznej lub zbyt wysoką ilość potencjalnych skutków ubocznych. Wydawać by się mogło, że łatwy dostęp do ogromnej ilości środków jest rajem dla koksiarzy.


Producenci sterydów obiecują imponujące efekty w krótkim czasie. O skutkach ubocznych milczą. Pojawia się jednak pewien problem. Firmy tego typu nie podlegają kontroli sanitarnej, trudno powiedzieć w jakich warunkach i w jaki sposób przygotowywane są środki, które później ktoś wstrzykuje do organizmu. W internecie można znaleźć dość skrajne przykłady, ampułki z włosem czy martwym owadem w środku...
Co więcej, nie ma gwarancji, że w opakowaniu znajdziemy faktycznie to, co deklaruje "podziemny producent". Podobnie jak w przypadku podrabianych środków, może okazać się to prawdziwą loterią.


Stosowanie środków dopingujących, w tym sterydów anaboliczno-androgennych w zawodowym sporcie jest zjawiskiem powszechnym. Społeczeństwo wciąż oczekuje lepszych wyników i większych emocji, a naturalne granice ludzkich możliwości już dawno zostały przekroczone.Ta grupa stosujących zwykle jednak doskonale zna ryzyko i przebywa pod opieką lekarzy i fizjologów. Zdecydowanie bardziej niepokojącym problemem jest przyjmowanie SAA przez osoby nie mające nic wspólnego ze sportem zawodowym, w tym coraz częściej młodych (czasem nawet niepełnoletnich) adeptów siłowni. Wielu z nich widzi w tego typu środkach szybką, łatwą i przyjemną drogę do wymarzonej sylwetki, nie zdając sobie sprawy, jak niebezpiecznym w skutkach doświadczeniem może się to okazać.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Trujący clenbuterol
Napisane przez: SCREAM - 11.01.2017 20:25 - Brak odpowiedzi

Trujący clenbuterol



Clenbuterol zabija od pierwszego brania komórki serca i pozostawia na tych miejscach pusty kolagen oraz wplywa na komórki leydiga, co powoduje bezpłodność.


Jeśli się kiedykolwiek zastanawiałeś, jakie mogą być efekty przypadkowego przedawkowania clenbuterolu, teraz możesz przeczytać o tym w raporcie z badań takiego przypadku (J Med. Toxicol. Raport ten szczegółowo opisuje przypadek trzydziestojednoletniego mężczyzny przywiezionego do szpitala w 30 minut po przyjęciu clenbuterolu w dawce wielokrotnie większej od zamierzonej.


Pacjent przyjął syrop ventipulmin, płynną formę clenbuterolu stosowaną w weterynarii. Stężenie clenu w owym syropie wynosi 72,5 mcg na mililitr. Mężczyzna przyjął 1,5 ml, czyli 108,75 mikrograma clenbuterolu. Clebuterol jest zakazany w Stanach Zjednoczonych, ale w innych krajach jest często stosowany jako beta-2 antagonista przy leczeniu astmy. Jest także szeroko stosowany wśród sportowców i kulturystów na całym świecie ze względu na swoje właściwości termogeniczne oraz sugerowane lekkie działanie anaboliczne. Preparaty dla ludzi zawierając clenbuterol występują zwykle w formie syropów o niskim stężeniu lub tabletek zawierających po 20 mcg substancji czynnej. Raport zaczyna się od stwierdzenia, że pacjent przyjął dawkę dziesięć razy większą niż zamierzał. Oznacza to, że zamierzał wziąć 10 mcg clenbuterolu, czyli pół normalnej tabletki. Taka pomyłka wcale nie jest nierealna, gdyż syropy dla ludzi zawierają mniejsze stężenie clenbuterolu. Na przykład spiropent, sprzedawany w syropie zawiera 5 mcg na 5 ml (1 mcg/ml) ventipulmin jako syrop dla dużych zwierząt zawiera o wiele większe stężenie clenbuterolu. Nieświadom swej pomyłki pacjent przyjął równowartość około 5,5 tabletki przeznaczonej dla ludzi na raz. Choć ciężko to nazwać jakimś poważnym przedawkowaniem, to jednak wystarczyło do wywołania szeregu kłopotliwych efektów ubocznych.


Przy przyjęciu do szpitala mężczyzna był bardzo pobudzony, narzekał na skrócony oddech i palpitacje serca. Badanie wykazało normalne ciśnienie krwi (122/77) i bardzo wysoki puls: 254 uderzenia na sekundę. Elektrokardiogram potwierdził, że mężczyzna cierpi na częstoskurcz nadkomorowy, charakteryzujący się przyspieszonym tętnem i zmniejszoną wydolnością serca. Po nieudanych próbach opanowania sytuacji przy pomocy adenozyny i diltiazemu, dopiero podanie esmololu pomogło zapanować nad rytmem serca. Mężczyzna spędził jeszcze w szpitalu trzy dni na obserwacji, po czym został wypisany do domu. Choć ta historia nie kończy się tragicznie, to jednak warto podkreślić, że przy braniu tak silnych stymulantów jak clenbuterol należy zachować zdwojoną ostrożność. Co więcej, przy środkach tak silnych, że ich dawki określa się w mikrogramach, zwykła pomyłka może się stać powodem przedawkowania. Innymi słowy, odmierzajcie dawki dokładnie i nie ufajcie nielegalnym źródłom clenbuterolu.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Arginina na regenerację
Napisane przez: SCREAM - 03.01.2017 10:43 - Brak odpowiedzi

Arginina na regenerację


Problem sprawnej regeneracji pojawia się w każdej dyscyplinie sportowej. To bowiem przecież od sprawnej regeneracji zależy stan – w jakim zawodnik przystąpi do kolejnej jednostki treningowej lub kolejnej tury czy serii rozgrywek. Ostatecznie więc – jak szybko rozwinie swoje zdolności wysiłkowe i jaki osiągnie rezultat podczas zawodów sportowych.

Natomiast tempo samej regeneracji uzależnione jest w dużej mierze od tempa produkcji (anabolizmu) białek. To bowiem odbudowa białek kurczliwych decyduje o sile i sprawności naszych mięśni, podczas gdy odbudowa białek oddechowych – o ich wytrzymałości i naszej wydolności tlenowej.

Już bodaj od ponad ćwierć wieku wiadomo, że regenerację mogą przyspieszyć aminokwasy, podawane po zakończeniu treningu – np. glutamina, tauryna czy arginina. Przyjrzyjmy się dzisiaj bliżej ostatniemu z nich (o bodaj najwyższej aktywności anabolicznej) i oceńmy jego znaczenie dla tempa regeneracji powysiłkowej.





Arginina w akcji

Po wniknięciu z przewodu pokarmowego do wnętrza organizmu – arginina zarówno sama oddziałuje na procesy syntezy białek zachodzące w komórkach mięśniowych, jak też przekształca się w kilka innych związków o aktywności anabolicznej: kreatynę, agmatynę, poliamidy, dimetyloargininę, nadtlenoazotyn i tlenek azotu.

Arginina, w niezmienionej postaci, pobudza produkcję i uwalnianie dwóch silnych hormonów anabolicznych naszego organizmu – somatotropiny (GH) oraz insulinopodobnego czynnika wzrostu (IGF). Hormony te oddziałują na specjalne białka komórkowe, nazywane czynnikami transkrypcyjnymi, które pobudzają nasze geny do produkcji nowych białek.

Arginina nie poprzestaje tu jednak na stymulacji hormonów anabolicznych: również sama aktywuje czynniki transkrypcyjne – ułatwiając pracę hormonom.

Kreatynę uznano bodaj za najsilniejszy, dozwolony środek anaboliczny. Możemy jednak pominąć ją w dzisiejszych rozważaniach, gdyż z jednej strony – ukazuje się wiele informacji na jej temat, z drugiej zaś – rynek oferuje szeroką gamę suplementów kreatynowych i nikt nie traktuje już argininy jako jej prekursora.

Agmatyma podnosi poziom przekaźników wewnątrzkomórkowych, nazywanych cyklicznymi nukleotydami, które – podobnie jak hormony anaboliczne – aktywują czynniki transkrypcyjne i pobudzają odbudowę białek.

Poliamidy są związkami niezbędnymi przy mnożeniu się (proliferacji) komórek. Mają one o tyle doniosłe znaczenie dla procesu regeneracji tkanki mięśniowej, że ten odbywa się na drodze mnożenia tzw. komórek satelitarnych, towarzyszących zawsze komórkom mięśniowym. Komórki satelitarne – mnożąc się – albo przekształcają się w nowe komórki mięśniowe, albo zasilają stare – w młode jądra komórkowe, sprawnie prowadzące intensywną odbudowę białek.

Dimetyloarginina działa w punkcie rozpoczynającym wiązanie poszczególnych aminokwasów w wielkie cząsteczki białkowe, nazywanym inicjacją. Aby proces ten mógł się rozpocząć, zaangażowane w nim molekuły muszą otrzymać zastrzyk specjalnych grup chemicznych – rodników metylowych. Nie trudno wywnioskować z nazwy, że di-metylo-arginina może być właśnie tutaj ich dostawcą.

Nadtlenoazotyn silnie wspiera aktywność takich hormonów anabolicznych – jak IGF czy insulina. Badania wykazały, że: kiedy same hormony regenerują białka przez ledwie 3 godziny, to wzmocnione nadtlenoazotynem – przez ponad okrągłą dobę.

Tlenek azotu również podnosi poziom cyklicznych nukleotydów, co znamy już z paragrafu poświęconego agmatynie. Natomiast, jak wiemy – nukleotydy aktywują czynniki transkrypcyjne, które pobudzają geny do produkcji białek.

Ale na tym nie kończy się rola tego gazu w procesach regeneracyjnych… Bierze on również udział w rozlokowywaniu nowopowstałych białek w komórce mięśniowej, w ten sposób, aby te maksymalnie sprawnie wykonywały swoje zadania wysiłkowe: aby odpowiednio reagowały na bodźce odbierane z układu nerwowego oraz kurczyły się i przenosiły silę swojego skurczu – nie niszcząc przy okazji struktury komórki mięśniowej.



W świetle powyższych informacji nie zdziwi nas zapewne fakt, że preparaty nowej generacji, przeznaczone do usprawniania regeneracji powysiłkowej, jak chociażby REANIMATOR, zawierają wysokie porcje argininy oraz cytruliny i glutaminy – aminokwasów przekształcanych w organizmie, w argininę.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  Dieta na masę Tomasza Bobrowskiego
Napisane przez: SCREAM - 29.12.2016 11:22 - Brak odpowiedzi

MASA


Rano godzina 8.00
Zaraz po przebudzeniu: 20-30 min. przed pierwszym posiłkiem.

10g Glutamine Extreme
8 tab. Amino Whey System
8 kap. Nitrobolon
wszystko popijam 80g Viargo


I POSIŁEK godz. 8.30:

120g płatków owsianych na wodzie + 40g Perfect WheyProtein (białko) + łyżka masła orzechowego lub 120g płatków owsianych +10 białek jajek (2 żółtka) - omlet



II POSIŁEK godz. 11.30:

120g makaronu razowego, 200g piersi, jakieś warzywa, 2 łyżki oleju lnianego.
1 tab. Sport Multi Plus

20-30 min. przed posiłkiem 8 tab. Amino Whey System



III POSIŁEK godz.14.30:

250 g grillowanej piersi z kurczaka, indyka, wołowiny lub ryby 125g ryżu, makaronu razowego lub kaszy 2 łyżki oleju lnianego Dowolna ilość warzyw: pomidor, brokuły.

20-30 min. przed treningiem.
12 kap. BCAA Anabolik System
8 kap. Nitrobolon
2 tab. Clenburexinu
10g Glutamine Extreme




TRENING godz.15.40 (SIŁOWY) (trening trwa ok. 1,5 godziny)

zaraz po treningu:
14 kap. BCAA Anabolik System
8 kap. Nitrobolon
10g Glutamine Extreme
100g MaxCarb + 20g Perfect Whey Protein




IV POSIŁEK godz. 18.00-18.30

250g grillowanej piersi z kurczaka, indyka, wołowiny lub ryby 100g ryżu, makaronu razowego lub kaszy 10g oleju lnianego + 1000mg witaminy C, 2 kap. Glukosamine + MSM




V POSIŁEK godz. 21.00

200g tuńczyka z puszki/lub piersi z kurczaka.
100g ryżu, makaronu razowego lub kaszy
warzywa: pomidor, brokuły, fasola czerwona.




VI POSIŁEK godz. 22.30

60g odżywki białkowej PERFECT WHEY PROTEIN
15g Peptide Glutamine



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu

  PCT- czyli odblokowanie po cyklu
Napisane przez: SCREAM - 20.12.2016 21:44 - Odpowiedzi (1)

PCT- czyli odblokowanie po cyklu

Są różne szkoły na temat odblokowania.. poniżej przedstawiam 1 z nich.

Dlaczego jesteśmy zablokowani na cyklu i jak powinno wyglądać dobre odblokowanie?

Poglądowy obrazek pokazuje główne gruczoły dokrewne odpowiedzialne za sterowanie wydzielaniem testosteronu, podwzgórze, przysadkę , oraz jadra. Hormony przez nie wydzielane zamknięte są w tzw. sprzężenia. Sprzężenia to nic innego jak odpowiednie mechanizmy sterowania.
Nasz organizm utrzymuje homeostazę, przynajmniej stara się takowa zachować jeśli chodzi o obrót , stężenia, oraz oddziaływania hormonów. W przypadku kiedy zostanie podany z zewnątrz steroid anaboliczny, receptory rozmieszczone w przysadce oraz w podwzgórzu wrażliwe na steroidowe hormony płciowe zakomunkuja podwzgórze, oraz przysadkę o ich podwyższonym stężeniu. Podwzgórze w odpowiedzi wstrzyma produkcje 9. Brak gonadoliberyn zmusi przysadkę do wstrzymania produkcji FSH i LH. Brak tych hormonów będzie odczytane przez wrażliwe na nie receptory, jako "rozkaz" zaprzestania produkcji testosteronu. W ten sposób stosując egzogenny androgen spowodowaliśmy zablokowanie osi podwzgórze-przysadka -jadra. Ponadto wiele SAA, zwłaszcza te będące progestynami jak nandrolon, trenbolon, THG zaburza szlaki produkcji testosteronu w jądrach na poziomie enzymów, które "obsługują" szlak powstawania androgenów.

Wszystko jest dobrze do momentu w którym aplikowany zewnętrznie testosteron, krąży we krwi. Kiedy po odstawieniu, jego poziom drastycznie spadnie poziom estrogenów przez pewien czas będzie się utrzymywał, na skutek aromatyzacji słabych androgenów- jak adrostendion, który powstaje w korze nadnerczy. Należy tutaj nadmienić, że właśnie estrogeny, silniej od androgenów wpływają na regulacje pracy przysadki.





Podstawowe odblokowanie: dawki i trwanie

hCG - ludzka gonadotropiona kosmówkowa wykazującą praktycznie identyczny do LH wpływ na jądra.
W celu maksymalnego uwrażliwienia jader na endogenny LH, nawet po stosunkowo krótkich 8-10 tyg cyklach opartych na testosteronie, zalecane jest zastosowanie hCG, przez około 7-14 dni dawkując 500j dziennie. Powinno stosować się niskie dawkowanie jednorazowe, ze względu na występowanie tzw. 'downregulation' receptorów dla LH, wywołanego nadmiarem tego hormonu. Inaczej mówiąc przyjecie dużej jednorazowej dawki hCG spowoduje znaczne osłabienie reakcji komórek Lydiga na kolejna porcje hCH a w następstwie na LH. Jednym słowem duże jednorazowe dawki hCG, zamiast pomóc w jak najszybszym i najskuteczniejszym doprowadzeniu do uruchomienia prawidłowej pracy HPTA, zadziałają wręcz odwrotnie. Tutaj skuteczne okazuja sie SERM, oraz IA (o nich w dalszej części tekstu)

HCG w dużych dawkach uruchamia kolejny proces wpływający niekorzystnie na przeprowadzenie maksymalnie skutecznego PCT. Mianowicie wysoki poziom estrogenów wywołany zastosowaniem hCG 'blokuje' w jądrach konwersje 17-alfa-hydroksyprogesteronu do testosteronu. Tutaj przydatny okazuje sie tamosyfen, który przejawia antyestrogenny wpływ jądrach i przysadce, dodatkowo wpływa na polepszenie reagowania przysadki na hCG.



Właśnie dotarliśmy do leków zwanych SERM.
SERM'y pomagają i przyspieszają przywrócenie prawidłowego funkcjonowania HPTA.

Jednym ze skuteczniejszych a zarazem najpopularniejszym a co za tym idzie łatwo dostępnym SERM jest tamoksifen. Równie często, jeśli nie częściej w rozpiskach PCT, znajduje się SERM- clomifen (clomid). Postaram się jednak udowodnić, większą skuteczność a zarazem mniejsza szkodliwość tamoksifenu i przekonać do jego stosowania w ramach PCT.




SERM zaczynamy stosować równolegle z hCG- dlaczego?


Wpływ na nieuczynnianie procesu blokowania steroidogenezy został wspomniany kilka linijek wyżej.
Ponadto hCG jak wiadomo wpływa na zwiększenie produkcji testosteronu w jądrach, ten ulega obwodowo aromatyzacji do estradiolu. Zarówno androgeny jak i estrogeny beda uruchamiały ujemne sprzężenie zwrotne które, doprowadzi do wstrzymania produkcji GnRH oraz LH i FSH - powstaje "błędne koło". Stosując równolegle SERM "blokujemy" ER w przysadce i podwzgórzu, dzięki czemu eliminujemy ujemny wpływ nadmiaru estrogenów powstałych na skutek działalności hCG, na 'otwarcie' osi HPTA.



Dlaczego tamoksyfen a nie clomifen?

Po pierwsze aby uzyskać skuteczność 20mg tamoksyfenu należny zastosować 150 mg clomifenu, co oczywiście wiąże się z niepotrzebnym obciążeniem organizmu.

Po drugie tamoksyfen posiada ciekawą właściwość dodatniej regulacji(upregulation) receptorów przysadki, wrażliwych na LHRH produkowanego przez podwzgórze. Clomid takich właściwości niestety nie posiada.

Po trzecie tamoksyfen jest silnym antagonista ER zarówno w przysadce jak i podwzgórzu, natomiast clomid zachowuje się jak słaby agonista ER w obrębie przysadki, co niestety utrudnia przeprowadzenie skutecznego PCT.

Po czwarte tamoksifen posiada właściwości blokowania receptorów dla prolaktyny clomid nie

Po piąte konieczność stosowania wyższego dawkowania clomidu w stosunku do tamoksyfenu, przekłada sie również na koszty.

Stosowanie jednocześnie clomidu i nolvadexu, nie ma racjonalnego, naukowego uzasadnienia. Nie zachodzi tzw. 'efekt synergii', substancje te będą konkurowały miedzy sobą o receptory estrogenowe ( ER)- i nic poza tym.

Blokowanie receptorów estrogenów, jest bardo ważne, ale kolejnym ważnym aspektem maksymalnie skutecznego PCT jest zmniejszenie produkcji estrogenów, które powstają na skutek zastosowania hCG. Jak wspomniałem wcześniej,zastosowanie hCG w początkowej fazie daje wysoki wyrzut androgenów, jak i estrogenów które min. powstają obwodowo wyniku aromatyzacji androgenów.
Ponadto obniżenia poziomu słabych estrogenów, które powstają w wyniku aromatyzacji słabych androgenów produkowanych w korze nadnerczy. Przydatne tutaj okazują się inhibitory aromatazy, takie jak arrimidex, femara a zwłaszcza aromasin.Zastosowanie IA ułatwi i uskuteczni to przeprowadzenie całego PCT
Dlaczego napisałem zwłaszcza aromasin. Tamoksifen obniża poziom poziom arimidexu, oraz femary w plazmie krwi, natomiast nie wpływa na poziom aromasinu. Aromasin ponadto posiada wpływa androgenny w odróżnieniu do dwóch wyżej wymienionych IA, co pomaga poprawić nastrój podczas PCT.


Kolejny środek przydatny po cyklu to TRIPTORELINA

Jest to środek w formie zastrzyków , który podaje sie podskórnie tak jak hcg bądź gh
Tryptorelina może uwolnić ogromne ilości testosteronu już po jednym wstrzyknięciu. Pobudza komórki przysadki mózgowej aby uwolnić Hormon folikulotropowy - FSH i luteinizujący


Przykładowy schemat PCT:


Silnie blokujące i długie cykle:

1-2tyg hcg 500j eod
1-2 wit E 1000j ed
1-3tyg arimidex 1,25mg ed/ ewantualnie femara
1-6tyg tamox 20mg ed ew.clomid 50mg ed
W dniu w którym leci tamox , dajemy 100mcg triptoreliny



Krótkie łagodniejsze cykle:

1 tydz hCG 500j eod

1-4 tamox 20mg ed, ew clomid 50mg ed
W dniu w którym leci tamox , dajemy 100mcg triptoreliny


Organizm po takich "roszadach" będzie musiał dalej określać i stabilizować odpowiednie poziomy hormonów przez pewien czas, tym niemniej zajdzie to o wiele szybciej, co uchroni nas od tzw. spadków w wyniku hipogonadyzmu hipogonadotropowego wywołanego odstawieniem SAA. W początkowej fazie PCT poziom testosteronu będzie na pewno wyższy od tego naturalnego, by po czasie osiągnąć nasza organizmalną homeostazę.

Używanie któregokolwiek z PCT nie gwarantuje odblokowania.Każdy jest inny i każdy musi znaleźć odblokowanie odpowiednie dla siebie. Jedyną metodą, aby się przekonać czy odblokowałeś się, jest badanie krwi, a dokładniej poziomu testosteronu,estradiolu, LH, progesteronu,SHBG.



Załączone pliki Miniatury
   
Wydrukuj tę wiadomość Wyślij tę wiadomość znajomemu



Copyright © Ciemnastronamocy.pl 2017 Community Software by MyBB.